Blogi już kilka lat temu stały się stałym punktem codziennego życia wielu z Was. W tej chwili bardziej, niż to, że ktoś bloga pisze, zaczyna dziwić fakt, że ktoś swojego bloga jeszcze nie ma, a mimo to nadal spotykam się z pewnym zachowaniem, które dawno już powinno odejść do lamusa. Chodzi mi o postrzeganie blogerów i ich życia wyłącznie przez pryzmat tego, co publikują na blogu. Pora uświadomić sobie, że to, co oglądamy na pięknych, kolorowych zdjęciach to zalewie mały wycinek ich codzienności.
Przyznajcie, pewnie w czasie przeglądania blogów zdarzyło Wam się pomyśleć: "Ta to ma życie!". Na pewno się zdarzyło, sama łapię się na tym raz na jakiś czas. Piękne mieszkanie jak z katalogu, idealny mąż, nienaganny strój, rodem z okładki ekskluzywnego magazynu, zbiór kosmetyków, którego nie powstydziłaby się najlepiej zaopatrzona drogeria, perfekcyjna organizacja czasu i przestrzeni. Nic, tylko leżeć i pachnieć (w końcu co innego może umieć robić blogerka). Pół biedy jeśli pomyślimy tak przez ułamek sekundy, gorzej, że są osoby, które uważają, że blog to stuprocentowe odzwierciedlenie naszego życia. Nie wierzycie? No to przeczytajcie:
"(...) męczą mnie niektóre notki- są bardzo ... infantylne? Dziewczyno! Masz 24 lata, skończyłaś studia, stać Cię na wynajem mieszkania z Fajnym Facetem, utrzymujesz się sama (?)- a największym problem jest dla Ciebie brak pomysłu na obiad, albo ... nie wychodzenie z domu przez kilka dni (GDZIE MASZ KOLEŻANKI i WSPÓLNYCH ZNAJOMYCH?!?!) (...)"
To jedna z odpowiedzi z ankiety dla czytelników, którą opublikowałam jakiś czas temu. Po jej przeczytaniu opadło mi wszystko - od szczęki, przez ręce, po cycki. Pomijając już fakt, że wspomniane wyżej sytuacje były jedynie niewiele znaczącymi przerywnikami na fan page'u - jak można sądzić, że sprawy o których piszę na blogu, który z założenia ma być sposobem na relaks, będą dotyczyły moich życiowych problemów?
Pewnie, że mogłabym Wam pisać o tym, że od wielu lat borykam się z dwiema poważnymi i jednocześnie rzadkimi chorobami, które skutecznie utrudniają mi życie, o zepsutym samochodzie lub o trzeciej w tym miesiącu kłótni z chłopakiem o sposób zmywania naczyń, pytanie tylko po co? Stworzyłam to miejsce właśnie z myślą o tym, by o rzeczach takich, jak te wyżej wspomniane zapominać i cieszyć się każdą najmniejszą pierdołą. Zdaję sobie sprawę, że w związku z tym przez wielu z Was jestem odbierana jako mistrzyni ogarnięcia, zawsze mająca wszystko pod kontrolą, ale uwierzcie mi, że tak nie jest, to tylko kreacja. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję poznać mnie na żywo (a mam nadzieję, że okazji będzie w tym roku kilka), pewnie bardzo szybko zmienicie zdanie.
Nikt, kto ceni swoją prywatność i ma choć trochę godności, nie będzie ogłaszał w jakimkolwiek miejscu publicznym sensacji typu: "Szef nie chce wypłacić mi wynagrodzenia, nie stać mnie na zatankowanie samochodu i żona mnie chyba zdradza", skąd więc zdziwienie, że bloger tego nie robi?
Czasem mam wrażenie, że ludzie odrobinę zatracają się w odbiorze blogowej kreacji, bo co do tego, że każdy bloger tworzy jakąś swoją kreację nie ma żadnych wątpliwości. To trochę jak z serialowymi aktorami, których widzowie zatrzymują na ulicy i pytają o sprawy dotyczące granych przez nich bohaterów. Wiem, że być może to trochę daleko idące porównanie, w końcu bloger nikogo nie gra (a przynajmniej grać zbyt często nie powinien), chodzi mi tu raczej o bezrefleksyjne podejście do tego, co się czyta i ogląda.
Warto uświadomić sobie, że choć bloger często jawi się jako ktoś, kogo życie usłane jest różami, tak naprawdę jest takim samym człowiekiem jak inni. Ma swoje problemy, rozterki, czasem nawet dramaty, tylko może niekoniecznie chce dzielić się nimi z kilkunastoma tysiącami ludzi. Starajcie się o tym pamiętać, kiedy kolejny raz pomyślicie "Co on/ona może wiedzieć o prawdziwym życiu?".





miałam podobny pomysł na post... dla niektórych właśnie blogerki to takie śmieszne idiotki, których największym problemem jest np. zakup kosmetyku. Do tego najczęściej przy kasie, ale niepracujące (skoro mają czas na bloga) itd... itd... Szkoda słów :) Ważne, że większość ma dystans i obiektywne spojrzenie:)
OdpowiedzUsuńświęte słowa, chociaż takie też są:) nikt nikogo nie zmusza do czytania blogów, które mu nie odpowiadają, ale przecież ludzie czasami muszą wylać swoje żale i frustracje, niestety:(
Usuńsmutne,że tak właśnie otoczenie nas obiera. A wiem,że tak jest :/ ludzie myślą,że całym moim życiem jest siedzenie i się malowanie. Zazdroszczą życia, tylko nie wiem czy chorób, stresów? Każdy powinien żyć swoim życiem nie zazdroszcząc nikomu.
OdpowiedzUsuńPrzykre, że niektóre osoby są tak ograniczone i wierzą we wszystko co przeczytają. Każdy kto ma trochę własnego rozumu przetwarza fakty i sam potrafi odróżnić rzeczywistość od kreacji. Niestety tak jak w prawdziwym życiu tak i tutaj każdy bloger a nawet czytelnik będzie miał jakąś etykietkę. Tacy jesteśmy z natury, oceniamy. Czasem niesłusznie ale oceniamy.
OdpowiedzUsuńNiniejszym pogrzebałaś moją wiarę w ludzi :P Myślałam, że to raczej oczywiste, że na blogach raczej pisze się o przyjemnościach i problemach z przyjemnościami związanymi, a nie wyciąga się prawdziwych życiowych/osobistych/rodzinnych/zawodowych. Do chwili przeczytania tego postu żyłam w przekonaniu, że to tak oczywiste, że wszyscy o tym wiedzą. Naprawdę zdarzają się jeszcze takie osoby, które nie ogarniają faktu, że większość blogerów ma poza blogiem normalne życie? Proszę Cię, powiedz, że ten cytat to tylko taki żart ;)
OdpowiedzUsuńBardzo bym chciała napisać, że to żart, ale niestety, takie zachowania zdarzają się bardzo często. Wejdź na jakikolwiek popularny blog modowy, tam to dopiero się naczytasz ;)
UsuńŚwięte słowa i wiele osób powinno wziąć je sobie do serca. Nic dodać, nic ująć!
OdpowiedzUsuńZgadzam się. A blogi, pękające w szwach od postów traktujących o problemach, kojarzą mi się przede wszystkim z zakompleksionymi nastolatkami, które nie znają pojęcia ''prywatność'' i każdą wylaną łzę, czy cokolwiek innego, muszą udokumentować w sieci, żeby wszyscy, w większości kompletnie niezainteresowani, mogli o tym czytać. Wait, blog to coś niewątpliwie ważnego, dajemy część siebie, ale to mimo wszystko pasja i jest granica między życiem prywatnym a internetem. A ta odpowiedź do ankiety... okej, czy mogę powstrzymać się od komentarza? Powiem tylko, że ocieka nieskutecznie ukrytą zazdrością.
OdpowiedzUsuńW 100% zgadzam się z Tobą, ale niestety istnieje mnóstwo "blogerek", które chwalą się kłótniami z chłopakiem, z rodzicami i zostawiają infantylne komentarzyki na każdym blogu. Trudno nie ocenić takich dziewczyn jako "forever online = no real life".
OdpowiedzUsuńO wow. Chyba zbyt płytko jednak pływam w blogosferze :D
UsuńNależy też odróżnić blogi np. kosmetyczne od blogów pamiętników, bo takich też nie mało.
UsuńAle na szczęście ja też rzadko "nurkuję" aż tak w blogosferze;D
Ach, powiem Ci, że ja wciąż mam trochę z tym problem, mówienie o prowadzeniu bloga dot. kosmetyków jest traktowane jak najgorszy objaw marnotrawienia czasu, pieniędzy - co więcej - ostatnio też słyszałam o braku wykształcenia (!) czy wyższych zainteresowań. Szczerze Ci powiem, że ja wole po prostu o tym nie mówić ani tym bardziej chwalić - w zupełności wystarczają mi spotkania z innymi dziewczynami które ten temat nie traktują tego w takich kategoriach.
OdpowiedzUsuńTeż się z tym czasem spotykam, że to głupota i marnowanie czasu, no bo "jak i po co pisać o balsamie czy pomadce, które się na okrągło kupuje..."
UsuńJedni trzy godziny dziennie zalegają przed telewizorem, inni piszą o balsamach i jeśli ktoś ma z tym problem to zmieniać świat powinien zaczynając od siebie ;)
UsuńNo z tym bloger gra/nie gra trzeba być ostrożnym - większość jednak gra, tylko po najlepszych tego nie widać ;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że to zależy co określimy jako "grę". Dla mnie niepisanie o drobnych kłopotach i pilnowanie swojej prywatności to normalna sprawa, dla kogoś innego może być już "grą", bo jest pokazywaniem niepełnego obrazu swojej osoby.
Usuńwiesz co, takie komentarze jak ten z ankiety mówią źle raczej o tym, kto je pisze. Spójrz na to z tej strony - ja bardzo ta osoba musiała się zagłębić w Twojego bloga, żeby wysnuć takie wnioski? :) Musi mieć wrażenie, ze zna go dobrze. Może właśnie dlatego nie ma przyjaciół :D
OdpowiedzUsuńA na poważnie, to trzeba być naprawdę dziwnym człowiekiem, żeby wysnuwać wnioski na temat nieznanych osób na podstawie bloga czy - w przypadku gwiazd - okładek i wywiadów. Mam znajomych których znam 3 lata i dłużej a wciąż nie mogę powiedzieć, że ich ZNAM w pełni ;-)
Mnie kiedyś zastrzeliło pytanie (na poważnie) dlaczego nie piszę nic o swoim życiu seksualnym ;-)) myślałam , że to zart, ale komentator brnął dalej ;-)))
Wstydź się, że jeszcze o tym nie pisałaś i natychmiast nadrabiaj to niedopatrzenie (najlepiej z pikantnymi szczegółami) ;)
UsuńNie przeskoczysz tego. Nie wyjaśnisz. Większość ludzi może i zrozumie, ale zawsze znajdzie się kretyn, który powie, że zna Cię lepiej niż Ty sama i wie o Twoim życiu wszystko, bo przeczytał parę postów.
OdpowiedzUsuńBloguję od 3 lat, ale w sumie nawet do głowy nie przyszło mi, że ktoś może patrzeć na mnie jako na dziewczynę, której sensem i jedynym celem życia jest blog, dopóki w mailu 'hejterskim' nie zostałam określona jako"laleczka, która nic nie robi bo zepsuje najnowsze paznokcie i odpadną cyrkonie". Oczywiście każdemu pewnie zdarzy się napisać coś z życia prywatnego np. "nie było mnie tyle czasu bo miałam trudniejszy czas" czy coś, co nie znaczy, że traktujemy bloga jako pamiętnik i piszemy o nim we wszystkim (no i w takiej sytuacji wychodzi na to, że w sumie problemów nie mamy). Blog to tylko jeden element naszego życia, a nie jego sens i jedyna rzecz jaką robimy!
OdpowiedzUsuńDobrze, że o tym napisałaś. :)
Faktycznie, czytając Twój tekst uświadomiłam sobie, że postrzegam - zwłaszcza jedną blogerkę - jako człowieka, który żyje w świecie jak z bajki.
OdpowiedzUsuńKasie Tusk? :D ja ją tak czasami postrzegam, ale to raczej z sympatii do jej osoby :)
UsuńNiestety smutne jest to że wielu ludzi tak myśli o blogerkach, szczególnie są to osoby które same z prowadzeniem bloga nie mają nic wspólnego. No ale trudno, najważniejsze to się nimi nie przejmować :)
OdpowiedzUsuńna co jestes chora ?
OdpowiedzUsuńAnonim, Ty tak serio? =/
UsuńBlogowanie to jest hobby jak każde inne. Dzielimy się tym co lubimy :) Wcale nikt z nas nie jest ,,inny nie z tej ziemi" - każda osoba bez względu na to czym się interesuje jest wyjątkowa i niepowtarzalna :)
OdpowiedzUsuńDla mnie blog to odskocznia. Tak po prostu. Hobby,pasja. Uwielbiam to robić ;))
OdpowiedzUsuńZdarzyło mi się rozmawiać kiedyś z moją dobrą koleżanką, ktora czyta też mojego bloga. Jakie było zdziwienie, kiedy okazało się, że wcale nie było u mnie tak kolorowo. "A na blogu nie wyglądasz na osobę, która ma takie problemy" - powiedziała. No pewnie że nie wyglądam. A kto chciałby czytać o tym, że przez 8h siedzę w księgach wieczystych, od 3 tygodni nie umiem się wyleczyć z jakiegoś choróbska, mój narzeczony ma nastroje depresyjne z powodu braku perspektyw na pracę w zawodzie i ogólnie jest bardziej na "-" niż na "+". Wolę pisać o rzeczach, które mnie cieszą. O promocjach, koncertach, zakupach...
OdpowiedzUsuńDruga sprawa to to, jak styl pisania blogera jest odbierany przez czytelników. Ja np. ostatnio dowiedziałam się, że jestem wredna. Czasem jestem, nie ukrywam, ale nie wiedziałam, że to aż tak widać na blogu :-P
Jesteś wredna? o super, lecę czytać twojego bloga. Uwielbiam cięte riposty ludzi wrednych. Są bezbłędni! ;)
UsuńAniu, ja według wyników ankiety, poza byciem wredną jestem też podobno strasznie przemądrzała także luz, jedziemy na tym samym wózku ;))
UsuńJestem masochistycznie ciekawską osobą, więc pewnie też wkrótce zrobię ankietę :P
Usuńja Was Dziewczyny już od dawna "podczytuję" i jeśli jesteście wredne i przemądrzałe to nadal takie bądźcie bo bardzo mi to pasuję :> chyba sama taka muszę być bo podobno "ciągnie swój do swego" :)
UsuńOlać takich ;) Nie będę się rozpisywać na łamach bloga co się dzieje u mnie w domu, wrzucać zdjęć rodziny, znajomych i faceta, no bo po co. To są sprawy i osoby które zachowuje się tylko dla siebie.
OdpowiedzUsuńJa traktuję bloga jako odskocznię od codzienności. Pewnie, mogłabym pisać średnio jednego posta tygodniowo o tym, jak znowu wszystko się pieprzy, tylko po cholerę zawalać innych swoimi problemami? :P Stąd też często nawet miesięczne przestoje na moim blogu - nie chcę nic pisać i udawać na siłę. To o czym piszesz jest śmieszne też z innego powodu: jak poznaję nowych ludzi nie mówię im o blogu, a nawet jak się dowiedzą, to czekam z podaniem adresu. Bo jak ktoś mnie jeszcze dobrze nie zna, to śmieje się z tego, że mam "bloga o paznokciach". Kurde, to w nie piszę postów o hiszpańskiej literaturze albo o polityce zagranicznej nie oznacza, że się niczym innym nie interesuję i potrafię tylko malować paznokcie! :D
OdpowiedzUsuńAmen!
UsuńMy zaczynamy dopiero etap swojego blogowania, ale od długiego czasu obserwujemy i po prostu napiszę, że to bardzo dobrze przemyślany i napisany post. :)
OdpowiedzUsuńCałkowicie się z Tobą zgadzam. Nie rozumiem ludzi, którzy oceniają czyjeś życie lub co gorsza człowieka po małym fragmencie jego życia jaki publikuje na blogu. Przecież w sieci każdy chce pokazać się od jak najlepszej strony. Publikuje głownie to z czego jest dumny, zadowolony lub może się podzielić swoją wiedzą na jakiś temat. Szkoda, że nie każdy rozumie, że przecież (zazwyczaj) nie opisujemy na blogu i nie wrzucamy na Instagram super foteczek swoich porażek. Albo selfie jak jesteśmy całe spocone po treningu, zdenerwowane albo jeszcze coś innego. Czytając czyjegoś bloga nie mamy wglądu w całe jego życie a tylko w mały fragmencik. To tak jakby oceniać cały film oglądając tylko napisy końcowe.
OdpowiedzUsuńGrafika prosta i dobitna :-) Mądrze to napisałaś, brawo! (na pewno masz za dużo czasu:D)
OdpowiedzUsuńChciałam do każdego komentarza coś dopisać, bo widzę, że nie tylko Ty się z tym spotkałaś. No cóż, przecież dużo łatwiej cieszyć się i dzielić się szczęściem niż zapuszczać zamuła, skoro na żywo ma się problemy - po co je mnożyć i posyłać dalej? Eh, ludzie...
OdpowiedzUsuńMnie też dobijają takie komentarze, czasami wtrącam jakąś prywatę, ale raczej dla żartu i śmiechu, czasami czymś się pożalę, ale tak jak piszesz - nie widzę potrzeby uzewnętrzniania wszystkich swoich życiowych problemów. A potem się dowiaduję, że tylko nowe kosmetyki mi w głowie :D
OdpowiedzUsuńdokładnie. jak się prowadzi bloga o kosmetykach to w umysłach (?) wielu jest się traktowanym jako bezmózga dziunia, co to jej sensem życia jest kupno kolejnej szminki. Sama jestem blogerką, jestem też czytelniczką wielu blogów i powiem szczerze: NIGDY nie posądziłabym blogerki o głupotę, brak problemów itp TYLKO na podstawie jej postów na blogu. Blog to odskocznia od rzeczywistości. Kurczę jak ktoś się 5h gapi w spławik to też można by go posądzić o wiele, wiele różnych rzeczy. A jednak to jakoś nikomu nie przeszkadza. Ja kiedy piszę, skupiam się na swoim zadaniu, pozostawiając gdzieś dalej czarne myśli, problemy, itp. I o to chodzi. Poza tym - lubię to. No trudno - jeśli ktoś tego nie może zrozumieć, że blogi to niekoniecznie tylko o fizyce kwantowej i chemii organicznej muszą być, to po co na takie blogi wchodzi, po co wypisuje takie głupoty jak ta w Twoim cytacie.
OdpowiedzUsuńmasz rację - opada wszystko ;) czas więc wklepać kremik tu i ówdzie, coby nie opadło za bardzo i iść do przodu.
Dokładnie...nie rozumiem jak można oczekiwać, że dziewczyny będą pisały na blogach o swoich problemach, o chorobach, kłótniach czy problemach w pracy. Czasami mi się wydaje, że niektórzy faktycznie cieszą się z faktu, że innym jest gorzej i tylko dlatego lubią czytać takie rzeczy, ale to niech poszukają po internetowych pamiętnikach, a nie blogach kosmetycznych. Na blogu jest może 1% tego co się dzieje w życiu danej osoby, a niektórym się wydaje, że już na tej podstawie mogą napisać, że ta osoba jest pusta/próżna/leniwa/głupia i jeszcze wiele innych rzeczy.
Usuńteż sobie pozwalam na trochę prywaty, rzadziej na blogu, najczęściej na instagramie. Po części chcę pokazać, że jestem normalną dziewczyną, oprócz malowania paznokci ciężko pracuję, gotuję, mam psa, zdarzy mi się jakiś wypadek, zmoknę, czy zakopię się autem w zaspie. To jak postrzegają nas czytelnicy (czy mają przekłamany obraz, czy nie) po części zależy od nas samych. Jednak mnie najbardziej irytuje takie zjawisko (które ma coraz częściej miejsce) jak zaglądanie do portfela i wyliczanie kto ile w danym miesiącu wydał i wzdychanie "ta to, ale ma życie"...
OdpowiedzUsuńwiesz, ja też sobie czasem westchnę "tej to dobrze" :D ale nigdy nie pokusiłabym się o stwierdzenie "tej to dobrze, tylko się pacykuje, co ona może wiedzieć o prawdziwym świecie, gdzie ludzie chodzą głodni, nie mają na rachunki, nie ma żadnych problemów, pusta lala" na podstawie jednego posta na blogu. A u niektórych to chyba tak działa...
Usuńno dokładnie, człowiek potem gdzieś wchodzi a tu teksty w stylu "jaaaa ta, to już kupiła kosmetyków za 2000zł w tym miesiącu, pewnie dupy daje" albo coś w tym stylu.... niech nawet daje, co to kogo obchodzi...
UsuńPepper - no ja nie daję, ja jeżdżę po Polsce i się sprzedaję za gifty ze spotkań, pamiętasz? :D
UsuńDla mnie blog to moje miejsce, moja odskocznia od codzienności dlatego właśnie nie piszę tam o kolejnej kłótni z rodzicami czy kiepskiej ocenie. Wolę napisać coś co będzie cieszyło i mnie i moich czytelników. Żal mi ludzi, którzy myślą, że osoby, które prowadza bloga kąpią się w pieniądzach, a ich życie przypomina ścieżkę usłaną różami.
OdpowiedzUsuńLudzie mylą blogi z pamiętnikami. Dla mnie blog to bardziej taki mini portal internetowy, prowadzony przez jedną osobę, jeśli jest lifestylowy to opiera się na życiu tej osoby, ale to wciąż nie jest pamiętnik tylko zbiór różnych informacji i inspiracji. Sama miałam niedawno taką sytuację, że komentując coś koleżance słowami że "ja też mam ostatnio bardzo zły czas i mnóstwo problemów" spotkałam się z reakcją " seerio? a ja czytając twojego bloga w życiu bym nie powiedziała że masz problemy!". Ręce mi opadły. Kurczę, mój blog nie jest pamiętnikiem, nie będę w nim pisać o moich problemach, ani tym bardziej o problemach moich bliskich, które też traktuję jak swoje...
OdpowiedzUsuńTeż mi wszystko opadło po przeczytaniu tego komentarza z ankiety >_>
OdpowiedzUsuńCóż, niektórzy ludzie nie potrafią ogarnąć pewnych zagadnień i biorą wszystko bardzo serio, dostrzegając i wyolbrzymiając drobiazgi, na które nikt "normalny" nie zwróciłby uwagi.
Ja nigdy nie wyobrażałam sobie o żadnej blogerce, że ma cud-mód życie, ale łapałam się kilkakrotnie na myśli "ile ona musi zarabiać, że ją stać ciągle na takie marki" ;) Myśli ludzkie mają swoje ścieżki ;p
Niektórzy już maja to do siebie, że będą szukać dziury w całym, sensacji, etc.
OdpowiedzUsuńOpiniami, jak ta przytoczona, nie ma co się przejmować i nie ma potrzeby się tłumaczyć. Rozsądny człowiek zrozumie, że fakt, że bloger nie poświęca notki niestrawności nie oznacza, że takowej nie miewa ;)
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że zjawisko wynika ze zmieszania dwóch rzeczy:
1. potrzeby uczestniczenia w czyimś życiu - dawno temu polegało to na podglądaniu sąsiada przez sąsiada, potem na oglądaniu reality show, a teraz na śledzeniu poczynań innych w internecie
2. coraz większej otwartości ze strony niektórych blogerów lifestyle'owych - niektórzy dzielą się bardzo szerokim obszarem swojego życia, a czytelnicy przyzwyczajają się, że blog to niemal Big Brother i przenoszą takie oczekiwanie na innych blogerów.
Podsumowując - zawsze znajdą się tacy, którzy zechcą Cię ocenić na jakiejś, nawet marnej, podstawie - nieważne, czy prowadzisz bloga, czy może przechodzisz ulicą i masz zbyt czerwone usta. Nie ma sensu się tym przejmować.
Sama bym tego lepiej nie ujęła! A zdanie z niestrawnością powinno być chyba kwintesencją tego wpisu ;)
UsuńTo takie dziwne rozdwojenie widoczne u czytelników - pisz lekkiego bloga, dostaniesz za to, że jest zbyt lekki, infantylny a Ty niepoważna. Napisz czasem coś głębokiego - dostań za to, że nie powinnaś się brać za takie rzeczy, bo Ty jesteś od błahych, wesołych tematów :D (autentyk)
OdpowiedzUsuńChoćby nie wiem co, wszystkim nie dogodzisz.
Szczerze? Ja sama zaczynam mieć z czasem takie rozdwojenie!
Usuńdokładnie to samo myślę, co Króliczek napisała :D Aż się boję, że mi w myślach czyta. ;)
UsuńZa każdym razem, gdy spotykam się z osobą opisaną w Twoim poście zastanawiam się jak mocno trzeba być ograniczonym i jak bardzo życie takiej osoby musi być nudne, że na podstawie bloga/vloga uważa autora za KOGOŚ. Nie ukrywam, mój blog czy Instagram to też swego rodzaju kreacja, wrzucam wg. mnie najciekawsze i warte uwagi rzeczy, co ma odbicie w tym, że ludzie często uważają mnie za kogoś, kim nie jestem, ale tylko dlatego, że w życiu rzeczywistym po prostu mnie nie znają. Nie ma co się rozwodzić nad tematem, nigdy nikt nie dogodzi wszystkim. Buziaki!
OdpowiedzUsuńBardzo dziwi mnie takie podejście, dziwią mnie takie komentarze, ale bardzo często się z nimi spotykam czytając różne blogi. Przyznam szczerze, że z tego powodu sama zastanawiałam się nad tym czy bloga założyć - w końcu nie chciałam wyjść na taką pustą dziunię. W końcu zrozumiałam, że ja to po prostu lubię i jeśli komuś się to nie podoba, to trudno. Dla miłych słów, tego, że to, co piszę, komuś się przydało naprawdę warto :) Zdarza mi się myśleć w kategoriach "ona to ma życie", ale nie działa to na mnie w sposób negatywny. Wręcz przeciwnie - myślę sobie, że jeśli się postaram to też mogę mieć tak jak sobie wymarzyłam. W końcu blog to ciężka praca (a nie wszyscy o tym wiedzą). Zupełnie nie rozumiem tego typu komentarzy. Według mnie takie osoby zamiast tworzyć teorie na temat czyjegoś idealnego życia i pogrążania się w żalu, że same takiego nie mają, powinny po prostu zająć się sobą i tym co daje im szczęście.
OdpowiedzUsuńZawsze kiedy czytam blogi myślę "kurcze! one to mają fajnie! mają kosmetyki za darmo i wszystko takie, jakie można sobie wyobrażać- prawie że idealne!", po chwili zdaję sobie sprawę,że owe blogerki (bo te czytuję) zapracowały na tą wygodę ciężko. Nikt nie zatrzymuje ich na ulicy i nie mówi "masz dziewczyno worek kosmetyków". Podziwiam w blogerkach tą wytrwałość i sumienność, choć wiem,że najgorsze zawsze są początki,bo później, kiedy wyrobią w sobie ten nawyk pojawia się ta stabilność. Czasem w postach blogowych da się wyczuć nastrój osoby piszącej posta. Wiadomo,że kiedy jest piękna pogoda i wszystko jest takie rześkie i piękne razem z samą osobą, nie będzie hejtowała wszystkiego wokół, bo tak się nie da! ;D Blogerki darzę wyjątkowo ogromną wyrozumiałością. Post bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńGrubo... Ja się na blogach jeszcze z takim podejściem nie spotkałam, prędzej na YT, gdzie ludzie widzą kawałek Twojej przestrzeni życiowej i wysnuwają wnioski na podstawie fragmentu pokoju, tapety, kawałka biurka i innych takich. Dobrze, że o tym napisałaś, bo masz wielu czytelników i może jedne z drugim się teraz zastanowi, zanim sobie pomyśli coś podobnego, ale nerwów nie ma co na takie komentarze tracić :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie o tym myślałam rano :) Że blogerki mają idealne zycie, bo same takie pokazują (jak w reklamach siadają do stołu tak żeby nikt nie siedział tyłem do kamery). Przecież to oczywiste (chyba nie dla wielu) że jakbym siadałą do nagrywania filmiku to tło za by błyszczało, wymalowałabym się wszystkim co mam, obwiesiłą najdroższymi ozdobami, bo przecież nikt nie chce wyglądać przed całą Polską (i swiatem yt) na szarą, brzydką myszkę.
OdpowiedzUsuńPodobnie jak gwiazdy tv, tak strasznie się je gani, że wydają kasę na kosmetyki ,zabiegi i suknie za tysiące dolarów, ale ja sama na czerwonym dywanie też bym tak robiła. Przecież taka Joli nie pójdzie na galę w dresie i bez makijażu.
Widze tutaj dużo kobiecej próżności :) ale w dobrym sensie, bo każda z nas na co dzień chce wyglądać ładnie, np. jak spotyka długo nie widzianą koleżankę to opowiada o dzieciach jakie urocze i mądre a nie o mężu który rzuca skarpetki na podłogę. Taki "zarzut" można dać każdej kobiecie która się maluje i ubiera ładnie (czyli czyste ciuchy, nie koniecznie drogie).
Zastanawiam się, jak można wierzyć, że bloger, który o sobie pisze - pisze wszystko w 100% tak, jak jest i pisze wszystko, co miało miejsce. Przecież blog to miejsce, gdzie możemy być tym, kim chcemy i dzielimy się tym, na co w danej chwili mamy ochotę. To, że dziś trapi mnie sprawa ugotowania obiadu nie znaczy, że jest to mój największy problem. Ludzie nie mają do siebie i do innych dystansu i wtedy pojawiają się takie a nie inne sytuacje. Dziwny jest ten świat.
OdpowiedzUsuńW zupełności zgadzam się z Twoim postem. Tak jak często osądza się ludzi po wyglądzie, tak i blogerki po ich blogach, co oczywiście nie jest dobre, bo wiadomo, że blog to właśnie najczęściej oderwanie się od codziennych problemów tych mniejszych czy większych. Sama niechętnie piszę o swoich prywatnych sprawach, a już o problemach to w ogóle staram się nie pisać, czasem nie ma się czym chwalić w takich kwestiach, skupiam się na recenzjach, kosmetykach, co nie znaczy, że siedzę cały dzień przed lustrem czy spędzam całe dnie w drogeriach, chociaż czasem to chciałabym mieć tyle wolnego czasu i kasy by oddać się w pełni zakupom i ogólnym nic nie robieniem. Ale na wszystko trzeba sobie najpierw zapracować.
OdpowiedzUsuńeh jak bardzo jest to prawdziwe :)
OdpowiedzUsuńludzie bardzo często myślą, że jeśli prowadzę bloga (w tym o kosmetykach) to to jest mój jedyny cel w życiu - jakiej szminki dziś użyć i czy ten podkład nadaje glow mojej cerze, potrafią się śmiać z pokazywania jakiego balsamu czy żelu pod prysznic- kiedyś przeczytałam ze blogerki niedługo zaczną pokazywać jakiego papieru toaletowego uzywaja...
Po co ktokolwiek miałby zaczynać post: hej dziewczyny! nie uwierzycie jaki miałam zły dzień - wszystko jest tak i tak a boli mnie to i to ale wiecie to norma bo jestem chora na to i to wiec teraz mi współczujcie ... chyba nie tędy droga? :) poza tym nikt nie chce, żeby kazdy w internecie mógł przeczytać na co jesteś chora czy chociażby co robiłaś w każdej minucie dnia, dlatego denerwuja mnie czasami czytelnicy, którzy myślą że na podstawie kilku wycinków z bloga mogą oceniać czyjekolwiek życie a tym bardziej licytować się kto ma gorzej...
och pamiętam jeszcze gdy stałam ze znajomą w hebe i zastanawiałam się czy wziąć akurat XX krem bo był droższy nieco :( jej reakcja przebiła wszystko: "ej, jesteś blogerką, masz tyle rzeczy za darmo i na krem Cię nie stać?!"
Usuńno i wtedy to mi dopiero wszystko opadło :(
I dlatego o moim blogu wie tylko mój brat :D
Usuńo moim tak naprawdę wie tylko siostra i dwie przyjaciółki :) tamta znajoma dowiedziała sie przypadkiem
UsuńGeneralnie mam w nosie co o mnie sądzą inni na podstawie tego co piszę albo nie piszę na blogu. Jak napisałaś blog to tylko wycinek mojego życia ponadto bardzo rzadko piszę na nim o sprawach prywatnych. Trzymam się raczej stricte tematyki kosmetycznej, czasem nie kosmetycznej jednak dalekiej od spraw prywatnych. Blog to nie miejsce do pisania o problemach, ale odskocznia od codzienności. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńŚwietny wpis. Nie rozumiem dlaczego ludzie podchodzą do blogerów tak totalnie bezrefleksyjnie. Nie myślą o tym, że blog to tylko mały fragment życia. Blogi, które czytam mają mi umilić czas, coś jak kawa z koleżanką albo wypad do drogerii, gdybym chciała czytać o poduszających, trudnych kwestiach poszukałabym sama czegoś takiego w sieci, a nie narzekała, że treści danego bloga są infantylne. Poza tym wiadomo, że osobistymi rzeczami nikt nie chce się dzielić z setkami obcych ludzi.
OdpowiedzUsuńbardzo fajnie, że zdecydowałaś się napisać taki post i poruszyłaś bardzo ważny temat ; ) bloger to też człowiek, ale jego blog to nie jego całe życie. pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńTo straszne, że ludzie łykają każde słowo, zwłaszcza napisane na fb...A ja często wypisuję różne bzdury, coby sprawdzić inteligencję moich znajomych...Nie muszę dodawać jakie sie wysuwają wnioski...:/ Jeśli chodzi o bloga, piszę tylko i wyłącznie o kosmetykach. Żadna "prywata", żadne przygotowania z wesela czy relacje z wycieczek. Moje życie prywatne to moja sprawa!
OdpowiedzUsuńŚwietny tekst Paula! Jeden z tych po przeczytaniu, których cieszę się, że mój blog jest taki malutki, że jeszcze nie trafiają mi się takie komentarze...
OdpowiedzUsuńZgadzam się w 100 procentach. Publikując post z zakupami wile ludzi sądzi, że nic nie robimy, tylko chodzimy po sklepach :D Każdy człowiek ma własne problemy, ja też nie lubię się nimi dzielić i na blogu minimalizuję 'życiowe' posty.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba Twój wpis. Mi też się nie raz zdarzało pomyśleć o blogerkach 'o a to ma fajne życie'. Jednak zdaje sobie sprawę, że wpisy to relaks, a nie odzwierciedlenie życia. Także wiem, że każda ma swoje małe dramaty o których raczej wolałaby nie pisać... :)
OdpowiedzUsuńja założyłam bloga, by móc się motywować do pielęgnacji włosów i siebie. By jakoś odgrodzić to co robię w swoim życiu i cieszę się, że jeszcze nikt w internetach nie zaczął pisać, że nie robię nic innego prócz malowania się, ale niestety w życiu realnym tak jestem postrzegana odkąd prowadzę bloga.. to smutne, że myślą ludzie że blog to wszystko i że z racji, że mam więcej kosmetuyków niż przecietna osoba to nic nie robie tylko się pacykuje...
OdpowiedzUsuńOj tak, zawsze się inaczej odbiera bloggerki niż jest w rzeczywistości. Jeżeli bloggerka recenzuje drogie kosmetyki, to musi być bogata- a w rzeczywistości może mieszka w kraju, gdzie takie rzeczy są tanie i łapie dziewczyna okazje ;d
OdpowiedzUsuńPodobnie może być z tobą, znana bloggerka która robi grafikę jak mało kto, a od ilości fanów jeszcze jej sodowa nie uderzyła do głowy, ale starając się jak może i tak wszystkim nie dogodzi :) takie życie.. ;/
Niestety, ludzie upraszczają to, czego nie znają/nie rozumieją. Dla mnie blog to takie miejsce, gdzie mogę wyłączyć zmartwienia i mogę skupić się na tym, jaki krem jest najlepszy i co kupię przy najbliższej wizycie w drogerii. Dzięki temu odrywam się od innych, znacznie poważniejszych problemów i mam okazję na namiastkę przysłowiowych ploteczek przy kawie z koleżanką na co czasem nie mam czasu albo po prostu możliwości ku temu, szczególnie po przeprowadzce za granicę.
OdpowiedzUsuńMożna powiedzieć, że blogowanie zajmuje tyle czasu - robienie zdjęć, edytowanie, pisanie postów, zbieranie pustych butelek...Przecież kto ma na to czas?! Otóż można, ja nie posiadam telewizora i nie poświęcam czasu na oglądanie tańca z gwiazdami, więc mogę sobie robić zdjęcia pustym butelkom ;) Każdy ma wybór tego, jak chce się "odmóżdżyć" i zrelaksować. Nie twierdzę, że to lepsza forma spędzania czasu niż oglądanie tv, plotkowanie przez telefon czy gra na fortepianie, ale nie musi też być od razu gorsza. Ja też pracuję, sprzątam, gotuję, czytam książki, załatwiam sprawy urzędowe, chodzę do lekarza, uczę się...A gdy zostanie mi wolna chwila dla siebie, to dokonuję indywidualnego wyboru - obejrzeć program w telewizji czy napisać posta, odpowiedzieć na komentarze, zrobić zdjęcia...Zazwyczaj wybieram bloga :)
Poza tym wcale nie spędzam teraz o wiele więcej czasu na kremowaniu, balsamowaniu itd. Kiedyś też musiałam myć włosy, brać prysznic, stosowałam kremy, balsamy, malowałam paznokcie...Teraz po prostu robię to bardziej świadomie, wybieram rzeczy lepszej jakości, zaufanych marek, z odpowiednimi dla mojej skóry/włosów składnikami...Ludzie myślą, że nagle mycie włosów trwa u blogerki godzinę, a wcale tak nie jest. Trwa dokładnie tyle samo, po prostu jestem bardziej zadowolona z efektów ;)
Mam wrażenie, że niektórzy nie mają własnego życia (albo nie, mają po prostu koszmarnie nudne życie i nie próbują nic z tym zrobić) i czerpią satysfakcję z zatruwania życia innym. Czasem widzę, jak np. blogerka chwali się zakupioną po miesiącach marzeń szminką z górnej półki, ot taka nagroda dla samej siebie. I zamiast pogratulować dziewczynie, że udało jej się coś osiągnąć (no w końcu nagroda!) czy po prostu zaoszczędzić (czy każda blogerka musi z definicji być milionerką?) piszą "no, nie masz na co kasy wydawać? Dzieci w Afryce głodują a Ty kupujesz szminki". Nie wiem wtedy czy się śmiać z takiej głupoty czy płakać, serio.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to, jak jest postrzegany bloger (i nie tylko bloger - każdy) jest to, co o sobie mówi, na ile się pokazuje i z jakich stron. Kiedy człowiek prowadzi kilka blogów pod różnymi pseudonimami, może być postrzegany nawet jako różne osoby. ;-) To jest fascynujące.
OdpowiedzUsuńMnie wielu informacji o blogerach dostarcza nie tematyka wpisów, ale to, w jaki sposób są one pisane - co przy okazji taki bloger mówi o sobie.
Wydaje mi się, że dla wielu osób piszących blog jest właśnie taką odskocznią od codzienności. Na blogu to my decydujemy czym chcemy się podzielić, sami stawiamy granice, porządkujemy myśli, emocje, poszerzamy horyzonty i niejednokrotnie próbujemy poradzić sobie z problemami w naszym życiu, cudownie jest gdy ktoś to czyta i podziela nasze rozterki, także zgadzam się w stu procentach z tym, co napisałaś. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńmnie też to śmeiszy. piszemy o jakiejś ciekawej historii np w naszym życiu jakimś ułamku sekundy, a czytający nasze blogi myślą, że wiedzą o nas wszystko, że mogą nas wdeptywać i zrównywać z ziemią.. no coż... czasami nasza mała odskocznia od rzeczywistości może stać się miejscem dla hejterów, którzy najchętniej zmietli by cię z ziemi ;)
OdpowiedzUsuńDoskonale to ujęłaś :) Ja również nie lubię na blogu dzielić się swoimi problemami, w ten sposób upamiętniająć je, blog to pozytywne miejsce, moja pasja i odskocznia od negatywnych emocji i problemów, każda z nas ma swoje problemy, po co je komuś oferować...
OdpowiedzUsuńw 100% się z tym wszystkim zgadzam. co jakiś czas dochodzą do mnie treści typu: moje cale zycie to kupowanie i smarowanie się kosmetykami. za dużo pieniędzy wydaję/ za mało wydaję/źle wydaję. zle jem, za dobrze jem, pokazuje chloapaka za malo - pewnie nie jestesmy ze sobą, pokazuję go za dużo - szpanuje. pokazuje tanie kosmetyki - jestem biedna, pokazuje drogie - znowu szpanuje. Mam wrażenie, że niektórzy nie biorą pod uwagę tego, ze blog to nie pamiętnik albo kamera, która nagrywa nas 24 godziny na dobę.
OdpowiedzUsuńnie myślą też o tym, ile czasu i pracy kosztuje nas napisanie notki.
UsuńMnie zastanawia coś innego? Po co w ogóle piszemy/tworzymy blogi ??? zawsze nurtuje mnie problem w jaki sposób żyły nasze matki, babki, skoro jakieś 20-30 lat temu nikt nie myślał o prowadzeniu bloga, ba, komputer w domu to była pozycja nie do zdobycia. Ale po kilku latach blogowania stwierdziłam, że te nasze rodzicielki miały czas na zabawę z nami, na normalne życie, nie upstrzone gonitwą za promocją w rossie, za chomikowaniem pustych opakowań do denka itp. To było normlane życie. Nie oszukujmy się, większość z lasek siedzących za pulpitem robi to przez kilka godzin w ciągu dnia, są znudzone, sfrustrowane, bez grona znajomych w realnym świecie. A prywata na blogu.... hmmmm, oczywiście zasada jak zwykle prosta " wara wam ode mnie,mój blog, moje życie, piszę sobie co chcę... " A pisz:) pisz o wózkach, kupach, zupach, pieluchach, zanudzaj wszystkich jaki lakier walnąć na paznokcie, pokazuj rozmemłane włosy, napaćkany makijaż, masz prawo, Twój blog:) opowiadaj o swoich"robalach", o psach srających po krzakach, o chorym kocie, o dzieciaku z adhd, bo masz do tego prawo, twój blog twoja przestrzeń. Tylko kurczę, po co wobec tego pisać, że prowadzę bloga o kosmetykach, skoro powiewa stamtąd zapach majonezu...
OdpowiedzUsuńOdskocznia od codzienności.... odskocznia od monotonni... i znowu powrócę do znaku zapytania, co robiły nasze matki, skoro nie prowadziły gadaniny w necie???
To takie moje luźne myśli, nikogo konkretnego nie mam na myśli, ot... refleksje z kilku lat czytania blogosfery.
Twojego bloga podczytuje, nawet chyba brałam udział w ankiecie, o ile to była jedna ankieta w tym roku, bo mogłam coś pokręcić w nawale pracy....
A komentarzami anomimów się nie przejmuj, ferie były, więc neo dzieci dostały na chwilę luz i szlaban na kompa rodzice pozdejmowali.
hahha nasze matki i babki przepisy brały z książki kucharskiej lub się tego uczyły w domach, na dzień dzisiejszy większość zaganianych jest na studia i odciąganych od domowych obowiązków, sama wyprowadziłam się w wieku 22 lat z domu i nie wiele umiałam gotować czy sprzątać, więc właśnie dlatego lubię ten powiew majonezu na blogach, a na spotkaniach ze znajomymi dyskutuję na inne tematy niż przepis na sałatkę:p
Usuń"Nie oszukujmy się, większość z lasek siedzących za pulpitem robi to przez kilka godzin w ciągu dnia, są znudzone, sfrustrowane, bez grona znajomych w realnym świecie. A prywata na blogu.... hmmmm, oczywiście zasada jak zwykle prosta " wara wam ode mnie,mój blog, moje życie, piszę sobie co chcę... " A pisz:) pisz o wózkach, kupach, zupach, pieluchach, zanudzaj wszystkich jaki lakier walnąć na paznokcie, pokazuj rozmemłane włosy, napaćkany makijaż, masz prawo, Twój blog:) opowiadaj o swoich"robalach", o psach srających po krzakach, o chorym kocie, o dzieciaku z adhd, bo masz do tego prawo, twój blog twoja przestrzeń."
UsuńNie wiem, jakie blogi czytasz, ale hmmm znam prywatnie sporo blogerek i każda z nich ma swoje życie, różne zainteresowania nie ograniczające się tylko do prowadzenia bloga i absolutnie żadna nie jest sfrustrowana tym co robi bo robią to co uwielbiają ;)
Osobiście nie widzę serio problemu - jak ktoś chce pisać o tym wszystkim, co wymieniłaś/eś to niech pisze... przecież na siłę nikt nikogo nie zmusza do czytania - nie interesuje mnie czyiś post o kocie - nie czytam, nie interesują mnie kupki dziecka - nie wchodzę w ten post, czekam na inny, kosmetyczny. Z jednej strony piszesz "a pisz sobie" ale z drugiej strony "tak bardzo mi to przeszkadza". Więcej luzu. Jakby mnie interesował temat luźnych kupek u psa, to i cały blog o tym mogłabym przeczytać...
Anonimie, idąc Twoim tokiem rozumowania - po co używamy pralek, skoro nasze prababki prały na tarkach i też dawały radę? Świat idzie do przodu, daje nam takie, a nie inne możliwości, więc z nich korzystamy, więc wybacz, ale totalnie nie rozumiem sensu tych rozważań.
UsuńJeśli ktoś robi coś, co sprawia mu frajdę, nie robi tym nikomu krzywdy, ba znajduje nawet odbiorców dla swoich treści, to dlaczego miałby tego nie robić?
Anonimie - ciekawa uwaga, ale zauważ, że nasze matki żyły w czasach, gdy wszystkie dziewczyny i kobiety mieszkające na danej ulicy znały się, rozmawiały ze sobą, wystarczyło wyjść po bułki do sklepu żeby spotkać kogoś, z kim można było poplotkować, zapytać o dobry przepis na sernik czy przedyskutować wzór na uszycie spódnicy ;) Moja mama do dziś nie musi umawiać się z tygodniowym wyprzedzeniem na wizytę u przyjaciółki czy znajomej, tylko po prostu wpada na nią na mieście czy w sklepie i idą na kawę, czasem po prostu odwiedzają się w domu bez zapowiedzi i nikt nie robi z tego problemu.
UsuńJa gdy byłam dzieckiem czy nastolatką nie znałam swoich sąsiadów, dzieci nie bawiły się ze sobą o ile rodzice ich sobie nie przedstawiły i o ile ci rodzice nie byli na tym samym poziomie finansowym. Bo nie będą się z Tobą bawić, o ile nie masz takich samych drogich zabawek, modnych ciuchów i nie jeździsz co roku na zagraniczne wakacje. Potem po przeprowadzce do bloku i na studia było podobnie - przez lata nie miałam pojęcia, kim w ogóle są moi sąsiedzi, czym się zajmują itd. To tylko przykład, po prostu ludzie teraz nie lubią nawiązywać kontaktów, trzeba mieć specjalny powód, żeby do kogoś zagadać, bo inaczej wyjdziesz na wariatkę...Nie mówiąc już o tym, że wiele z nas nie ma czasu na spotkanie z prawdziwymi, "realnymi" znajomymi. Moi znajomi ze studiów wszyscy wynieśli się do różnych miast, często za granicę i widzimy się średnio raz - dwa razy w roku. Znajomi z pracy to nie to samo, każdy ma już swoje życie, znajomych, rodzinę...Poza tym nie każdy jest szczery na tyle, żeby można było umówić się z nim na kawę i pogadać bez obawy, że na drugi dzień całe biuro będzie wiedzieć o szczegółach rozmowy.
A potrzeby mamy takie same, jak nasze babki - też chcemy podyskutować o ciuchach, przepisach, fryzurach...W dzisiejszych czasach blog jest często najlepszym do tego miejscem.
Kolejna różnica - nasze babcie wychodziły za mąż w wieku 18-20 lat, czasem wcześniej, potem trójka, czwórka dzieci to była norma...ich życie kręciło się wokół rodziny i domu. Popatrz na dzisiejsze 20-30latki - wiele z nich to singelki, po pracy czy wykładach na uczelni wracają do domu i mają jeszcze czas na hobby. Jeśli kogoś mają, to też niekoniecznie mają od razu dziecko, jeśli już, to zazwyczaj tylko jedno...
Można gdybać, że nasze babki i mamy miały lepsze życie, ale niestety życie współczesnych młodych kobiet znacznie się różni od tego, co było kiedyś i tak naprawdę nie ma porównania.
Nie mówiąc już o tym, że nasze mamy i babcie miały 2-3 marki kosmetyków do wyboru na krzyż i nie było internetu - kto wie, co robiłyby, gdyby urodziły się w dzisiejszych czasach ;)
Chciałam odpisać Anonimowi, ale Kirei wyjęła mi wszystkie myśli z głowy. ;)
UsuńCo kilka lat zmieniam miejsce zamieszkania, tak wyszło. Nie wspomnę o tym, że pracuje się coraz więcej, i o ile raczej nie odwiedzę koleżanki o 22 (nawet gdybym miała już koleżankę w kolejnym nowym mieście), o tyle spokojnie mogę coś napisać, obfocić, albo skomentować na cudzym blogu.
Może masz fajnie, bo mama wyszeptała Ci na uszko przepisy na domowe specjały, babcia zdradziła tajniki pielęgnacji i receptury kosmetyków, driakwi i nalewek, a tato wyjaśnił jak zrenowować zabytkowe meble, ale u mnie w domu tak nie było, wszystkiego uczyłam się sama, korzystając właśnie z internetu.
kasiaj 85- więcej luzu, przeczytaj dokładnie i ze zrozumieniem, a potem dopiero atakuj:)
Usuńto refleksje z czytania różnych blogów, nawet całkiem znanych bloggerek:) a nie atak i negacja czyjegoś konkretnego bloga, to zlepek informacji które wiecznie pojawiają się w różnych postach:)
i jakoś nie zauważyłam, żebym użyła gdziekolwiek słowa, że przeszkadza mi to na blogach:)
pozdrawiam, więcej optymizmu Kasiu i wiary w blogosferę, która ostatnio aż kipi od dziwnych zachowań:) ja wracam do siebie, gdzie mam swój świat, swojego bloga, swoje życie i.... serio chyba jaja w majonezie upierniczę :)
Nie nazwałabym Twojego bloga infantylnym. Sama jestem blogerką i nie opisuję wszystkiego na blogu, bo nie o wszystkim zwyczajnie w świecie człowiek chce mówić - obcym ludziom. Co innego jak już poznałam niektóre blogerki w życiu realnym, wtedy wiemy o sobie więcej, jak nazywają się nasi partnerzy/ małżonkowie, czy mamy dzieci czy nie itd. bo nawiązuje się innego typu relację. Nawet na facebooku nie wiele moich zdjęć z imprez rodzinnych, czy ze znajomymi bo z tymi z którymi utrzymuję kontakt to wiedzą co u mnie i nie potrzebują pożywki do plotek...
OdpowiedzUsuńWłaśnie przed chwilą czytałam na instagramie komentarze jednej dziewczyny, krytykując drugą - co ona takiego robi, że stać ją na drogie kosmetyki i podróżowanie po świecie.... Masakra, zamiast zająć się własnym tyłkiem i pracą nad sobą by na te rzeczy których zazdrości mieć - pluje jadem gdzie popadnie...
I to koniec co mam w tej sprawie do powiedzenia, nie zmieniaj się:* Publikuj to co chcesz, ja tam lubię Twoje przepisy i inne posty!
Prawda, nic więcej nie mam do dodania; ) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńA mi ręce opadły jak przeczytałam ten komentarz z ankiety i zaczęłam się śmiać. W życiu bym nie pomyślała, że masz piękne życie bez problemów, gdzie najtrudniejszym wyborem jest załóżmy rozmiar czcionki czy sposób kręcenia włosów (to tylko przykład). Każdy z nas ma swoje prywatne sprawy, o których się nie chce dzielić, a przecież blogowanie polega na tym, aby oderwać się od rzeczywistości, jednocześnie pokazując swoje najlepsze strony, zainteresowania czy poglądy, może i nawet opinie. Chętnie poznałabym takie osoby, które mają klapki na oczach i widzą wszystko przez pryzmat tego, co widzą bądź czytają. Cóż, gdybym spotkała aktora grającego w moim ulubionym serialu, to przecież nie zapytałabym się, dlaczego nie jest taki, jak w programie. Nie twierdzę, że udajesz :D Chodziło mi o równie nieudany przykład.
OdpowiedzUsuńŚwietny post, to smutne że tak jesteśmy odbierane. Ale twój blog jest naprawdę świetny i nie przejmuj się jakimiś negatywnymi opiniami. Lepszych 1000 wiernych czytelników niż miliony zazdrośnic które szukają twojego potknięcia na każdym kroku.
OdpowiedzUsuńKażdy blog - modowy, parentingowy, lifestylowy dla wielu osób może wydawać się płytki.No bo niby co jest szczególnego w takim blogu? ładne zdjęcie i kilka linijek tekstu...
OdpowiedzUsuńJa tak nie uważam, bo pisanie bloga daje dużo możliwości rozwoju i wewnętrznej motywacji do podnoszenia swoich umiejętności.
Więc kochane "Nie oceniajmy książki po okładce" :)
Blogi modowe, parentingowe moga dla wielu osób wydawać się płytkie. Jest ładne zdjęcie klika linijek tekstu. Nie widzą drugiej strony blogowania. zrobienie zdjęc edycja tekstu jest bardzo pracochłonna i czasochłonna
Bo ludzie lubią oceniać, najchętniej po pozorach
OdpowiedzUsuńświęte słowa ! nie możemy zatracić się w świecie on-line...
OdpowiedzUsuńależ byłam nieświadoma :O nie myślałam, że można mieć taki dziwny tok myślenia... ależ świetnie byłoby być ideałem bez problemów :D mam wrażenie, że takie opinie wychodzą właśnie od takich niewykształconych człowieczków, którzy nie potrafią myśleć racjonalnie. KAŻDY ma problemy, mniejsze czy większe, ale są. I chyba te mniejsze mają tacy czepiacze więc na siłę szukają większych... :)
OdpowiedzUsuńmoim zdaniem problemem jest też to, że ludzie przywiązują za dużą wagę do tego wszystkiego, serio, ja, mały blog, o którym nikt nie wie, miałam ostatnio komentatora... znaczy nie, że normalnie nie mam komentatorów w ogóle, ale ten był wyjątkowy. we wstępie do wpisu napisałam, że tylko dziś niepowtarzalna okazja do zobaczenia mnie bez makijażu, poza szminką, którą akurat przypadkowo "testowałam". zdjęcie zaś podpisałam "tak wyglądam o piątej rano bez makijażu". i serio, ktoś przyczepił się do tego, że jak mogłam tak napisać, skoro mam na ustach szminkę. mało tego, po mojej odpowiedzi brnął w dyskusję dalej.
OdpowiedzUsuńnie mówię, że nie można się zakumplować z ludźmi z blogów, sama mam kilka osób do których wchodzę już nie tyle po tematykę, co z sympatii, ale serio wchodzisz na czyjegoś bloga po raz pierwszy i chce Ci się wypomnieć mu jakąś bzdurę? no chyba nie.
ja się spotkałam z czymś takim , że gdy powiedziałam kilku moim znajomym o tym że jestem blogerką oni jakby się zmówili i jednogłośnie powiedzieli że "nie wygladam jak blogerka" i tu moje pytanie: To jak powinna wyglądać blogerka? ...
OdpowiedzUsuńCzytam czytam i na prawdę nie wiem co powiedzieć.Już wszystko zostało powiedziane w komentarzach .Pozostaje chyba olać ludzi z takim tokiem rozumowania i tyle.Swoją drogą chyba nie chciała bym być taką księżniczką, która ma idealne życie i problemy typu który kolor szminki pasuje do dzisiejszej kreacji - nudne życie by było :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i nie przejmuj się :)
Właściwe spojrzenie na świat ! :) Blogi to oderwanie się od rutyny i codzienności :) Mają nas cieszyć i nie stwarzać dodatkowych problemów... bo i tak już ich wiele mamy :)
OdpowiedzUsuńBlogi zazwyczaj dotyczą jednego, bądź kilku wycinków, fragmentów z życia, a ci, którzy poszukują w nich rozważań na tematy egzystencjonalne- też zapewne takie znajdą, nie wiem tylko, czemu krytykują inną tematykę blogów. Rzeczy - w tym i blogi- wcale nie są płytkie tylko dlatego, że nie są koturnowe, płaczliwe, zadęte, wprost przeciwnie- blogi traktując o zwyczajnych bliskich każdemu rzeczach mogą pokazać ich urok, urok który tkwi w prostocie, w umiejętności dostrzegania jej piękna i cieszenia się nim, a prostota nie oznacza automatycznie płytkości. Cóż, zamiłowanie do zadęcia i pozorów to oznaki własnych kompleksów, a niekonstruktywna krytyka- zazdrości. Jak (mniej więcej) powiedział Capek: " Krytyk to ten, co wie, że zrobił by to lepiej, gdyby umiał to robić."
OdpowiedzUsuńBardzo fajny wpis. Ja osobiście kilkakrotnie spotkałam się z takimi opiniami i co najgorsze - od najbliższych, którzy akurat mnie dobrze znają. Zamiast się cieszyć, że przez krótką chwilę w ciągu dnia robię to co sprawia mi przyjemność to słyszę "w tym czasie zamiast zajmować się pierdołami mogłabyś posprzątać, zająć się domem itp." Ale ile można sprzątać? Za każdym razem więc odpowiadam, że moje życie to moja sprawa i nic nikomu do tego co robię i jak organizuję sobie czas.
OdpowiedzUsuńJa swego czasu, gdy powstała u mnie seria wpisów "lunch box" dostałam "pięknego" meila, "taaaa pewnie żresz kebaby jak świnia a to tylko pod publikę" ;), innym razem została mi zarzucona głupota bo napisałam recenzję książki Sablewskiej. W tych czasach ciężko ludziom zrozumieć postrzeganie w internecie. Ciekawe kogo by interesowała recenzja Krzyżaków, Potopu, takie mamy czasy:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nie tylko z bloggerem tak jest. "Widziałem jakiej muzyki słuchasz na spotify - dresiara z Ciebie co lubi rap. Na fejsie wrzuciłaś foto w piżamie - sprzedaż dupe przy najbliższej okazji. Rozjaśniłaś końcówki - ofiara mody". Ludzie lubią jechać po innych którzy na pozór prowadzą ładne i ułożone życie. Ocenianie kogoś przez wycinki z jego życia zamieszczane w internecie - zmora naszych czasów.
OdpowiedzUsuńMysle ze wszystkie blogerki podpisza sie pod Twoim tekstem kazda mozliwa posiadana konczyna. Nic dodac, nic ujac.
OdpowiedzUsuńCholerka! Dopiero teraz zauważyłam tę notkę!
OdpowiedzUsuńTak, to moje słowa. ALE zupełnie ŹLE je odczytałaś!
Wiem o Twojej chorobie (chorobach) - wspominałaś już o tym kiedyś. Chodziło mi tylko o to, że skoro blog się rozwija, pojawia się więcej notek (chyba poszłaś za radą Kominka ...), zmienia się jego tematyka, pojawia się więcej zdjęć itp. to fajnie by było iść z tym dalej! ;-) Rzadko pojawiają się notki 'z pleneru' - mam wrażenie, że cały Twój dzień to same obowiązki (w każdej nocce pojawia się tekst, że musisz ogarnąć wszystkie obowiązki) i siedzenie przed komputerem i tworzenie grafik plus ew. poczytanie książki na godzinę przed snem.
Okey. Po prostu chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do notek blogerek, które 'wychodzą'. Ty jesteś bardziej skryta i nie powiadamiasz całego blogowego świata o wszystkim co robisz - ok, rozumiem.
Myślałam, że ankieta to oprócz chwalenia to także (ta mniej chciana) konstruktywna krytyka! Jako czytelniczka onelittlesmile cieszyłabym się na bardziej urozmaicone notki a nie tylko standardowe comiesięczne grafiki/przegląd zdjęć/ciekawe linki przeplatane wpisami o zdrowym jedzeniu...
Mimo wszystko - pozdrawiam serdecznie! Fajnie, że się rozwijasz, a ja muszę zaglądać gdzieś indziej, żeby zaspokoić mój głód podglądania ;-)
Wiesz, zastanawiam się czasem jak to jest, że tak doskonale znasz każdy szczegół tego co publikuję na blogu, a jednocześnie nie znosisz mnie tak bardzo, że kwestionujesz jego jakość nawet u Kominka... Uraziłam Cię kiedykolwiek w jakiś sposób, coś zrobiłam? Może po prostu odpuść sobie zaglądanie tutaj, skoro tak wiele rzeczy Ci przeszkadza - oszczędzisz mi kolejnych przykrości...
Usuń