This is First Om Templates Demo Site

Szanowanie cudzego czasu



  25 stycznia 2014    Etykiety: 

Ciepły, grudniowy poranek. Wolnym krokiem zbliżam się do urzędu pocztowego, by sprawdzić zawartość swojej skrytki. Nie spieszę się jakoś szczególnie, bo wiem, że i tak jestem sporo przed otwarciem. Z zamyślenia wyrywa mnie dyskusja pod drzwiami poczty. "Jak zwykle człowiek musi stać i czekać, bo paniusie nie mogą łaskawie otworzyć te pięć czy dziesięć minut wcześniej." - burczy donośnie mężczyzna w ortalionie. "Właśnie, jakby im to jakąś różnicę zrobiło, ale przecież kawka sama się nie wypije." - wtóruje kobieta niewiele starsza ode mnie. 

W końcu nie wytrzymuję i pytam: "Rozumiem, że państwo chcieliby codziennie zaczynać swoją pracę dziesięć minut wcześniej?". "A co za różnica te parę minut w tą czy w tą." - wzruszając ramionami odpowiada pan ortalion. Ano taka różnica, że gdyby te panie codziennie otwierały i zamykały (bo założę się, że są również i tacy, którzy "by zdążyli, gdyby poczekały trzy minuty") tę nieszczęsną pocztę kilkanaście minut wcześniej/później, to pracowałyby za darmo co najmniej jedną godzinę w tygodniu. Urocza perspektywa, prawda?

Sama boleśnie przekonałam się o braku szacunku dla czyjegoś czasu, odkąd zajęłam się szablonami. Po publikacji wpisu o ładnych szablonach dostaję dziennie po kilkanaście maili utrzymanych w klimacie: "Nie umiem czegoś zrobić, powiedz mi jak to zrobić/zrób mi to". Często odsyłam do poszukiwań w sieci, bo po pierwsze mam mnóstwo swoich obowiązków, na które poświęcam swój czas, a po drugie na zdecydowaną większość pytań da się znaleźć odpowiedź, wystarczy tylko dobrze poszukać. Niestety, wiele osób liczy, że dostanie gotowe rozwiązanie (jeszcze lepiej nowy szablon za darmo) i zdarza mi się otrzymać łzawą odpowiedź z cyklu: "Myślałam, że coś doradzisz/pomożesz, ale widzę, że jednak nie mam co liczyć na Twoją pomoc".

Uwierzcie, choćbym nie wiem jak bardzo chciała, to nie dam rady. Musiałabym porzucić wszystkie swoje obowiązki i zajmować się przez kilka godzin dziennie pomaganiem, a nie jestem jeszcze niestety na tyle bogata, by poświęcić się działalności charytatywnej i podejrzewam, że prędko nie będę. Doba musiałaby być co najmniej dwa razy dłuższa, żebym temu wszystkiemu podołała.

Czasem łatwo powiedzieć "Nic by się jej/jemu nie stało, gdyby...". I niby racja - paniom z poczty nic by się nie stało, gdyby zostały dłużej, mi również nic by się nie stało, gdybym poświęciła 20 minut i komuś pomogła, ale wystarczy pomyśleć, że kiedy zsumujemy takie "nicbysie" od innych osób, może się okazać, że ktoś musi pracować, poświęcając zupełnie obcym ludziom sporą część cennego czasu, który mógłby poświęcić swoim bliskim.

About Paula | one little smile

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Maecenas euismod diam at commodo sagittis. Nam id molestie velit. Nunc id nisl tristique, dapibus tellus quis, dictum metus. Pellentesque id imperdiet est.

128 komentarzy:

  1. nikt nie pomyśli o tym, że kij zawsze ma dwa końce. nigdy się nikomu nie dogodzi. ale na niektórych to szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ot co!
    Pacjentka spóźnia się na zabieg 10 min, nie powinnam już jej przyjmować, ale mam za miękkie serce. Często też nie pada "czy mnie pani jeszcze przyjmie?" tylko "no rany, kilka minut, każdemu się może zdarzyć". Przez wyjście z pracy tych kilka minut później ucieka mi autobus (pracuję na takim odludziu wg krakowskiego MPK, że jeden autobus na godzinę to aż nadto), więc muszę iść piechotą, ok. 40 min. Czyli tracę jakieś pół godziny, niby niewiele, ale tak jak napisałaś, wolałabym spędzić ten czas z najbliższymi.

    Masz skrytkę pocztową? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - głównie ze względu na moje adresowe zawiłości w ostatnim czasie ;)

      Usuń
    2. Jak pacjentka spóźnia się "10 minut" to jeszcze jest do przeżycia (chociaż rozumiem i przykre jest to, że dla Ciebie te 10 minut oznacza 30 minut później w domu). Nie potrafię za to zrozumieć pacjentów, którzy dzwonią, bo chcą koniecznie być jeszcze dzisiaj przyjęci (np. z bólem), czasem jest tak, że czekam na nich godzinę, a oni nie przychodzą....a takie to niby było pilne. Albo ogólnie umawiają się na godzinną wizytę i nie przychodzą (niejednokrotnie na ich miejsce jest kilku chętnych, których mogłabym wtedy przyjąć, ale nie ja sobie siedzę godzinę i się nudzę - no dobra, czytam książkę, którą biorę na takie okazje). A co jest najgorsze? Pracuję także na NFZ i nie możemy odmówić przyjęcia takiego pacjenta, który notorycznie nie szanuje mojego czasu...ehhh.....przepraszam, że tak narzekam, ale ostatnio doprowadza mnie to do szału :/

      Usuń
    3. Jak pracowałam w przychodni, miałam dokładnie to samo. Ile razy kwitłam przez to na przystanku pół godziny gratis. A jeszcze gorzej w święta. :/ Niestety jak ma się miękkie serce to i tyłek twardy. ;)

      Usuń
    4. Serce sercem, a NFZ NFZtem ;)

      Usuń
    5. U nas są wywieszone na drzwiach wszystkich gabinetów informacje, że spóźnienie pow. 5 min skutkuje przepadnięciem zabiegu (bo też dlaczego ktoś, kto jest następny, a przyszedł punktualnie ma być przyjęty z opóźnieniem), niestety nie spotykam się zbyt często z rozumieniem słowa pisanego :D

      I fakt, jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć pancerny tyłek i dobrą książkę ;p

      Usuń
    6. Pacjenci pacjentami, ale byłam kiedyś świadkiem sytuacji, w której to lekarz spóźnił się dobre 45 minut, a kiedy łaskawie się pojawił w końcu, nie padło żadne "przepraszam". Tak, jak by się zupełnie nic nie stało :) To idzie zawsze w dwie strony ;) Tak samo jest ze wszystkimi możliwymi urzędami, które są czynne do godziny 15. Ludzie żyją w przeświadczeniu, że jak się zjawią o 14.59 to ze swoją półgodzinną sprawą powinni być bez mrugnięcia okiem przyjęci... w szkole zdecydowanie powinni uczyć szacunku i pewnych zasad panujących w życiu.

      Usuń
    7. A ja się podłączę pod pacjenta, który jakiś czas temu miał okazję spóźnić się prawie półtorej godziny na umówione badanie... Było ono wyznaczone na 13. Ale jak się zorientowałam, że mam wyjazd z mojego cudownego miasta (z którego nie idzie się za bardzo wydostać ani za bardzo do niego dostać...) całą godzinę później niż myślałam od razu dałam znać do rejestracji, że się spóźnię i będę w okolicach danej godziny. Po wejściu do lekarza jeszcze przepraszałam. Mówił, że nic się nie stało, ale mi było strasznie głupio - nawet po telefonie informującym... Sama nienawidzę jak ktoś się spóźnia i mówię o tym głośno i nie znoszę się spóźniać.

      Usuń
  3. Kilka lat temu pracowałam na poczcie i żeby wyrobić się ze wszystkimi obowiązkami przed otwarciem musiałam przychodzić 0,5 godz. przed rozpoczęciem pracy.
    Ps. Może ilość maili jaką dostajesz z takimi sprawami zmniejszy się o kilka procent :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś spotkałam się z adekwatną do Twojego wpisu sytuacją. Mianowice w soboty pracuje do godziny 12:00, informacja nie jest tajna, wywieszona, widoczna, wystarczy tylko nabyć umiejętność czytania.

    Pora roku nie sprzyja czystej podłodze, wiadomo, punkt 12 zasłaniam rolety ( by wszyscy zrozumieli - zamknięte! ) i zaczynam myć ową ubłoconą podłogę, godzina 12:10 wchodzi Pani, grzecznie informuję, że już mam zamknięte, na to słyszę "Jak zamknięte? Skoro drzwi są otwarte?".

    Nadal grzecznie odpowiadam "W soboty pracuje do godziny 12, przykro mi, proszę przyjść w poniedziałek". I rozpętałam burzę...
    - Nie mam czasu w poniedziałek, jest tu jeszcze Pani, co Pani szkodzi!!
    - A zapłaci mi Pani za nadgodziny?
    - DO WIDZENIA!!! WIĘCEJ TU NIE PRZYJDĘ!

    Bardzo często spotykam się z takimi sytuacjami, gdybym wpuściła tą panią, straciłabym około 20minut + musiałabym od nowa sprzątać. Łącznie w domu może byłabym po 13.

    Może i są dwie strony medalu.. ale nie pracuje w aptece, nie jestem lekarzem i to nie była sprawa życia i śmierci.

    Mało kto teraz rozumie, że ludzie poza pracą mają też dom i rodzinę i swoje obowiązki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę by słowa dotrzymała i faktycznie więcej nie przychodziła ;)

      Usuń
    2. Ale praca w aptece, to nie jest wytłumaczenie na ludzkie nieogaranięcie. Na drzwiach wisi kartka "Dyżur od 20-22.00 w aptece, od 22.00 dyżur pod telefonem w miejscu zamieszkania - realizacja tylko PILNYCH RECEPT!" I dzwoni pan o 3 w nocy zapytać się co on ma zrobić skoro go ząb boli, a nie ma w domu nic przeciwbólowego... (telefon w celach informacyjnych). A inny bardzo potrzebuje krople na katar dla dziecka!!! Czy krople do nosa są lekiem ratującym życie...? i czy do 22 nie można było tyłka ruszyć do apteki? Dzwonek o 5 rano po krem z filtrem do opalania... Wybiórcze czytanie informacji, byle tylko na swoją korzyść. Nr telefonu jest najważniejszy, reszta tekstu się nie liczy.

      Usuń
    3. naprawdę ludzie są tacy bezczelni? ale mi się smutno zrobiło :(

      Usuń
    4. oj i ja się podłączę, bo też pracuję w aptece:) i praktycznie codziennie zamykam te "parę" minut później, w tym czasie naprawdę sporadycznie realizuję recepty - a jeśli nawet to sprzed kilku dni. Oczywiście jak ktoś przychodzi z antybiotykiem dla dziecka z pogotowia to okiem nie mrugnę, ale "porozglądać się" to naprawdę można w godzinach otwarcia - i oczywiście prawie nigdy żadnego "przepraszam", eh ludzie... a aptekę też ktoś musi zamknąć, raporty wydrukować, recepty uporządkować, kasę policzyć i podłogę umyć i to się już ZAWSZE wykonuje PO zamknięciu. o tym co się sprzedaje na dyżurach nocnych to juz nie wspominam, bo to temat rzeka - podam tylko klasyk - pojemniczek do badania moczu:)

      Usuń
  5. Nienawidzę, gdy ludzie nie szanują czasu innych, po prostu nie mogę tego znieść! A niestety spotykam się z tym bardzo często, szczególnie w pracy, co mnie bardzo zasmuca :(
    Wielokrotnie zdarzyło mi się wykonać polecenie swojego przełożonego, które później okazywało się być zbytecznym, niepotrzebnym, a którego wykonanie jednocześnie spowodowało, że inne, ważniejsze zadanie, musiałam odłożyć w czasie :/
    I jeszcze jak pomyślę o spotkaniach podczas których musiałam czekać na drugą stronę, eh, szkoda słów :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Święta racja... Ja sama pracowałam kiedyś w punkcie ksero na uczelni, będąc też oczywiście studentką, tyle że zaoczną. Jak to niektórzy nie potrafią docenić, ani wyobrazić sobie, że ludzie nie pracują za darmo i zawsze znajdą dobry powód do narzekania na ten, czy inny temat związany z otwarciem oraz zamknięciem jakiegokolwiek miejsca... Tak jakby inni ludzie nie mieli prawa do własnego, prywatnego życia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei pracując w Wigilię w jednym z hipermarketów (jako kasjerka oczywiście), który był tego dnia otwarty do godziny 16, spotkałam się z taką oto sytuacją: zbieram już koszyki, żeby linia kas na następny dzień pracy była w miarę ogarnięta. Oczywiście wybiła godzina 16 i rozbrzmiewa komunikat, że dziękujemy za zakupy, do widzenia, itd. Wracam do swojej kasy, żeby się rozliczyć i oczom nie wierzę. Jakaś babka stoi przy regale z olejami i bardzo się nad czymś zastanawia. 16.10 - podchodzę i grzecznie informuję, że market jest już nieczynny i czas kończyć zakupy. Na co ona, że weszła przed 16, więc teraz niech kasjerka poczeka, aż ona olej wybierze i jak w ogóle mam czelność zwracać jej uwagę! Oczywiście w tym momencie zawołałam ochronę, bo mam zbyt długi język, żeby wchodzić z nią w rozmowę, ale takie sytuacje zdarzały się niestety baaardzo często.

      Usuń
    2. To jest konflikt klienta oczekiwan i rzeczywistosci. Rozwiazaniem byloby zamykanie sklepu o 15, zeby wlasnie ostatni klienci spokojnie dokonczyli zakupy, a pracownicy konczyli prace o 16.

      Usuń
  7. Wszystkim niestety nie da się dogodzić. Większość ludzi myśli tylko o sobie. Uważają, że dla nich inni powinni być zawsze mili, robić według ich upodobań i 'widzimisię'. Przecież to ja jestem taka biedna, a ich wszystkich stać na to, aby pracowali za darmo dla mnie, bo ja tak chcę i tak ma być! Bo to jest mój cenny czas, a nie ich. Co mnie obchodzi czas innych ... . Wogóle co mnie obchodzą inni-ma być tak jak ja chcę. Niestety tak było, jest i będzie. Ludzie nie przestaną narzekać i dbać wyłącznie za przeproszeniem o swoją dupę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Problem wielu polega na tym, ze powiedza cos zanim sie porzadnie zastanowia. Gdyby tak pare chwil poswiecili na rozruch swoich szarych komorek, to oszczedziliby swoj i cudzy czas. Bardzo czesto czytajac komentarze osob zastanawiam sie, czy ja jestem tak wybitnie inteligentna, czy te osoby tak malo bystre. Madrala nie jestem, ale zanim zadam glupie pytanie to ide np. do wujka G. Ludzie powinni zdac sobie sprawe, ze blogerki/rzy nie siedza przy komputerze 24h czekajac na pytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też dostaję takie maile szablonowe, po prostu nie odpowiadam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. doskonale Cię rozumiem. Czasem ludzie nie rozumieją, że blogerzy/youtuberzy poza internetowym życiem mają też prywatne. I w takim przypadku trzeba być egoistą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Co prawda to prawda, już słyszę tegO ortalionowego Pana jak musi zacząć pracę 10 minut wcześniej 'czy ci ludzie nie mają co robić tylko przychodzić tak wcześniej,żebym to ja musiał wcześniej zaczynać,a kto mi za to zapłaci?' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to, punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia.

      Usuń
  12. A ja dzięki Twoim poradom poradziłam sobie sama z szablonem (jestem Ci bardzo wdzięczna za tamten wpis), jest wiele fajnych blogów, które mają tutoriale jak zrobić np zmieniające się przycisku i inne pierdółki. Ale oczywiście wg niektórych łatwiej i szybciej zawrócić głowę Tobie.

    Mam Panie na zabiegi kosmetyczne, które nieustannie się spóźniają. Niby to zawsze kwadrans akademicki, ale strasznie mnie to denerwuje, bo to takie traktowanie "klient nasz pan". A przecież to, że pracuję rękoma i jestem rzemieślnikiem nie znaczy, że jestem gorsza i można nie szanować mojego czasu...

    OdpowiedzUsuń
  13. skąd ja to znam.. pracując w sklepie dosyć często słyszę "ale ja tylko na minutkę" , "ta chwilka panią nie zbawi" w rezultacie siedzi człowiek i czeka bo ktoś weźmie tylko jeszcze to i to i to. Szanujmy się nawzajem ludzie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. w ramach przerwy od nauki myślę sobie - przeczytam jeden jedyny tekst. Na bloglovin wyświetlił się Twój...i jakże to na czasie! Ludzie naprawdę nie szanują czasu innych, to jest przerażające, ale nie szanują też cudzej pracy, w zeszłym roku jako jedna z nielicznych chodziłam na wykład z pewnego przedmiotu i myślę sobie - będe miła, zanim pojawią się na fejsie komenty "oczywiści nikt sie nie podzieli notatkami" itp. wrzucę notateczki, niech się ludzie uczą...
    w odp. trzy komentarze, czy mogłabym przepisać dwie strony bo są mało czytelne.
    Nosz...
    A najlepszą ilustracją jest chyba Alina z Design Your Life ...opublikowała za darmo kalendarz do pobrania i 100 tysięcy komentarzy czy nie wrzuci wzorów w wordzie ani nie zmieni czegoś tam bo komuś nie pasuje...no proszę :) to się wyżaliłam, wracam do nauki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to czasem nie ty pisalas, ze ktos z czytelnikow bloga napisal do ciebie maial z prosba o okreslenie hipotez do magisterki? :)

      Usuń
    2. Ania, nie czaruj, już ja dobrze znam ten "jeden jedyny wpis" :D

      Usuń
    3. Anonimowy, tak, dostałam taki e-mail, z klasycznym "bardzo lubię Twój blog" na wstępie i "wiem, ze pewnie nie odpiszesz na tego maila" na końcu, takie typowe ;-))

      @Paula, fakt, znowu się nie udało :(

      Usuń
  15. Oj masz rację. Sama wiele razy musiałam zostać dłużej w pracy, bo wychodząc z niej przyjechał "Bardzo-Ważny-Klient", który nie mógł dotrzeć wcześniej... Zdarzało się też, że szef, widząc mnie w pracy kwadrans przed czasem, zawalał mnie robotą, zanim zdążyłam odłożyć torebkę...


    OdpowiedzUsuń
  16. Ano! Ja się o tym przekonałam kiedy zgodziłam się robić dobrowolnie, bezpłatnie ogłoszenia, plakaty i zaproszenia dla hufca (ZHP i te sprawy). Wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że jednak jestem dość młodą osobą i mam szkołę(jestem w gimnazjum i jestem kujonką więc no...;)). Ten kto mi to zleca w ogóle się chyba tym nie przejmuje. Jedną rzecz musiałam poprawiać 7 razy. Było by okej gdyby to były wątpliwości dotyczące wyglądu, ale nie. Tu chodziło o treść. Czy nie można raz ustalić z całą komendą hufca treści? Serio, zmienianie zwykłego "toi toi" na "toalety toi toi" trochę czasu zajmuje zwłaszcza kiedy ktoś pracuje w wielce amatorkich programach.
    Musiałam się wyżyć :'') Lepiej mi.
    Pozdrawiam, i mówię, że uwielbiam Cię czytać!

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak właśnie sobie pomyślałam czytając ostatnie posty, że wiele osób będzie próbowało wejść ci na głowę ;) pracowałam jakiś czas w gastronomii, gdzie normą jest zostawanie nawet do kilku godzin dłużej, gdy towarzystwo świetnie się bawi albo jakaś świeżo upieczona para nie może oderwać od siebie oczu i w końcu zjeść. Sama staram się nigdy nie sprawiać takich problemów innym i pracuję nad niespóźnianiem się.

    OdpowiedzUsuń
  18. Całkowicie się z Tobą zgadzam, ludzie nie potrafią uszanować czasu innych, ani również pracy innych. Co niektórzy wychodzą z założenia, że wszystko im się należy i to zupełnie za darmo lub za "dzięki". Twój blog jest kopalnią wiedzy, pomysłów, porad, darmowych i pięknych tapet na każdy miesiąc:) nie wiem co jeszcze można od Ciebie wymagać, skoro już tyle od siebie dajesz :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem tak, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pewnie każda z Nas przeżyła taką sytuację, w której sama chciała, żeby ktoś nadużył pewne reguły i klęła pod nosem jak usłyszała odmowę. Chodź zgadzam się z tym co napisałaś w 100%. Ludzie tak dużo wymagają i mam wrażenie, że zapominają, że cały świat nie kręci się wokół ich problemu.
    Ja niestety spotkałam jeszcze inną sytuacją. Buszując po sklepach (w centrum handlowym) lekko zapomniałam o czasie i weszłam do jednego sklepu 5 minut przed zamknięciem. Nie zorientowana, chodzę i przeglądam kolekcję, po chwili siostra zauważyła dziwne reakcje i spojrzenia Pań obsługujących. Cóż było to na tyle wymowne, że wyszłam z niesmakiem z tego sklepu. Byłam w sklepie w czasie ich pracy to raz, po dwa jeżeli coś było nie tak wystarczyło grzecznie mnie/Nas wyprosić, świat by się nie skończył, a ja pewnie wyszłabym bez pretensji i lekkiego oburzenia.

    A morał jest taki, że obie strony powinny siebie szanować.

    OdpowiedzUsuń
  20. Takie zachowanie jest po prostu bezczelne i tyle. Kurczę, może i też bym czasem chciała, żeby ktoś za mnie odwalił jakąś robotę, bo tak byłoby łatwiej, ale bez przesady - trzeba samemu ruszyć tyłek i spróbować radzić sobie na własną rękę. Szczególnie teraz, kiedy w dobie internetu naprawdę można znaleźć wszystko nawet bez dosłownego ruszania tyłka z domu. Też prowadzę bloga i chociaż na początku wiele rzeczy wyglądało jak czarna magia, to jakoś sobie poradziłam. Może i nie osiągnęłam jeszcze przenajcudowniejszej wersji, ale wszystko przynajmniej robię sama i powoli się uczę, a jak mam jakiś problem, to wiem, gdzie i jak szukać ratunku bez zawracania innym głowy... Teraz pomyślałam sobie, że nawet wstyd by mi było zawalać czyjąś skrzynkę mailową takimi prośbami.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi sie wydaje ze czasami w życiu trzeba zachować zdrowy egoizm ;) jak dasz palec to ludzie niekiedy chcą całej ręki. Tylko jakbyś czasami potrzebowała pomocy od kogoś to pewnie by było na zasadzie przepraszam radz sobie sama nie mam Ci jak pomoc ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie w pracy jest to samo. Przychodzę 15 minut wcześniej, żeby sobie włączyć komputery, wszystko odpalić i wynieść tablice. Drzwi mam zamknięte od środka i zawsze jest to samo pukanie, stukanie i czekanie. A wyraźnie jest napisana godzina otwarcia. A jeśli chodzi o zamykanie, zawsze o 18 spuszczam rolety i zamykam się od środka. Płacą mi za 8 godzin pracy, a wybaczcie ale nie ma nic za darmo. Nie będę za free pracować na kogoś kieszeń.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że to napisałaś. Dokładnie wiem co masz na myśli. Co prawda nie pracuje na poczcie, ale w innych usługach i znam to doskonale. Pracuję od 7.30, ale otwarte jest od 9. Ludzie często przychodzą, pukają do drzwi, czasem nawet pół godziny wcześniej i uważają, że skoro ja już jestem, a oni przyszli to powinnam ich wpuścić. Ale ja te 1,5 mam na zrobienie rzeczy, których nie mam jak zrobić przy klientach. Nie siedzę przy kawie, tylko wypełniam część swoich obowiązków. To samo jest przed zamknięciem. Niektórzy stali klienci specjalnie przeciągają, czasem 10 czy 15 minut. Nie ważne, że mi ucieknie autobus, będę czekała na następny pól godziny, że też jestem zmęczona i chce iść do domu. Nie wspomnę nawet, że za ten dodatkowy czas pracy nikt mi nie zapłaci. Ale ludzie uważają, że skoro pracuje się w usługach a klient nasz pan to mogą wszystko. Lącznie z pretensjami, że nie pracujemy w święta czy inne ustawowo wolne dni, bo przecież nie mamy życia i nie potrzebujemy wolnego dla siebie, rodziny czy przysłowiowego kota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym czytała o sobie i problemami z klientami w swojej pracy ;) Klientami, którzy nie szanują naszego czasu, niestety...

      Usuń
    2. Poważnie potrafią się czepiać o to, że ktoś nie pracuje w święta? Ręce opadają.

      Usuń
    3. Nigdy nie zapomnę sytuacji, kiedy to oznajmiłam klientowi, że w wigilię mamy czynne do 15:00. Jego reakcja wyprowadziła mnie z równowagi.. "Dlaczego tylko do 15:00?? chcą zarabiać a zamykają się o 15! jak to o was świadczy!" To ja zachrzaniam w wiglię, a facet chodzi sobie po sklepach bo ma wolny dzionek, i jeszcze pełen pretensji do mnie dlaczego ja TYLKO do 15:00 pracuje!
      To był HT :)

      Usuń
  24. Ja odczuwam to najczęściej w pracy. Pracuję po 12 godzin i o 21:00 już na prawdę jestem dosyć zmęczona i marzę tylko o łóżku. Często trafi się klient, który wejdzie jeszcze punkt 21:00 pomimo tego że pół godziny wcześniej co 5 minut jest powtarzany komunikat o tym, że całe centrum będzie zaraz zamknięte. Nieeeee, było 12 godzin w ciągu dnia a on wchodzi na ostatnią chwilę... To jest nieszanowanie czasu drugiego człowieka...

    A co do Twojej sytuacji - bardzo często tak jest, że ludzie idą na łatwiznę. Nie chce im się poszukać, samemu zrobić. Dajesz palec, a chcą całą rękę. Trzeba ustalić granice i dobrze, że to zrobiłaś w tym poście :)

    OdpowiedzUsuń
  25. po pierwsze chamstwo czasami, aż się w głowie nie mieści, a po drugie co do Twojej pomocy - czasami wystarczy trochę użyć mózgu, by wpaść na to by coś wyszukać. Całkowicie się z Tobą zgadzam, że musiałabyś porzucić swoje obowiązki, by zająć się pomaganiem innych w zamian dostając nie całkiem miłe odpowiedzi...

    OdpowiedzUsuń
  26. Zgadzam się i z jednym i z drugim... Jak pracowałam w sklepie do 23 często się zdarzały teksty, żeby otworzyć jeszcze na chwilkę... A co do szablonów i tym podobnym, raz się zgodziłam na pomoc, a później zostałam zasypana problemami innych... a też na nadmiar czasu nie narzekam... W końcu nauczyłam się odmawiać, choć nie przychodzi to łatwo:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak to już napisałam na FB, zawsze mówiłam, że ponieważ cenię swój czas to cenię też czas innych. Mój Tata nauczył mnie absolutnej punktualności (a właściwie bycia wszędzie przed czasem), a praca z zegarkiem w ręku tylko ten nawyk umocniła. Ale żeby nie było że się tylko chwalę to Twój wpis skłonił mnie do refleksji czy aby na pewno jestem taka rewelacyjna pod tym względem...

    OdpowiedzUsuń
  28. Nikt chyba nie pobije mojej znajomej, dla której zgodziłam się napisać jeden rozdział pracy magisterskiej... Ok, napiszę nie ma problemu, bo to akurat była tematyka w której się lubuję. Ale pech chciał, że trafiłam do szpitala [o czym ją poinformowałam i powiedziałam, że będzie małe opóźnienie], a ona miała czelność zapytać czy mąż nie może przywieźć mi laptopa do szpitala bym mogła napisać ów rozdział....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie wiem jak ty mogłaś tak bezczelnie wylegiwać się w szpitalu, kiedy ona potrzebowała pracy, było się wypisać na własne żądanie! ;)

      Usuń
    2. Żartujesz ?! chamstwo ponad miarę ... w głowię mi się to nie mieści. Jak dla mnie sam fakt proszenia o pomoc nie jest zły, ale ja o wiele bardziej wolę, jak ktoś, kto ma wiedzę pomoże mi w taki sposób że tej wiedzy użyczy, pokaże jak coś zrobić itp, niż zrobi za mnie. Zawsze to jednak koniec końców będzie moja praca, z pomocą od X, a nie czyiś projekt. Tak samo z blogiem, powoli wychodzę z etapu "czarna magia" a wchodzę w etap szukania co gdzie jak i z czym, ale w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby zawracać komuś głowę żeby zrobił coś za mnie o.0 skoro są wskazówki, jest napisane co i jak po kolei, to w czym problem ? zwykłe lenie i tyle

      Usuń
  29. Tego chyba nie zmienimy, mentalności ludzkiej też nie. Ile razy wyszłam przez to później z pracy bo komuś się przypomniało że ma na przykład zastrzyk, a jeszcze lepiej dożylny. :/ Ile razy przez to wracałam do domu godzinę później bo i ja się przez to spóźniłam na autobus z zadupia miasta. Jak idę po zakupy czy na pocztę, patrzę na zegarek, dlaczego inni nie potrafią, tylko myślą o sobie. Z zastrzykami miałam też tak, że robiłam po sąsiedzku gratis, to jeszcze mieli wymagania.

    OdpowiedzUsuń
  30. nigdy wcześniej nie myślałam w taki sposób - dziękuje, że przetarłaś mi oczy i mam nadzieję, że jeszcze dziesiątką innych osób bo chyba mało jest ludzi, którzy w taki fajny sposób spostrzegają świat i myślą o innych ;) przyznam, że sama mam nieraz myśli 'jezu mogliby zaczekać te 2 minuty, przecież się nie pali' nie myśląc o tym, że gdybym ja miała poświęcić swój upragniony wolny czas tak po prostu, na pewno nie byłabym taka pewna. dziękuje ze wspaniały post!

    OdpowiedzUsuń
  31. Bo łatwiej jest od innych wymagać, a gorzej od siebie...

    OdpowiedzUsuń
  32. Cóż, niektórzy nie rozumieją, że inni mają swoje życie 'pozablogowe' ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. a tak bardzo chciałabym móc się z Tobą nie zgodzić :) niestety, nie mogę. ludzie dzisiaj są baaardzo egoistyczni. im ma być wygodnie, drugiemu człowiekowi też może, ale o ile to on pierwszy ustąpi/pomoże.

    znikąd nie wzięło się powiedzenie 'dasz palca, weźmie całą rękę'. nie przejmuj się takimi odpowiedziami na Twoje mejle. uważam, że i tak ludzie piszący blogi tak trochę pracują charytatywnie ; ) Ty wielu osobom już pomogłaś ; )

    egoistycznym trzeba trochę być, ale nic nie jest dobre z nadmiarze : ) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Generalnie bolączką wielu osób, zajmujących się grafiką, fotografią, naprawą komputerów(znam to akurat ze swojego pola, że tak się wyrażę) jest przeświadczenie osób z tematami niezwiązanych, że przecież "to jest proste". "Dla ciebie to chwila" i "każdy umie zrobić kilka fotek/wyczyścić dysk/cokolwiek, nie zapłacę tyle za coś takiego".
    I co mają powiedzieć ludzie, którzy z tego żyją, którzy na tym zarabiają? Usłyszeć, że robi się coś, co "każdy głupi potrafi" nie jest miło, a ludzie naprawdę uważają, że dla nich to powinno się zrobić wyjątek i zrobić coś za darmo/bardzo tanio, bo to przecież drobnostka... No ale jakoś sam nikt się nie garnie do robienia tego typu drobnostek, a ładną stronę, sprawny komputer czy ładne zdjęcia ze ślubu to każdy by chciał mieć.
    rozumiem Cie więc dobrze, tyle tylko, że to niestety nieprędko sie zmieni, bo musiałby zmienić się sposób myślenia społeczeństwa. Dla wielu(nawet dla mojego ojca) praca, która nie jest pracą fizyczna, bądź o namacalnych efektach nie jest do końca "prawdziwą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mądrze napisane – niby każdy głupi by potrafił, ale oni nie potrafią jednak, skoro idą do Ciebie, prawda? :D

      Usuń
  35. Zgadzam się z Tobą:) Sytuacje podobne jak ta o poczcie to mam w pracy prawie codziennie. O 16 wyłączamy światło, komputery, sprzątamy i ziuu na chatę, a tu zawsze przyjdzie jakaś klientka 'a bo myślałam że macie do 17..', 'ja tylko jedną rzecz chciałam kupić, przyjechałam specjalnie..'. Itd.. Na nic tłumaczenia, że juz nie możemy sprzedawać bo kasa wyłączona. Marudzą strasznie.. Ja bym się chyba już nie odważyła wejść do sklepu po czasie.

    A co do szablonów to Cię rozumiem doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  36. Mogę się podpisać obiema rękami, ja np, jestem prawnikiem, ileż to moich znajomych szuka darmowych porad nad którymi czasem muszę spędzić kilka godzin ;/ Na koniec słyszę "to dzięki" i tyle w temacie ;/

    OdpowiedzUsuń
  37. bardzo dobre podsumowanie,może ktoś doceni czyjś czas

    OdpowiedzUsuń
  38. Tak, to prawda. Pomóc raz, czy też dwa - w porządku, raz obsłużyć zabieganego klienta który mknie do kasy z prędkością światła i jeszcze Ci dziękuje, czy takie inne tam przypadki - w porządku, zwykła ludzka uprzejmość i życzliwość, niemniej jednak trzeba szanować siebie samego i swój własny czas. Jak się pracuje od 8 do 16, to zaczynasz od tej 8 i tyle w tej kwestii... no ale ludzie marudzili, marudzą i marudzić będą - nie dogodzisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zgadzam się z tym co napisałaś.
    W mojej pracy mimo, że mamy otwarte od 12 - co jest jasno napisane na drzwiach - często już od 11 klienci dobijają się do drzwi. Szarpią się z nimi, zaglądają do środka, a dopiero potem na godziny otwarcia. Często jem z ludźmi z pracy śniadanie - oni przychodzą na 10 rano i przygotowują towar do sprzedaży, kiedy zrobią już wszystko to przed otwarciem chcą w spokoju zjeść śniadanie, wypić kawę - zwłaszcza, że otwarte mamy od 12, często chwilę przed i tak jak już wszystko gotowe... ale ludzie i tak kręcą głowami, wyzywają itp.

    jest jeszcze jedna strona medalu. spotkałam się kilka razy z sytuacją, że 10-5 min przed zamknięciem np centrum handlowego weszłam do sklepu a panie odmówiły mi sprzedaży "bo już mają zrobiony raport". Ludzie też wykorzystują pewne sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
  40. Masz absolutną rację. Nie lubię ludzi, którzy zawsze znajdą powód do narzekania na innych,zwłaszcza gdy sami robią czy robiliby tak samo w odwrotnej sytuacji. Szkoda ich trochę...

    OdpowiedzUsuń
  41. Ludzie to niestety egocentrycy. Każdemu się wydaje, że tylko on się śpieszy, że tylko on ma problemy, że trzeba mu pomóc. Być może gdyby wszyscy otworzyli szerzej oczy i stwierdzili "kurczę, on też jest człowiekiem" może w końcu okazali by trochę więcej empatii. A że tak nie jest to dzielimy się na ludzi i nadludzi.

    OdpowiedzUsuń
  42. oj, wiem dobrze o czym mówisz... pracuję w handlu i co rusz wpadają do sklepu osoby, które "nie zdążyły" kupić czegoś wcześniej, a przecież mogę chwilę poczekać z zamknięciem sklepu...
    nie szanujemy nawzajem swojego czasu, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale to rozumiem. Pracowałam w handlu kilka lat temu i ludzie dobijali się przed otwarciem i nie pozwalali wyjść ze sklepu. Często w sobotę przychodzili kilka minut przed zamknięciem i nie śpieszyli się wcale.

      Usuń
  43. nie cierpię czegoś takiego jak komuś się nie chce po prostu czegoś poszukać i myśli, że dostanie wszystko na tacy jak zapyta! grrr!

    http://takbardzokosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  44. Za wiedzę i fach w rękach trzeba płacić. Nie ważne czy ktoś jest informatykiem, kosmetyczką czy hydraulikiem. Skoro ma "coś", czego nie posiada lub nie umie cała reszta świata, dlaczego miałby to robić charytatywnie?

    OdpowiedzUsuń
  45. Kiedy zobaczyłam nagłówek posta pomyślałam, że będzie trochę o czym innym... i już przygotowałam sobie komentarz, więc go napiszę :) Mianowicie, chodzi mi o nagminne spóźnialstwo niektórych osób. W Polsce nie widziałam tego aż w takim natężeniu- miałam kilkoro znajomych, którzy wiecznie się spóźniali, ale był to raczej margines, a nie norma. Teraz mieszkam w Chicago i jest zupełnie odwrotnie! Spóźniają się prawie wszyscy i nie widzą w tym nic nadzwyczajnego czy niestosownego! Co z tego, że umawiamy się na 7, jak oni przychodzą na 8? A przecież przez tę godzinę, zamiast bez sensu chodzić od okna do okna i wyczekiwać, to mogłabym zająć się czymś innym! O tak, spóźnialstwo to pierwsze, co przychodzi mi na myśl, gdy myślę o nieposzanowaniu cudzego czasu.

    Natomiast żeby być w temacie Twojego posta to przyznam, że też nie lubię maili od Czytelników, którym po prostu nie chce poszukać się odpowiedzi w Internecie czy choćby u mnie na blogu. Kiedyś nawet dostalam mniej więcej taki email: "Cześć, powiedz mi jak dostać się do USA bo nie chce mi się czytać wszystkich postów". Ręce opadają, bo to już nie tylko brak poszanowania czasu, ale chyba brak szacunku w ogóle...

    Ech, rozpisałam się trochę :)

    Pozdrawiam,
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  46. A ja się nie zgadzam. Owszem, wymuszanie otwierania wcześniej do eleganckich nie należy, ale czasem pracownikom po prostu brakuje dobrej woli. Dziwi mnie to, bo przecież na tym zarabiają. Bardzo często widzę, jak to nie klient jest bezczelny, a obsługa. Niestety w Polsce jakość sektora usług jest na beznadziejnym poziomie. Wszystkim, którzy narzekają proponuję pracę w korporacji - po 12 godzin dzienne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe, bo żyję w Polsce od 27 lat i nie zdarzyło mi się spotkać z obsługą na totalnie "beznadziejnym poziomie". Zawsze jestem dla wszystkich miła i to samo zazwyczaj otrzymuję w zamian, ale skoro ty do wszystkich odzywasz się tonem w jakim został napisany ten komentarz, to jakoś się nie dziwię, że jesteś tak, a nie inaczej traktowana. Ostatniego zdania nawet nie skomentuję. Czyżby typowy ból dupy kogoś, kto nie ma w życiu innych priorytetów, niż niemal całodzienna praca?

      Usuń
    2. Mój komentarz to reakcja na malkontencki wpis. Moje zdanie, moja sprawa, mój ból dupy ;)

      Usuń
    3. Kochanie, muszę Cię rozczarować, ale chyba musisz sprawdzić znaczenie słowa "malkontencki" w słowniku, bo to raczej Twój komentarz do takich należy ;)

      Usuń
    4. Dzięki Kochanie ;* Mój wpis to reakcja malkontenta na malkontencki wpis, w pełni się zgadzam.

      Usuń
    5. Gdyby panie w sklepie mialy placone do 5.30 to by nie patrzyly na ostatniego klienta wrogo. Moglyby zamknac o 5 i mialyby pol godziny na zamkniecie kasy itd. Pewnie ze nie jest milo jak na ciebie patrza krzywa ale troche je rozumiem. Poza tym jak ktos wpada przed 5ta i bierze co potrzebuje i wychodzi to co innego niz zastanawianie sie. wszystko dziala w dwie strony. Kiedys pracowalam w urzedzie i czesto ktos wpadal 5 po 3ciej i odpalalysmy komputer, zalatwialysmy sprawe zeby czlowiek nie musial drugi raz sie fatygowac, ale mielismy klienta, ktoremu to weszlo w krew i zawsze wpadal po 3ciej, bo przeciez takie mile panie. Za ktoryms razem nie zostal obsluzony tzn przyjelysmy dokumenty, ale zostal poinformowany ze sprawdzimy nastepnego dnia i jak bedzie cos nie tak, to bedzie musial przyjechac. Wytlumaczylysmy mu ze my tez mamy zycie. Facet sie z nami zgodzil i nastepnym razem byl 15 min wczesniej. Wystarczy odrobina szacunku. :)

      Usuń
  47. zajrzałam tu pierwszy raz i od razu mocnym tekstem mnie przywitałaś. Podoba mi się. Nie od dziś dziwi mnie jak wszyscy wszystko chcieliby dostać.

    OdpowiedzUsuń
  48. Bardzo dobry tekst!! Ja tez codziennie otrzymuje wiele pytan, na ktore odpowiedzi musze szukac w google
    ....

    OdpowiedzUsuń
  49. Hej!
    Zgadzam się w 100%. Od niedawna pracuję w organizacji pozarządowej jako szefowa biura, a że jest to związek gdzie wszyscy się znają to i w wieczorne weekendy potrafię być pytana o rzeczy, które można samemu sprawdzić albo mogę załatwić tylko w czasie pracy biura. Ale mam ten problem, że ciężko mi odmawiać i pomagam... A po tym tekście przestanę narzekać na innych :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  50. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Domyślam się, że jakaś sytuacja w ostatnim czasie zmusiła Cię do tej notki, niemniej jednak dobrze uświadomić niektórym (czasami są to 13/14sto letnie dzieci), że nie każdy czeka, aż pstrykną palcami. Niestety, taki świat, w którym żyjemy. Ja, na szczęście nigdy nie miałam takiego podejścia typu ' czemu nie mają otwarte 3 minuty wcześniej ' - skoro 3 minuty nikogo nie zbawią, to też i mogłoby być otwarte 3 minuty później, czyż nie :) ?

    OdpowiedzUsuń
  51. Niestety ludzie potrafią ostatnio tylko wymagać od innych nie dając nic od siebie i nie wymagając żadnego zaangażowania ze swojej strony.

    OdpowiedzUsuń
  52. Doskonale wiem o czym mówisz z tym brakiem czasu :) Ja poza swoją stałą pracą pracuję jeszcze jako freelancer i robię strony internetowe. Bardzo często jest tak, że moim klientom wydaje się, że np. zmiana kolorystyki na zaproponowanym przeze mnie layoucie to robota na góra 2 minuty. Do tego zazwyczaj oczekują zmiany na kolor, który DOSKONALE WIEM, że nie będzie pasował i NA 100% Klient poprosi jednak o powrót do poprzedniej wersji kolorystycznej. Tak mam bardzo często.
    Częstym przypadkiem są również maile od stałych Klinetów, którzy na JUŻ I W TEJ CHWILI potrzebują nowy baner reklamowy, bo ich konkurencja zrobiła akcję promocyjną i oni też muszą taką samą szybko zrobić. Do tej pory rzeczywiście i ja nie szanowałam własnego czasu i rzucałam wszystko i robiłam te banery, w myśl, żeby nie stracić Klienta. Jednak takie sytuacje były nagminne i w końcu powiedziałam STOP. Nie ma takiego traktowania i koniec z brakiem szacunku mojego czasu. Wszystkie akcje reklamowe mają zostać zaplanowane z wyprzedzeniem 1 miesiąca i wszystkie banery robię 1 raz bez wyjątków i dorabiania kolejnych w trakcie.

    OdpowiedzUsuń
  53. Eeeech, też tak często miałam. Jestem po edytorstwie i znajomi często zwracali się z prośbą o korektę tekstów, bo przecież "cztery strony to dla ciebie nic!" (nic = od 40 minut do dwóch godzin). Hitem było, jak napisała dziewczyna, z którą nie miałam kontaktu od podstawówki. Poprawiłam, ale przy okazji napisałam, ile czasu mi to zajęło i dodałam, że następnym razem policzę korektę normalnie według cennika. Odpisała, że oczywiście rozumie i jakoś więcej nie potrzebowała pomocy. :P

    OdpowiedzUsuń
  54. Chyba wszyscy się z tym spotkali ;) Dużo osób z powodu kierunku jaki studiuję, prosi mnie o napisanie wypracowania, zadania, prezentacji maturalnej i mówią "ja bym się męczył/a cały tydzień a dla Ciebie to godzinka!". Co oczywiście nie jest prawdą. Nie mówiąc już o tym, że zwykle nic z tego nie mam, bo od znajomych głupio brać. I tak zamiast pisac swoją magisterkę, wracam do tematów licealnych.

    OdpowiedzUsuń
  55. Dokładnie, zgadzam się! U mnie w pracy nagminnie zdarza się, że ktoś się spóźnia, nie szanuje mojego czasu, przez co.. w ciągu tych ponad 2 lat uzbierała się niezła ilość godzin, które mogłabym poświęcić na coś innego, niż wieczne czekanie...

    Świetne przesłanie! Ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  56. Sama prawda, ja się tego zawsze nasłucham w kolejce pod przychodnią (dziadki przychodzą na 6 rano, a wiedzą, że dopiero po 7:00 jest otwarcie).. Ale nie jestem taka odważna jak Ty i gadam do nich tylko w myślach :P
    Tak samo bardzo nie lubię kiedy ktoś się spóźnia i nie szanuje mnie i mojego czasu.. Do tego niektórzy myślą, że człowiek pracujący w fastfoodzie to maszyna, która ma ich obsłużyć w kilka sekund.... (pracowałam w McDonald's jako baristka w McCafe i ludzie chcieli dobrą kawę, najlepiej podaną w 30sek.) Generalnie ludzie powinni zacząć szanować nie tylko swój i czyjś czas ale siebie nawzajem, niestety z tym też coraz gorzej :(

    OdpowiedzUsuń
  57. wszystko ma dwie strony, i klienci powinni szanować czas pracowników i tak samo pracownicy powinni przestrzegać swojego czasu pracy, bo nie raz widziałam jak jakiś sklep/urząd zamykany jest kilka a nawet pół godziny wcześniej, bo pani musi się ubrać, zamknąć drzwi i dojść na przystanek, albo sytuacja w urzędzie pracy, gdzie pani odmówiła przyjęcia petenta, bo jest już za pięć 15.00 mimo, że nie wie z czym do niej przyszedł i być może wyrobiłaby się nawet szybciej niż w 5 minut, oczywiście wszystko zależy od chęci i nastawienia, nie mówię, że siedzenie po godzinach jest dobre, ale zamykanie w godzinach pracy też nie :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Polacy taką mają mentalność. Jakby tą pocztę otwierali 10 minut wcześniej to by ludzie przychodzili pół godziny wcześniej, a przecież pracownice poczty jak odwiozą te dzieci do szkoły to pewnie same często w pracy dopiero jedzą śniadanie itd. To ich czas, ale przecież kogo to obchodzi, własny, zmarznięty czy nie tyłek jest ważniejszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleka jestem od przypisywania wszystkiego co złe naszemu narodowi, myślę, że to po prostu typowo ludzkie zachowanie ;)

      Usuń
  59. Zgadzam się. Czas to bezcenny surowiec, nieodnawialny, dlatego trzeba go szanować - podobnie jest z bezproduktywnymi znajomościami i masą innych rzeczy, w tym wymówek i braku samodyscypliny w ulepszaniu swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  60. A bo to się często bierze ze zwykłej niewiedzy. Nie pomyślimy, żeby postawić się na miejscu drugiej strony. Nie wpadniemy, że może być milion powodów, dla których nam ktoś odmawia czegoś. Ostatni rok mieszkania w Norwegii bardzo mnie zmienił, najbardziej w tej kwestii. Nauczyłam się, że nie wiem wszystkiego, że druga strona w każdej sytuacji może mieć swoje racje, a ja nie muszę znać szczegółów. I dzięki temu szanuję innych bardziej, a i sama się nie denerwuję, bo nie mam powodów do żalu. :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Oj prawda, czasem brakuje nam odrobiny empatii. A wystarczy czasem wczuć się w sytuację drugiej osoby i pomyśleć, że sami niechętnie pracowalibyśmy za darmo po godzinach.

    OdpowiedzUsuń
  62. Mnie też denerwuje opisane przez Ciebie podejście niektórych ludzi ;) Także dostaje mnóstwo maili i próśb o pomoc - wiadomo,że niektóre sytuacje wymagają odpowiedzi na pomoc, ale niektóre aż mnie irytują ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Na brak szacunku do mojego czasu mam alergię, serio. To najprostsza droga, żeby mieć u mnie przekichane :D

    OdpowiedzUsuń
  64. Oczywiście popieram Twoje stanowisko dotyczące darmowych szablonów. Mój facet jest grafikiem i webmasterem i też często słyszy takie teksty i bardzo dobrze Was rozumiem, ale pozwolę sobie napisać o drugiej stronie medalu (a propos pań z poczty):
    Idę odebrać wyniki do punktu diagnostycznego w szpitalu. Punkt odbierania wyników jest czynny codziennie do 18:00, raz w tygodniu do 17:00 i akurat trafiłam na ten dzień i byłam chwilę po 17:00. Pani w okienku rozmawia przez telefon z koleżanką bodajże (na pewno nie była to rozmowa służbowa), poczekałam grzecznie z 10 minut, aż skończyła, zrobiła się już 17:15, moje wyniki leżą jakieś 40 cm ode mnie, wystarczy podać, komputery włączone z zalogowanym systemem (gdyby musiała coś wklepać do komputera), ale pani mi ich nie wyda, bo w ten dzień wydaje tylko do 17:00. Nieważne, że dwa dni wcześniej poinformowano mnie, że mogę przyjść do 18:00 (zapomniano o tym jednym wyjątku), nieważne, że pani nie kosztowałoby to praktycznie żadnego czasu, nie musiałaby przeze mnie zostać dłużej w pracy... Taka zasada. Pani postanowiła bardzo szanować swój czas. Pewnie zapytacie, czy ja bym nie miała nic przeciwko, żeby obsługiwać klientów po godzinach, więc odpowiem tak: w prywatnej firmie - większej, mniejszej, bo w różnych pracowałam, nie ma tak, że jak przychodzę 15 minut wcześniej do pracy, to najpierw sobie robię kawkę, śniadanko, siedzę na facebooku itp. a dopiero "równo z dzwonkiem" zaczynam pracę. Czasami już od progu słyszę, co muszę zrobić na już i nikt się nie przejmuje, że tak naprawdę jestem jeszcze przed pracą. Zrobić trzeba. I gdybym sobie wypisała nadgodziny na te 15 minut pracy przed pracą, to zapewne musiałabym od razu szukać kolejnej. Wniosek? Najbardziej swój czas pracy szanują ci, którzy pracują w budżetówce albo w miejscach, do których klienci i tak przyjdą. Bo jak się zaczyna walka o klienta, to te 5-10 minut nadliczbowej pracy nie boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda. W prywatnej firmie nie ma klienta = nie ma pracy, więc się o niego zabiega.

      Usuń
  65. Niestety ludzie nie mają wyczucia. Pracuję z dziećmi i nie jest to może codzienność ale również miałam sytuacje kiedy dzieci były przyprowadzane przed czasem bo mamusi/tatusiowi coś się przypomniało lub stwierdzają, że skoro mamy płacone do konkretnej godziny to mogą być na styk i później ganiać się z dzieckiem po korytarzu...
    Miałam nawet sytuacje w jednej pracy taką, że litująca się dyrekcja pozwoliła rodzicowi przyprowadzać dziecko wcześniej o 10 min. Niestety matka czatowała czasem chyba z 30 min wcześniej co wiązało się z tym, że nie mogłam spokojnie przygotować się do pracy. Niestety dyrekcja nie mogła nic poradzić być może dlatego że to my otwierałyśmy o szalonej godzinie...Szkoda mi było trzęsącego się dziecka ale później sprawę olałam i byłam zawsze na styk. Jak mi koleżanka powiedziała, że matka z dzieckiem czatowała chyba o 5.45, a punkt otwarty dla niej o 6.20 to stwierdziłam, że to jej problem. Nigdy nie usłyszałam dziękuję, miałam za to dostawać więcej kasy za poranne wstawanie...Zapomnij...A nie oszukujmy się o takich godzinach,mimo bliskiej odległości,autobusy nie kursują co 5 min. W każdym razie mama miała kiedyś super minę kiedy przyjechałam na styk, a nawet 2 min później. Zdaję sobie sprawę, że miała pewne zawirowania ale postanowiłam, że nie będę latać tym bardziej, że nie miałam możliwości spokojnie czekać na nią nawet te 10min szybciej bo to ona czatowała na mnie i te 10 min zamieniało się czasem w 20 min, a u koleżanki nawet 30 min mimo, że umawiała się na chwilę szybciej. Zero ogarnięcia i wyczucia - daj palucha to...;)

    OdpowiedzUsuń
  66. Masz racje - nie kazdego stac na dawanie komuś czasu - tego najcenniejszego skarbu. Brak czasu na odpoczynek, ciagła praca potrafi zdołować i zmiazdzyć. Kazdy z nas w jakimś tam stopniu jest bardzo leniwy. Zycze Ci duzo cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  67. Zgadzam się z Tobą w stu procentach! Dla mnie to jest oczywiste, że zrobienie szablonu na takim poziomie, na jakim Ty robisz powinno być odpłatne. Ba...! Każda taka usługa powinna być płatna. Nie tylko należy szanować czyjś czas, ale przede wszystkim swój!

    OdpowiedzUsuń
  68. Moja droga Paulo, opisałaś sytuacje, które zdarzają mi się doslownie kilka razy każdego dnia. Nie umiem zliczyć maili, w których dostaje blagania, wręcz ze lzami w "slowach" o to, żeby pomoc z szablonem czy nawet banalnym wstawieniem obrazka.
    Nie umiem opisac na to swojej bezsilności, kiedy po nieodpisaniu dostaje podobne maile, przez które mam się czuc jak najbardziej nieczula osoba na świecie.
    Niestety ten nie zrozumie, kto nie robi w życiu nic poważnego. Ludzie niestety nie maja szacunku do czyjejś pracy, w końcu nam wszystko robi sie samo i szybko, wiec mozemy to robić i dla innych. Ah, ponioslo mnie, ale rozumiem Twoje rozgoryczenie, bo na co dzien przechodzę to samo, a nie chce byc odbierana za osobę arogancka, ktora trzyma swoja wiedze i umiejętności dla siebie :) w końcu na co dzien moja praca to dzielenie sie wiedza, ale za to juz mi placa, bo tez nie jestem aż tak bogata, żeby sieć ozdabiać charytatywnie :):):)

    OdpowiedzUsuń
  69. Takie teksty pod zamkniętą pocztą też już słyszałam. Jednak u mnie historia jest inna.Ludziom się wydaje, że jak ktoś prowadzi swój biznes to można do niego dzwonić o każdej porze. Telefony dobrze po godzinie 21 czy w niedzielne popołudnie od klientów to nie są rzeczy mile widziane. Niektórzy nie rozumieją że inni ludzie też lubią mieć coś takiego jak czas wolny dla rodziny. Niestety nagminne jest nie szanowanie czasu innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  70. O Boże, skąd ja to znam... Pracuję w sklepie hobbystycznym i zawsze przychodzę wcześniej żeby na spokojnie wszystko włączyć i poukładać, bywa, ze nawet godzinę przed otwarciem ludzie mi szarpią za klamki jak widzą, że światło się świeci. SZARPIĄ. Raz się zdarzyło, że zamek poszedł. I słyszę te komentarze pod drzwiami, że co by się stało gdybym je wpuściła teraz, bo one tylko po jedną rzecz. Hmm ciekawe, bo o tym, że ktoś mi pięć minut przed zamknięciem sklepu wchodzi i siedzi do dwadzieścia po a ja przy okazji z nimi za darmochę to już nikt nie zauważa...

    OdpowiedzUsuń
  71. zgadzam się z Tobą - ludzie nie szanują czasu innych, bo nie wyglądają poza własny interes. do szału doprowadza mnie określenie "taką ma pracę, to niech robi" np. przy kasie, kiedy komuś nie chciało się przejść kilku alejek i zważyć owoców. pani ekspedientka zasuwa z uśmiechem, pod czujnym okiem szefa, bo przecież klientowi wolno... robi się kolejka, czyli każda kolejna osoba traci czas. szkoda, że czasami kropla mieszanki rozumu i życzliwości jest tak trudna do przełknięcia.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  72. Owszem, kij ma zawsze dwa końce (o czym pamiętają nieliczni). Takie osoby przekonają sie dopiero kiedy będą po drugiej stronie. Sytuacje podobne do tej, którą opisujesz, mają miejsce najczęściej jeśli chodzi o instytucje państwowe. Bo przecież jeśli ktoś prowadzi własną firmę, to na pewno przyszedłby te 5min wcześniej i wyszedł 10min później, bo sam pracuje na swój zysk, a nie żyje z budżetówki, lub pieniędzy z firmy, w której jest tylko zatrudniony, bo te pieniądze tak czy inaczej dostanie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Mam ten problem jednak akurat z telefonem nie osobiście . Mam dwa numery w firmie i na dwóch kontach na allegro jak i w dwóch moich sklepach internetowych jest info , że telefony odbieram od 6:00 do 14:00 i później proszę pisać e-maile bo telefony zostają w firmie/ biurze . Ale co z tego jak i tak ludzie dzwonią nawet o 21:55 ?! , żeby dowiedzieć się jaki rozmiar wybrać lub ile zapłaci za przesyłkę ( wystarczy przeczytać dokładnie opis produktu i regulamin ). Masakra ... i czasami jak zostaje po godzinach to odbiorę ale mówię , że jest po 14:00 i jestem już po pracy to słyszę " A co zbawi Panią te 5 minut rozmowy ?" no kurde aż się scyzoryk otwiera ! Otóż zbawi bo takich telefonów jest kilkadziesiąt dziennie . Ludzie szanujcie swój czas !!! Dobrze ,że zwróciłaś na to uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  74. Mój szef podszedł do sprawy inaczej do 22 mamy mieć otwarte, ale po 22 dipiero możemy wysłać mail z raportem kasowym. Jeśli wcześniej to jest afera, że za szybko prace kończymy. Ale płacone mamy do 22. Wiec dodajmy zamykanie kasy, komputera, drukowanie raportów, zamykanie sklepu i wyjście z galerii - rekordzistka potrafi to zrobić w 5 min, ale jak system się zawiesi to raz do 23 za free siedziałam i próbowaliśmy ogarnąć. Przecież to tylko 10 min, ale przez 6 dni robi się godzina! żeby chociaz przyjść można było o te 10 min później, ale nie.

    Bardzo miłe było jak starszy pan na nowej poczcie przychodził o 7 do pracy a otwarte miał mieć o 9, ale i tak przyjmował wszystkie paczki od 7, bo zależało mu żeby był duży ruch na poczcie (taka 2x2 m) i żeby miał pracę blisko domu.

    OdpowiedzUsuń
  75. prawda to - mi nie przyszłoby do głowy wysuwać tego rodzaju żądania w czymkolwiek kierunku

    OdpowiedzUsuń
  76. Akurat pasuje to dzisiaj do mnie, bo byłam taka wkurzona, że mam wszystkim pomagać z lekcjami, kiedy sama nic nie nadążam... :/ tak niestety jest, wszyscy troszczą się o siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  77. dlaczego Paula skasowałaś m ój komentarz dotyczący twoich tytułów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ był to kolejny komentarz z tego samego numeru IP, którego celem było jedynie wbicie mi szpileczki, a czegoś takiego tolerować na moim blogu nie zamierzam. Jeśli masz ze mną jakiś problem, to po prostu przestań tu zaglądać, oszczędzisz sobie frustracji, a mi zepsutego humoru.

      Usuń
    2. co Ty mówisz? To był mój DRUGI komentarz tutaj. Już od kilku miesięcy śledzę Twojego Bloga i napisałam komenatarz,o tym, co mi się nie podoba, ale widzę, że Ty wolisz komentarze "masz rację" i w zupełności się z tobą zgadzam!". W takim razie to przykre, bo NIE OBRAZIŁAM CIĘ, a tylko napisałam coś, co mi się nie podoba. I nie, gdybym miała komukolwiek wbić szpilkę nie napisałabym tak, jak wczesniej, tylko innym tonem.

      Usuń
  78. Kochana, masz zupełną rację. Nie mogłam się oprzeć wklejeniu linku do zombiesamuraia (http://www.zombiesamurai.pl/2010/12/grafik) który napisał dlaczego nie warto przyznawać się do tego, że jesteś grafikiem ;) lub masz z tą grafiką wiele wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
  79. Mam wrażenie, ze z każdym dniem, miesiącem, rokiem jest coraz gorzej. Ludzie stają się bardziej wredni, nie szanują innych ani ich pracy. Pamiętam jak będąc mała zakochałam się w chłopaku i pisaliśmy do siebie listy. Czasem trzeba było poczekać tydzień na odpowiedź, ale gdy dostawałam list do ręki nie mogłam się doczekać, aby go otworzyć. A jak jest teraz ? Pewnie, gdybym napisała list do faceta zostałabym wyśmiania (tak, są wyjątki), bo przecież jest fotka, facebook, nk i wiele innych portali.

    Dwa lata temu pracowałam na wakacjach w hotelu - miałam skończone 16 lat, wiec załapałam się na sprzątanie pokoi. Czasem musieliśmy posprzątać 50 pokoi w kilka godzin, bo pod wieczór miała przyjechać kolejna tura gości. Każdy z nas jest człowiekiem, ale i tak nas "sprzątaczki" traktowało się najgorzej. 6-7 osób miało posprzątać 50 pokoi w kilka godzin... po co zwoływać więcej osób, po co dać nam chwile odsapnąć czy zjeść coś, DO ROBOTY !
    Zdarzały się tez takie osoby, które "same sobie" wybierały pokoje, mimo że miały rezerwację. Efektem tego były zabrudzone pokoje, które chwilę wcześniej posprzątałyśmy... Wytłumaczenie? Zapłaciłam to sobie mogę...

    OdpowiedzUsuń
  80. Brak poszanowania czasu w Twoim i moim wypadku jest ściśle powiązany z brakiem szacunku innych do wykonywanej pracy. Ja zawodowo zajmuję (właściwie zajmowałam, ale to inna historia) się edycją tekstu. Nie tylko poprawiam interpunkcję i ortografię, lecz także gramatykę, styl, po prostu redaguję. Wiele razy w życiu spotkałam się z podejściem: przeczytaj to na szybko i popraw, dla ciebie to przecież chwila, z próbami wymuszania na mnie przysług poprawiania "po koleżeńsku" i po "starej znajomości" całych prac magisterskich i innych długich tekstów. Zdarzyła się nawet osoba (znajoma), która wymyśliła sobie, że za każdym razem, jak będzie publikować coś na swoim blogu, najpierw wyśle mi tekst, a ja go zredaguję. Oczywiście za darmo, przecież "dla mnie to pięć minut". I jeszcze wspomniała o swoim świetnym pomyśle, że żeby wszystko szło sprawnie, to zawsze jak wyśle maila, da mi znać SMS-em, że już jest tekst i czeka na poprawki. Plan był genialny, prawda? Kiedy odmówiłam, oburzyła się, zdezawuowała moją pracę, twierdząc, że to przecież banalne poprawić taki tekst (dodam, że pisała beznadziejnie i robiła wiele błędów), poza tym jak mogę odmawiać koleżance?! Efekt jest taki, że dziś już ze sobą nie rozmawiamy...

    OdpowiedzUsuń
  81. Zgadzam się... A i tak tego czasu mamy mało. Trzeba jakoś rozsądnie nim dysponować.

    OdpowiedzUsuń
  82. Masz rację. Ogólnie w dzisiejszych czasach ludzie żyją w kulturze instant, chcą mieć wszystko szybko i najlepiej gotowe i za darmo. Tyle tylko, że nie przemyślą sprawy obiektywnie. Owszem, niekiedy jak mi się spieszy to wzbiera we mnie irytacja, że coś ktoś robi za wolno lub jeszcze czegoś nie zaczął, ale wiem, że robi tak, jak powinien i w takich godzinach, w jakich mu płacą. Rozumiem też, że nawet autobusy się spóźniają! Tyle tylko, że coraz mniej rozumiem zamykanie sklepów przed czasem, odjazd autobusu 10 minut przed czasem itd. Zakres obowiązków to od do. Nie wcześniej. Nie powinno być także później. Szanujmy czas swój, jak i innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  83. racja, wszystko na szybko i egoistycznie, bo tylko ja się liczę. to nie w porządku

    OdpowiedzUsuń
  84. trafne podsumowanie, świetny post !

    OdpowiedzUsuń
  85. Oj tak, pracowałam kiedyś w sklepie i pamiętam, jak to było jak punkt 22 zamykamy sklep i wtedy wszyscy konieczni - tylko jedną rzecz muszą kupić ...Dodam tylko, że to był sklep z drobiazgami ....

    OdpowiedzUsuń
  86. Zgadzam sie z Toba! To jest przejaw braku szacunku. Niecierpie ludzi ktorzy ida na latwizne i oczekuja szczegolnego traktowania. Poczta otwarta od 8mej, to przyjdz o 8mej - nie bedziesz przez 20 minut sie stresowac, ze trzeba czekac. Chcesz nowy szablon/potrzebujesz porady - uzyj mozgu! Tacy ludzie nie pytaja jak moga sami do czegos dojsc, tylko chca gotowe rozwiazania i sa wielce obrazeni, ze ktos nie pomoze. A mozg od czego taki delikwent ma? Nie daj sie wampirom energii i czasu! :)

    OdpowiedzUsuń
  87. Tak samo, jak nie znoszę takich utyskiwaczy, jak przytoczony przez Ciebie "pan ortalion", tak samo niesamowicie wkurzają mnie osoby, które notorycznie się spóźniają na umówione spotkania. Jeśli ja mówię, że będę gdzieś o 20-tej, to choćby skały srały, to tam będę. Nie wiem, jakie tornado by musiało nadejść, żebym się nie pojawiła w umówionym miejscu, o umówionej godzinie. I przez to moje szanowanie innych ludzi, często zdarza mi się gdzieś kwitnąć w oczekiwaniu na resztę ekipy. :/ Oczywiście rozumiem, że zdarzają się jakieś losowe wypadki, które będą usprawiedliwiały spóźnienie, etc. ale wtedy wystarczy użyć takiej magicznej rzeczy, jaką jest telefon.

    OdpowiedzUsuń