Taki już mój urok, że to co modne podoba mi się jeszcze zanim staje się modne, albo dopiero, gdy moda na tę rzecz przemija. Ciężko mnie omamić "hitami sezonu", a jednak czasem doznaję swojego rodzaju zamroczenia i dopada mnie stan pod tytułem "Muszę to mieć". Tak też było z futrzastymi kamizelkami, którymi sieciówki bombardują nas od kilku ładnych sezonów (co w sumie czyni to zjawisko nieco dziwnym, bo tego typu modowe wynalazki to zazwyczaj jednorazowe strzały).
Wzdychałam do nich, odkąd pojawiły się na sklepowych wieszakach. Przed oczami miałam wizję połączenia ich z uwielbianym przeze mnie stylem boho. Już miałam odżałować tę krwiopijską sumę, jaką życzą sobie za nie sieciówki, ale coś mnie pokusiło żeby pokazać ją swojemu mężczyźnie. Spodziewałam się standardowej, męskiej odpowiedzi w postaci potulnego "Ładne, podoba mi się i będzie Ci w tym ciepło", ale tym razem się nie doczekałam. "Czy ty zwariowałaś? Będziesz w tym wyglądać jakbyś szła na polowanie." - ot, cały jego komentarz. Oczywiście odwdzięczyłam się cedzonym przed zęby "Po co ja w ogóle pytałam", ale z chęci zakupu mimo wszystko zrezygnowałam. Do czasu.
Będąc ostatnio w Reserved trafiłam na futrzaste cudo z powyższego zdjęcia. Pierwsza myśl: "Ideał. Idealna długość, idealny kolor. Stworzona specjalnie dla mnie". Co więcej, stał się cud i moja druga połowa wydusiła z siebie zdanie: "No dobra, przymierz, najwyżej kupię Ci na urodziny czy coś". Długo mnie namawiać nie musiał, w głowie odkąd zaczął mówić kołatało mi się zdanie "O jezu, to znak!".
Poszłam rozanielona do przymierzalni, wciągam na siebie owe cudo i... wyglądam jak siódme nieszczęście (i to w dodatku nieszczęście ze sporą nadwagą, bo kamizelka dodała mi dobre 20 kilo). "Na pewno w tej euforii wzięłam za duży rozmiar" - myślę sobie. Ściągam, wpatruję się w metkę i pod jakim kątem bym nie spojrzała, widzę "S" jak byk. Kolejna próba przymierzania. Faktycznie, wyglądam jakbym właśnie wracała z polowania, brakuje mi tylko zwierzyny przewieszonej przez plecy. Słyszę, że luby się niecierpliwi pod drzwiami, myślę sobie "O nieee, nie dam mu tej satysfakcji, nie pokażę się", ale w tej samej chwili drzwi się otwierają i widzę jego twarz próbującą zachować powagę.
"Tak, wiem co chcesz powiedzieć, możesz się już cieszyć, że nigdy sobie czegoś takiego nie kupię" - mówię, choć sama coraz trudniej zachowuję powagę, widząc swoje odbicie w lustrze. On całe szczęście od komentarzy się powstrzymał, słowem nie pisnął, nawet pocieszać próbował i już go miałam za to wychwalić pod niebiosa, ale wychodząc ze sklepu usłyszałam "Kocham Cię Eskimosku". Musiał. Już mu co prawda zapowiedziałam, że następnym razem na zakupy idę sama, ale po cichu myślę sobie, że czasem chyba warto go posłuchać, nawet jeśli kolejny sezon z rzędu miałabym być niemodna ;)





hahhaha.... jeszcze futrzana czapa z lisim ogonem i byłby komplet :D
OdpowiedzUsuń"kocham Cię eskimosku" - idealnie! :D
OdpowiedzUsuńHaha, "Kocham Cię Eskimosku" było najlepsze :D
OdpowiedzUsuńNa futra itp. sprawy ochoty nigdy nie miałam ale rozbawiła mnie cała sytuacja...bo znam ją z autopsji, niestety ale mój K też ma czasem rację ;)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny post :D świetnie się to czytało :)
OdpowiedzUsuńja kiedyś miałam taką kamizelkę i mąż mi powiedział że wyglądam jak baca co owce pasie ;)
OdpowiedzUsuńHeheh dobre :D
OdpowiedzUsuńFaktycznie, wyglądam jakbym właśnie wracała z polowania, brakuje mi tylko zwierzyny przewieszonej przez plecy.
OdpowiedzUsuńHahahaha :DD
Już sobie to wyobrażam!
Heh świetna historia :) Ja zawsze się na coś ślinię, przymierzam, a tu tylko jedno wielkie "Booooże! Jak ja wyglądam?!" :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie wczoraj rozmawiałam o tego typu sytuacjach z Agu, naszą blogową koleżanką. Opowiadałam jej o moich ulubionych kozakach, które mój mężczyzna ocenił słowami: "Co ty masz za kowbojskie buciki?" :) Pamiętam, że śmiałam się wtedy w głos, bo jego zdziwiona mina i lekkie zażenowanie były rozbrajające. A spodziewałam się, że będzie zadowolony z "ciepłego" zakupu i poprze go od razu. No cóż. :)
OdpowiedzUsuńmiałam całkiem podobnie też bardzo chciałam taką kamizelkę poszłam więc na polowanie ale wróciłam bez zwierzyny, czasem coś fajnie wygląda na wieszaku a niekoniecznie na mnie, również byłam większa o parę kg :))) więc zachciankowa kamizelka została na wieszaku ...
OdpowiedzUsuńW tych kamizelkach wyglądają dobrze tylko modelki, 1.8 m i chude jak patyki.
OdpowiedzUsuńmam 1,78 i ważę przy tym 53kg, więc teoretycznie powinnam się na ten schemat łapać, a jednak nic z tego ;)
UsuńTo oznacza, że nikt w tym dobrze nie wygląda :D Bo ja z takich rzeczy co najwyżej mogę sobie rękaw bluzki zrobić, czy coś :D
UsuńPaula musisz znalesc sobie nowy "obiekt" westchnien i niesmak po polowaniu minie :)
OdpowiedzUsuńu mnie raczej ciężko o takie obiekty westchnień, ostatnio zdecydowanie więcej rzeczy wpisałabym na listę "za nic w świecie nie założę", niż "marzę o tym" ;)
Usuń:) Ja jestem modowym bezgusciem, wiec wzdycham do kosmetykow :) tak jest bezpieczniej i mniej bolu.
Usuńmiałam te same doznania z tym, że kamizelkę zamawiałam z neta i niestety było za późno. bądź co bądź wyglądam gorzej niż eskimosek :P
OdpowiedzUsuńMam dokładnie to samo! Też chodziła za mną taka kamizelka dopóki jednej nie przymierzyłam. Ja to dopiero wyglądałam śmiesznie, bo jestem niska, więc przypominałam włochatą kulkę :P Koniec końców poszłam na kompromis i kupiłam sweterkową kamizelkę z futrzanym kołnierzykiem :)
OdpowiedzUsuńBardzo podobały i nadal podobają mi się te kamizelki. Na kimś. O tak, ale może kiedyś i ja przymierzę i nie będzie tak źle? ;p
OdpowiedzUsuńokazuję się, czasem facet na zakupach się przydaje ;)
OdpowiedzUsuńFutrzane kamizelki są ładne, ale dobrze wyglądają tylko na szczupłych dziewczynach, dlatego ja za bardzo się do nich nie przymierzam. Moja koleżanka bardzo taką chciała ale z nią to taka sytuacja jest, że jak jej opowiadałam, że faktycznie fajnie taką rzecz mieć bo i modna i ciepła to oczywiście mnie nie słuchała i jak przestały być supermodne mimo iż wracają co jakiś czas to ona kupiła kiedy zima się kończyła i nosiła nie powiem że bardz na siłę, ale jednak nosiła żeby się pokazać, jaka ona modna i trendy nie jest :/ Jedynym plusem jej zakupu było to, że kupiła ją w SH.
OdpowiedzUsuńHaha, słodkie to "kocham Cię, Eskimosku":) Też jakiś czas temu chciałam koniecznie mieć tę kamizelkę, do czasu aż ją założyłam. Choć nadal przykuwają mój wzrok i łudzę się, że jednak "w tej będę wyglądała lepiej". Tak naprawdę to te kamizelki dobrze będą wyglądać tylko na bardzo szczupłych dziewczynach (żeby nie powiedzieć chudych) i wysokich.
OdpowiedzUsuńoj nie wiem, ja do takich należę (wręcz do wychudzonych), a mimo to w tej kamizelce wyglądałam jakbym miała sporą nadwagę :D
UsuńHaha śmiesznie :) Jakie czasami życie jest przekorne :)
OdpowiedzUsuńoooo jakbym czytała o moim Lubym ... :)
OdpowiedzUsuńMiło się czytało:) Powinnaś pisać felietony do jakiegoś magazynu. Na pewno nie przegapiłabym żadnego.
OdpowiedzUsuńoj chyba daleko mi do felietonistki, ale dziękuję, miło mi się zrobiło ;)
Usuń"Eskimosek" zmył wszystkie winy ;)
OdpowiedzUsuńja też jak chcę obiektywnej opinii - radze się mężą :))
OdpowiedzUsuńSkąd ja to znam ;)
OdpowiedzUsuńhehe, nie ma to jak szczerość naszych mężczyzn ;)
OdpowiedzUsuńCoraz chetniej tu zagladam, bardzo fajnie sie Ciebie czyta :)
OdpowiedzUsuńA.
dziękuję ;)
UsuńTeż tak często mam ;) Niestety najnowsze trendy zazwyczaj do mnie nie pasują ;)
OdpowiedzUsuńskąd ja to znam :D
OdpowiedzUsuńHaha :P Uśmiałam się jak nigdy. Ja też często wzdycham do niektórych rzeczy. Tak było z czarną długą spódnicą kilka lat temu. Niestety wyglądałam w niej okropnie i do teraz mam ją gdzieś na dnie szafy. Nigdy jej nie założyłam.
OdpowiedzUsuńmiałam to samo :) tyle że mój Mężczyzna się nie powstrzymał i pokładał się ze śmiechu - a ja po chwili z nim :) bardzo mi się podobają ale to nie dla mnie - albo nie znalazłam po prostu odpowiedniej ;p
OdpowiedzUsuńZabawnie wyszło z tą kamizelką :)))
OdpowiedzUsuńMnie też się one podobają, ale są zupełnie nie dla mnie.
To samo jest ze mną, jak coś jest modne to jakoś mnie nie kusi, dopiero po dłuższym czasie myślę sobie, że może fajnie by było to mieć. I skądś znam to chodzenie na zakupy z facetem :D ale czasem jest to dobra opcja, jeśli oczywiście jest szczery :)
OdpowiedzUsuńHaha ja też mierzyłam takie futerko, a noszę większy rozmiar niż S, to wyobraź sobie jak ja musiałam w tym wyglądać;p
OdpowiedzUsuńhahaha mi też się strasznie takie kamizelki podobają, ale nie chcę wyglądać jak niedźwiadek :P
OdpowiedzUsuńsłodkie wyznanie:)
OdpowiedzUsuńMiałam podobne odczucia po przymierzeniu tego cuda :D
OdpowiedzUsuńOj... tak czasem jest, czymś się zachwycamy, dotykamy, przymierzamy a potem....o matko, wyglądamy jak siódme nieszczęście. Tak jest...Dlatego uważam, że trzeba przymierzyć i zaryzykować, żeby się przekonać, że dana rzecz jest dla nas.Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńJa powiem tak ... śliczne ta kamizelka ale tylko na wieszaku ;)
OdpowiedzUsuńmam bardzo podobną, kupioną prawie rok temu i mimo że faktycznie trochę poszerza to bardzo mi się podoba i noszę ją z podniesioną głową
OdpowiedzUsuń:)
Usuńhehe czasem faceci maja racje ! :)
OdpowiedzUsuńI właśnie dla tego uwielbiam robić zakupy z moim mężczyzną :)
OdpowiedzUsuńuśmiałam się. no cóż, im też czasem zdarza się mieć rację, ale tylko czasem. ;)
OdpowiedzUsuńleżę ze śmiechu! :D
OdpowiedzUsuńZakupy z facetem zawsze są zabawne :D
OdpowiedzUsuńhaha ważne, że szczery:)
OdpowiedzUsuńTeż marzył mi się taki futrzak, ale chyba podziękuję ;-)
OdpowiedzUsuńŁadnie to wygląda na wieszaku, ale faktycznie, chyba nikt w tym korzystnie nie wygląda. jak Eskimos na polowaniu :P
OdpowiedzUsuńMnie spotkała podobna historia, tylko wzdychałam do spodni ;)
OdpowiedzUsuńSkąd ja to znam :)
OdpowiedzUsuńTylko, że u mnie problem jest taki, że mój mężczyzna śmieje się z mojej blogomani.
Łe ja tak miałam ze skórzanymi spodniami :D jednak jak je przymierzyłam nie było ok. W tym roku robie podejście 2 :D
OdpowiedzUsuńszkoda,że z zakupu nic nie wyszło bo kamizelka wygląda naprawdę fajnie :)
OdpowiedzUsuńdo tego obrazka z polowania pasuje jeszcze czerwony nochal od popijania na rozgrzewkę :D
OdpowiedzUsuńjak dla mnie taka kamizelka na każdym wygląda strasznie xd
OdpowiedzUsuńmam problem- co mi sie podoba, to wygladam w tym jakbym wazyła 100 kg...
OdpowiedzUsuńskąd ja to znam ;) też tak mam żę się jaram kilka sezonów jakimś ciuchem a kiedy mam pieniądze znajduję ten ideał okazuje się że ten mój cud zwyczajnie mi nie pasuje :P
OdpowiedzUsuńMi takie kamizelki kojarza sie z nauczyciekami:/ jak tylko chlodno w szkole to wszystkie ubieraja takie cuda. Szkoly to male modowe getta,nie lubiłam tych nauczycielskich trendów
OdpowiedzUsuńnie ma to jak pomc faceta hahahha
OdpowiedzUsuńmnie też nie zadowala panująca moda; co więcej w sieciówkach coraz rzadziej znajduję coś co mnie zachwyci i co 'muszę mieć!' ;) bardzo dobrze, że przymierzyłaś tę kamizelkę - na własne oczy przekonałaś się jak jest :D szkoda, że nie wszystko co nam się podoba nie wygląda na nas genialnie, albo przynajmniej dobrze ;)))
OdpowiedzUsuńJa cały czas szukam swojego futrzastego ideału ;) Jestem niska (160 cm) i chodzi właśnie o długość.
OdpowiedzUsuńUśmiałam się :) tak to bywa... ale przynajmniej spróbowałaś :)
OdpowiedzUsuńLuby wie co dobre, a z czym się od razu na wstępie pożegnać :P miał facet dobre przeczucie :)
OdpowiedzUsuńCiesz się, że tylko 10kg, mi to dodaje z 20:)
OdpowiedzUsuń"Kocham Cię Eskimosku" - słodko to podsumował :)
OdpowiedzUsuńHahaha jak przeczytałam kocham Cie Eskimosku padłam, no normalnie jak był słyszała mojego lubego w takich sytuacjach
OdpowiedzUsuńOkropne jest wzdychać do czegoś tyle czasu, idziesz i okazuje się, że nie nadaje się do noszenia:) Osobiście nie podobają mi się te kamizelki, mam podobne skojarzenia co Twój Luby no i teraz już Ty:) ale wiadomo,o gustach się nie dyskutuje:)
OdpowiedzUsuńLepiej być niemodną niż wyglądać jak większość Polski czy dziewczyna z okładki jakiegoś magazynu... przynajmniej widać, że masz swój styl:)
Te kamizelki są hmmm...specyficzne :) Ja miałam jedną, czarną, i wyglądała w miarę ok, ale i tak podałam ją dalej ;)
OdpowiedzUsuńDlatego najlepiej jest kupować takie rzeczy "na żywo" a nie przez internet :) Mi podobała się sukienka typu oversize, a gdy przymierzyłam ją wyglądałam jak w pokutnej sukmanie, jak koleżanka Juranda ze Spychowa. Niestety modę należy traktować wybiórczo, w zależności od naszego wzrostu, postury, koloru włosów itp.
OdpowiedzUsuńMiałam takie futerko z 4 lata temu.. zalozylam je moze max 5 razy... Chyba też nie dla mnie. I nie żałuję ze musiałam sie z nim rozstać. Choć jak widzę na kims, na kim ładnie leży itd. to troszkę zazdroszczę.. ale tylko troszkę :)
OdpowiedzUsuńWiesz co, ostatnio widziałam jak robiłaś strony innym dziewczynom. Pisałaś, że nie zbierasz zamówień - nie dziwię ci się, bo to dużo pracy. Może więc umieściłabyś mini poradnik jak każda z nas mogłaby coś takiego zrobić?
OdpowiedzUsuńw sieci jest sporo tego typu poradników, jeśli dobrze poszukasz to na pewno znajdziesz ;)
Usuńja mam futrzana kamizelkę ale taką krótką jak bolerko i właściwie od wewnątrz jest futerko na zewnątrz coś skórzanego ale nie połyskującego właśnie już od kilku lat i wygląda fajnie do tego grzeje pod płaszczem:)
OdpowiedzUsuńna Twoim miejscu poszukałabym w innym sklepie futrzaka, bo te w Re są źle uszyte (wiem co mówię widze je na codzień) :)
OdpowiedzUsuńDla mnie ten wątpliwej urody ciuszek dołączam do prowadzonej przez Ciebie listy modowych koszmarków, co więcej, plasuje się na niej całkiem wysoko ;D i śmiem twierdzić, że nie wygląda dobrze, na nikim ;)
OdpowiedzUsuńChciałam jeszcze dodać, że odnosząc się do pierwszego zdania Twojego postu, mam podobnie! Pamiętam, że już w LO zakładałam do dżinsów tuniko-sukienkę i patrzono na mnie jak na kosmitę :D, a po roku większość dziewcząt nosiło tuniki, tuniczki, sukienki ;) podobnie było z krótkimi sweterkami, które nosiłam dużo wcześniej, niż przyszła moda (dziś myślę, że nieudana;) na bolerka. Szybko też porzuciłam spodnie dzwony na rzecz "marchewek", które później okrzyknięto rurkami ;) Zawsze też przepadałam za modnymi obecnie pastelami, większość zaś moich koleżanek nosiła się w poszarzałych lub (co gorsza!) khaki kolorach (blee ;P) ;) pozdrawiam serdecznie!
UsuńMialam podobna przygode z tymi kamizelkami. Kiedy juz znalazlam idealna i ja przymierzyłam... bardzo szybko zdjelam. z moim wzrostem (159zm) wygladalam, jakby bylo mnie latwiej przeskoczyc niz obejsc
OdpowiedzUsuńMnie też moda coś nie może zmusić do zakupy tego co niby najmodniejsze... akurat takiej kamizelki nigdy bym nie kupiła, bo futra (nieważne iż sztucznego), nigdy bym nie włożyła.
OdpowiedzUsuńCzasem warto wziąść lubego na zakupy,bo powie co myśli, a nie to co chcemy usłyszeć ;-)
prawda jest taka-że te kamizelki wyglądają dobrze tylko na wieszaku, dziecku lub chudziutkich dziewczynach, ale eskimos mnie rozwalił ;P faceci są prości i chwała im za to ;D
OdpowiedzUsuńMnie się strasznie nie podobają futrzane kamizelki, więc nawet lepiej. Skoro Tobie dodała ona 20 kg wagi, to ja bym wyglądała jak mała, okrągła futrzana kluseczka :D
OdpowiedzUsuńJa tak miałam z kurtką dżinsową... jejku, jak ja się nią jarałam, obiecałam sobie, że jak tylko uzbieram moje studenckie oszczędności, to ją sobie kupię. Wreszcie udało się, poszłam do jakiegoś centrum handlowego, przymierzyłam... i wyglądałam fatalnie :D Jakoś topornie, zwyczajnie źle. Myślałam, że to wina tej konkretnej kurtki, przymierzyłam więc inną. I znów to samo. Szkoda, bo nadal mi się podobają, ale na siłę kupować nie ma sensu :)
OdpowiedzUsuń