Gdybym miała opisać mijający tydzień jednym słowem, do głowy od razu przychodzi mi "wytchnienie". Swiętowaliśmy na swój dziwny sposób walentynki, nadrobiliśmy serialowe zaległości (odcinki Big Bang Theory nieubłaganie się kończą), nawet kino udało się zaliczyć. Tego było mi trzeba.
1. Tyle się tu naopowiadałam, że nie robimy sobie prezentów w walentynki, a mój mężczyzna właśnie tego dnia wrócił do domu z wiosennym koszykiem kwiatów. Całe moje gadanie legło w gruzach, ale kto mógłby mieć coś przeciwko tak uroczemu prezentowi? Ja zaopatrzyłam nas w sporą ilość wina i równie sporą ilość seriali i wieczór minął trochę nerdowo, ale za to bardzo przyjemnie.
2. Od dłuższego czasu rozglądałam się za elegancką koszulą. Sprawa wydawała się banalna w wykonaniu, a jednak już po pierwszych próbach wiedziałam, że łatwo nie będzie. Chyba nie jestem w stanie zliczyć jak dużo ich przymierzyłam i nie było wśród nich ani jednej, o której mogłabym powiedzieć "Jest idealna". W końcu wybrałam najmniejsze zło podczas wizyty w H&M, ale szukać będę nadal.
3. Staram się praktykować moje wieczory z książką, o których wspominałam we wpisie o moich styczniowych lekturach. Z wyłączaniem komputera o 21 bywa różnie, ale próbuję być nieugięta. Tym razem sprzyja mi ciekawa treść biografii profesora Starowicza, w którą błyskawicznie się wciągnęłam. Żałuję, że nie zabrałam się za jej czytanie wcześniej. Dotąd rzadko sięgałam po biografie, teraz widzę, że to był błąd.
4. Cały czas wmawiam sobie, że już dawno wyleczyłam się z lakieroholizmu ( lakierów pojawiało się tu kiedyś naprawdę sporo - KLIK), a jednak zdarza mi się jeszcze czasem ulec. Trafiłam na najnowszą limitowaną kolekcję marki Essence i jakoś tak samo wyszło, że ta urocza brzoskwinia wylądowała w mojej kosmetycznej szufladzie. Będzie w końcu okazja do pomalowania paznokci, bo ostatnio bywa z tym u mnie różnie.
5. O milczących fryzjerach pisałam Wam przy okazji ostatniego wpisu nie bez powodu. Kilka dni wcześniej zaliczyłam wizytę u mojego milczka. Wizytę z kategorii tych, po których zmiany nie zauważa nikt poza Tobą, ale u mnie to akurat nic nowego. Szaleństwo na głowie zdecydowanie nie jest moją domeną, ba, stwierdziłabym nawet, że jestem najnudniejszą klientką ever.
6. Dobrze jest zakończyć tydzień nastrajając się odpowiednio na kolejny - nam tym razem pomagają w tym kolorowe drinki. Swoją drogą dzięki nim czuję jak bardzo odzwyczaiłam się od cukru, bo soki, których na co dzień nie piję są dla mnie stanowczo za słodkie, wręcz mdląco słodkie. Pojęcia nie mam jak kiedyś mogłam pić je litrami.
Zapraszam również na INSTAGRAM.





Ja tak samo nie potrafię pić dużo soków, lemoniady i herbaty z cukrem ;o
OdpowiedzUsuńLiczę, że napiszesz ciut wiecej o książce, bo mam ją na liście "Must Have". Przeczytałam książkę Starowicza "O mężczyźnie", którą kiedyś polecałaś i bardzo mi się spodobała. W ogóle Twój gust często pokrywa się z moim :))
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo. O książce na pewno napiszę coś więcej :)
UsuńJa również jestem ciekawa tej książki i czekam na recenzję ;)
Usuńja też chętnie poczytam, Lew był moim profesorem i miałam u niego 5 hehe
Usuńbardzo miłe sa takie nerdowskie wieczory we dwoje :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się w 100% xD
Usuńmam taki sam kolorek z essence :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba Twoja grzywka;) Sama niedługo wybieram się na cięcie i chyba też się skuszę na podobną:)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi sie ta koszula. Co do lakieroholizmu, to faktycznie dlugo bylas na odwyku (chyba, ze w ukryciu przed tym miejscem i nami je chowalas). Nawet ostatnio pomyslalam o Tobie malujac paznokcie.
OdpowiedzUsuńO walentynkach pisalam u Ciebie rowniez nieco negatywnie, a zrobiłam recznie dla partnera prezent. Jak to jest? :))
Miłego wieczoru.
Szczerze mówiąc ostatnio rzadko maluję paznokcie. Większość zostawiłam siostrze przy przeprowadzce i ten był pierwszym, na który się skusiłam od tamtego czasu ;)
UsuńMam podobną koszulę ale różową z białym kołnierzykiem i mankietami.
OdpowiedzUsuńUwielbiam czytać takie posty!
OdpowiedzUsuńZazdroszczę mężczyzny Paula:((
Uwielbiam biografie ; ) ostatnio czytałam Chanela i Steva Jobsa. Tak dużo można się dowiedzieć o życiu : ) A pomysł z wyłączaniem komputera o 21 chyba u mnie by nie przeszedł. Ale Tobie realizacji tego planu bardzo mocno życzę! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńChanel*
UsuńCieszę się, że odpoczęłaś!
OdpowiedzUsuńTen fryzjer to o mnie, koleżanki się śmieją że szkoda kasy bo nic po mnie nie widać. Ale kiedyś się zdziwią bo zaszaleję i mnie nie poznają.
OdpowiedzUsuńA ja bardzo tęsknię za Twoimi lakierowo-paznokciowymi wpisami i po cichu czekam na ich wielki powrót ;D
OdpowiedzUsuńLubię biografie, ale przez moje ręce przetoczyło się już tak wiele źle zredagowanych, że czasem po kilkunastu stronach zaczynasz myśleć, że nie mówisz po polsku.
OdpowiedzUsuńKoszula ładna, wytrwałości w szukaniu życzę. Sama sieciówki raczej omijam, rzadko zdarza się, żebym wyszła z którejś zadowolona. :)
Oj, koszulę leżącą bardziej niż przyzwoicie faktycznie trudno jest dorwać. Ja za klasyczną białą rozglądam się już od niepamiętnych czasów ;)
OdpowiedzUsuńA według mnie bardzo ładnie Ci w tej koszuli :)
OdpowiedzUsuńkolor lakieru taki bardzo Twój :) pamiętam, że takie odcienie u Ciebie zawsze bardzo ładnie się prezentowały :)
OdpowiedzUsuńNie da się ukryć ;)
UsuńTeż nie lubię "gadatliwych" fryzjerów, a i radykalne zmiany fryzury mi nie służą. Zaciekawiłaś mnie biografią profesora Starowicza :) Zdradzisz co dobrego jest w tych drinkach? ;)
OdpowiedzUsuńZajmowałam się wyłącznie opróżnianiem szklanki, więc sama do końca nie wiem :)
UsuńDot. Pkt. 6 Cukier jest mega uzależniający i sama niejednokrotnie się o tym przekonałam, że kawa posłodzona dwiema łyżeczkami cukru jak przed laty jest nie do picia:/
OdpowiedzUsuńświetne zdjęcia ;)
OdpowiedzUsuńnooo jaki przyjemny tydzień miałaś:)
OdpowiedzUsuńmogę ci zdradzic, że koszule tego typu, jak ta z h&m znajdziesz w TKmaxx'ie :)
Haha, moich fryzurowych szaleństw też nikt nie zauważa ;)
OdpowiedzUsuńPffff ja ostatnio ścielam jakieś 20 cm i tez nikt nie zauważył ;) serio. Co do książek, to kusisz! Oj kusisz. Szkoda, ze Empik ma tak droga wysylke bo kupiłbym pół asortymentu książkowego.
OdpowiedzUsuńKtoś jeszcze kupuje w Empiku poza promocjami i wyprzedażami? Mi służy on wyłącznie do śledzenia nowości, które potem tropię w innych księgarniach. Mój rekord to 40zł oszczędności na jednej książce ;)
UsuńKoszt przesyłki to akurat moim zdaniem nie jest problem, bo możesz zamówić z empik.com do salonu i nie zapłacisz za przesyłkę :) A z cenami to muszę się nie zgodzić - ja często kupuję w empiku, bo nie raz już zdarzyło mi się znaleźć jakąś rzecz taniej niż w Internecie np., zależy jak szukasz :) Poza tym mają bardzo dużo gadżetów niedostępnych gdzie indziej, to też jest duży plus moim zdaniem. A co do lakierów to ja też jestem lakieroholiczką :D Wstyd się przyznać, ale mam ich w lodówce więcej, niż czegokolwiek innego :D Możesz mi powiedzieć jak się sprawuje ten Essence? Bo jeszcze takiego nie miałam. Trwały jest? Ile warstw musisz pomalować, żeby kolor był ładny? :)
UsuńNiestety jeszcze go nie używałam ;)
UsuńJa od dłuższego czasu piję hektolitry soków dziennie, mam nadzieję, że mi to zamiłowanie przejdzie, ale póki co nie potrafię się przerzucić na wodę. Wiem, że jest zdrowa, ale mi nie smakuje, niestety. Jak Ty skończyłaś z sokami?
OdpowiedzUsuńMoze przerzuc sie na soki domowej roboty - jesli oczywiscie masz taka mozliwosc. Najwiecej wody pijam latem - wtedy "wchodzi", zima glownie herbaty, ktore zreszta uwielbiam. Nie mam sokowirowki, wiec jesli nie zblendowane owoce, to sok z Lidla, ktory ma stosunkowo malo cukru. Warto przeczytac sklad, a potem trzymac sie konkretnej marki.
UsuńJa po prostu starałam się przekonać do wody. Zmuszałam się do jej picia przez kilka tygodni, mimo, że na początku też twierdziłam, że nie potrafię w 100% zaspokoić pragnienia wodą i z czasem przywykłam :) Może nawet stworzę na ten temat wpis niebawem :)
UsuńZ tym cukrem to tak wlasnie jest- im mniej spozywasz, tym mniej potrzebujesz. Aktualnie na mysl o batonie jest mi lekko niedobrze (nie przesadzam), slodze tylko kawe, a i to cukrem brazowym. Sporo sie u mnie zmienilo, a to dopiero poczatek. :)
OdpowiedzUsuńMi się te koszule podobają bardzo. Ogólnie, marzą mi się zakupy ubraniowe dla mnie, ale chwilowo rosnę za bardzo... Może w maju się jakiś doczekam :)
OdpowiedzUsuńMam różowy lakier z tej limitowanki i niestety jestem nim rozczarowana. Potrzebuje kilku warstw, a sam efekt na moich paznokciach jest taki sobie, nijaki. Bardzo jestem ciekawa jak sprawa się ma z brzoskwinką. Piękna ta koszula! Jakie ma rękawy? Długie czy 3/4?
OdpowiedzUsuńBez wywijania długie, z wywijaniem trochę dłuższe, niż 3/4 :)
UsuńDziękuję za odpowiedź :) Jak znajdę ją u mnie w mieście to bezczelnie odgapię ;))))
UsuńOd kilku miesięcy ograniczam się do dużej ilości wody, soki i inne słodkości po prostu przestały istnieć. I wcale za nimi nie tęsknię i tęsknić nie pragnę :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem tego lakieru bo wciąż szukam jakiegoś pastelowego koloru, który nie będzie robić smug na moich paznokciach :)
OdpowiedzUsuńCo do cukru to ja odstawiłam go jakiś czas temu i faktycznie mam to samo co Ty, czyli wszystkie soki są dla mnie za słodkie i nawet herbata smakuje lepiej jak jest gorzka :) A drinki bardzo fajne, kolorowe i zwiastują wiosnę :)
Bukiet jest przepiękny, Twój chłopak ma gust :)
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam książki biograficzne :)
OdpowiedzUsuńchyba masz fajne loczki na zdjęciu z koszulą :>
OdpowiedzUsuńKwiaty, zakupy, ciekawa lektura, fryzjer i drinki - czego chcieć więcej? ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł z tym wyłączaniem komputera po 21 ,czemu na to wcześniej nie wpadłam :) A co do biografii to ja je uwielbiam,zawsze znajdę coś inspirującego w życiu prawdziwej,niefikcyjnej osoby ;)
OdpowiedzUsuńczy Ty schudłaś?! ;>
OdpowiedzUsuńa mnie się koszula podoba, natomiast Pana od seksu dodaję do listy książek do przeczytania w bliżej nieokreślonym najbliższym czasie. ;)
Ta koszula z H&M jest świetna, podoba mi się ten odcień niebieskiego :) A z tym czasem na czytanie to jest faktycznie problem - sama też mam kilka lektur "w poczekalni" ;)
OdpowiedzUsuńTak, dobrze jest sobie poczytać codziennie, chociaż kilka stron. Biografie to moim zdaniem tuż po książkach motywacyjnych czy psychologicznych najlepsze pozycje jakie można przeczytać :)
OdpowiedzUsuńMiło jest tu u Ciebie:)
Tak przeglądam twojego bloga :) i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że go po prostu bosko prowadzisz i ciekawie;) pozdrawiam http://woman-with-class.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń