Kiedy postanowiłam sprawić sobie Ikeowy fotel, trochę się nagłowiłam nad tym jaki kolor obicia wybrać. Wybór był spory, jednak nic w stu procentach mnie nie satysfakcjonowało. W końcu w przypływie zakupowego zaćmienia padło na... biel. Biel, która w czasie kupowania wydawała mi się piękna, pasująca do wszystkiego i uniwersalna. I fakt - odmówić jej wszystkich tych cech raczej nie można, ale niestety przy tym jest również paskudnie skłonna do zabrudzeń. Po dwóch tygodniach obicie wyglądało jakbym miała w domu co najmniej trójkę bałaganiących dzięci, dlatego też postanowiłam coś wymyślić, bo perspektywa prania tego co kilkanaście dni nie była szczególnie zachęcacjąca.

Niedługo potem znowu pojawiłam się w Ikea i przechodząc przez dział z materiałami pomyślałam, że taki kawałek materiału to rozwiązanie idealne dla mnie - tanio, prosto i skutecznie. Chciałam wybrać wzór w kropki, który czasem gościł na moich zdjęciach, ale niestety już go nie było. Padło więc na letnio-jesienne liście, za które zapłaciłam około 20 złotych. W domu okazało się, że materiał mógłby być odrobinę dłuższy, ale tragedii nie ma. Powpychałam go we wszelkie możliwe szpary fotela i wygląda niemalże jak jego druga skóra.
Nie jest to co prawda rozwiązanie idealne, materiał nie jest przymocowany na stałe, w związku z tym przy częstym siadaniu, czy wstawaniu trochę się przemieszcza i trzeba poprawiać, ale kombinuję nad jakimś ulepszeniem w postaci jego "podtrzymywaczy". Może Wy macie jakieś pomysły? W każdym razie fotel się już nie brudzi, a to najważniejsze, no i przy okazji uniknęłam skorzystania z genialnego, designerskiego pomysłu mojej mamy pt. "kup sobie na to jakieś futerko" ;)




Ja dziś myślałam o przemianie fotela... tylko właśnie w drugą stronę, z kolorowego na biel :)
OdpowiedzUsuńnie radzę ;)
UsuńNo chyba, że byłaby to biała skóra, ale wtedy wyszłoby drogo, bo taka skóra musiałaby być wysokiej jakości, by szybko się nie wytarła bądź by nie popękała. Jeszcze to przemyśle w takim razie.
Usuńfajna przemiana :)
OdpowiedzUsuńJa zrobiłam podobną głupotę kupując białą sofę :(
OdpowiedzUsuńUważam, że to bardzo ciekawa alternatywa dla urozmaicenia wnętrza !
OdpowiedzUsuńA mnie efekt "po" się nie podoba. Nie lubię tego typu rozwiązań, ale mimo wszystko gratuluję zdolności. Ja nie miałabym cierpliwości do tego. :)
OdpowiedzUsuńNiestety ale zgadzam się. Dla mnie z tym materiałem wygląda jak leżak plażowy lub taki na działkę letniskową, zdecydowanie nie pasuje do salonu czy sypialni. Ale to nie mnie ma się podobać, a Pauli, także jeśli Ty jesteś zadowolona to super :)
UsuńJa na mój fotel kupiłam mały kocyk z Ikei i jakoś się sprawdza ;)
OdpowiedzUsuńfajna metamorfoza:) zapraszam
OdpowiedzUsuńHaha pomysł mamy faktycznie oryginalny :D
OdpowiedzUsuńAle wybrnęłaś z tego bardzo fajnie :)
Ja mam białe krzesła:-) też nie było to zbyt mądre z mojej strony
OdpowiedzUsuńDokup gumkę. To będzie najlepszy "przytrzymywacz".
OdpowiedzUsuńJa od dłuższego czasu noszę się ze zrobieniem pokrowca na kanapę. Bo niestety oryginalne obicie się bardzo zużyło.
Ja też pomyślałam o gumkach - jedną na oparcie, drugą na siedzenie :)
Usuńoj tak białe meble to cudowne rozwiązanie :)
OdpowiedzUsuńniestety sprawdza się w niezamieszkanych wnętrzach :)
A jakby dać rzepy? Mogłoby nieźle trzymać.
OdpowiedzUsuńNieśmiertelne futerko na meble! :D Do tego serwetka na telewizorze i koniecznie jakiś bibelot :D
OdpowiedzUsuńRozwiązanie fajne, choć faktycznie trzeba by pomyśleć o udoskonaleniu go, bo takie zjeżdżanie pokrycia może być frustrujące na dłuższą metę :/ Niestety nie mam żadnego konstruktywnego pomysłu ):
Miałam dokładnie takie samo skojarzenie, aż się uśmiechnęłam :-))
UsuńTo samo zrobiłam kiedyś z identycznym fotelem tylko w wersji granatowej :D
OdpowiedzUsuńmuszę pomyśleć nad taką przemianą :D
OdpowiedzUsuńmoże zamocuj jakieś tasiemki, które mogłabyś związać po bokach/ z tyłu :)
OdpowiedzUsuńŚwietna robota!
OdpowiedzUsuńBiel jest ładna tam gdzie można ją wytrzeć. Na materiałowych elementach niestety wygląda fatalnie po jakimś czasie używania. A jak są dzieci to już zupełnie koszmar.
ja bym przyczepiła od spodu szpilkami :)
OdpowiedzUsuńCiekawa metamorfoza fotela ;)
OdpowiedzUsuńAle fajnie ale pierwsze co pomyślałam , że będzie w kropki ;)
OdpowiedzUsuńfaktycznie prosto i skutecznie :)
OdpowiedzUsuńo tak - białe sofy, kanapy,fotele to coś bardzo niepraktycznego ;)
OdpowiedzUsuńzobaczymy czy białe fronty na meblach kuchennych nie okażą się małym zabójcą dla perfekcyjnej pani domu ;)
Może zrób pokrowiec z gumką. Bądź zrób dziurki co 5 cm osłaniając je czymś takim http://koralikowyzakatek.pl/inne-elementy/626-metalowe-elementy-oslaniajace-dziurki.html i przewlecz sznurek zwiąż plecy pod poduszką. A oddzielnie spód. I Będzie dobrze. Taki gorset dla krzesła ;D Ale gumka też da radę, choć to więcej pracy.
OdpowiedzUsuńw kropki o wiele bardziej by mi się podobało :( szkoda, że białe meble tak się brudzą, bo wyglądają naprawdę nieziemsko:)
OdpowiedzUsuńoo, świetnie wygląda ; ) faktycznie, biało fotel to niezbyt fajna opcja, pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńbiel jest przepiękna lecz cięzko utrzymac ją w czystości :P - świetne DIY!
OdpowiedzUsuńCiut pstrokato, chyba wolałabym jeden delikatny kolor.
OdpowiedzUsuńKwestia indywidualna, rzecz jasna :)
Chyba wybrałabym coś bardziej jednolitego :)
OdpowiedzUsuńWygląda fajnie ;)
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś zrobiłam błąd i kupiłam białą sofę. Po 2 latach wylądowała na śmietniku...
OdpowiedzUsuńNie podoba mi sie osobiscie, ale jezeli chodzi o pomysl przemiany, to zdziwilam sie, ze to nie jest uszyte :) moze pomoze podpiecie cwiekami, tasma dwustronna lub plaskimi i szerokimi pinezkami. Ja musze cos wymyslic na moje dwie sofy koloru kremowego. Po tym jak pomalowalam ściany na zolto- kremowo okazalo sie, ze kanapy sa szare i nie da sie ich wyczyscic. Zastanawiam sie, czy Ikea ma jakies ciekawe narzuty.
OdpowiedzUsuńJa jako minimalistka wolałabym biały fotel. ;) Jednakże twój pomysł jest całkiem fajny. ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł i inspiracja! Sama mam obrzydliwy, czarny fotel który owszem jest wygodny i praktyczny, ale kompletnie przytłacza mój pokój, a wystarczyło troszkę ruszyć mózgownicą... Muszę jechać do Ikei! :)
OdpowiedzUsuńpiekne:)
OdpowiedzUsuńPiękna przemiana :) Ostatnio sobie wymyśliłam zakup żółtej kanapy z Ikei i właśnie zaczęłam się zastanaiwać czy to oby na pewno dobry wybór...
OdpowiedzUsuńZalety białego koloru :c
OdpowiedzUsuńŁadnie wyszło ;) Ja próbowałabym z jakimiś gumkami z tyłu oparcia i pod siedzeniem lub przymocowałabym tkaninę zszywaczem tapicerskim :)
OdpowiedzUsuńbiel niestety ma to do siebie, ze pieknie wyglada ale szybko sie brudzi:( pomyslowe rozwiazanie:))
OdpowiedzUsuńNiestety biel w aranżacji wnętrz jest kiepskim pomysłem. Meble jeszcze ujdą, ale fotele, kanapy czy białe ściany to masakra :P Fajna przemiana- moim zdaniem z tą narzutką fotel wygląda o wiele lepiej :) I przy okazji wnętrze wydaje się teraz weselsze :)
OdpowiedzUsuńSprytnie, fajny efekt :)
OdpowiedzUsuńja mam stary fotel bujany w dobrym stanie i chciałabym go ożywić jakąś poduchą może, żeby dało się na nim usiąść i poczytać, bo szkoda mi go wywalać.
OdpowiedzUsuńMoże by spróbować przymocować ten materiał jakimiś guziczkami? Daloby się łatwo odpiąć i uprać w razie czego:)
świetny pomysł :)
OdpowiedzUsuńBiel jest piękna- lecz szybko się brudzi :(
Zapraszam: pieknekosmetyki.blogspot.com
Ja jestem jednak zwolenniczką pierwszego wyglądu :)
OdpowiedzUsuńBardziej podobał mi się fotel przed położeniem materiału (pewnie dlatego, że lubię biel w takich wypadkach ;D), ale to faktycznie jest bardziej praktyczna wersja ;)
OdpowiedzUsuńikea ma ciekawe wzory materiałów.
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysł :)
OdpowiedzUsuńW krótkim czasie można szybko zmienić nieco wygląd fotela :D
w HOME&YOU są teraz na wyprzedaży motywy jesienne lisciowe miseczki, jakieś stojące gadzety, zajrzyj a bedzie piekna całość!
OdpowiedzUsuńBiało bardziej mi się podobał, ale wszyscy doskonale znamy zalety białej tapicerki. ;)
OdpowiedzUsuń