Na moim blogu ciężko o jakiekolwiek tagi, jakoś nie potrafię się do nich przekonać. Pojawił się jednak tag, który na Waszych blogach czytam bardzo chętnie i co chwilę doświadczam uczucia pod hasłem "też tak mam". Chodzi oczywiście o tag "50 faktów o mnie". Własną wersję postanowiłam stworzyć po tym jak obejrzałam megapozytywną wersję Aliny z Designyourlife. To jedyny vlog, który obejrzałam w całości (co poniekąd czyni jeden z poniższych punktów odrobinę nieważnym) i postanowiłam, że "ja też chcę, wręcz muszę". Uruchomiłam więc pokłady swojego ekshibicjonizmu i o dziwo listę stworzyłam dość szybko. Mam tylko nadzieję, że dobrniecie do końca i po przeczytaniu tej listy nie stracicie resztek wiary w moją normalność.
1. Uwielbiam kapuśniak. Ale taki prawdziwy, kwaśny do granic możliwości kapuśniak, jaki robi moja mama. Większość domowników grymasi, że za kwaśny, a ja dokładam sobie trzecią porcję.
2. Nie oglądam urodowych filmików na YouTube, miałam mnóstwo podejść, ale nie byłam w stanie obejrzeć żadnego do końca, chyba brak mi cierpliwości.
3. Mama często obcinała mi włosy "na grzybka", nie mogę na siebie patrzeć na niektórych zdjęciach z dzieciństwa.
4. Mimo, że nie pokazuję się na blogu zbyt często już kilka razy zostałam rozpoznana „w tłumie”.
5. Nigdy nie farbowałam włosów, mimo że przeróżne pomysły na zmiany chodziły mi po głowie.
6. Mam młodszą siostrę, z którą pomimo 9 lat różnicy mam całkiem dobry kontakt.
7. Gdybyście spytały mnie w dzieciństwie kim chcę być w przyszłości, usłyszałybyście „panią biurową” (czyt. panią, która pracuje w biurze). Stałym punktem moich zabaw było tworzenie prowizorycznego biurka z taboretów i półki ze starych mebli, zasypywanie go zeszytami i papierami i udawanie, że robię bardzo ważne rzeczy. Do dziś mam gdzieś bardzo stary zeszyt podpisany koślawym pismem „AKTA”. Urodzona biurokratka.
8. Odkąd pamiętam mam przeogromną słabość do wszystkiego co pastelowe (ale to pewnie już wiecie).
9. Ostatnio zasłuchuję się w głosie Ellie Goulding, działa na mnie jakoś tak relaksująco.
10. W związku z tym kapuśniakiem: W dzieciństwie moją ulubioną przekąską była... kiszona kapusta. Nie czipsy, nie czekolada, a kiszona kapusta. Każdą cotygodniową wizytę na targu kończyliśmy z moim tatą zakupem 20dag kapusty kiszonej dla mnie – to był taki nasz rytuał.
11. Mimo, że mam sporą niedowagę potrafię czasem zjeść więcej, niż mój mężczyzna. Standardowym tekstem w czasie rodzinnych obiadów jest „gdzie Ty to wszystko mieścisz?”.
12. Niemiłosiernie fałszuję, ale nie przeszkadza mi to nucić czasem swoje ulubione piosenki.
13. Jestem rannym ptaszkiem, pobudka o 7 rano to u mnie standard, nawet w weekendy.
14. Panicznie boję się wody, właściwie nie tyle samej wody (bo z basenu korzystam chętnie) co utonięcia. Spacer po pomoście bez barierek to dla mnie trauma. No i pływać też oczywiście nie umiem, mimo wielu prób.
15. Jeszcze rok temu w ogóle nie piłam kawy. Podczas jednej z sesji zrobiłam sobie latte raz, drugi i trzeci i lawina ruszyła – teraz piję codziennie.
16. Nie lubię robić wszystkiego na ostatnią chwilę, a skutek jest często taki, że jestem gotowa do wyjścia grubo przed czasem i jednocześnie zła na siebie, że muszę czekać.
17. Bardzo lubię jeździć samochodem, ale wycieczki w nieznane (zwłaszcza do dużych miast) zawsze mnie przerażają.
18. Łatwo się przywiązuję – nawet do miejsc i przedmiotów. Kupuję nowy telefon i szkoda mi starego, kupuję nowy samochód i stwierdzam, że będę tęsknić za starym. Mam świadomość, że to głupie, ale zwalczyć tego nie potrafię.
19. Nikomu nigdy się do tego nie przyznałam, ale czasem oglądałam z moją siostrą Ekipę z New Castle – najbardziej żenujący program w historii telewizji.
20. Nie mam w mieszkaniu telewizora. Początkowo chciałam jakiś kupić, ale po jakimś tygodniu stwierdziłam, że ani trochę mi go nie brakuje i kompletnie mi on do szczęścia nie potrzebny.
21. Jeszcze nigdy nie jadłam sushi i szczerze mówiąc nie czuję takiej potrzeby.
22. Łatwo mnie wzruszyć, szybkie doprowadzanie się do łez mam opanowane niemal do perfekcji.
23. Mam ogromną słabość do orzechowych wafelków, wszystkie inne słodycze mogłyby nie istnieć, byleby w domu zawsze były wafelki.
24. Prowadzę bloga już prawie 3 lata, a mimo to ciągle mam problem z „ujawnianiem się”, czyt. publikowaniem swoich zdjęć, udziałem w blogerskich spotkaniach. Próbuję z tym walczyć, ale chyba nie do końca wychodzi.
25. W sytuacjach kiedy inni panikują, ja często zachowuję spokój. Nie stresowałam się przed egzaminem na prawo jazdy, przed obroną, ba, nawet w obydwu tych przypadkach poszłam z własnej woli na pierwszy ogień i teraz ani trochę tego nie żałuję.
26. Lubię czasem sobie pograć w Simsy, ale mój zapał kończy się zazwyczaj wraz ze stworzeniem rodziny i wybudowaniem im domu.
27. Nie znoszę obierania ziemniaków. Mogę zmywać, prasować, gotować, ale akurat tej czynności totalnie nie znoszę.
28. Spory wycinek z mojego życia to lekarze, szpitale i jeszcze trochę lekarzy. Nie wspominam tego najlepiej i na samą myśl o służbie zdrowia siada mi humor.
29. Swego czasu dość regularnie korzystałam z solarium, teraz oglądając zdjęcia z tamtego okresu mam niezły ubaw. Całe szczęście zmieniłam swój stosunek do opalania i teraz nie opalam się wcale, nawet na słońcu.
30. Nie chcę mieć dzieci, mimo że dzieci bardzo lubię.
31. Jeśli ze wszystkich warzyw i owoców na świecie miałyby zostać tylko przedstawiciele gatunku, to bez wahania wybrałabym banana i pomidora.
32. Nie znoszę śniegu, w ogóle zimy, mimo że to właśnie zimą się urodziłam.
33. W pierwszej klasie podstawówki miałam chomika, który potem zdechł. Tak przynajmniej myśleliśmy, po zaraz po „pogrzebie” dowiedzieliśmy się, że chomiki zasypiają czasem w coś w rodzaju zimowego snu.
34. Bywam potwornie niezdecydowana. Potrafię zastanawiać się 5 minut nad wyborem makaronu do obiadu.
35. Nie lubię wydawać bezmyślnie pieniędzy i staram się zawsze dobrze przemyśleć każdy wydatek. Czasem jestem przez to potwornie zła na samą siebie, ale koniec końców wychodzi mi to na dobre.
36. Przez prawie trzy lata nosiłam aparat ortodontyczny, ale nie jestem jakoś szczególnie zadowolona z efektów.
37. Uwielbiam planować. Może nie tyle uwielbiam co... muszę planować. Chyba nie potrafiłabym stwierdzić „jedziemy w nieznane”, spakować się i pojechać. Kompletnie brak mi spontaniczności.
38. Jestem totalnie uzależniona od Internetu. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wylądowaniu samolotu podczas powrotu z wakacji było sprawdzenie maila.
39. Mam swoje dwa ulubione kubki – pastelowy róż do kawy i pastelowy błękit do herbaty, z innych korzystam bardzo niehcętnie.
40. Jakieś 20 lat temu prawie przyprawiłam rodziców o zawał postanawiając bawić się w chowanego, nikogo o tym nie informując.
41. Nie zasnę jeśli w pokoju otwarta jest choć jedna szafka czy szuflada. I wbrew pozorom nie chodzi o to, że boję się, że coś stamtąd wyjdzie i mnie pożre, ale po prostu myśl o tym, że trzeba ją zamknąć nie będzie dawała mi spokoju.
42. Zasypiam zawinięta w kokon z kołdry.
43. Nie oglądam żadnego z popularnych amerykańskich seriali, jestem totalnie antyserialowa, jakoś się nie wciągam.
44. Zawsze chciałam studiować psychologię i byłam więcej niż pewna, że będę panią psycholog, a skończyłam z magistrem z ekonomii.
45. Po moich narodzinach rozpoczęła się kłótnia o imię. I to kłótnia z gatunku tych co najmniej dziwnych: według taty miałam być Paulą, a według mamy Pauliną. W końcu stanęło na tym, że na Paulinę wszyscy i tak będą mówić Paula i kobiece argumenty jak zwykle zwyciężyły.
46. Bardzo szybko mówię, a w stresie to już w ogóle jest poziom express.
47. Na moim blogu dominuje fiolet, ale zdecydowanie największą słabość mam do koloru brzoskwiniowego.
48. Należę do grona niecierpliwców i od lat bezskutecznie pracuję nad swoją cierpliwością.
49. Czasem nachodzi mnie ogromna ochota na białego szampana Cin Cin i chodzi za mną dopóki jej nie zaspokoję.
50. Nie wierzę w przesądy. Kiedyś, gdy tylko czarny kot przebiegł mi drogę, odprawiałam modły powtarzając jakąś śmieszną regułkę, której nauczyła mnie mama. Dziś tylko śmieję się na to wspomnienie i na pewno nie wystawię swoich butów za okno biorąc ślub (o ile kiedyś w ogóle go wezmę ;)).





Fakt z chomikiem jest przerażający. Znajoma z pracy mi opowiadała, że jej mama też myślała, że chomik zdechł i go wrzuciła do pieca :OOOOO
OdpowiedzUsuńJa miałam 4 chomiki i nawet nie dopuszczam teraz myśli do siebie, że mogłam je żywcem pogrzebać :(
UsuńSpora masa chomiczków niestety ginie w ten sposób ;(
UsuńPrzezczytałam z dużą chęcią Twoje fakty :-)
OdpowiedzUsuńheh ja właśnie zaczęłam pisać ten Tag, wiec i u mnie jutro sie pojawi :) Tak poczytalam o Tobie i widzę, że wiele mnie z Toba różni, ale mam andzieję, ze mimo to mogę sie tu u Ciebie jeszcze pojawić...
OdpowiedzUsuńnie mam nic przeciwko, w końcu świat byłby nudny gdybyśmy wszyscy byli tacy sami ;)
UsuńPomidory i banany rządzą <3 Oba jem prawie codziennie :D
OdpowiedzUsuńja tak samo :)
UsuńUdało mi się skłonić Paulę do ekshibicjonizmu. Wow! :D
OdpowiedzUsuńDołączam się do sympatyków Ellie Goulding, ostatnio nieustannie zasłuchuję się w tej nowej piosence, Burn. I mam to samo z otwartymi szufladami w pokoju... nie ma takiej opcji, bym zasnęła, jeśli wcześniej zorientuję się, że jakaś jest uchylona :)))
sprawiłaś, że obejrzałam pierwszego vloga, teraz się przez Ciebie uzewnętrzniam, ja nie wiem co to będzie jak tak dalej pójdzie ;)
Usuńinaczej sobie Ciebie wyobrażałam, mamy trochę ze sobą wspólnego :)
OdpowiedzUsuńteż lubię kapuśniak. Żal chomika..:(
OdpowiedzUsuńMamy trochę wspólnego:)
OdpowiedzUsuńJaki śliczny pyszczek na zdjęciu :) Oczywiście po przeczytaniu niektórych faktów oplułam monitor ze śmiechu... :D Mam tak samo: panicznie boję się wody i nawet nie chcę się nauczyć pływać; jeżeli chodzi o wzruszanie to nieraz się sama siebie wstydzę :p Jadąc w autobusie ze słuchawkami w uszach, puszczę jakąś wolniejszą piosenkę i łza juuużż leeeci! :/ I też się urodziłam zimą - koniec grudnia ;)
OdpowiedzUsuń38 tez przyznaje sie do uzaleznienia. 42 tez spie zawinieta w kokon i potrafie przez 10min ukladac go i zawijac, poprawiac, az bedzie szczelny :) 50 Co oznacza ten przesad z butami? Nigdy nie slyszalam. Tez nie wierze w przesady. Co do kawy- da sie ja latwo odstawic. Ja kiedys pilam codziennie, a teraz moze dla mnie nie istniec.
OdpowiedzUsuńszczerze mówiąc nie wiem co on oznacza, ale gdzieś o nim słyszałam ;)
Usuńwydaje mi się że coś związanego z pogodą :D
UsuńAd1. Teżkocham taki kapuśniak i równie mocny żurek!!
OdpowiedzUsuńAd9. Uwielbiam ją!!
Ad10. Ja też i ogórki małosolne, do tej pory uwielbiam:D
Ad18. Ja też, to głupie:D
Ad26.Bo to jest najfajniejsze, ja tylko budowałabym domy:D
Ad30. Często tak myślę.
Ad31. A ja arbuza i brokuły lub bakłażana:P
Ad33. Ja tak miałam z żółwiem!!
Ad41. Zawszę mówię mojemu TŻ by domknął szafę, bo coś wyjdzie i mnie zeżre;]
Ad46. Też mówię szybko, a co gorsza niewyraźnie wtedy bełkoczę;)
26 ja tez tylko mialam frajde z projektowania i budowania domu. Jeden konczylam i zaczynalam budowe drugiego :)
UsuńHaha, ja też :) choć tworzyłam rodzinę (czyli siebie, gromadkę dzieci i chłopaka w którym się akurat bujałam:P)
UsuńJa mam tak z otwartymi drzwiami. Nie tylko przed snem, nie lubię siedzieć w pokoju z otwartymi drzwiami, bo cały czas na nie zerkam i męczy mnie to psychicznie.
OdpowiedzUsuńKapuśniak też bardzo lubię, nie ma to jak się porządnie zakwasić raz na jakiś czas:)
"Czasem nachodzi mnie ogromna ochota na białego szampana Cin Cin i chodzi za mną dopóki jej nie zaspokoję."
OdpowiedzUsuńspodobało mi się:) moje zachciewajki też niezaspokojone nie dadzą mi spokoju-czasem jest to coś zwyczajnego-czasem totalnie irracjonalnego:)
a zasypianie w kokonie-też znam-zazwyczaj druga osoba z kokonu jest poszkodowana-jeśli nie obroni terytorialnie swej części-może już jej w ciągu nocy nie odzyskać:D
dlatego my mamy dwie kołdry :D
UsuńU mnie też dwie kołdry, a ja mój kokon zwę naleśnikiem :)
UsuńU mnie też to się nazywa naleśnikiem:)
Usuńmilo Cie lepiej poznac :)
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię seriali, nie oglądam TV i nie miałam ochoty próbować sushi (w końcu spróbowałam i więcej nie tknę :P )
OdpowiedzUsuńza 5 masz u mnie szacun na zawsze :)
OdpowiedzUsuńFajny post, lubię takie czytać i sama też podobny zrobiłam :) Widzę, że w większości się różnimy i to jest właśnie fajne, że ludzie tak bardzo mogą się od siebie różnić jednocześnie lubiąc te same niektóre rzeczy :)
OdpowiedzUsuńTeż mam słabość do pastelowych kolorków : )
OdpowiedzUsuńJa też dziś zrobiłam ten tag bo strasznie mi się spodobał. Można się dowiedzieć sporo fajnych rzeczy :D
OdpowiedzUsuńNo jeśli bym miała brać pod uwagę tylko dzisiejszy post to w 90% różnimy się od siebie. ;)
też uwielbiam Ellie :))) ma boski głos. u mnie taki post pojawi się jutro, mam nadzieję, że nikogo tym nie zanudzę :D
OdpowiedzUsuńniestety ja też bardzo szybko mówię i mnie za to karcą :/
OdpowiedzUsuńzadziwiająco dużo nas łączy :))) Bardzo ciekawe te Twoje 50 faktów - przeczytałam z przyjemnością
OdpowiedzUsuńhaha, 34 :D też tak mam :D
OdpowiedzUsuńFakt o chomiku mniz zabil. Czyli Mieczyslaw spal?????!!!!!!!
OdpowiedzUsuńjak dobrze że nie jestem sama w tym chomikobójstwie :D
UsuńMam nadzieję,że mój chomik jednak umarł...Wolę nie myśleć,że zakopaliśmy go żywcem.. Ale wydaje mi się,że raczej umarł,ponieważ przed śmiercią już ledwo chodził i wyglądał już prawie jak trup:D Do tego żył ponad 2 lata,a podobno chomiki(ten gatunek co ja miałam,ale nie pamiętam nazwy,było to kiedy chodziłam do podstawówki) tyle żyją ;)
UsuńUWIELBIAM ten Tag, naprawdę...
OdpowiedzUsuńTyle można się dowiedzieć o autorce bloga, że to jest aż niemożliwe :D
To ciekawe zjawisko, że lubisz dzieci a nie chcesz ich mieć.
Ja ich ani nie lubię ani nie chcę mieć i to niby zdaje się być logiczniejsze, ale widzisz, zaskakujesz..:)
Och, ależ mi teraz przypomniałaś o kiszonej kapuście... Ostatnio do potęgi młóciłam ogorki kiszone, ale to nie było to... Teraz już wiem,czego mi brakuje :D
Kapuśniak kocham miłością PRZEOGROMNĄ!:)
Musisz sprobowac sushi.jest pyszne!:)
OdpowiedzUsuńBiedny chomik:( W tym przypadku chyba lepsze jest myślenie, że faktycznie zdechł. Też miałam przygodę ze swoją świnką morską. Kiedy wyjechałam na wakacje okazało się, że świnka, ktora była pod opieką rodziców, zdechła. Rodzice tłumaczyli mi, że umarła z tęsknoty. Kilka dni później dowiedzialam się, że prawdopodobnie została oddana w lepsze ręce.
OdpowiedzUsuńZ kapuśniakiem mam traumę - w przedszkolu zjadłam na obiad, a wracając z przedszkola zwróciłam:/ pod sklepem.
OdpowiedzUsuńWszystko bardzo ciekawe!:) Widziałam dziś w Auchan pastelowe garnki i czajnik nawet i od razu pomyślałam o Tobie, że muszę dać Ci znać:)
nie mam w pobliżu Auchana :(
Usuńhaha gordie show, no coz sama mam slabosc, ale tez nikomu sie do tego nie przyznaje >P
OdpowiedzUsuńLubię Cię czytać :-) Miło jest przeczytać o osobie, z którą mam... 18 punktów wspólnych :-)
OdpowiedzUsuńto miło ;)
Usuńja wogole filmików na YT nie oglądam :) wole zdjęcia!!
OdpowiedzUsuńBajer :) Ja kapuśniaku nie jadam ;p ale kapuste kiszoną lubię, bo u nas się ją samumu kisi w takiej wielkiej beczce :)
OdpowiedzUsuńJa też jakoś nie lubię bawić się w tagi, ale ten przygotowałam i zamierzam go niedługo dodac ;)
jesteśmy do siebie podobne ;p czytałam to i mówiłam sama do siebie "o, ja też!" "ooo, to tak jak ja", "oo i znowu jak ja" :DD
OdpowiedzUsuńFajne, można się dowiedzieć o Tobie wielu ciekawych rzeczy :D
OdpowiedzUsuńTez za dzieciaka uwielbialam kapustę kiszona:) a najlepsza w ogóle to była woda spod ogórków kiszonych :D ja zrobiłam ten tag przedwczoraj u siebie na blogu, zapraszam do zagladniecia :)
OdpowiedzUsuń7 i 42 - jakbym czytała o sobie;)
OdpowiedzUsuńCałkiem sporo rzeczy nas łączy ;)
OdpowiedzUsuńChyba pod 40 faktami mogę się podpisać. Nawet pod akcją z chomikiem, choć do tej pory myślałam, że go zagłodziłam. A może on po prostu spał?
OdpowiedzUsuńJa również nie zasnę, jeśli mam świadomość, że trzeba zamknąć jakąś szafkę/szampon/okno:) Przyzwyczajam się do rzeczy, dlatego od kilku lat korzystam z Nokii z klapką:) Nie ciągnie mnie ku telefonom dotykowym.
OdpowiedzUsuńWidzę, że nie tylko ja pochłaniam więcej niż przeciętny mężczyzna i cierpię na niedowagę;) Wiele osób podejrzewało mnie o anoreksję/bulimię, a w rzeczywistości nie żałuję sobie jedzenia. Codziennie zjadam bochenek chleba, dwie porcje drugiego dania, pół opakowania makaronu, kilka jajek i mnóstwo owoców i warzyw:) Chyba jestem jedyną mieszkanką naszego osiedla, która codziennie wyrzuca kosz wypełniony bioodpadami;)
Hej piękności :) a ja bym chciała zobaczyć Twojego bloga w odslonie brzoskwiniowej :)
OdpowiedzUsuńchyba za bardzo przyzwyczaiłam się już do fioletu ;)
UsuńZ przyjemnością i ciekawością czytałam do końca. I w około 20 puntach mam tak samo jak Ty :)
OdpowiedzUsuńMam to samo z kiszoną kapustą, i kiszonymi ogórkami. W stanach ''ogórkowego/kapuścianego szału'' potrafię zjeść cały słoik i jeszcze wypić trochę wody z nich. Wiem, to chyba nie jest do końca normalne xD
OdpowiedzUsuńA co do chomików... chomiki hibernują, gdy temperatura w pomieszczeniu spada poniżej 13-15 stopni :) Pewnie niektóre wrażliwce hibernują szybciej :P
Fakt z chomiczkiem przerażający :P A z Simsami mam podobnie :D
OdpowiedzUsuńJa też mam swój ulubiony kubek i inne traktuję z rezerwą. Nawet gdy jestem u mojego chłopaka, zawsze piję tylko z jednego - upatrzonego.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam;-)
26. Lubię czasem sobie pograć w Simsy, ale mój zapał kończy się zazwyczaj wraz ze stworzeniem rodziny i wybudowaniem im domu.
OdpowiedzUsuńTo samo mam ! :D
ja te z uwielbiam kiszoną kapustę;)
OdpowiedzUsuń34, 41, 43, 2, 18, 19, 25 - jakbym czytała o sobie :D
OdpowiedzUsuńWchodzę na internety, a tu Paula wyjeżdża ze swoimi 50 faktami... :D Ponieważ jestem na etapie strach otworzyć lodówkę, bo tag 50 faktów o mnie, nieco się wzdrygnęłam, ale nie łudźmy się - i tak przeczytam cokolwiek napiszesz :>
OdpowiedzUsuńI tak: też mam naturalne, nigdy nie farbowane włosy (nie licząc jednego dreda z czasów gimnazjum, który był czerwony i schowany pod pozostałymi włosami, by rodzice się nie dowiedzieli ;p), również przywiązuje się do rzeczy, czego dowodem jest graciarnia w moim pokoju, simsy... DOKŁADNIE tak samo :D potrafię przegrzebać pół neta w poszukiwaniu mebli idealnych, buduje domy, ale nie gram, bo ileż można topić ludki w basenie albo podpalać od kominka ;p
Historia z chomikiem nieco creepy i mam nadzieje, że jeśli moja świnka morska zrobiła się zimna, to znaczy, że to nie był sen zimowy..
historia dreda skrywanego przed rodzicami mnie rozbroiła :D
UsuńFajnie wiedzieć, że nie tylko ja muszę mieć pozamykane wszystkie szafki żeby zasnąć :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam ten tag i chyba w końcu zrobię go u siebie. 39 to mam identycznie, a 50 calkowicie przeciwnie :P
OdpowiedzUsuń5 minut niezdecydowania przy kupnie makaronu? W moim przypadku to strasznie SZYBKO! :D
OdpowiedzUsuńA co do Twojego wielbienia pastelowych kolorów, to jest mi to na tyle znane, że wczoraj widząc pastelowe kubki w E.leclerc pomyślałam o Tobie :)
kubkomaniaczką swoją drogą też jestem, gdybym się nie powstrzymywała, z każdych zakupów wracałabym z nowym kubkiem ;)
UsuńO, tez nosiłam aparat, nawet ponad 3 lata i teraz też nie jestem zadowolona z moich zębów.
OdpowiedzUsuńBiedny chomik. Miałam to samo z rybką...
OdpowiedzUsuńHAHAHA, świetne :)
OdpowiedzUsuńParę punktów wspólnych jak nic by się znalazło, m.in. wzruszanie się (płaczę na 99% filmów romantycznych), niecierpliwość, noszenie aparatu i niezadowolenie z efektów, Simsy, pragnienie, by zostać "panią biurową" ( to chyba popularne określenie wśród dzieci, bo też go używałam i z tego co pamiętam moja młodsza siostra też), uzależnienie od internetu (niestety) oraz problem z pokazywaniem swojej twarzy na blogu.
OdpowiedzUsuńmam podobnie z szufladami, myślałam, że jestem nienormalna :D
OdpowiedzUsuńtakże nie jadłam nigdy sushi
OdpowiedzUsuńwspólnych punktów znalazło by się więcej, ale najbardziej jakoś mnie uderzyły te dwa: nie oglądanie filmików urodowych na youtube i nie oglądanie seriali zagranicznych :) myślałam że jestem w tym odosobniona :D
OdpowiedzUsuńO ile przeglądać blogi bardzo lubię, tak filmiku nie moge ogladnąć. Zaraz chcę przewijać, w końcu napstrykam napstrykam aż nie wiadomo o co chodzi i wyłączam :D
doskonale to znam ;)
Usuń8,9,18,21,31,38,50-mam tak samo ;)
OdpowiedzUsuńteż myślałam o takim poście :)
fajnie, że pokazałaś swoją twarzyczkę :)
11, 13 i 35 - mam dokładnie tak samo.
OdpowiedzUsuńNr 41 - mam tak samo! Lekko uchylona szafka nie pozwoli mi zmrużyć oka ;)
OdpowiedzUsuńJa mam podobnie żadna szafka, szuflada nie może być otwarta. Jak mieszkałam na stancji zamykałam szafki moim współlokatorkom!!! Z jednym wyjątkiem- w domu rodzinnym mam jedną jedyną szafkę, która musi być otwarta bo inaczej nie zasnę :)
UsuńMiałam cichą nadzieję, że zrobisz ten tag :)))) Bardzo fajnie było co nieco się o Tobie dowiedzieć :) Też mam opory przed pokazywaniem się na blogu- jak do tej pory jeszcze się nie ujawniłam i raczej to się nie zmieni ;)
OdpowiedzUsuńJa podobnie jak Ty, nie chcę mieć dzieci, nad czym mój facet bardzo ubolewa, bo jesteśmy ze sobą 9 lat i według niego czas najwyższy, bardzo chce, niestety nikt mnie siłą mnie namówi. Nie wierzę w to, ze każda kobieta posiada instynkt macieżyński. Instynkt posiadają zwierzęta. Też chciałam zostać panią psycholog, w efekcie jestem magistrem transportu - bardzo zbliżone kierunki, wiem:)) Lubię obierać ziemniaki, nienawidzę zmywać, więc możemy zamieszkać razem będziemy się uzupełniać :D
OdpowiedzUsuńw takim razie musimy znaleźć jeszcze kogoś, kto będzie prasował :D
UsuńBardzo fajnie się czytało :) ja mam chomika więc w razie czego jakby zdechł to zatrzymam go jeszcze ze 3 dni, tak na wszelki wypadek :)
OdpowiedzUsuńJa z solarium nigdy nadmiernie nie korzystalam :D ale zdjecia musza rzeczywiscie byc zabawne : )
OdpowiedzUsuńTeż nigdy nie jadłam sushi, bo się boję, że się zatruję :) i tez mam oddzielny kubek do kawy, oddzielny do herbaty i nikt nie może z nich korzystać :D
OdpowiedzUsuńAd 19. Oglądam to z mężem i mówimy na nich "ćwoki", ale nie przegapiliśmy ani jednego odcinka a tu już leci 5 seria, jak nie możemy obejrzeć to nagrywamy... Czasem oglądamy też Ekipę z Cardiff i z New Jersey... Niezłe odcięcie od naszej rzeczywistości... polecam
OdpowiedzUsuńLubię tego typu posty :D Zdziwiłam się, że nigdy nie farbowałaś włosów (myślałam,że już nie ma takich dziewczyn), ale w sumie Twój kolor jest bardzo ładny, więc nie ma takiej potrzeby :)
OdpowiedzUsuńja już 3 lata śmigam bez telewizora i dobrze mi z tym, również lubię zajadać się kiszoną kapustą, mniaaaam! no i tak samo jak Ty nie jadłam nigdy surowej ryby;)
OdpowiedzUsuńTeż byłam grzybem :D
OdpowiedzUsuńKoocham Simsy <3 właśnie idę grać ;P
OdpowiedzUsuńteż lubię kapuśniak!:)
OdpowiedzUsuńja ostatnio ze względu, że złamałam stopę i mam więcej czasu na leżenie grałam w simy:) nie skupiam się na tworzeniu postaci ani domu, a na ich karierze zawodowej:p
OdpowiedzUsuńI ja czasami gram sobie w simsy ;) Zawsze poluję na nowe dodatki i jak już jakiś mam, muszę go szybko wgrać. Po wybraniu domu (raczej nie buduję, bo za dużo czasu to zajmuje), stworzeniu rodziny (przeważnie jest to jedna osoba), chodzę sobie wszędzie i patrzę, co dodali nowego. A po 2h grę usuwam :D
OdpowiedzUsuńPrzez jeden z Twoich faktów zaczęłam się stresować - czy aby nie pochowałam żywego chomika:/
OdpowiedzUsuńA i co do ekipy... jeśli ta z New Castle to był hardkor dla Ciebie, to nie wiem jak nazwać tę z Cardiff.
Przeczytałam wszystkie 50 pkt i wcale nie było to zajęcie męczące wręcz przeciwne! Napisałaś lekko, ciekawie i z humorem:)) a sushi spróbuj naprawdę warto!
OdpowiedzUsuń