Tytuł chandrowej serii trochę się zmienił, bo i aura za oknem w ostatnim czasie inna, bardziej zimowa, niż jesienna. Ale nastroje cały czas takie same - nie najlepsze, trzeba więc sobie z nimi radzić wszelkimi sposobami, dlatego też dziś przybywam z kolejną radą.
Moja młodsza siostra przybyła ostatnio do domu z karkołomnym zadaniem: "trzeba zrobić coś świątecznego na kiermasz w szkole". Sprawa poważna, siostra w rozpaczy, trzeba było więc wymyślić jakiś szybki sposób na "coś świątecznego". Do głowy od razu przyszło mi jedno rozwiązanie: masa solna. Jeszcze w czasach podstawówki spędzałam długie godziny bawiąc się w lepienie, rzeźbienie i formowanie. Okazuje się, że dziś, mimo, że od tamtych czasów minęło już lat kilkanaście, sprawia mi to taką samą frajdę. Zanim się obejrzałam, minęły nam na lepieniu dobre trzy godziny. Stworzyłam w tym czasie anioła, renifera, bałwana i pingwina (to tak na wypadek, gdyby ktoś miał problemy z rozpoznaniem), siostra z kolei zajęła się Mikołajem i choinką.
Swoje dzieła zostawiłyśmy do wyschnięcia na jeden dzień, drugiego dnia z kolei otworzyłyśmy mini warsztat malarski, wydobywając z dna szuflad stare plakatówki. Zapomniałam już kiedy ostatnio ich używałam i jaka to frajda uzyskiwać pożądane kolory poprzez ich mieszanie. Zabawy było co niemiara, taki mały powrót do dzieciństwa sobie zafundowałam.
Polecam Wam gorąco taką formę spędzenia przedpołudnia (a nawet dwóch) jeśli tylko lubicie taką dłubaninę. Ja bawiłam się przednio. Podzielę się również moim przepisem na masę solną:
- szklanka soli
- szklanka wody
- 1,5 lub 2 szklanki mąki (wszystko zależy od tego jak bardzo lepkie jest ciasto)
Zagniatamy wszystkie składniki i gotowe, 5 minut roboty, a zabawa na kilka ładnych godzin.





Masa solna... Ahhh kiedy to było! Uwielbiam takie twórcze zajęcia, tylko jak znaleźć na nie czas? :( Myslę, że tak naprawdę w tym tkwi problem. Jesteśmy przygnębione i zniechęcone, bo w kółko tylko obowiązki, a czasu na przyjmeności z wiekiem coraz mniej. Troszkę zazdroszczę Ci, że masz na to czas ;) Btw świetne figurki! Renifer i pingwin podoba mi się najbardziej :D
OdpowiedzUsuńRacja... Ten wpis też obudził we mnie wspomnienia :) Bardzo to lubiłam!
Usuńale fajny reniferek ;) też kiedyś robiłam takie ozdoby z masy solnej, ale to było daawno temu :p
OdpowiedzUsuńBoski renifer!! :D
OdpowiedzUsuńrenifer mnie zauroczył, ma taki "dobroduszny" uśmiech ;)
OdpowiedzUsuńPingwin przypomina mnie w wieczór po kolacji wigilijnej :D
OdpowiedzUsuńReniferek Wam wyszedł cudownie :)
OdpowiedzUsuńSuper figurki, czekam na jakiś post dotyczący paznokci ;)
OdpowiedzUsuńjak byłam mała uwielbiałam lepić z masy solnej :D
OdpowiedzUsuńświetne te figurki! masa solna to świetna zabawa! :))
OdpowiedzUsuńWyszły cudownie, aż ma się ochotę dorwać tą masę solną i tworzyć :)
OdpowiedzUsuńJak ja dawno tak się nie bawiłam! Może przed świętami znajdę chwilę :)
OdpowiedzUsuńWyszło Ci świetnie :)
OdpowiedzUsuńJa też mam zamiar zacząć swoją przygodę z masą solną, ale jakoś nie mogę się zabrać :)
OdpowiedzUsuńMożna też dodać troszkę oleju, to się będzie bardziej masa kleić :].
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie wyszło, w mojej klasie na Mikołajki co druga osoba zrobiła anioły z masy solnej ;).
świetne figurki :) renifer jest genialny :D
OdpowiedzUsuńChyba wykorzystam Twój pomysł w weekend :)))
OdpowiedzUsuńAż mnie naszło na świąteczną twórczość :)
OdpowiedzUsuńtakie ozdoby sa wyjątkowe i bardzo piekne;-)
OdpowiedzUsuńświetne ;) też kiedyś robiłam coś podobnego, ale z gliny ;)
OdpowiedzUsuńcudowne;)
OdpowiedzUsuńJa takie cuda wykonywałam w poniedziałek na WTZ - Warsztatach Terapii Zajęciowej- z podopiecznymi. Fajna sprawa :)
OdpowiedzUsuńswietny pomysł na świąteczna zabawę z maluchami ! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
bardzo podoba mi się taki sposób walki z zimową chandrą:)
OdpowiedzUsuńuściski
uwielbiam takie zajecia wieczorem;)
OdpowiedzUsuńw tamtym roku zrobilam aniolki;)
ojej, kiedy ja coś lepiłam z masy solnej... ;)
OdpowiedzUsuńPamiętam, że tylko raz lepiłam coś z masy solnej- wulkan tryskający lawom ;D
OdpowiedzUsuńhaha, świetne:)
OdpowiedzUsuńśliczne ci wyszły te figurki. ja nie najlepiej wspominam moje przygody z masą solną ;)
OdpowiedzUsuńDwa lata temu lepiłam ozdoby na choinkę, też miałam świetną zabawę przy tym - wycinałam czerwone serduszka i Panów Ciastków :P Ślicznie prezentowały się na żywej choince :)
OdpowiedzUsuńHeh :) U nas na pedagogice tez robiliśmy ostatnio aniołki z masy solnej :).
OdpowiedzUsuńTylko nam babka, która prowadzi zajęcia z plastyki podała trochę inny przepis :).
Albowiem mówiła, że najlepsze 'ciasto' solne wychodzi gdy mąkę z solą zmiesza się w takich samych proporcjach wagowych (czyli np. 250g mąki + 250g soli), dodatkowo do mąki i soli dodawała troszkę maki ziemniaczanej i oleju :). Natomiast jeśli chodzi o wodę to mówiła, że należy jej dolewać stopniowo i jak najmniejszą ilość, żeby masa, która powstanie była gęsta, zbita i dość twarda :). Jeśli chcesz możesz przy następnej okazji wypróbować ten przepis :) Pozdrawiam
wypróbuję na pewno :)
Usuńojej jakie cudeńka :D
OdpowiedzUsuńgenialny pomysł! prześlicznie Wam to wyszło :) jutro zabieram się i ja za taką twórczą zabawę. Dziękuję za inspiracje :D
OdpowiedzUsuńŁoś i pingwinek są wspaniałe <3
OdpowiedzUsuńTez jako dziecko robilam mase rzeczy z masy solnej :) Najbardziej rozbroil mnie pepuszek pana pingwina :DDDD
OdpowiedzUsuńświetny pomysł :) Łoś- rewelacja!
OdpowiedzUsuńRety, kiedy to ja ostatnio coś lepiłam... Ze 3-4 lata temu stworzyłam sobie podłużny kartonik z przegródkami za pomocą kartonu i masy papierowej (czy jak to się tam zwie!). :-)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł! I przypominają mi się cudowne lata szkolne :)
OdpowiedzUsuńOj, moje zdolności manualne są zerowe :( Mogę tylko odwzorowywać to, co ktoś już zrobił w tego typu pracach... Sama nic bym nie wymyśliła :( Szczerze mówiąc nawet nie przepadam za robótkami ręcznymi :)
OdpowiedzUsuńO, ja! Ale fajnie tak sobie wrócić po latach do takich rzeczy!
OdpowiedzUsuńjakie śliczne figurki...
OdpowiedzUsuńmasz bardzo optymistycznego bloga, te kolory ale i tematy notek, bardzo mi się podoba.
obserwuję i zapraszam do tego samego :)
Aaaa boskie te figurki! Fajny sposób na miłe spędzenie wolnego czasu!
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
ale ekstra!! Dawno sie nie bawilam masa solna...ale chyba sie pobawie na dniach :)))
OdpowiedzUsuńo matko jakie przepiękne :O
OdpowiedzUsuńMam do Ciebie pewne pytanie, jeśli mogę oczywiście. Pamiętam, że napisałaś post o zakupie portfela "paper plane" i chciałam się dowiedzieć, jak się sprawuje, bo mam właśnie zamiar go sobie sprawić, tylko nie wiem, czy warto, bo przecież wygląda cudnie :) Z góry dzięki za odpowiedź :)
OdpowiedzUsuńJejku, kiedy to było :) Super Ci to wyszło, można zrobić z tego fajne ozdoby, nawet choinkowe :) Chyba najfajniejszy jest renifer :D
OdpowiedzUsuńchyba też się pobawię! :) świetny pomysł
OdpowiedzUsuń