Pamiętacie jeszcze grudniową tapetę? To jedna z moich ulubionych, mam do niej ogromny sentyment, na tyle duży, że postanowiłam wykorzystać ten motyw raz jeszcze. Nie sądziłam, że kiedykolwiek zdubluję grafikę z innego miesiąca, a już na pewno nie podejrzewałam, że będą to miesiące z zupełnie innej bajki, a jednak tak właśnie się stało. I chyba wyszło całkiem fajnie.
Planując kwietniowy motyw, postanowiłam pobawić się w zaklinaczkę pogody. Kiedy wspominam, że rok temu, pod koniec marca cieszyłam się ostrymi promieniami słońca na krakowskim rynku, a potem zerkam przez okno i widzę padający śnieg, czuję się jakby pogoda stroiła sobie żarty. Plan był więc prosty: zmianę aury na wiosenną trzeba zacząć od ekranu komputera. Od razu przypomniałam sobie o miasteczku z grudniowej tapety, a niedługo później zastępowałam śnieg trawą, usuwałam światełka z dachów, zdejmowałam świąteczne dekoracje i przełączałam domy na tryb dzienny. Kto by pomyślał, jak wiele może zmienić sceneria i zamiana kilku kolorów, prawda?
Mam nadzieję, że tapeta, wbrew nieustępującej zimie, nastroi Was wiosennie. Przyjemnego korzystania!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz