Każdemu od czasu do czasu chodzą po głowie wydatki z cyklu "Chciałabym, ale są ważniejsze rzeczy". Wypad do teatru, weekend w górach, nowy telefon, przykłady mogłabym mnożyć bez liku, bo sama mam ich na liście co najmniej kilkanaście. Zawsze odkładałam tego typu pomysły, a jednocześnie łapałam się na tym, że sporą część zawartości mojego portfela pożerały... zachcianki. Batonik, fast food na mieście, gazeta, dziesiąta bluzka "po domu" - rzeczy bez których spokojnie mogłabym się obejść, ba, prawdopodobnie lepiej miałabym się bez nich. Postanowiłam, że pora z tym powalczyć.
U Michała, autora bloga Jak oszczędzać pieniądze? podpatrzyłam genialny w swojej prostocie pomysł na wcielenie mojego postanowienia w życie - założenie słoika, do którego odkładamy pieniądze zaoszczędzone na zachciankach.
O co w tym właściwie chodzi?
Tworzysz skarbonkę, słoik, pojemnik, cokolwiek do czego można zbierać pieniądze. Za każdym razem, gdy nachodzi Cię ochota na zakup czegoś, co nie jest Ci niezbędne i śmiało możesz zakwalifikować to jako chwilową zachciankę, odmów jej sobie, a pieniądze, które miałaś zamiar wydać, wrzuć do słoika. Ja najczęściej odmawiam sobie kupowania gazet. Zazwyczaj po ich przeczytaniu stwierdzałam, że dla dwóch ciekawych artykułów nie było warto wydawać 10zł, a po jakimś czasie znowu ulegałam. Staram się również ograniczać jedzenie na mieście, zwłaszcza, gdy wiem, że zaraz będę w domu, a wszystkiemu winne są torturujące mój zmysł węchu zapachy. Dużą częścią moich oszczędności są również niekupione ubrania, zapasy świeczek, lakiery do paznokci i tym podobne.
Dobrze jest ustalić sobie żelazną zasadę zakazu podbierania zebranych pieniędzy. Nieważne, że potrzebne drobne do automatu z biletami, słoik ma być otwierany tylko do wrzucania pieniędzy. To bardzo dobry sposób nie tylko na oszczędzanie, ale również na uświadomienie sobie jak wiele pieniędzy ucieka nam na takie drobne, zbędne wydatki.
O co w tym właściwie chodzi?
Tworzysz skarbonkę, słoik, pojemnik, cokolwiek do czego można zbierać pieniądze. Za każdym razem, gdy nachodzi Cię ochota na zakup czegoś, co nie jest Ci niezbędne i śmiało możesz zakwalifikować to jako chwilową zachciankę, odmów jej sobie, a pieniądze, które miałaś zamiar wydać, wrzuć do słoika. Ja najczęściej odmawiam sobie kupowania gazet. Zazwyczaj po ich przeczytaniu stwierdzałam, że dla dwóch ciekawych artykułów nie było warto wydawać 10zł, a po jakimś czasie znowu ulegałam. Staram się również ograniczać jedzenie na mieście, zwłaszcza, gdy wiem, że zaraz będę w domu, a wszystkiemu winne są torturujące mój zmysł węchu zapachy. Dużą częścią moich oszczędności są również niekupione ubrania, zapasy świeczek, lakiery do paznokci i tym podobne.
Dobrze jest ustalić sobie żelazną zasadę zakazu podbierania zebranych pieniędzy. Nieważne, że potrzebne drobne do automatu z biletami, słoik ma być otwierany tylko do wrzucania pieniędzy. To bardzo dobry sposób nie tylko na oszczędzanie, ale również na uświadomienie sobie jak wiele pieniędzy ucieka nam na takie drobne, zbędne wydatki.
Całkiem niedawno minął pierwszy miesiąc naszych słoikowych oszczędności. Za jego zawartość kupiliśmy sobie dwa karnety na basen. Następny cel jeszcze nie jest dokładnie określony, ale prawdopodobnie będzie to weekendowy wyjazd w góry, który podobnie jak basen odwlekamy w nieskończoność.
To rewelacyjny sposób na zrealizowanie swoich planów. Bo teoretycznie wszyscy wiemy, że oszczędzać trzeba i pewnie wszyscy również oszczędzamy, ale dopóki fizycznie nie zobaczymy tych ocalonych pieniędzy i nie odłożymy ich na konkretny cel, to rozpłyną się na bieżących wydatkach i nawet nie będziemy o nich pamiętać.
Jeśli chcielibyście stworzyć swój własny słoik i skorzystać z mojej grafiki, to możecie pobrać ją TUTAJ. Pamiętajcie, by drukować w wysokiej jakości wydruku. Jeśli pomysł się spodoba, być może pomyślę o stworzeniu grafik na konkretne cele (na wakacje itp.), wszelkie sugestie co do opisów mile widziane.




Niby wrzucam kilka złotych, czasami złotówkę, ale można tak sporo uzbierać.
OdpowiedzUsuńZrobiłam coś podobnego kilka-kilkanaście miesięcy temu. W ten sposób zamiast odchudzić portfel odchudziłam siebie... :) Do skarbonki wrzucałam pieniądze, które normalnie wydałabym na zachcianki jedzeniowe - czekolada, chipsy, gazowany napój (wszystko to, co tak bardzo smakuje, a czego staram się nie nadużywać). Co jakiś czas dorzucałam pieniądze, których nie wydałam np. na kolejną bluzkę tylko dlatego, że była w promocji. Ostatnio ją rozbroiłam i wyciągnęłam z niej 550 złotych :). Najfajniejsze w tych pieniądzach jest to, że na samym początku akcji ustaliłam sama ze sobą, że zawartość skarbonki wydam... Paradoksalnie na zachciankę. I tym sposobem w sierpniu kupuję torebkę Sabriny pilewicz :)
OdpowiedzUsuńDodam jeszcze jaki był mój sposób na "niepodbieranie". W sklepach typu "wszystko po X zł" są dostępne skarbonki-puszki. Strasznie brzydkie, ale bez totalnej destrukcji skarbonki nie wyciągniesz z niej ani złotóweczki. Żeby nie straszyła wyglądem okleiłam ją ozdobnym papierem :)
Usuńświetny sposób na odchudzanie, bardzo podoba mi się Twoja metoda i na pewno z niej skorzystam, choć już dawno nie kupiłam nic niezdrowego czy słodkiego
UsuńNie są one aż tak okropne :D Ostatnio trafiłam na taką z widokiem na Londyn :D Kosztuje piątaka, ale jak nie rozbroisz całkowicie, to złotówki nie wyciągniesz, najlepsza skarbonka ever ♥
UsuńMuszę kupić taką skarbonkę :)
Usuńa ja w trakcie czytania bloga zdążyłam wymyślić, żeby przykleić zakrętkę jakąś kropelką :P a słoik rozbić po napełnieniu:> mało to bezpieczne niestety! Poszukam tych skarbonek, dzięki za cynk!
UsuńMonika, taka zachcianka to już niemalże inwestycja (a przynajmniej tak ładniej to brzmi) ;)
UsuńChyba tez podpatrzę dla siebie i zamiast coś kupować co mnie kusi a jest niepotrzebne wrzucę do słoika pieniądze. :) Nie wiem czy będę na konkretny cel zbierać, ale chętnie się dowiem ile te moje zachcianki by mnie kosztowały. Jednak ja się od razu dużą kwotę widzi to człowiek inaczej do tego podchodzi, a tak tu 1 zł, tam 3 zł co to jest? Przecież to takie grosze.
OdpowiedzUsuńMoi rodzice od kilku lat wrzucają pięciozłotówki do skarbonki. Pierwszą "świnkę" kupili bodajże trzy lata temu. Wypełnioną po brzegi rozcięli i byli zdziwieni, że "aż tyle" udało im się uzbierać. Często jest tak, że drobne, które zostają nam w portfelu, wydawane są na głupoty i nawet nie odczuwamy ich braku. Odkładając je do słoika, osobnej sakiewki lub skarbonki można naprawdę sporo zaoszczędzić i wygospodarować fundusze na małe zachcianki czy marzenia.
OdpowiedzUsuńmy właśnie od jakiegoś czasu też odkładamy wszystkie pięciozłotówki :) przyjmując zasadę, że piątek "nigdy" nie wydajemy, tylko odkładamy do słoika (swoją drogą identycznego jak Pauli, tylko brakuje mu jeszcze kokardki), dziś właśnie policzyłam, że mamy tam już ponad 500zł :))) nasz cel: wymarzone wakacje za rok ;)
UsuńSposób z pięciozłotówkami stosowała kiedyś moja mama i naprawdę sprawnie jej to poszło. Sama później powtórzyłam to z dwuzłotówkami i również uzbierała mi się dosyć atrakcyjna kwota. Teraz jednak stwierdziłam, że piątki zbyt rzadko wpadają do mojej portmonetki, a dwójki dużo później przynoszą upragnioną kwotę, dlatego teraz odkładam jedno i drugie :)
UsuńGeneralnie nie podbieram drobnych ze skarbonki i staram się również nie wydawać tych, które mam w portfeku. Wyjątkiem jest końcówka pieniędzy, albo konieczność rozmiany 100 zł dla 5 złotych wydanych na przykładowy bilet... Ale zdarzyło mi się to przez pół roku dosłownie ze 3 razy i zawsze starałam się odłożyć za jakiś czas daną kwotę z powrotem, np. rozmieniając celowo większy banknot :)
Ja też odkładam pięciozłotówki! :) Nie wiem niestety, ile już jest, bo wrzucam je właśnie do takiej skarbonki-puszki, o jakiej napisała Agata. Otworzę dopiero, kiedy będzie pełna :)
UsuńU mnie też 5tki wpadają do puszki-skarbonki :) Zbieram na jakieś przyjemności kosmetyczne, na które na co dzień mi szkoda wydawać pieniędzy :)
UsuńTo też fajna opcja - zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że ja zawsze odruchowo płacę banknotami, a potem dźwigam kilogramy bilonu, przeklinając, że znowu w pośpiechu zapomniałam o monetach.
UsuńJuż od jakiegoś czasu zabieram się za kupienie małej skarbonki w tym celu, ale słoik bardziej mi się podoba.
OdpowiedzUsuńMam w pokoju wielką skarbonkę, kompletnie nie pasującą do wystroju niebieską świnię, która pożera nasze (moje i mojego faceta) pieniądze od kilku lat. Chyba 5. Zasada jest taka, że wrzucamy tylko papierowe, żadnych brzęczących drobniaków, a rozbijemy wtedy, jak już nic się nie zmieści. I pojedziemy na wycieczkę <3
A to nie jest tak, że monet jakoś tak łatwiej się pozbyć, niż banknotów? ;)
UsuńA ja wrzucam wszystkie 10,20i50groszowki, które lataja mi po portfelu - sporo można zaoszczędzić a braku się nie odczuwa... twój sposób u mnie się nie sprawdzil - po pierwsze musialam chyba wszystko wrzucać bo dużo sobie odnawiam, po drugie często nie pamiętam po kilku godzinach co chcialam.i za ile :-)
OdpowiedzUsuńlecę szukać słoika! :D
OdpowiedzUsuńMam skarbonkę, w której na podobnych zasadach (reszty z zakupów, niekupione pierdoły, impuls) zbierałam na zegarek z GPSem do biegania (ok. 500zł) - efekt? Kasa uzbierana, a ja dalej zastanawiam się, czy warto wydać tyle pieniędzy, czy lepiej zostawić na coś ważniejszego (leki, badania, inne niespodziewane wydatki). Ale przynajmniej przez jakiś czas na coś oszczędzałam ;D
OdpowiedzUsuńPewnie wyjdę na totalną ignorantkę, ale czy telefon nie ma przypadkiem tych samych funkcji? ;)
UsuńNiestety nie, choć z braku zegarka muszę targać go ze sobą.
UsuńTeż zawsze mam jakąś skarbonkę. Teraz jest to właśnie skarbonka w formie słoiczka. Tylko ja tam wrzucam drobniaki, które pałętają się po portfelu. Staram się regularnie opróżniać kieszonkę portfela i tym sposobem mam już połowę słoiczka zapełnioną :) Na razie sama nie wiem na co zbieram. Okaże się pewnie po otwarciu skarbonki i przeliczeniu pieniędzy ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł :) Ja co prawda jakiś czas temu kupiłam słodką skarbonkę w kiku i miałam w planie wrzucać do niej drobne pozostałe w portfelu pod koniec każdego dnia. Robiłam tak kilka miesięcy a teraz zostałam z pełną skarbonką drobniaków, z którymi nie wiadomo co zrobić :D Tej pomysł jest jednak chyba lepszy :)
OdpowiedzUsuńPosegreguj nominałami, policz i idź do sklepu, gdzie akurat nie ma kolejki. Tam zawsze się przydadzą drobniaki. A jeśli nie to w banku powinni bez problemu rozmienić :)
UsuńSugeruję wybrać się do BIEDRONKI :) Tam zazwyczaj narzekają na brak drobnych.
UsuńNiedawno moja Mama, uszczęśliwiła w ten sposób personel sklepu, wymieniając od 0,01 do 5,00 PLN na 100,00 PLN :)
Fajny sposób na oszczędzanie. Tym bardziej, że można odkładać bez większych wyrzeczeń
OdpowiedzUsuńmam trochę inny sposób. Na wielkim przeźroczystym słoiku mam wypisane wszystko co chciałabym sobie kupić do mieszkania. Wszystkie 1 zł monety jakie mam w portfelu wrzucam do słoika po przyjściu do domu. Raz na 3 miesiące wykreślam kupione rzeczy. Wspomaga mnie system domowego budżetu, który zakłada, że składamy się z Narzeczonym raz w miesiącu i mamy 30 zł/dzień na jedzenie i musimy się zmieścić w budżecie. Zaoszczędzone (nie wydane) pieniądze odkładamy do koperty (czasami 20 zł, czasem 50 zł a czasami 200 zł). Udało nam się w ten sposób kupić pierwszy samochód :)
OdpowiedzUsuńWow,zazdroszczę wytrwałości! :)
Usuńzastanawiam się czy taki słoik by u mnie przetrwał :P
OdpowiedzUsuńchyba musiałabym schować go bardzo głęboko żeby nie kusił ;)
Próbowałam,szło całkiem nieźle ale wobec wszystkich Dni Mamy,Taty,Dziecka itp wszystko się rozeszło na prezenty :) Co do gazet,zawsze sobie obiecuję że nie kupię już n i g d y żadnego Cosmo bo to bezsensowny wydatek,a miesiąc później się poddaję :)
OdpowiedzUsuńJa mam problem z gazetami, bo często podróżuję, a pakuję się zawsze w ostatniej chwili i zapominam książki na drogę. Wtedy się łamię i kupuję gazetę, a potem zawsze żałuję. ;)
UsuńMój ostatni zakup gazety "na podróż" skończył się tak, że pociągu nawet do niej nie zajrzałam i przeglądałam dopiero po powrocie ;)
UsuńJa mam taki słoik na bilety na koncerty ;) Obecnie pusty, ale na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tej metody. Prz czym ja wrzucałam monety 5zł. Za każdym razem jak się jakaś pojawiła, to leciała do słoika :)
OdpowiedzUsuńMbank ma też fajną moim zdaniem ofertę msaver, gdzie tworzy się subkonto, na które przelewana jest stała suma, zaokrąglenia wydawanych kwot, albo procent od każdej transakcji. Ja mam ustawione 5% od każdej płatności - często nie jest to nawet złotówka, ale razem ze sporadycznymi większymi wpłatami uzbierałam rok temu na wakacje :)
O tak, mam tą samą funkcję w ING i jest naprawdę super i godna polecenia :) Ustawiłam zaokrąglanie do 5zł i po krótkim czasie miałam 'dodatkową' stówkę :D
UsuńU mnie to niestety nie zadziała, bo skąpię zawsze na drobne rzeczy, na mieście jadam od wielkiego dzwonu, a za słodyczami nie przepadam, więc batoniki mnie nie kuszą. Jednak zaoszczędzone "drobne" uzbierane w większą sumkę zawsze wydam na kolejne buty lub następną parę spodni, bez których absolutnie nie mogłabym sie obyć (w chwili zakupu), a potem moja szafa pęka w szwach. Stąd kolejny rok odwlekam zrobienie prawa jazdy:D bo przecież "nie mam pieniędzy". U mnie całkiem nieźle sprawdza sie konto w banku, gdzie automatycznie odkłada się mała kwota przy każdym przelewie bądź płatności kartą:)
OdpowiedzUsuńOj te buty :) U mnie opcja z oszczędzaniem na koncie w banku to jest. Ważne, żeby odkładać systematycznie :)
UsuńMój słoik musiałby chyba kopać prądem za każdym razem, kiedy chciałabym coś z niego wyciągnąć.
OdpowiedzUsuńMoja silna wola jest chyba jednak słaba ;) Dla mnie sprawdzi się jedynie opcja kilku kont oszczędnościowych, każde z przeznaczeniem na inny cel. Chociaż muszę przyznać, że jest pewnego rodzaju mobilizacją, widok powiększającej się zawartości słoika :)
Raz udało mi się uzbierać 300 zł na buty do biegania :D a teraz czas zaopatrzyć się w taki fajny słoik i zbierać na wyjazd do Warszawy :)
OdpowiedzUsuńSuper pomysl...zainspirowalas mnie :) a mozna prosic o wersje takiej etykiety ale nie w pdf tylko tak by kazdy mogl sobie wpisac cos innego natomiast szablon niech zostatnie taki sam?
OdpowiedzUsuńOdezwij się na maila :)
UsuńJeśli by dało radę ja też chętnie bym poprosiła taki szablon na emaila :charmantdirection@gmail.com
UsuńByłabym wdzięczna! :*
Chyba znajdę zaraz jakiś słoik, ozdobię i będę patrzeć jak kumuluje się moja silna wola :)
OdpowiedzUsuńNajgorsze są właśnie takie drobne wydatki, po kilka, kilkanaście złotych, bo to przez nie najwięcej pieniędzy ucieka. Świetny pomysł. Grafikę zaraz ściągnę no i poszukam słoika:)
OdpowiedzUsuńA ja mam skarbonkę- puszkę, z której nie da się wydobyć pieniędzy bez uprzedniego rozcięcia jej, a więc o podbieraniu nie ma mowy. Nie mam pojęcia ile jest już w niej pieniędzy (bo nie da się tego zobaczyć), ale dzielnie wrzucam do niej kasę już około roku. Jak mam za dużo drobnych w portfelu, ja albo mąż, to wpadają one do skarbonki. Już nie mogę doczekać się jej rozcięcia :))
OdpowiedzUsuńJaka to font? :)
OdpowiedzUsuńBebas
UsuńCoś dla mnie. Muszę sobie założyć taki słoik, bo z moim oszczędzaniem kiepsko.
OdpowiedzUsuńRewelacyjny pomysł:) W serialu "Jess i chłopaki" bohaterowie mają taki słoik na "suchary" - gdy ktoś wykaże się żartem-nielotem - wrzuca kasę. I tak mamy dwie pieczenie na jednym ogniu - dowcip się wyostrza i przy okazji powstaje niezła lokata na rozmaite potrzeby;)
OdpowiedzUsuńObawiam się, że mój towarzysz życia mógłby się przez coś takiego totalnie spłukać :D
Usuńświetny pomysł , szczególnie dla mnie, teraz- gdy zaraz dostanę pierwszą wypłatę :D
OdpowiedzUsuńFajny pomysl, nosze sie z czyms podobnym juz od jakiegos czasu, ale jakos mi nie wychodzi. Problem polega chyba na tym, ze ja za wszystko place karta, nawet za przyslowiowe zapalki;) Gotowke biore tylko jak ide np. na ryneczek czy do pracy, aby doladowac karte ktora place w kantynie ;) Ale moja mam i siostra zbieraja 5-zlotowki i faktycznie sporo w ten sposob mozna uzbierac ;) Ja z kolei do skarbonki wrzucam pieniazki znalezione na ulicy, w sumie troche tego mam, ale poki co nie chce ich jeszcze wydawac :)
OdpowiedzUsuńja mam "swinkę terrorystkę " :)
OdpowiedzUsuńO mamo, powinnam się wdawać w szczegóły, czy lepiej nie pytać? :D
UsuńFantastyczny pomysł. Mnie chyba zmotywowałby właśnie taki ładny, ozdobny słoiczek. Tylko że ja, mam takie rodzeństwo ( tak, nadal mieszkam z rodzicami), którzy często bez pytania wchodzą do mojego pytania i biorą sobie leżące drobne " na bilet" , " na picie" " brakuje mi do czegoś 50gr". Takich przykładów można mnożyć w nieskońvczoność, zatem muszę pomyśleć o tajnym słoiku haha :D Też by mi się przydało tak odkładać.. ale chyba zamiast słoika kupię nieotrwieralną świnię :D
OdpowiedzUsuńPomysł ciekawy, ale mój problem polega na tym, że zazwyczaj nie noszę przy sobie gotówki i za wszystko płacę kartą. Co wtedy? ;D
OdpowiedzUsuńING oferuje Smart Saver. Wg jest super. Kwotę zaokrągla do 5 zł i resztę automatycznie przelewa na rachunek oszczędnościowy. Czy płacisz 14 zł, złotówkę przelewa na Smarta, płacisz 151 zł - na rachunek dostajesz 4 zł itd. Z tego co wiem inne banki też wprowadzają taką możliwość.
Usuńmbank też to ma :)
UsuńCzyli jednym zdaniem nie ma już wykrętów od oszczędzania ;)
UsuńWłaśnie wczoraj aktywowałam tego typu opcję w swoim banku, bo również często płacę kartą... No i po pierwszym dniu odłożyło mi się już ze 30 zł :D
Usuńfajny pomysł choć ja bym za wiele nie uzbierała bo mało kiedy mam "chwilowe zachcianki"..
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu wrucam do takiego słoika drobne, które ciągle zbieram w torebce, portfelu, kieszeniach. Nienawidzę nosić takich grosików, więc po prostu lądują w słoiku :) Ostatnio wpadłam też na pomysł, że jeśli kupuję coś na przecenie, to resztę którą musiałabym dołożyć do normalnej ceny też tam wrzucam. Całkiem szybko jego zawartość rośnie. :)
OdpowiedzUsuńFajny pomysł z tymi przecenami. Można to zastosować również w przypadku innych promocji, np potrzebujesz nowego kosmetyku, wybierasz ten który jest akurat w promocji a zaoszczędzone pieniądze lądują w słoiku. Kurcze, kobitki, ale my jesteśmy przedsiębiorcze :-)
UsuńJa po wakacjach znajdę odpowiedni słoik lub świnkę skarbonkę, do której będziemy wrzucac każde 5 złotych znalezione w naszych domowych portfelach. Tak będziemy zbierać "piątki" do następnego lata i w zależności od sumy jaką uzbieramy zdecydujemy o celu podroży (nie twierdzę, że uda się za to wyjechać 3 osobowej rodzinie na 2 tygodniowe wczasy all inclusive, ale jeśli dodamy do tego pieniądze jakie wydajemy co roku, cel podroży może być bardziej atrakcyjny)
OdpowiedzUsuńTeż tak robimy, choć nie zakładamy celu na który przeznaczamy te pieniądze. Przydają się w różnych sytuacjach. Ja też w ten sposób odkładam jakieś nieplanowane przychody, np. prezenty :)
UsuńMy odkładamy w ten sposób 5-złotówki. Gdy nam w sklepie wydadzą resztę w której jest 5-złotówka, wrzucamy ją do skarbonki. Zaoszczędziliśmy w ten sposób na biurko i wersalkę z Ikea, obecnie znowu uzbierała się niezła sumka, która na pewno się przyda.
OdpowiedzUsuńPomysł jest bardzo fajny! Mój sposób to zbieranie piątek. Każdego dnia, jeśli znajdę w portfelu 5 zł to wrzucam do słoika. Jeśli mam inne nominały to zostawiam w portfelu, zbieram tylko piątki. Bardzo szybko można nazbierać, ale niestety często moja niekonsekwencja w niepodbieraniu niweczy plany. Na moim koncie w banku z lwem jest taki program (rachunek?) Smart Saver. Za każdą transakcję kwota zaokrągla się do 5 zł i reszta trafia na taki mały rachunek oszczędnościowy. Płacąc rachunki jeśli mam do zapłacenia 146,50 zł, kwota 3,50 zł trafia na Smarta. I po miesiącu jest już całkiem fajna sumka.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Kasia
www.wyspainspiracji.blogspot.com
Ja mam ustalony miesięczny budżet na własne wydatki, czyli na przyjemności, kosmetyki, ubrania itd. Jak gospodaruje, tak mam. Jeśli chce kupić sobie coś droższego, to wtedy wyciągam moją świnkę skarbonkę i początkiem każdego miesiąca wrzucam określoną kwotę pieniędzy. Wrzucam i chowam. Znam siebie i wiem, że gdyby stała w zasięgu mojego wzroku, zwyczajnie bym z niej "podkradała", bo łatwo ją otworzyć. Mam też 2 skarbonki. Jedną, bardzo ładną i trochę kosztowną, ale nie-otwieralną, wiec jak tylko dostaję wypłatę, to wrzucam do niej wybraną kwotę pieniędzy. To skarbona na daleką przyszłość. Druga, również nie-otwieralna, ale zrobiona przeze mnie z pudełeczka. Wrzucam tam drobne, które znajdę podczas sprzątania mieszkania. To pieniądze przeznaczone na pomoc biedniejszym. Co roku psuje tą skarbonę, a zebraną kwotę wpłacam na wybraną organizację, lub daję potrzebującej osobie. U mnie, od roku ten system sprawdza się doskonale. Skarbonkę na cele charytatywne prowadzę od 3 lat.
OdpowiedzUsuńTo świetny pomysł :)
OdpowiedzUsuńJa często wrzucam do pudełka piątki i dwójki. Też się potrafi przyjemna kwota uzbierać. Choćby była na jakieś małe przyjemności, to cieszy, że zebrało się ją tak bezboleśnie. :) Dlatego wszelkim puszkom, słojom mówię TAK. :)
OdpowiedzUsuńMasz rację! Genialny pomysł :)
OdpowiedzUsuńEtykietkę już drukuję i zaczynam zbierać na mój wymarzony, upragniony SONY Z2:)
Tak swoją drogą uwielbiam Twoje grafiki :) I przyznam Ci się, że natchnęłaś mnie do tego by zacząć kurs związany z tworzeniem grafiki.
Dziękuję. Cieszę się, że Cię zmotywowałam :)
UsuńChyba tez taki sobie słoik sprawie
OdpowiedzUsuńA potem spożytkować takie oszczędności na coś meeega przyjemnego... ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł. Ja mam taką skarbonkę- puszkę, z której nie da się podbierać pieniędzy. Można ją otworzyć tylko otwieraczem do konserw. Wykorzystam ją do zbierania z niespełnionych zachcianek :)
OdpowiedzUsuńJa poproszę NA WAKACJE bo właśnie taka skarbonka u nas zobaczyć można. widnieje na niej brzydka naklejka po kawie i chętnie zamienię ją na coś fajnego i konkretnego co przypomni mi o celu.
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu wrzucam wszystkie żółtaki do skarbonki, zobaczymy ile się tam uzbiera ;D
OdpowiedzUsuńJa na ppczatku kazdego miesiaca odkladam pewna sume na inny rachunek i nie korzystam z niego. Pozostala czesc dziele na dwa-polowa ma lokate, ktora jest do zerwania w polowie miesiaca. Mam dwa budzety i sie mieszcze-dziala od roku, zbieram na autko:)
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńPomysl dobry, niestety ja regularnie zbieram, a niedlugo pozniej wybieram :p
Stara sprawdzona metoda:) Ja jako dziecko odkładałam resztę 1gr-50 gr jak szłam z mamą na zakupy, zawsze uzbierało mi się na coś fajnego. Sposobu na 5 zł nie słyszałam, ale czas wypróbować, bo faktycznie pokus w koło pełno, ale oszczędności zawsze się przydadzą
OdpowiedzUsuńTez mam taki sloik, tylko nei tyle co wrzucam do neigo pieniadze z zacianek a raczej po prostu reszte z zakupow. Mam manie rozmienianai pieniedzy a gdy je rozmienei to szybciej wydaje wiec takim oto sposobem wrzucam te zlotowki do sloja :)
OdpowiedzUsuńJa mam skarbonkę, do której wrzucam pieniążki, gdy zjem coś słodkiego. Raz uzbierałam na lustrzankę, teraz zbieram na wakacje i... na prawdę zbiera się tam niezła kwota! Chyba to tak na prawdę uświadamia mi, ile jem słodyczy i jakie to jest szkodliwe dla zdrowia ;/
OdpowiedzUsuńaktualnie zbieramy funty, tylko funty. Nie wydajemy tej monety tylko zbieram i zbieram...po 3 mcach miałam 260 funtów! Rewelacja :)
OdpowiedzUsuńHmm... mam jedną pustą skarbonkę, od dziś znalazłam dla niej przeznaczenie. Chociaż i bez niej staram się, żeby moje wszystkie wydatki były przemyślane :)
OdpowiedzUsuńTo jest świetny pomysł, kiedyś tak oszczędziłam sporo pieniędzy na lustrzankę;) A na jedzenie w mieście schodzi bardzo dużo pieniędzy.
OdpowiedzUsuńu mnie puszka stoi ;) inaczej pieniadze by znikaly ;)
OdpowiedzUsuńU mnie to sie nazywa "EURO SPONSOR" ;)
OdpowiedzUsuńW zwiazku z tym, ze mieszkam w Niemczech laduja w nim tylko centy (codziennie oprozniemy z chlopakiem nasze portfele z drobnych), a jak uzbiera sie caly sloik wymieniamy na banknoty (i tu mamy drugi sloik na gruba kase ;))
Ze zaoszczedzone pieniedze jezdzimy na wakacje. 2 lata temu wybralismy sie do Egiptu (wycieczke zafundowal Euro Sponsor ;)) Radosc z takiego wyjazdu jest jeszcze wieksza, bo jej wcale nie odczuwamy..
Do naszego sloika najczesciej wpadaja zaoszczedzone, znalezione i dodatkowo zarobione pieniadze ;)
Uwazam, ze to swietna sprawa. U nas ten sposob sie rewelacyjnie sprawdza.
Pozdrawiam,
Malko
Pomysł genialny w swej prostocie :) Co prawda ja oszczędzam zgodnie z zasadą, że każdą 5, która trafi do mojego porfela wrzucam do słoika, ale może z twojego pomysłu też skorzystam.
OdpowiedzUsuńSama próbowałam odkładać sobie drobne do puszki. Co kilka dni pozbywają się drobniaków z portfela i uzbierałam nawet jakieś 20 zł ale okazało się że potrzebuję tych pieniędzy na powrót do domu. Taki pech... Z odkładaniem pieniędzy z zachcianek może być trochę inaczej ponieważ gdybyś zachciankę spełnili i tak pieniądze zniknęłyby z naszego portfela.
OdpowiedzUsuńW styczniu rozbiłam skarbonkę do której zbierałam pieniądze przez 3 lata (do 18 urodzin) odwiedziłam dzięki temu w tym roku Londyn, Barcelonę i Rzym :D Druga skarbonka licząca monety stoi i czeka na odpowiedni moment na opróżnienie, wrzucam tylko 1 zł 2 zł i 5 zł, gdy znajdę takie monety w portfelu. Proszę o grafikę z napisem " NA MARZENIA"
OdpowiedzUsuńDobry sposób dla nieumiejących oszczędzać. Koleżanka żeby nie wyciągać pieniędzy zaklejała wieczko na stałe i przebijała w pokrywce dziurę na monety.
OdpowiedzUsuńJa na szczęście nie mam problemu z zachciankami, wszystkiego umiem sobie odmówić i zwykle to mama lub brat namawiają mnie bym sobie wreszcie na coś pozwoliła. Mam węża w kieszeni. Kiedy tylko coś wpadnie mi w oko i jest "bardzo potrzebne" zaczynam analizować czy rzeczywiście się bez tego nie obejdę. Wynik analizy zwykle każe mi oszczędzać kasę. Dlatego jako jedyna w domu zawsze mam pieniądze, chociaż nie pracuję jeszcze na stałe.
Pomysł genialny w swojej prostocie, jak napisałaś.Oj przydałby się taki słoik, tylko czy zaparcia wystarczy:P
OdpowiedzUsuńChciałabym Cię zaprosić na Akcję upiększania blogów. Do wygrania personalizowany i gotowy da zamieszczenia na blogu widget społecznościowy. Akcja trwa tylko 1 dzień i kończy się dzisiaj:)
Pozdrawiam
Karolina
Pomysł podoba mi się strasznie i już dawno powinnam taki słoik wykonać! Zmotywowałaś mnie i postaram się go zrobić jak najszybciej! :)
OdpowiedzUsuńDzisiaj zrobiłam skarbonkę z pudełka po cappuccino :) Dziękuję za motywację!
OdpowiedzUsuńSuper pomysł! Ja zbieram 5złotówki do puszki po piwie, łatwo wrzucić trudniej wyciągnąć :D
OdpowiedzUsuńKasia
U mnie świetnie sprawdziła się opcja "oszczędzania przez kupowanie" uruchomiona w banku, o której już ktoś wyżej pisał. Dla mnie to jest GENIALNE. Nie odczułam tego, że za wszystko tak jakby płacę te parę złotych więcej, a na tym koncie przez półtora roku uzbierało się ok. 1800 zł. W ogóle na to konto nie zaglądam, tylko czasami kiedy sobie o nim przypomnę to zerkam ile jest tam kasy. Teraz ostatnio sobie o nim przypomniałam i dzięki temu miałam kasę na wypad do Włoch w ogóle nie biorąc na to pieniędzy z bieżącego budżetu :)
OdpowiedzUsuńTeż mam taką skarbonkę i odkładam :) Ale muszę się do tego bardziej przyłożyć hehe ;)
OdpowiedzUsuńMoja koleżanka aby nie podbierać w nakrętce od słoika zrobiła dziurę na monety a nakrętkę do słoika przykleiła super glue. Co prawda jak się dobrze uparła to udało się jakieś pieniądze wyciągnąć, ale tak to trzeba było cały słoik stłuc :)
OdpowiedzUsuńCiekawy sposób, ale trzeba być sumiennym, a póki co nie mam takiej wytrwałości ^^
OdpowiedzUsuńWiele osób stosuje ten sposób :) ja poprosiłam tatę, by w moich słoiko-skarbonkach zrobił dziury na włożenie monet dzięki temu nie kusi mnie otwieranie i częste przeliczanie zebranych drobniaków. Poza tym twój post zainspirował mnie do upiększenia moich skarbonek :)
OdpowiedzUsuńTeż ostatnio chodzi mi po głowie taaki pomysł ze słoikiem. Chyba się jednak skuszę!
OdpowiedzUsuńTwoja skarbonka jest świetna! :))
uświadomiłaś mi, ile pieniędzy wydaję bez sensu, pod wpływem impulsu....
OdpowiedzUsuńtak więc, zakładam słoik.
Świetny pomysł! :) Już drukuję etykietkę. :D
OdpowiedzUsuńPomysł świetny, tylko jest jeden problem ... ja zwykle za wszystko płacę kartą. Gotówki u mnie nie ma w ogóle ... no i nie mam jak wrzucać niewydanych drobnych .... ;(
OdpowiedzUsuńDzisiaj zakleiłam swoją skarbonkę w ten sposób, abym nie mogła jej otworzyć- na wakacje nie uda mi się uzbierać, ale na drobne przyjemności może może... :)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł! Mamy już taką skarbonkę i odkładamy tam pieniądze które wygrywamy w zdrapki, w które od czasu do czasu lubimy sobie zagrać. Ale do tego teraz będziemy odkładać pieniądze, które wydalibyśmy na takie chwilowe zachcianki jak słodycze :)
OdpowiedzUsuńW zasadzie to już dawno nie wydaję pieniędzy na zachcianki, ale to rzeczywiście bardzo dobry sposób na oszczędzanie i realizację marzeń :)
OdpowiedzUsuńchyba skorzystam z pomysłu bo chcemy z chłopakiem jechać w tym roku na dwa koncerty :D
OdpowiedzUsuń