Uwielbiam zupy, w każdym wydaniu, pod każdą postacią. Długo mogłabym wymieniać listę swoich ulubionych. Odkąd wyfrunęłam z rodzinnego domu postawiłam sobie za cel naukę gotowania zup, a gdy to opanowałam przyszła pora na eksperymenty. Okazji do nich nie brakuje - tydzień temu zaopatrzyłam się w totalnie kosmiczną ilość marchewki, nie zastanawiając się szczególnie głęboko jak ją wykorzystam (ot, magia supermarketowych zakupów). Gdy jej żywot wyraźnie miał się ku końcowi, zaczęłam rozpaczliwie szukać sposobu na jej wykorzystanie. Ciasto marchewkowe odpadło - nie mamy piekarnika, pomyślałam więc, że powinno istnieć coś takiego jak zupa marchewkowa.
Dłuższa refleksja na ten temat doprowadziła mnie do wniosku, że może jednak istnieje coś takiego i w ruch błyskawicznie poszło niezawodne narzędzie do poznawania świata (czyt. blogowe konto na facebooku). Uświadomiłyście mi, że zupa marchewkowa istnieje, ba nawet całkiem nieźle smakuje, a ja nie byłabym sobą, gdybym tego nie sprawdziła. Zmiksowałam więc na zasadzie "co mi pasuje" kilkanaście przepisów i ruszyłam do boju.
Zaczęłam od czosnku i cebuli. Kawałki jednego i drugiego podsmażyłam na niewielkiej ilości oleju, a następnie zalałam wodą. I tu napisać muszę, że na wszelkie pytania pod hasłem "ile/jak dużo?" odpowiedzieć nie potrafię, bo nic nie wychodzi mi w kuchni lepiej, niż robienie wszystkiego "na oko". W każdym razie wody było około litra, może ciut więcej.
W czasie, gdy woda się gotowała obrałam marchewki i pokroiłam je w kawałki jak na zdjęciu. Obrałam około 6-7 marchewek, niektóre były małe, inne ciut większe, wiadomo - "na oko". Gdy woda się zagotowała dodałam kostkę rosołową i marchewki. Po kilkunastu minutach upewniłam się, że marchewki są miękkie i zblendowałam zupę. Potem za radą jednej z Was dodałam też pomidora bez skórki i znowu zblendowałam całość. Wszystko przyprawiłam: papryką słodką, papryką ostrą, chili, solą, pieprzem, oregano i odrobiną curry. W tej kwestii decydują wyłącznie Wasze indywidualne upodobania.
Na tym właściwie (według zdecydowanej większości przepisów) powinnam skończyć gotowanie, ale uznałam, że zupa bez "wkładki" to nie zupa i postanowiłam zrobić do niej lane kluski. Jak zrobić lane kluski? Nic prostszego - mieszamy 2 jajka z 4 łyżkami mąki, odrobiną wody i soli, a następnie stopniowo wlewamy do zupy. Pasują do niej idealnie.
Przyznam, że w trakcie gotowania byłam sceptycznie nastawiona do tego eksperymentu, ale okazało się, że zupa marchewkowa jest przepyszna! Co więcej mój niemąż (antyfan zup, uznający wyłącznie rosół) zjadł dwie dokładki, stwierdzając przy tym, że marchewkowa zdetronizowała rosół, więc chyba mogę traktować to jak wielki kulinarny sukces. Spróbujcie koniecznie! A może znacie już marchewkową?





hmm! wygląda bardzo smacznie. może i ja się skusze :)
OdpowiedzUsuńA u mnie dziś zupa dyniowa na blogu:) Marchewkową też lubię i zupę krem w porów baaardzo.
OdpowiedzUsuńOja chętnie zjem i krem z marchewki i zupę dyniową ;o Nigdy nie jadłam a słyszałam same pochlebstwa ;)
UsuńObawiam się, że prędzej bym schrupała tą marchew niż zrobiła z niej zupę ;-)
OdpowiedzUsuńTez jestem wielką miłośniczką zup :) Mogłabym je jeść codziennie :)
OdpowiedzUsuńZupa na kostce rosołowej to nie zupa :P
OdpowiedzUsuńtak, wyłącznie kości z wiejskiego koguta! :D
UsuńUwielbiam wszelkie zupy-kremy, aktualnie uzależniona jestem od kremu z dyni i kremu z porów. Marchewkowa wygląda ciekawie i na pewno wypróbuję ten przepis! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ho ho! Już wiem, co będę jutro gotowała! Mam wielką ochotę na jakąś nową zupę na jesień!
OdpowiedzUsuńBardzo często marchewkową kiedyś robiłam, ale mój bąbel teraz tylko chce rosół bądź pomidorową, więc dałam sobie spokój ;)
OdpowiedzUsuńRazem z mężem śmiejemy się, że zupa krem z marchewki to posiłek dla emeryta - nie trzeba gryźć ;)
A ja dzisiaj na obiadek miałam zupę krem z papryki z grzaneczkami i serem blue, mniaaaaaam ! :D
OdpowiedzUsuńMarchewkowa jest przepyszna i super rozgrzewa w jesienne wieczory. :)
OdpowiedzUsuńAle kusisz! :D Jutro gotuję marchewkową!
OdpowiedzUsuńja tam gotuję zupę z wszystkiego co mam, czyli marchewki, dyni i selera :)
OdpowiedzUsuńfajnie smakuje marchewka starta na tarce i podsmażona na maśle ( koniecznie) , zupa ma niesamowity smak i aromat. Nie trzeba wtedy robić wywaru, ja nie robię przynajmniej. masełko wystracza:)
OdpowiedzUsuńUwielbiam marchewkę więc wykorzystam ten przepis na pewno:)
OdpowiedzUsuńJuż wiem, co jutro robię na obiad :D
OdpowiedzUsuńOstatnio zrobiłam krem marchewkowo-brokułowy. Taki sam przepis jak twój krem tylko dodałam do tego jeszcze brokuły. Pycha :)
OdpowiedzUsuńNa pewno zakróluje u mnie w tym tygodniu :)
OdpowiedzUsuńMuszę ją wypróbować :)
OdpowiedzUsuńja mam ochotę teraz na jakieś ostre zupy jak gulaszowa czy meksykańska ;)
OdpowiedzUsuńcieszę się, że dodałaś pomidory(tak, jak Ci pisałam na fb), bo one przełamują smak marchewki i jest wtedy bardzo ciekawy ;) ja jeszcze dodałam ser mozzarella ;)
OdpowiedzUsuńdziękuję za radę ;)
UsuńGdybym tylko lubiła marchewkę... a może jednak wreszcie się przekonam?
OdpowiedzUsuńNie lubię zup, więc może warto spróbować, skoro Twój niemąż się przekonał. ;)
OdpowiedzUsuńmam tyle marchewek i cebuli że na pewno zrobie:)
OdpowiedzUsuńzrobiłam!pycha!
Usuńcieszę się, że smakowała :)
Usuńznam ten przepis i praktykuje go ;)
OdpowiedzUsuńfaktycznie zupa ta jest smaczna i prosta w przygotowaniu ;)
W moim domu dodaje się do niej jeszcze ziemniaka i podaje z grzankami albo groszkiem ptysiowym ;)
OdpowiedzUsuńniestety brakuje mi blendera :(, w przypadku dyni nie stanowi to problemu bo ona się rozgotowuje, a marchewka już tego nie zrobi :), a tak apetycznie wygląda.
OdpowiedzUsuńCzuję się baaaardzo skuszona! :)
OdpowiedzUsuń:( niestety, przepraszam ze piszę tak zupełnie niezwiazanie z tematem ale tworzę projekt "Bóg nigdy nie mruga" na podstawie książki o tym tytule, zawiera ona 50 lekcji. zamierzam stworzyc wraz z innymi blogerami serię gościnnych wpisów, jesli nie znasz książki to żaden problem bo mam możliwośc przesłania treści poszczególnych lekcji :) jeśli masz ochotę wziąc udział to serdecznie zapraszam ;* więcej informacji u mnie na blogu lub na facebooku :) w razie większych wątpliwości napisz maila, o i projekt rusza najwcześniej za miesiąc (jak nie dwa xd) więc nie ma co się marwtic o czas ^^
OdpowiedzUsuńKurczę, jak ona pięknie wygląda!
OdpowiedzUsuńNo to może zrobię :))) Wygląda bosko ^^
OdpowiedzUsuńznam i bardzo lubię ale z lanymi kluskami to nie pomyślałam :D jem z bagietką lub solo
OdpowiedzUsuńa tu ciekawy pomysł :)
Nigdy nie jadłam marchewkowej :P Ale będę musiała wypróbować :)
OdpowiedzUsuńNigdy nie jadłam a przepis jest prosty więc wypróbuję ;)
OdpowiedzUsuńMarchwianka :D
OdpowiedzUsuńNigdy nie robiłam, ale brzmi bardzo smacznie. Muszę koniecznie zaopatrzyć się w blender! :D
OdpowiedzUsuńJa przeważnie korzystam z tego przepisu: http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/zupy/marchewkowa/przepis.html i jest naprawdę mega! A jako wkładki używam łyżki serka Almette! PYCHA!!!
OdpowiedzUsuńpyyycha ;)
OdpowiedzUsuńmimo niechęci do marchewek, zachciało mi się tej zupy! musi być niezwykle delikatna i zdrowa ; )
OdpowiedzUsuń---
www.extremely-naturally.blogspot.com
U mnie ostatnio był krem brokułowy :) Ale marchewkową też zamierzam w najbliższym czasie zrobić ;) I z chęcią skorzystam z Twojego przepisu :)
OdpowiedzUsuńnigdy nie jadłam, kusisz ;>
OdpowiedzUsuńmasz pewne,że jutro zrobię tą zupę :) już spisałam przepis :))
OdpowiedzUsuńi zrobiłam jest przepyszna :))
Usuńsuper, że smakowała :)
UsuńFajny pomysł, może nawet się skuszę chociaż ja, podobnie jak Twoj niemąż nie lubię zup (oprócz barszczy i ogórkowej) ;)
OdpowiedzUsuńTakiej zupki jeszcze nie jadłam , ale pewnie by mi posmakowała bo bardzo lubię marchewkę, muszę koniecznie zrobić:)
OdpowiedzUsuńJestem przekonana, że na pewno spróbuję tej zupy! :D
OdpowiedzUsuńnigdy nie jadłam ale wygląda pysznie :)
OdpowiedzUsuńWypróbuję, bo mam ochotę na eksperymenty z zupami, a ta mi się bardzo podoba dzięki wkładce :D Mam nadzieję, że mojej drugiej połówce też zasmakuje, bo zwolennikiem zup nie jest:)
OdpowiedzUsuńW sumie to nie przepadam za zupami, ale na tą narobiłaś mi smaka ;)
OdpowiedzUsuńJak zbaczyłam tytuł to zaraz pomyślałam, że kluseczki by pasowały (patrzę później i tak właśnie zrobiłaś:)), albo groszek ptysiowy i łyżka gęstej śmietany:>
OdpowiedzUsuńTeż średnio przepadam za zupami,ale ten przepis chętnie wypróbuję :)
OdpowiedzUsuńniestety ja nie lubie marchewki :) poza surowej postaci
OdpowiedzUsuńJa jakoś nie mogę się przekonać do marchewkowych dań, czy to ciasto (a wszyscy je chwalą) czy zupa.
OdpowiedzUsuńMuszę się wreszcie przemóc i coś przyrządzić :))
Zupy uwielbiam, więc kto wie, może mi zasmakuje?
ja jestem zupkowa :) ostatnio robiłam dyniową - taka moda ;)
OdpowiedzUsuńJa też jestem antyfanką zup, ale Twoja wygląda tak apetycznie że i ja mogłabym się skusić, tak, jak Twój Niemąż (fajne określenie :-) )...
OdpowiedzUsuńCzasami w restauracji zdarza mi się zamówić zupę marchewkową (sama jej nie gotowałam jeszcze) i naprawdę jest przepyszna ;) Zwłaszcza w zimę bardzo rozgrzewa :)
OdpowiedzUsuńWygląda przepysznie! U mnie tez dziś marchew w roli głównej, ale w postaci ciasta :)) Spróbuję jutro cyknąć jakieś foty,, o ile się uratuje choć kawałek :P
OdpowiedzUsuńCiekawy przepis, podoba mi się fakt, łączenia marchewki z papryką - musi dać ciekawy posmak.
OdpowiedzUsuńWypróbuje, teraz jest idealny okres na zupy.
Pozdrawiam
zup nie gotuje ale niedlugo trzeba bedzie zaczac... a marchewkowa bedzie pierwsza jak ugotuje mojemu Synkowi ( co prawda bez tylu przypraw ale zawsze to zupa )
OdpowiedzUsuńwygląda bardzo apetycznie:D
OdpowiedzUsuńGenialne, wyglada strasznie apetycznie, do tego szybkie i niedrogie!
OdpowiedzUsuńZrobiłam i jest bardzo smaczna :)
OdpowiedzUsuńOstatnio polubiłam gotowaną marchewkę to i zupę pewnie bym lubiła. Muszę kiedyś zrobić!
OdpowiedzUsuńwłaśnie gotuję! jestem ciekawa jak wyjdzie :) mój mąż od razu poprosił coś innego na kolację, ale myślę, że będzie z nim jak z Twoim facetem :D
OdpowiedzUsuńujawnię się znowu ;)
OdpowiedzUsuńMarchewkowy krem uwielbiam! Zostawię Ci link do mojego ukochanego przepisu: http://przystole.blox.pl/2010/09/Zupa-krem-z-marchwi.html
Jesienią koniecznie spróbuj krem z dyni - pyszności! Ale pierwsze miejsce ma u mnie krem z sałaty, do niego grzanki lub starty ser. Robimy go zawsze w Thermomixie - wychodzi idealnie gładki (tak się chyba mówi, prawda?).