This is First Om Templates Demo Site

Sposoby na walkę z jesienną chandrą - lekcja pierwsza



  24 października 2012    Etykiety: 
Radzenie sobie z jesiennym przesileniem sprawą łatwą nie jest, kiepski nastrój tylko czeka na moment, w którym będzie mógł zaatakować i rozłożyć nas na łopatki. Dlatego też dziś, po wczorajszym marudzącym wpisie pojawił się szatański pomysł na serię wpisów z kategorii "blogerka-nadczłowiek radzi, uczy, wychowuje". A tak bardziej poważnie: chodzi o moje sposoby  (pół żartem, pół serio) na walkę z jesiennymi spadkami nastroju, formy, biorytmu, libido i wszystkich innych bardzo ważnych rzeczy.

Lekcja pierwsza to nic innego jak magiczne słowo FRYZJER. Zapisałam się na wizytę w poniedziałek w przypływie rozpaczy pod hasłem "moje włosy rosną zdecydowanie za szybko". Po wczorajszym spadku chęci do czegokolwiek miałam ochotę odwołać tę wizytę, ale jednak poszłam i to zdecydowanie była dobra decyzja. Wróciłam z głową lżejsza o dwie szufelki włosów, podsłuchaną dawką ploteczek pod hasłem "wie Pan, a moja znajoma..." (fryzjerzy powinni od niektórych klientek pobierać dodatkowe opłaty za psychoterapię, słowo daję) i przy tym z wyraźnie lepszym humorem.


Ale uwaga! Sposób ten działa tylko w przypadku, gdy macie swoich sprawdzonych, zaufanych fryzjerów, w przeciwnym razie taka wizyta może grozić topieniem smutków w słodyczach, potokiem łez, nienawiścią do świata (a już na pewno do fryzjerów) albo i nawet myślami samobójczymi, więc proszę to sobie poważnie przemyśleć moje drogie uczennice.

W piekarniku zaczyna pachnieć mój drugi sposób na chandrę, ale o nim na kolejnych lekcjach.

Zadanie domowe: Umów się wreszcie na tę długo odkładaną wizytę!

About Paula | one little smile

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Maecenas euismod diam at commodo sagittis. Nam id molestie velit. Nunc id nisl tristique, dapibus tellus quis, dictum metus. Pellentesque id imperdiet est.

67 komentarzy:

  1. ja tydzień temu zaryzykowałam i obcięłam na boba ;) najpierw we wrześniu z takich przed biust do ledwo za ramiona, a teraz bob ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś zafundowałam sobie podobną zmianę, tyle, że z włosów długich i teraz od czasu do czasu przychodzi mi do głowy myśl, żeby to powtórzyć ;)

      Usuń
  2. hehe tak zdecydowanie potrzebny jest sprawdzony fryzjer :) inaczej efekt może być tragiczny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie znalazłam fryzjerki, której bym zaufała w 100%. Dlatego rzadko ścinam włosy (raz na rok :D).

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje włosy są mniej więcej takiej długości jak Twoje, ale ja tam chcę mieć dłuższe :P Moim sprawdzonym sposobem na kiepski nastrój jest smaczna (i kaloryczna!) kawka z kumpelką okraszona babskimi pogaduchami bądź dobra książka. Lubię również przeglądać blogi i w międzyczasie podjadać coś słodkiego. Do fryzjera raczej chodzę wtedy kiedy muszę. Nie lubię jak ktoś dotyka moich włosów :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem z tych odkladajacych wszystko na potem i chyba wlasnie zmobilizowalas mnie do umowienia sie na wizyte :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja akurat ide do fryzjera jutro albo w piatek, jeszcze sie zastanawiam nad datą:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja również 2 tygodnie temu skróciłam włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. osłoda dnia jesiennego, no tak
    teraz jest nam szczególnie potrzebna
    jeśli chcesz możesz podpiąć ten post pod mój tag

    w kwestii fryzjerki, ufam mojej koleżance, wiem,że mogę na nią liczyć a to jest dla mnie niesamowicie ważne

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie, muszę podciąć moje końcówki... Chociaż wstrzymuję się, bo włosy wreszcie są długie i nawet te 3 cm zrobią mi różnicę...

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja zapuszczam :D I nie tak dawno byłam u fryzjera ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. wloski swietne i jak ladnie blyszcza! ja do fryzjera nie mam zamiaru sie na razie wybierac, gdyz zapuszczam wloski, a koncowki podcinam w domu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja właśnie jestem umówiona. Też uważam, że fryzjer to świetny sposób na poprawę humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja u fryzjera byłam dokładnie tydzień temu - podcinanie końcówek :) teraz jest tak jak trzeba!

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie każda wizyta u fryzjera = porażka. Nie byłam ta ponad 3 lata... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie slowo fryzjer zdecydowanie przeraża.
    Obserwuję Cię od niedawna panno Paulino, ale bloga przeczytałam chyba całego :P
    W przypływie inspiracji stworzyłam własny kącik, możesz zajrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Do fryzjera się nie wybieram, bo byłam we wrześniu, ale poprawię sobie sama humor farbowaniem :D mam nadzieję, że poprawię, a nie będę ryczeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Byłam u fryzjera tydzień temu :)
    Podcięłam troszkę końcówki i rozjaśniłam delikatnie niektóre pasma.
    Czuję się o niebo lepiej!

    P.s. mam sprawdzona fryzjerkę, oczywiście! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zamierzam już od miesiąca udać się do fryzjera,ale zawsze jest coś ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie też zastanwaiam się nad wizytą u fryzjera,trochę drastyczną jak dla mnie :bo powrót po paru latach do grzywki:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja sobie sama podcinam włosy, niestety właśnie trafiam tylko na takich fryzjerów, którzy sieją piekielne spustoszenie na mojej głowie..

    OdpowiedzUsuń
  21. ja się umówię, ale dopiero w lutym;P tym czasem zafarbuję sobie włosy w domu:p

    OdpowiedzUsuń
  22. Do zadania domowego przygotowuję się już od miesiąca i nie mam czasu się wybrać, jutro znowu dzień zawalony od 4 rano do 20 !!

    Niech już będzie piątek, a pochwalę się zdjęciem z odrobioną pracą :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Sama myślę nad wizytą u fryzjera, ale obawiam się, że wtedy znów będę musiała myć włosy co rano, zamiast co wieczór i... Jakoś się obawiam ;p

    OdpowiedzUsuń
  24. dziś właśnie myślałam żeby wybrać się do fryzjera :)

    OdpowiedzUsuń
  25. mam nadzieję, że już w piątek uda mi się załatwić tę pracę domową! czekam na to już z miesiąc...

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale śliczny kolor ; ) też muszę odwiedzić fryzjera:D

    OdpowiedzUsuń
  27. posłuchałam i umówiłam się na sobotę ;) ale jak nie pomoże, to Cię dopadnę! ;) czekam na kolejne porady, bo jestem potworną maruda na jesień ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. ojjj żałuj, że z nami nie byłaś w Warszawie :D Wpisz sobie w google Paweł Bik - makijażysta YSL i zobacz co między innymi straciłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja mam uraz do fryzjerów, idę jeśli naprawdę muszę, ale później zawsze wracam niezadowolona :(

    OdpowiedzUsuń
  30. skąd wiedziałaś, że powinnam iść do fryzjera? ;)

    ciekawe co tak pachnie z piekarnika, obstawiam, że muffiny ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. wlaśnie miałam sie umówić do fryzjera;)
    Śliczne masz włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kuźwa umówię się tylko kto mi da 50zeta do jasnej niewiadomej!;p A w ogóle postanowiłam zapuścić swą czuprynę skoro już zaczynają lśnić zdrowotnością. ;) Piekarnik zepsuty nadal, chyba skorzystam z Twojego. ;))

    OdpowiedzUsuń
  33. świetny pomysł :) Ja muszę umówić się na farbowanie to mi też poprawia humorek :))

    OdpowiedzUsuń
  34. u mojej pani fryzjerki jest dokładnie tak samo, przypuszczam że niektóre babeczki lubią tam przychodzić w większości dla atmosfery a ścięcie to przy okazji, wychodzę z stamtąd w rewelacyjnym nastroju :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak można narzekać na szybko rosnące włosy?! Aż się zbulwersowałam, haha. Moje po ostatnim obcięciu rosną naprawdę wolno i jestem tym załamanaaaaa. :((

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie każdego stać na wizytę u fryzjera. Szczególnie jak się jest bezrobotnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Ostatnio jak byłam u fryzjera i ścinałam włosy (bez modelowania) zapłaciłam 45 zł. Jak dla studentki to dużo a że jestem lakieromaniaczką wole kupić sobie jakieś lakiery zamiast zapisać się do fryzjera i jak zwykle wrócić niezadowoloną. Podczas każdej z wizyt siedzę jak na szpilkach i powtarzam sobie że to się zaraz skończy.
      Pozdrawiam wszystkie bojące się fryzjera dziewczyny.

      Usuń
    2. Kilka kosmetyków mniej i uzbiera się na fryzjera. Nawet się zrymowało.

      Usuń
    3. Gdyby tylko wizyty u fryzjera były dla mnie przyjemnością to bym nawet zrezygnowała z zakupu czegoś ale niestety, od wejścia do salonu aż do wyjścia czuje się gorzej niż u dentysty.

      Usuń
    4. ależ ja nikogo do niczego nie zmuszam ;)

      Usuń
  37. Tak jest, jutro się umówię! :)
    Co prawda zapuszczam ale ostatni raz podcinałam końcówki gdzieś tak na początku tego roku więc wizyta u fryzjera jak najbardziej wskazana.

    OdpowiedzUsuń
  38. O nie, nie, nie :P Tylko nie fryzjer. Już chyba wolę zjeść litr lodów czekoladowych (za którymi nie przepadam) niż wybrać się do fryzjera. Zdecydowanie ;P
    Nie ufam fryzjerom, a z resztą na tapecie u mnie jest studiowanie blogów włosomaniaczych, żeby kondycję swoich poprawić.
    A poza tym: jak można narzekać, że włosy za szybko rosną? Toż to ostatni z możliwych powodów do narzekania ;)

    Pozdrawiam
    Żelikowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj można, można, zwłaszcza, gdy fryzura miesiąc po strzyżeniu zupełnie traci kształt, grzywka po tygodniu zaczyna wchodzić do oczu, a włosy średnio chcą współpracować ;)

      Usuń
  39. ja też dziś odwiedziłam fryzjera :) niestety moje włosy tak szybko nie rosną, więc 1 szufelka się uzbierała ale... efekt w pełni zadowalający :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Czytając ten wpis przypomniałam sobie, że miałam umówić się do swojego fryzjera już pół roku temu! :P

    OdpowiedzUsuń
  41. Fryzjer i mnie czeka ale boję się, że mnie znowu obetną nie tak. Zawsze mnie męczą, żeby obcięłam na krótko a ja właśnie chcę długie :-)

    OdpowiedzUsuń
  42. U mnie prawie każde skracanie kończy się depresją, ale kiedy robię to sama o dziwo podobają mi się efekty. Za to chętnie przeszłabym się na jakiś faaajny zabieg na włosy. Odbudowujący? Zastanawiam si tylko czy da coś więcej niż moje starania olejowanie/ maskowanie/ pielęgnowanie. Ostatnio moje włosy mnie kochają. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się, że większość tych zabiegów jest nastawiona na efekt wyłącznie wizualny i tylko na chwilę ;)

      Usuń
  43. mnie czeka podcięcie końcówek, ale szkoda mi długości ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Miałam takiego fryzjera który zawsze, zawsze fundował mi psychoterapię... Uwielbiałam to, a był i masaż głowy, i inne uczesanie za każdym razem ... ale mój ukochany pan Irek wyjechał do innego miasta :(!

    OdpowiedzUsuń
  45. O nie, nie. Jeszcze nie czas na fryzjera :P U mnie to punkt obowiązkowy do odhaczenia przed Bożym Narodzeniem, Wielkanocą i gdzieś w okolicach powakacyjnych. A że byłam u mojej fryzjerki jakieś półtora miesiąca temu, to muszę znaleźć inny sposób na jesienną chandrę ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja lubie chodzić do mojego fryzjera

    OdpowiedzUsuń
  47. Ładne, zdrowe włosy - zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Nigdy w życiu już nie pójdę do żadnego fryzjera! Zazdroszczę dziewczynom, które mają swoich sprawdzonych fryzjerów i wychodzą od nich zadowolone, ja zawsze wracam z płaczem.

    OdpowiedzUsuń
  49. ide przyciac grzywke dzisiaj, mam nadzieje ze zadziala to pozytywnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  50. Śliczne masz włosy, ja zapuszczam a rosną mi za wolno, nie ma sprawiedliwości na tym świecie...;D

    OdpowiedzUsuń
  51. Calkowicie rozumiem! Zadbane wlosy dodaja humoru, na pewno! :)
    Czekam na kolejne lekcje!

    OdpowiedzUsuń
  52. Ile ja się rzeczy nasłucham w pracy od klientów, czasem zwierzenia powalają mnie na łopatki;D

    OdpowiedzUsuń