
Kilka razy proponowałyście by na blogu pojawił się wpis o tym, co zmieniło w moim życiu pisanie bloga. A zmieniło bez wątpienia kilka rzeczy, dla jednych bardziej, dla innych mniej istotnych. Jeśli oczekiwałyście, że post będzie miał wydźwięk podobny do tekstu z powyższego obrazka, to możliwe, że trochę się zawiedziecie, ale mimo wszystko liczę, że zaspokoję Waszą ciekawość. Międzynarodowy Dzień Blogera wydawał się dobrą okazją do zamieszczenia tego wpisu, więc oto jestem.
Na początku poprzynudzam trochę pisząc, że bloguję już prawie trzy lata. Zakładałam bloga w okresie, kiedy blogowanie nie było jeszcze modne, ani opłacalne, ba, nie miałam nawet zamiaru przyznawać się nikomu znajomemu do swojego miejsca w sieci i nie sądziłam, że ktokolwiek będzie tu zaglądał (co poniekąd tłumaczy idiotyczny adres bloga). Nie muszę chyba pisać, że od tamtej pory zmieniło się bardzo wiele - i w blogosferze i we mnie samej. Co konkretnie dało mi pisanie bloga?
1) Pewność siebie - Oczywiście nie jest to wciąż poziom ego chociażby Kominka, ciągle walczę z nieśmiałością, ale moja pewność siebie niewątpliwie urosła. Kiedyś gdy miałam swoje zdanie na jakiś temat, to wolałam milczeć, dziś mam odwagę by wyrażać własne opinie i nie bać się krytyki. Również anonimowe komentarze nie ruszają mnie tak jak kiedyś. Potrafiłam kilka dni roztrząsać nawet nie stuprocentowo krytyczną uwagę. Dziś czytam, wyciągam wnioski i przechodzę z tym do porządku dziennego.
2) Świadomość, że wszystkim nie da się dogodzić - Choćby człowiek stawał na głowie, robił szpagat i jednocześnie klaskał uszami, to zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że powinien jeszcze podskakiwać. Kiedyś chciałam dogodzić wszystkim - dostosowywałam się do jednej osoby, a za moment przychodził ktoś, kto twierdził, że wcześniej było lepiej. Dziś o wiele bardziej ufam swojej intuicji i przestałam się przejmować malkontentami.
3) Możliwość poznania fantastycznych ludzi - Co prawda w moim przypadku większość znajomości ma charakter internetowy, ale powoli zaczynam przekonywać się do spotkań w cztery oczy. Ostatnio miałam okazję poznać megapozytywną Alinę z DesignYourLife. Blogowe pogaduchy przy kawie sprawiły, że czas mijał zaskakująco szybko, a tematy wciąż się nie kończyły. Blogowanie daje fantastyczną możliwość poznania ludzi o podobnych zainteresowaniach, poglądach i zdaje się, że dopiero po trzech latach zaczynam to tak stuprocentowo odkrywać.
4) Motywacja do działania - Gdyby nie blog nie potrafiłabym pewnie obsługiwać programów graficznych, gdyby nie blog nie umiałabym tworzyć szablonów, gdyby nie blog nie zrealizowałabym wielu ciekawych pomysłów. Nie będę kłamać, że na co dzień jestem arcykreatywna, wielu rzeczy nie chciałoby mi się robić, gdyby nie fakt, że będę mogła to wykorzystać na blogu. Blog daje świetnego kopniaka motywacyjnego i to właśnie dzięki niemu zaczęłam rozwijać się w wielu dziedzinach.
5) Systematyczność - Kiedyś miałam z tym ogromny problem, właściwie to w wielu kwestiach nadal mam, ale od blogowania jestem chyba uzależniona na tyle, że gdy przez dwa dni nie dodam wpisu, to zaczyna mi tego brakować. Staram się zawsze tak wygospodarować czas, żeby wystarczyło go na napisanie tego, co sobie zaplanowałam. Nauczyłam się dzięki temu również zapisywania pomysłów, inspiracji, które spotykam na swojej drodze. Kiedyś gdy przyszło mi do głowy coś ważnego, na samą myśl o zapisaniu tego myślałam "eee po co, przecież zapamiętam" i wiadomo jak się to kończyło. Dziś staram się wszystko zapisywać. Próbuję tę cechę przenieść również na odpisywanie na maile i wiadomości, z tym idzie ciężej, ale postępy są.
6) Dary losu - Byłoby obłudą, gdybym pominęła tę kwestię, bądź napisała, że podarunki i wynagrodzenie od firm traktuję zupełnie obojętnie. Zmieniło się jednak moje podejście do tych spraw. Na początku byłam tak zafascynowana faktem, że można cokolwiek dostać od firmy, że przez chwilę miałam podejście na zasadzie "biorę wszystko, co dacie". Szybko jednak się z tego wyleczyłam i dziś podchodzę do tematu szeroko pojętych współprac z dużym dystansem. Dla mnie blog ciągle jest jednak rodzajem hobby, niż sposobem na życie. Myślę, że gdybym postanowiła się z niego utrzymywać, cały urok pisania prysnąłby jak bańka mydlana. Ale kryć nie będę, że przyjemnie jest mieć profity z robienia czegoś, co uwielbia się robić. Nie bywam co prawda na eventach, blogerskich spotkaniach i tym podobnych i generalnie daleko mi do statusu blogerki rozpoznawalnej, więc chyba o prawdziwych profitach z blogowania do końca wypowiadać się nie mogę, ale dobrze mi tu gdzie jestem.
7) Satysfakcja - Nie mam pojęcia do czego porównać uczucie, gdy dostaje się długaśnego maila od czytelniczki, która pisze, że czyta, że codziennie zagląda, że lubi, że wykorzystała mój pomysł/przepis, że podobał jej się dany wpis, ale jedno jest pewne - to jedno z najfajniejszych uczuć na świecie. Często wtedy kompletnie nie wiem co odpisać. "Dziękuję, jest mi bardzo miło" wydaje mi się strasznie banalne, ale czasem po takim mailu naprawdę ciężko sklecić coś innego. W każdym razie wiedzcie, że takie wiadomości sprawiają, że rozpiera mnie energia i pękam z dumy.
8) Dystans - I wbrew pozorom nie chodzi mi o dystans do siebie (choć tego niewątpliwie też się nauczyłam), a dystans do jakichkolwiek opinii, obojętnie czy zasłyszanych, czy przeczytanych w Internecie. Kiedyś czytając recenzję w stylu "ten tusz do rzęs jest do bani" prawdopodobnie pomyślałabym, że nigdy w życiu go nie kupię. Dziś wiem, że każdego satysfakcjonuje coś innego, każdy ma inne preferencje, inną skórę, inne rzęsy etc. Podobnie z kontrowersyjnymi opiniami - kiedyś pewnie bym z nimi polemizowała, dziś myślę po prostu "okej, to Twoje zdanie, masz do niego prawo, podobnie jak ja do swojego".
Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam, gdyby coś jeszcze przyszło mi do głowy to pewnie dopiszę kolejne punkty. Podobno czytelnicy nie lubią długich tekstów, ale mam nadzieję, że mimo wszystko przebrniecie ;)
Na początku poprzynudzam trochę pisząc, że bloguję już prawie trzy lata. Zakładałam bloga w okresie, kiedy blogowanie nie było jeszcze modne, ani opłacalne, ba, nie miałam nawet zamiaru przyznawać się nikomu znajomemu do swojego miejsca w sieci i nie sądziłam, że ktokolwiek będzie tu zaglądał (co poniekąd tłumaczy idiotyczny adres bloga). Nie muszę chyba pisać, że od tamtej pory zmieniło się bardzo wiele - i w blogosferze i we mnie samej. Co konkretnie dało mi pisanie bloga?
1) Pewność siebie - Oczywiście nie jest to wciąż poziom ego chociażby Kominka, ciągle walczę z nieśmiałością, ale moja pewność siebie niewątpliwie urosła. Kiedyś gdy miałam swoje zdanie na jakiś temat, to wolałam milczeć, dziś mam odwagę by wyrażać własne opinie i nie bać się krytyki. Również anonimowe komentarze nie ruszają mnie tak jak kiedyś. Potrafiłam kilka dni roztrząsać nawet nie stuprocentowo krytyczną uwagę. Dziś czytam, wyciągam wnioski i przechodzę z tym do porządku dziennego.
2) Świadomość, że wszystkim nie da się dogodzić - Choćby człowiek stawał na głowie, robił szpagat i jednocześnie klaskał uszami, to zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że powinien jeszcze podskakiwać. Kiedyś chciałam dogodzić wszystkim - dostosowywałam się do jednej osoby, a za moment przychodził ktoś, kto twierdził, że wcześniej było lepiej. Dziś o wiele bardziej ufam swojej intuicji i przestałam się przejmować malkontentami.
3) Możliwość poznania fantastycznych ludzi - Co prawda w moim przypadku większość znajomości ma charakter internetowy, ale powoli zaczynam przekonywać się do spotkań w cztery oczy. Ostatnio miałam okazję poznać megapozytywną Alinę z DesignYourLife. Blogowe pogaduchy przy kawie sprawiły, że czas mijał zaskakująco szybko, a tematy wciąż się nie kończyły. Blogowanie daje fantastyczną możliwość poznania ludzi o podobnych zainteresowaniach, poglądach i zdaje się, że dopiero po trzech latach zaczynam to tak stuprocentowo odkrywać.
4) Motywacja do działania - Gdyby nie blog nie potrafiłabym pewnie obsługiwać programów graficznych, gdyby nie blog nie umiałabym tworzyć szablonów, gdyby nie blog nie zrealizowałabym wielu ciekawych pomysłów. Nie będę kłamać, że na co dzień jestem arcykreatywna, wielu rzeczy nie chciałoby mi się robić, gdyby nie fakt, że będę mogła to wykorzystać na blogu. Blog daje świetnego kopniaka motywacyjnego i to właśnie dzięki niemu zaczęłam rozwijać się w wielu dziedzinach.
5) Systematyczność - Kiedyś miałam z tym ogromny problem, właściwie to w wielu kwestiach nadal mam, ale od blogowania jestem chyba uzależniona na tyle, że gdy przez dwa dni nie dodam wpisu, to zaczyna mi tego brakować. Staram się zawsze tak wygospodarować czas, żeby wystarczyło go na napisanie tego, co sobie zaplanowałam. Nauczyłam się dzięki temu również zapisywania pomysłów, inspiracji, które spotykam na swojej drodze. Kiedyś gdy przyszło mi do głowy coś ważnego, na samą myśl o zapisaniu tego myślałam "eee po co, przecież zapamiętam" i wiadomo jak się to kończyło. Dziś staram się wszystko zapisywać. Próbuję tę cechę przenieść również na odpisywanie na maile i wiadomości, z tym idzie ciężej, ale postępy są.
6) Dary losu - Byłoby obłudą, gdybym pominęła tę kwestię, bądź napisała, że podarunki i wynagrodzenie od firm traktuję zupełnie obojętnie. Zmieniło się jednak moje podejście do tych spraw. Na początku byłam tak zafascynowana faktem, że można cokolwiek dostać od firmy, że przez chwilę miałam podejście na zasadzie "biorę wszystko, co dacie". Szybko jednak się z tego wyleczyłam i dziś podchodzę do tematu szeroko pojętych współprac z dużym dystansem. Dla mnie blog ciągle jest jednak rodzajem hobby, niż sposobem na życie. Myślę, że gdybym postanowiła się z niego utrzymywać, cały urok pisania prysnąłby jak bańka mydlana. Ale kryć nie będę, że przyjemnie jest mieć profity z robienia czegoś, co uwielbia się robić. Nie bywam co prawda na eventach, blogerskich spotkaniach i tym podobnych i generalnie daleko mi do statusu blogerki rozpoznawalnej, więc chyba o prawdziwych profitach z blogowania do końca wypowiadać się nie mogę, ale dobrze mi tu gdzie jestem.
7) Satysfakcja - Nie mam pojęcia do czego porównać uczucie, gdy dostaje się długaśnego maila od czytelniczki, która pisze, że czyta, że codziennie zagląda, że lubi, że wykorzystała mój pomysł/przepis, że podobał jej się dany wpis, ale jedno jest pewne - to jedno z najfajniejszych uczuć na świecie. Często wtedy kompletnie nie wiem co odpisać. "Dziękuję, jest mi bardzo miło" wydaje mi się strasznie banalne, ale czasem po takim mailu naprawdę ciężko sklecić coś innego. W każdym razie wiedzcie, że takie wiadomości sprawiają, że rozpiera mnie energia i pękam z dumy.
8) Dystans - I wbrew pozorom nie chodzi mi o dystans do siebie (choć tego niewątpliwie też się nauczyłam), a dystans do jakichkolwiek opinii, obojętnie czy zasłyszanych, czy przeczytanych w Internecie. Kiedyś czytając recenzję w stylu "ten tusz do rzęs jest do bani" prawdopodobnie pomyślałabym, że nigdy w życiu go nie kupię. Dziś wiem, że każdego satysfakcjonuje coś innego, każdy ma inne preferencje, inną skórę, inne rzęsy etc. Podobnie z kontrowersyjnymi opiniami - kiedyś pewnie bym z nimi polemizowała, dziś myślę po prostu "okej, to Twoje zdanie, masz do niego prawo, podobnie jak ja do swojego".
Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam, gdyby coś jeszcze przyszło mi do głowy to pewnie dopiszę kolejne punkty. Podobno czytelnicy nie lubią długich tekstów, ale mam nadzieję, że mimo wszystko przebrniecie ;)




moglabym sie pod ta lista podpisac, blogowanie odmienilo moje zycie i obecnia jest sposobem na nie:) wiwat nasze swieto:)
OdpowiedzUsuńPozytywne podsumowanie :) szkoda, że jeszcze dużo osób nie może pojąc, że blogowanie naprawdę coś daje i różni się od tzw. sweet blogasków 10latek...(do których w sumie też nic nie mam ;)
OdpowiedzUsuńMam 11 lat, będę pisać bloga z opowiadaniem, kiedyś miałam dwa, teraz mam drugie konto z razem dwoma aktywnymi blogami D: Fiku ;-;
UsuńSAi która wie, że napisałaś, że nic do nich nie maz ;-;
Cieszę się, że o tym napisałaś i mimo że bloguję dopiero kilka miesięcy, to już pod wieloma punktami mogę się podpisać:)
OdpowiedzUsuńGratuluję stażu blogowego! :)
OdpowiedzUsuńJa 'żyłam' na onetowskiej platformie prawie cztery lata :) Jednak musiałam stamtąd uciekać iiii ... zamieszkałam na blogspocie, kolejny rok doszedł do mojego internetowego bycia ;) Fakt faktem, blogowanie uczy dystansu, daje satysfakcję, energię do działania, pozwala na zapisywanie tego co jest dla nas ważne i co zostaje zachowane na dłużej :) Poza tym daje nam też niezwykłą możliwość doceniania drobiazgów, a to dopiero fajna sprawa! ;)
Życzę kolejnych lat tutaj!
Pozdrawiam :)
wzajemnie! ;)
UsuńA ja czytam Cie prawie od poczatku i powiem ze lubie tu zagladac bo mimo ze jak piszesz blogowanie sporo zmienilo w Twoim zyciu, to Ty wciaz jestes taka sama :)
OdpowiedzUsuńPzdr, A.
to właśnie jeden z tych komentarzy, po których rumienią mi się policzki ;) dziękuję!
UsuńNie jesteś rozpoznawalną blogerką? wolne żarty;)
OdpowiedzUsuńA serio, to wszystkie powyższe punkty składają się na to, że Twój blog jest wyjątkowy:) (Bo Ty taka jesteś!).
Pozdrowienia, bądź dalej naszą kochaną Paulą:)
chodziło mi raczej o rozpoznawalność mojej osoby, niż bloga jako całości ;)
Usuńdziękuję! :*
Twoje piękne ogromne oczy są na pewno rozpoznawalne:)
UsuńPrzebrnęłam i myślę całkiem podobnie. :)
OdpowiedzUsuńja w blogowaniu lubie to, ze mozna poznac wiele fajnych osob z pasja :)
OdpowiedzUsuńJa lubię długie teksty, szczególnie jeśli są dobre - jak Twój :) ja bloguję dopiero od niedawna, mam nadzieję, że u mnie też zajdą tak pozytywne zmiany :)
OdpowiedzUsuńpowodzenia ;)
UsuńŚwietny wpis i fajne podsumowanie :)
OdpowiedzUsuńPo każdym punkcie zastanawiałam się co pasowałoby do mnie i rzeczywiście, jest tego sporo! :)))
Życzę dużo wytrwałości i pisania dla nas jak najdłużej! :)
Fantastyczny wpis! Właśnie dlatego Cię uwielbiam. Jesteś szczera, a tą cechę sobie cenię w ludziach najbardziej :) Super!
OdpowiedzUsuńto miłe, dziękuję ;)
UsuńNajbardziej ujął mnie punkt 4 ;) U mnie jest dokładnie tak samo, m.in. przez bloga odkryłam swoją wielką pasję :)
OdpowiedzUsuńTakie pozytywne podsumowanie jest dowodem na to, ze jezeli robimy to, co lubimy, to mozemy odniesc sukces. Wzbogacamy siebie o nowe doswiadczenia i odkrywamy siebie na nowo. Czytajac/ widzac, ze nasze cele sie spelniaja, dostajemy nowej dawki energii i inpulsu do dalszej pracy (tej nad soba rowniez).
OdpowiedzUsuńAh, masz cudownie zdrowe podejście wśród tego, co dzieje się w blogosferze :) Kochana, w dniu naszego święta życzę Ci samych sukcesów i wytrwałości :*
OdpowiedzUsuńwzajemnie ;)
UsuńBardzo fajnie o tym napisałaś i ja mogę się również pod tym podpisać. Blogowanie daje wiele. Dzięki temu się rozwijam, zmieniam siebie na lepsze i otwieram się na świat i ludzi jeszcze bardziej. Na razie dzieje się to w internecie, ale marzy mi się kiedyś wziąć udział w takim spotkaniu blogerek, albo po prostu z kimś się spotkać na kawkę :)
OdpowiedzUsuńswietnie napisane! mam podobne zdanie do twojego!
OdpowiedzUsuńja wciąż czekam na rozwój mojej systematyczności:) ale wierzę,że z czasem posiądę taką moc:):):)
OdpowiedzUsuńmyślę,że najwspanialszą sprawą jest własnie samorozwój przez bloga-kiedyś tego nie rozumiałam, nie rozumiałam ludzi-tworzących blogi:) kto by pomyślał, że sama zapragnę rzucić się na głęboką wodę blogosfery:)
suma sumarum-wszystkiego najlepszego w dniu blogera:)!!!
dziękuję i wzajemnie ;) i oby nigdy nie znudziło Ci się pisanie tak cudownie długich komentarzy ;)
UsuńBardzo mi się spodobał Twój wpis! Myślę, że masz naprawdę świetne podejście do blogowania, co przekłada się na jakość Twojego bloga- jest po prostu bardzo interesujący i wiarygodny! :)
OdpowiedzUsuńdziękuję ;)
UsuńCieszę się bardzo mam nadzieję że za jakiś czas będę mogła powiedzieć to samo o swoim blogu.Ja dopiero raczkuję,ale patrząc na takie blogi jak twój dodajesz mi otuchy w dążeniu do celu.
OdpowiedzUsuńIdealnie wybrałaś okazję! Cudownie wiedzieć, co może się polepszyć w życiu, gdy robimy, to co lubimy. Wszystkiego naj z okazji dzisiejszego święta!
OdpowiedzUsuńŚwietnie to ujęłaś;) Wszystkiego najlepszego w dniu blogera i oby dalej blogowanie miało wpływ na nasze życie - ale ten pozytywny:)
OdpowiedzUsuńwzajemnie :)
UsuńMoglabym sie pod wszystkim podpisać :-)
OdpowiedzUsuńale się wstrzeliłam, akurat dzisiaj rozpoczęłam prowadzenie bloga! :) mam nadzieję, że za rok będę mogła podpisać się dwiema łapkami pod Twoim dzisiejszym postem! :D pozdrawiam Ola
OdpowiedzUsuńChyba nie ma osoby, u której blogowanie nie zmieniłoby wielu aspektów życia na plus :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię twojego bloga. Piszesz w taki przyjazny i ciepły sposób. Oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńdziękuję ;)
UsuńI ja powoli zaczynam odczuwać podobne skutki blogowania :)
OdpowiedzUsuńSzczególnie jeśli chodzi o tą systematyczność:)
mam podobne zdanie ;)
OdpowiedzUsuńi bardzo lubię do Ciebie zaglądać ;)
to miło ;)
Usuńbardzo fajne przemyślenia ;) mam nadzieję, że blogowanie również tak wiele zmieni w moim życiu ! Najważniejsze w życiu to robić to co sprawia nam przyjemność!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Mika
Mam nadzieję, że za 3 lata też będę mogła coś takiego napisać ;)
OdpowiedzUsuńPozytywny post :) Ja póki co nie mam wyrobionego jeszcze zdania, za mało znam bloggerki :)
OdpowiedzUsuńsuper napisane! ;) z 4, 6 i 8 zgadzam się w zupełności
OdpowiedzUsuńRównież mogę się podpisać pod Twoim postem :D.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego z okazji Dnia Bloggera Mało-Rozpoznawalna-Blogerko :P :P :P
:*
wzajemnie :)
Usuńja jestem dopiero na poczatku mojej blogowej przygody ale bardzo podabaja mi sie Twoje refleksje :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Podpisuję się.
OdpowiedzUsuńJa prowadziłam blog kulinarny przez 5 lat. Licznik odwiedzin codziennie pokazywał wysokie noty ale to nie był cel dla któego pisałąm. W pewnym momencie zaczeło mi być cisno w tematyce i zamknęłam go. Stworzyłam nowy i tworzę od podstaw :)
Teraz jest mi naprawdę dobrze i satysfakcję mam większą, choćd opiero raczkuję.
życzę w takim razie wytrwałości! :)
Usuńgratki:) i czekam na inne posty z poradami
OdpowiedzUsuńFajne podsumowanie.
OdpowiedzUsuńTeż chciałabym się nauczyć robić takie ładne szablony jak Ty :)
Piękny post :) rozwój człowieka pod wpływem bloga. Miło czytać takie refleksje :)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się ten wpis. W zasadzie czekałam z ciekawością aż się taki pojawi :)
OdpowiedzUsuńObyś dalej się rozwijała i wspinała na szczyty swoich możliwości! Chociaż nie życzę Ci, żeby Twoje ego było Kominkowych rozmiarów... ;)
dziękuję! ;)
Usuńbardzo fajny wpis; cieszę się, że potrafisz wyciągnąć pozytywy z każdej sytuacji, a i że uczysz się na błędach :)
OdpowiedzUsuńJestem na blogowym starcie. Dopiero pierwszy miesiąc. Ciekawe jak ja się zmienię ;-)
OdpowiedzUsuńja swojego pierwszego bloga (www.turczynki.com) założyłam trzy lata temu, mieszkam w Turcji i dzięki niemu znalazłam tutaj bardzo, bardzo wiele znajomych, dzięki którym nie muszę siedzieć sama w domu tylko mam z kim wyskoczyć na kawę i plotki kiedy tylko chcę :) ten blog faktycznie mnie zmienił i bardzo dużo mi dał, chociaż jest to baaaardzo niszowa strona i nie ma mowy, żeby na niej chociaż złotówkę zarobić, a co dopiero dostać coś w prezencie :D
OdpowiedzUsuńdrugi blog (7hillsofbeauty.blogspot.com) założyłam niedawno, żeby na Turczynkach nie truć co chwila o kosmetykach, dzięki niemu uczę się robić zdjęcia i bawię się w ich komponowanie i obrabianie :) żaden szał, ale zawsze coś nowego i ciekawego :)
fajnie być bloggerką ;)
To co mi się podoba w Twoim sposobie blogowania to dystans.
OdpowiedzUsuńDo siebie samej i tego o czym piszesz (co nas otacza).
Gratuluję stażu :)
A ja bardzo lubię długie wpisy, świadczą o tym, że bloger ma coś do powiedzenia:) I z dużą przyjemnością przeczytałam tego posta. Jesteś mega rozsądną i sympatyczną dziewczyną:)
OdpowiedzUsuńno i znowu się rumienię! dziękuję :)
UsuńDzięki blogowaniu stałam się systematyczna. Gdy 2 lata temu tworzyłam swoje miejsce w sieci, nie wiedziałam, na ile starczy mi zapału. Kiedyś prowadziłam bloga dotyczącego zagadnień społecznych. Pół roku później zawiesiłam działalność.
OdpowiedzUsuńDwukrotnie uczestniczyłam w zlotach. Poznałam na nich wspaniałe dziewczyny. Z niektórymi spotykam się prywatnie.
chyba się dziś nie wyspałam, bo w Twoim pierwszym zdaniu zamiast "systematyczna" przeczytałam "sympatyczna" :D
UsuńFajny wpis! :-)
OdpowiedzUsuńgratuluję sukcesu :)
OdpowiedzUsuńnie ukrywam, że zazdroszczę. głównie docenienia. czasami mam chwile zwątpienia. myślę, że to, co robię nie ma sensu, że nikogo w sumie nie obchodzi moje zdanie i nie wiem, jak to zmienić, ale robię to dalej głównie dla siebie. cieszę się, że mam stałe czytelniczki i z czasem ich grono powiększyło się. choć czasami fajnie by było dostać maila ze zwykłym "rób tak dalej" :) mam nadzieję, że kiedyś też tego doczekam :)
na pewno się doczekasz ;)
UsuńMimo, że mój blogerski staż jest o połowę krótszy od Twojego, to już teraz mogę podpisać się pod właściwie wszystkimi z Twoich przemyśleń. Zaczynając pisanie nie spodziewałam się, że wiele to zmieni w moim życiu i we mnie samej - o ile odważniejsza się stanę i bardziej otwarta wobec innych. Dziękuję za wspomnienie i za bardzo miłe słowa :) 3mam kciuki za Twoje kolejne lata blogowania i wszystkie plany. Do zobaczenia niedługo! :)
OdpowiedzUsuńJa też uwielbiam czytać Twojego bloga i powiem Ci, że to właśnie on w dużym stopniu zainspirował mnie do stworzenia własnego :)
OdpowiedzUsuńjust like me:)
OdpowiedzUsuńBardzo dobre podsumowanie, satysfakcja jaką daje blogowanie jest naprawdę bezcenna :) Ze wszystkimi podpunktami zgadzam się w 100% :D
OdpowiedzUsuńSkaczę z radości, kiedy czytelnicy docenią mój pomysł i postanowią zastosować go w praktyce. Jestem dumna/szczęśliwa/podekscytowana, widząc, ze moje teksty spotykają się z pozytywnymi komentarzami!
OdpowiedzUsuńMimo, ze prowadzę bloga dopiero rok, widzę, jak zmienił moje życie, wypełnił je różnymi odcieniami pasji :).
Kocham blogować - po prostu uwielbiam to robić!
Jestem tu dzięki Anwen z przyjemnością będę podglądać, też częściej komentuje od kiedy piszę :) cały czas się uczę i obserwuje blogowy świat.
OdpowiedzUsuńja zaczęłam dziś i mam nadzieję na jakieś interakcje podczas siedzenia w domu na L4;)
OdpowiedzUsuńświetne nastawienie, czuje się prawdę a nie pisanie tego co wypada żeby innym było miło:)
OdpowiedzUsuńbardzo fajne podsumowanie.:) ostatnio doszłam do bardzo podobnych wniosków.
OdpowiedzUsuńTo ja sie dołączę do punktu 7 od strony czytelniczej - bardzo lubię tu zaglądać :D
OdpowiedzUsuńJesteś ze Śląska? :D Bo wiem, że Alina jest z Bytomia, co mnie ucieszyło, że blisko mnie mieszkają fajne bloggerki (ja jestem z Piekar) :)
OdpowiedzUsuńtak, jestem ze Śląska ;)
UsuńBardzo ciekawy wpis. Osobiście wychodzę z takiego założenia jak Ty, bloguję bo lubię,a nie bo muszę!
OdpowiedzUsuńMiłego dnia Ci życzę. :-)
dzisiaj wpadłam na tego bloga a przeczytałam juz większośc wpisów <3 DZIĘKUJĘ <3
OdpowiedzUsuń