Ostatnio dość poważnie zaniedbałam kulinarne wpisy, ale obiecałam kilku osobom poprawę, więc słowa dotrzymać muszę. Wczoraj pojawiła się okazja do poeksperymentowania w kuchni i przegapić jej oczywiście nie mogłam. Mój mężczyzna na widok gotującego razem z nami aparatu tylko westchnął, chyba zdążył się już do tego blogerskiego skrzywienia przyzwyczaić.
Naszym głównym składnikiem było mielone mięso, które dzień wcześniej wyciągnęłam z myślą o spaghetti. Stwierdziłam jednak, że to tak oklepane rozwiązanie, że już mi się przejadło i pora w końcu spróbować czegoś innego. Tu pojawiło się kolejne westchnięcie mojego lubego, który znając moje niezdecydowanie wiedział, że najbliższą godzinę spędzimy przeglądając przepisy. Poszło jednak szybciej, niż zwykle, wpadliśmy na przepis, który od razu obojgu nam przypadł do gustu i decyzja była prosta: Gotujemy chili con carne!
Szczerze mówiąc zawsze uważałam to danie za coś bardziej skomplikowanego, okazuje się jednak, że to sprawa banalna niemal jak jajecznica (choć z pewnością wymagająca ciut więcej czasu).
Rzecz najważniejsza - składniki:
- 500g mielonego mięsa
- krojone pomidory w puszce
- czerwona fasolka w puszce
- jedna czerwona (bądź inna jak kto woli) papryka
- cebula
- oliwa
- sól, vegeta, pieprz cayenne, oregano, czosnek, papryczka chili (jeśli ktoś lubi naprawdę ostro)
- można również dodać puszkę kukurydzy, ale ja za nią nie przepadam, więc nasza wersja jest bez
- ryż jako dodatek
Cebulę podsmażamy na oliwie. Gdy się zarumieni wkładamy na patelnię mięso i smażymy jakieś 10-15 minut, aż straci "surowy" kolor. W tym czasie kroimy w kostkę paprykę. Gdy mięso jest gotowe dodajemy paprykę, fasolkę i pomidory (+ ewentualnie kukurydzę), mieszamy, przykrywamy i dusimy jakieś pół godziny. W międzyczasie gotujemy ryż, a chili con carne przyprawiamy do smaku - tu już co kto lubi, może być mniej lub bardziej pikantnie. Moja wersja była zdecydowanie łagodna.


Gdy wszystko gotowe przekładamy ryż i chili na talerze. Są smakosze, którzy preferują to danie bez żadnych dodatków, ale ja zdecydowanie polecam wersję z ryżem. Oboje stwierdziliśmy, że ryż świetnie uzupełnia tę potrawę i bez niego nie dałoby się zjeść za dużo. Wyszło przepysznie, coś czuję, że to danie zdetronizuje najpopularniejsze w moim domu spaghetti.
Znacie chili con carne? Może polecicie jakieś sekretne składniki?





Uwielbiam i robię bardzo często. Gorące, już na talerzu posypuję tartym serem. Nieziemsko się wtedy ciągnie :)
OdpowiedzUsuńa widzisz, o serze jakoś nie pomyślałam ;)
UsuńNa ser daję posiekaną pietruszkę :) Wtedy smakuje najlepiej.
Usuńpietruszka odpada, nie znoszę ;)
UsuńZapomniałam już, jak dobrze smakuje chili, od dawna go nie robiłam :) Bardzo lubię, ale u mnie w domu są niemal sami zwolennicy pikantności, więc chilli jest naprawdę hot ;)
OdpowiedzUsuńGotujący z nami aparat - urok posiadania dziewczyny blogerki :D Próbuję sobie wyobrazić to westchnienie ;) Przepis leci do zakładek i w najbliższy weekend gotuję! :)
OdpowiedzUsuńja przywykłam do wzdychania, od do robienia zdjęć i nie ma co narzekać ;)
UsuńWygląda bardzo ciekawie:) Lubie takie proste dania;)
OdpowiedzUsuńWygląda pysznie! któregoś razu zrobię ale z kukurydzą! :)
OdpowiedzUsuńCoś dla mnie, mało skomplikowane wykonanie i łatwo dostępne składniki. Na pewno spróbuję :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam to danie z ryżem :) Lubię też nieco mocniej zredukować sos i użyć go jako nadzienia do tortilli, pycha :D
OdpowiedzUsuńna pewno spróbuję z tortillą :)
UsuńMiałam podobną wizję chili con carne - czyli zdecydowanie zbyt skomplikowane i długie w przygotowaniu..po Twoim wpisie chyba jednak skuszę się do jego przygotowania :)
OdpowiedzUsuńMmmm... pysznie wygląda!!! Na pewno spróbuję :D
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię kukurydzy! :D
ja uwielbiam jednak ja zawsze podaję z ciabattą :) ryż niekoniecznie mi pasuje :) i nie raz i nie dwa dodając przecier pomidorowy zamiast tych z puszko traktowałam chilli jako farsz do pierogów i wychodzi mega pysznie :)
OdpowiedzUsuństrasznie mnie zaciekawiłaś tymi pierogami ;)
Usuńna imprezach to hit :) jednak trzeba się z nimi narobić i najlepsze są z majonezem :)
UsuńOstatnio mój chłopak przygotował mi coś niemal identycznego tyle, że dodał jakiś sos meksykański, żeby danie było bardziej gęste. Pyszności!
OdpowiedzUsuńto nie jest chilli con carne.
OdpowiedzUsuńPrawdziwe chili con carne to to nie jest, ale co tam:) Specjalistami od kuchni swiata nie jestesmy, a to 'chili' jest dostosowane do polskiego smaku. Sama tez takie robie tylko uzywam 'zywej' ostrej papryki, bo moj maz lubi jak pali w buzie:)
UsuńOsobiscie bardzo lubie chilli con carne, ale..w nieco innym wydaniu(inny przepis:))Mam nadzieję,że się udało i nie raz będziesz wracać do tego dania.Smaka mi narobiłaś wiec pewno niebawem i u mnie zagoszczą te smakowitości.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło:)
Uwielbiam chili con carne, ale ja preferuję wersję bardzo ostrą. Składniki daję dokładnie te same tylko duuużo przypraw do tego :D
OdpowiedzUsuńD.
Mniamm, ale to musi być dobre :) Pychotka!
OdpowiedzUsuńWygląda smacznie! Tylko, że ciężko u mnie z fasolką, nie lubie jej smaku!
OdpowiedzUsuńRewelacyjny przepis :) Zapisuję do moich ulubionych przepisów na obiad,mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi :)
OdpowiedzUsuńmoja mama robi przepyszne chili... też kiedyś muszę je przyrządzić:)
OdpowiedzUsuńLubię tego typu posty o gotowaniu :). Co prawda tego przepisu nie wypróbuję, bo jestem weganką, ale może zrobię coś podobnego tylko bez mięsa :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam to danie:)
OdpowiedzUsuńWydaje się być pyszne :D Przyznam, że nazwa dania kojarzy mi się tylko z simsami, bo tam simy mogły je wykonać haha :P
OdpowiedzUsuńWygląda bardzo smakowicie :) Zjadłabym ze świeżą bagietką :)
OdpowiedzUsuńJa dodaje jeszcze kukurydze i czasem kostke dobrej czekolady :)
OdpowiedzUsuńzaintrygowałaś mnie tą czekoladą, ciekawa jestem tego smaku :)
Usuńta czekolada wystepuje w oryginalnej wersji
UsuńJa robię to danie dość często tylko z białą fasolą - po prostu lepiej mi podchodzi biała:)
OdpowiedzUsuńCzasem jest samo, czasem mieszam z ryżem :)
Muszę wypróbować przepis:)
OdpowiedzUsuńLubię Chili Con Carne, ale robię dość rzadko, ale Twoje wygląda tak smakowicie, że chyba w przyszły weekend je zrobię :)
OdpowiedzUsuńSmakowicie wygląda i tak się zastanawiam czy można zastąpić czymś fasolkę, bo niestety ta u mnie odpada ;)
OdpowiedzUsuńniestety nie mam pojęcia czym ją zastąpić ;)
UsuńJa często dodawałam więcej papryki, świeże ząbki czosnku. Poza tym zazwyczaj podaję to danie zmiksowane blenderem jako gęstą zupę i jemy z bagietką. Mój tata dostaje pierwszą, łagodną porcję. A reszta je wersję pikantną:)
OdpowiedzUsuńDziś zrobiłam b.smaczną tartę ze szpinakiem i oczywiście o zrobieniu zdjęć pomyślałam,jak już nie został nawet okruszek:P
mmmmmmmmmmm wygląda bardzo bardzo smakowicie:)))
OdpowiedzUsuńja ze wzg. na afere z konina w UK jakos sceptycznie podchodze do mielonego miesa, a meksykanskim faworytem jest jednoznacznie burito :)
OdpowiedzUsuńJa na wierzch zawsze daję łyżeczkę śmietany, robi się kremowo-ostre, dodaję też kukurydzę i obowiązkowo kumin w proszku, który niestety ciężko dostać, ale zmienia zupełnie smak potrawy :)
OdpowiedzUsuńoj lubię ;) też dodaję kukurydzę
OdpowiedzUsuńMusiało być bardzo smaczne! Nigdy nie próbowałam przyrządzić tej potrawy, muszę kiedyś się za to zabrać :)
OdpowiedzUsuńSpadłaś mi z nieba z tym przepisem!
OdpowiedzUsuńMy ostatnio polubiliśmy eksperymentowanie "przy garach".
Niesamowicie nas to relaksuje :)
Wygląda pysznie ;) Chyba jutro zrobię mojemu tacie niespodziankę i mu ugotuję :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam chilli con carne:) Najbardziej smakuje mi z nachosami i kwaśną śmietaną:)
OdpowiedzUsuńjeszcze nigdy nie jadłam chili con carne, ale robiłam je w simsach, liczy się? :)
OdpowiedzUsuńkoniecznie dodaj również gotową przyprawę do chilli, nadaje fantastyczny posmak
OdpowiedzUsuńja preferuję z nachosami :)
rozejrzę się za tą przyprawą :)
UsuńMega smakowicie wygląda :)
OdpowiedzUsuńmmm mam ochote na takie cuś
OdpowiedzUsuńomnomnom moje 'danie stycznia' robiłam je wtedy cały czas :D Ale dla mnie kukurydza to mus :)
OdpowiedzUsuńświetny(choć kontrowersyjny) smak daje dodatek przyprawy 'do chili con carne' ale trudno ją dostać.
Jak smacznie wygląda :)
OdpowiedzUsuńMuszę wypróbować te danie, bo ciągle spaghetti i spaghetti :D
Od bardzo dawna czaję się żeby to zrobić, ale mój chłopak teraz dużo pracuje, a zawsze jak przyrządzę coś nowego chciałabym by to spróbował. Ale na nieszczęście skręcił nogę więc może dobra okazja by to przygotować :) Ostatnio własnie oglądałam jak Pascal robił to danie i uznałam że jest na moje możliwości :p
OdpowiedzUsuńMięsa mielonego nie jadam, ale mojemu lubemu przepis na pewno przypadłby do smaku :) więc koniecznie do przyrządzenia :D
OdpowiedzUsuńmięsa nie jem w ogóle, ale postaram się zastąpić je granulowaną soją ;)
OdpowiedzUsuńjutro działam :))
pozdr. AL / Alice! wake up!
zawsze robie z tego przepisu - http://gotowaniecieszy.blox.pl/2011/10/Teksanskie-Chili-Con-Carne-z-Frytownicy.html
OdpowiedzUsuńostatnio przez przypadek dodalam kakao Puchatek, a nie zwykle gorzkie, a i tak bylo super :D
uwielbiam takie dania z ryżem! ja często też robię zamiast sosu to warzywa na patelni i oczywiście mięsko :)
OdpowiedzUsuńmmmniammm!
OdpowiedzUsuńLubię takie smakołyki :D
OdpowiedzUsuńO mamo, już sie wystraszyłam, ze ty tez z tymi sosami Łowicza wyskoczysz jak inne blogerki :D
OdpowiedzUsuńCzęsto raczę się podobnym menu:)
OdpowiedzUsuńjakie pyszności! wylizałabym talerz do czysta :D
OdpowiedzUsuńNie znałam tego dania ale wygląda pysznie :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam każdą zakladkę Twojego bloga. Nieznamy się ale treścią bloga trafiasz w moje upodobania. Z nieukrytą niecierpliwoscią każdego dnia wyczekuję nowego posta. Dziekuje za pozostałe.
OdpowiedzUsuńPomysł na sobotni obiad już jest :) POZDRAWIAM MAGDA
miło mi bardzo :)
UsuńNo to idę gotować. Miałam właśnie robić sphagetti po bolońsku ale zrobię tą potrawę...nom nom nom...uwielbiam ostre żarcie =D
OdpowiedzUsuńWygląda bardzo smakowicie!
OdpowiedzUsuńPrzeglądałam twoje przepisy i właśnie będę robić quesadillę fajnie że z tego co się zorientowałam twoje przepisy są łatwe i szybkie w dzisiejszych czasach przynajmniej dla mnie stanie przy garach 2 godziny to samobójstwo oczywiście inaczej jest w przypadku osób które uwielbiają gotować i mogą to robić na okrągło jednak ja do nich nie należę więc cieszę się że nie wymagają wielu składników i czasu :)
OdpowiedzUsuń