Właściwie ten wpis powinien pojawić się jako jeden z pierwszych w jesiennej serii, bo w końcu pierwszą rzeczą, jaka przychodzi większości kobiet na myśl na hasło "chandra" są ZAKUPY. Oczywiście pod warunkiem, że są to udane zakupy. Nie jest to może sposób, który przynosi jakieś długoterminowe efekty w postaci poprawy humoru, ale zazwyczaj działa, a to najważniejsze.
W zeszłym tygodniu podbijaliśmy sklepy odzieżowe, swetrowym łupem za śmieszne pieniądze chwaliłam się bezczelnie na facebooku. Dziś z kolei dla odmiany wyruszyliśmy do świątyni meblowo-dekoracyjnego kuszenia, której nikomu chyba przedstawiać nie muszę. A wszystko to przez Em, która skusiła mnie zdjęciami świątecznej kolekcji.
Pojechałam z zamiarem kupna uroczej, czerwonej pościeli z sercami, w końcu jednak wyszłam z zupełnie inną - bardziej wiosenną, niż świąteczną, ale równie ładną. Nie mogłam również nie ulec serduchowej roślince, która stoi właśnie po mojej prawicy i dekoruje biurko. Pierwszy raz kupiłam też ikeowe świeczki. Jedna z nich pachnie jabłkami z cynamonem, druga lodami waniliowymi i nie mogę się zdecydować, który aromat bardziej mnie urzeka.
Pewnie znajdzie się zaraz ktoś, kto powie "Wszystko fajnie, tylko co, gdy krucho z kasą?". Mam również rozwiązanie w tej kwestii. W końcu od czegoś mamy niezastąpione blogowe WYMIANKI. Taka wymiana często przysparza równie dużo radości, co zakupy, a wydać trzeba tylko tyle, ile potrzeba na wysyłkę. Poniżej moje dwa ostatnie łupy.
Sama uzupełniłam niedawno swoją wymiankową zakładkę o kilka produktów, więc jeśli ktoś ma ochotę zajrzeć to zapraszam.
Zadanie domowe: Pochwal się swoją ostatnią, najlepszą zdobyczą.






Miałam tą świecę z Ikei o zapachu lodów waniliowych :) Zapach świetny, szkoda, że nie jest zbyt intensywny, ale i tak pachnie mocniej niż pozostałe świeczki z Ikei.
OdpowiedzUsuńMoja ostatnia zdobycz to spodnie ;P A ta roślinka jest taaka słodka ;P
OdpowiedzUsuńJa ostatnio kupiłam świeczki w... biedronce. I jestem z nich zadowolona: ładnie pachną i długo się palą. Świeczki sprawiają, że dom wydaje się bardziej przytulny, a tego mi trzeba w zimne jesienno - zimowe wieczory :)
OdpowiedzUsuńMoja ostatnia zdobycz to zakupy w Lushu, które zrobiłam za pośrednictwem koleżanki. Ale radość i tak była wielka, gdy przywiozła mi torbę pełną tych cudowności :D Położyłam je wieczorem koło łóżka :)
OdpowiedzUsuńMam takiego doła w ostatnim czasie, że nic nie jestem w stanie zrobić. Panicznie boję się inżynierki, a co gorsze, boję się pisania pracy i tego, ze braknie mi materiałów, albo zrobię coś źle. Napisałam aż jedno zdanie. Niby te niecałe 30 stron do zrobienia to niedużo, ale panikuję niemiłosiernie. Dlatego w ostatnim czasie pocieszam się drobnostkami. Kupiłam sobie kominek zapachowy w zestawie z trzema olejkami za 11zł ;) Kilka lakierów, kasetkę inglota ;p Mam też dwie nowe herbaty, bo wmawiam sobie, ze zacznę je parzyć podczas pisania, ale nic z tego... Ale się rozpisałam ;p
OdpowiedzUsuńw pisaniu pracy najgorsze jest kilka pierwszych stron, później już jakoś leci ;)
Usuńświeczki i doniczka bardzo fajne:)
OdpowiedzUsuńmój najnowszy nabytek to dwa urocze pierścionki, i kubeczek w kształcie babeczki.
Urocza doniczka! Bardzo mi się podoba. :)
OdpowiedzUsuńOstatnia zdobycz? Marynarka wylicytowana na all. :]
Paleta Benefitu Sunday Funday :) Ale kcem jeszcze Yankee kandelsa w jakimś bożonarodzeniowym zapachu, chociaż uważam, że świece zapachowe z Ikei też dają radę :)
OdpowiedzUsuńdla mnie zdecydowanym faworytem jest świeczka z IKEA o zapachu lodów wanilowych albo po prostu wanilii :)
OdpowiedzUsuńIkea dobra na wszystko! Moja ostatnia zdobycz? Hmm, z prozaicznych to dwa lakiery z limitki Breaking Dawn Essence, a bardziej w temacie to łóżko i narożnik do nowego mieszkanka, mam nadzieję, że okażą się udane! ;)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że mój post Cię zainspirował! :) Też miałam ochotę na świąteczną pościel, ale ostatecznie wybiłam ją sobie z głowy.
OdpowiedzUsuńa ja byłam dzis w ikeii ;)
OdpowiedzUsuńoo TAK, Ikea zawsze jest dobra na smutki, zawsze. No i gotowanie :)
OdpowiedzUsuńMoja ostatnia zdobycz to lakiery Miyo, zapach z limitowanki Yves Rocher - Apple Delight i standardowo maseczki :P
OdpowiedzUsuńCienie z Avonu? Nie lubię tych czwórek :/ Roślinka urocza :)
OdpowiedzUsuńJa też! :-) I przepadłam jak tylko wpakowałam w niego palucha.
OdpowiedzUsuńTeoretycznie wybrałam się do SP po nowy żel pod prysznic - moja skóra niestety nie znosi nieaptecznych, a ja nie lubię tych zakupów bo skąpię kasy ;) Na pocieszenie wpadło mi w ręce jeszcze ww masło i zajebista mała czarna w H&M. Sama siebie bym w niej podrywała^^
Korzenno-pomarańczowe świeczki z Yankee ;). Też chcę do Ikei!!!
OdpowiedzUsuńPrzez 3 lata mieszkałam od Ikei 5 minut na piechotę, więc bywałam często. A teraz przebijać się przez cały Kraków, o nie...
OdpowiedzUsuńPo świeczki to bym się wybrała, chociaż Ikea mnie męczy' muszę taka wymiankową zakładkę sobie zamontować ))
OdpowiedzUsuńta roślinka jest przeurocza! :)
OdpowiedzUsuńhaha :) wszystkie swoje zakupy co tu dzisiaj pokazalas ja niedawno kupilam do swojego nowego mieszkanka!
OdpowiedzUsuńJa ostatnio nic nie kupuję, bo kryzys u mnie :( Ale zdobyłam w ramach współpracy pięknie pachnące kosmetyki z granatem, z których się bardzo ciesżę, bo zapach i działanie (przynajmniej po pierwszych testach) idealnie trafia w mój gust :)
OdpowiedzUsuńUrocza ta biała doniczka :)Ogólnie fajne rzeczy-świąteczne teraz mają w Ikei :D
OdpowiedzUsuńA ostatnio dostałam bluzę-misia w sam raz na zimne wieczory.
Poshe :D
OdpowiedzUsuńkocham ten top coat od pierwszego uzycia.
Moje ostatnie najlepsze zdobycze pochodzą z Inglot'a tj: lakier do paznokci nr 824 i odżywka diamentowa(utwardzająca), dodatkowo a zarazem jedyny planowany zakup to cień do brwi również tej firmy.. ;)
OdpowiedzUsuńhihi i strasznie się z nich ciesze.. poza tym paletka z Kobo i ogrzewacz do rąk z Empik'a ;) ten z pokrowcem za 9,90
Miałam dzisiaj jechać do ikei, ale jakoś nie wypaliło ;D
OdpowiedzUsuńZakupy to też i dla mnie sposób na kiepski dzień :) Mam nadzieję, że już lepiej :) Pozdrawiam, Blogging Novi.
OdpowiedzUsuńŚliczny kwiatek, świece z Ikea kocham. Pościel cudna..
OdpowiedzUsuńA..mam taką osłonkę białą koronkową, trzymam w niej pędzelki.
Te cienie poczwórne to może z Avon? Miałam podobne, ale oddałam, słaba pigmentacja..kolory śliczne.
Ja dzis bylam na wycieczce i zupelnie przypadkiem trafilam na stoisko Golden rose, niedostepne u mnie w miescie, wiec oczywiscie zakupilam 2 piekne lakiery. Mala rzecz, a tak cieszy:)
OdpowiedzUsuńJa nigdy nie mogłam się przekonać don wymianek. Nie mogłabym się przemóc do używania kosmetyku, z którego korzystała wcześniej obca osoba.
OdpowiedzUsuńTeż ostatnio kusiły mnie te białe doniczki. Są urocze!
Świeczki - owoce cytrusowe i jabłko z cynamonem, trzy zielone pudełka, dwanaście fioletowo-różowych gumek do włosów i peeling żurawinowo-czekoladowy :) zdecydowanie jedna z przyjemniejszych (dla ciała i ducha) i mniej przyjemnych (dla portfela) lekcji :)
OdpowiedzUsuńZupełnie rozumiem - mi Ikea też baaardzo poprawia humor, nawet drobne zakupy. Sama szykuję się do jakichś zimowo-świątecznych w najbliższym czasie. Tę paletkę z Avonu sama posiadam i bardzo ją lubię
OdpowiedzUsuńJa ostatnio na polepszenie złego humoru spowodowanego zimnem wyszperałam na szafie 5 wełnianych swetrów. Co w nich najfajniejszego to to że wydałam niecałe 100 zł a wszystkie są z prawdziwej wełny! :) Teraz umilają mi czas na uczelni :)
OdpowiedzUsuńCienie z Avonu? Nie lubię ich.
OdpowiedzUsuńtak, mówią, że zakupy tańsze niż psychiatra, ale z autopsji wiem, że chyba dla mojego portfela to drugie byłoby tańsze ;D ;D ;D fajne zakupki btw
OdpowiedzUsuńśliczna roślinka, jest urocza :)
OdpowiedzUsuńMam te roslinke w ksztalcie serca juz od dawna, ale ona w ogole nie rosnie:(
OdpowiedzUsuńpiękne odcienie;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam świeczki z Ikei, cudownie pachną :) Szkoda tylko, że przy paleniu ich nie ma zapachu :) co do jesiennej chandry- najprościej jest jej zapobiec nie tylko poprzez zakupy,ale także otaczaniem się przedmiotami o intensywnych kolorach i zapachach (czyli jeśli nie mamy takich rzeczy w domu to trzeba wybrać się na zakupy :D).
Usuń