This is First Om Templates Demo Site

4 powody, dla których wolę kredki od szminek



  28 maja 2014    Etykiety: 

Całe życie byłam przekonana, że konturówka jest jednym z tych wynalazków przemysłu kosmetycznego, bez którego śmiało mogłabym się obyć. Pewnie nawet bym nie zauważyła, gdyby zniknęły z rynku, bo już dawno temu zaszufladkowałam je w kategorii "po co to komu?". Przyszedł jednak taki dzień, w którym weszłam do drogerii i... wyszłam z moją pierwszą konturówką. Pojęcia nie mam co mnie wtedy zaćmiło, ale wiem jedno - to był jeden z najlepszych kosmetycznych zakupów w moim życiu. Dziś nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez kredki. Wszystkie szminki poszły w odstawkę, bo to właśnie kredką pokrywam całe usta. Skąd ten entuzjazm?

1) Kredka pomaga mi ogarnąć kształt ust 

Moje usta do najpełniejszych, najrówniejszych i najbardziej ogarniętych z całą pewnością nie należą. Ilekroć próbowałam pomalować je jakimś bardziej intensywnym kolorem, kończyło się to wycieraniem pomadki z ust. Cały czas miałam wrażenie, że jest nierówno - tu wyjechałam, tu się roztarło, a tam moje usta są niesymetryczne i właściwie nie wiadomo jak to ugryźć. Nie zdawałam sobie sprawy, że wystarczy jedna mała kredka, by wszystkie te problemy zniknęły. Aplikację ogarnęłam bardzo szybko, wystarczyło kilka prób i teraz posługuję się nią szybciej, niż szminką. Początkowo głowiłam się nad dobraniem do niej koloru pomadki, a potem pomyślałam, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by pokrywać nią całe usta.

2) Kredka trzyma się na moich ustach o wiele dłużej

Nie wiem czy to jakiś mój defekt, ale czasem wystarczało pół godziny, by misternie nakładana warstwa szminki ulotniła się z moich ust. Nie pomagało pudrowanie, przygotowywanie, nakładanie pędzelkiem. Chcąc przetrwać z kolorem na ustach całą imprezę, musiałabym co godzinę wychodzić na poprawianie makijażu. Z kredkami jest o niebo lepiej. Całodniowa trwałość to oczywiście nie jest, ale kilka godzin bez poprawek to w moim przypadku jak rekord Wielkiej Krokwi. Co więcej, kolor schodzi bardzo równomiernie, więc nie muszę się obawiać, że wyglądam jakbym właśnie wstała od zupy z buraczków i zapomniała skorzystać z serwetki.

3) Kredki są śmiesznie tanie

Moja najdroższa kredka kosztowała (o ile dobrze pamiętam) około 6 złotych. Była to kredka z Essence (pierwsza od lewej), o której wspominałam całkiem niedawno we wpisie o kosmetycznych ulubieńcach. Dwie pozostałe kupiłam w Golden Rose za około 4-5 złotych. Wszystkie są świetne, choć zdecydowanie najbardziej lubię tę z Essence (właśnie ją mam na ustach na powyższych zdjęciach). Jest bardzo miękka i nadkłada się dzięki temu wręcz idealnie.

4) Kredki dają efekt matu, którego szukałam

Ileż to ja się naszukałam pomadki, która będzie matowa i jednocześnie nie zmieni moich ust w suchy pancerz. Lip tinty, matowe szminki, pudrowanie - to nigdy nie było w stu procentach to czego szukałam. Nie znoszę drobinek, refleksów i innych tego typu rzeczy na moich ustach. Byłam już właściwie pogodzona z myślą, że nigdy nie znajdę efektu którego szukam, ale znalazłam wybawienie właśnie dzięki kredkom.


Jeśli jeszcze nie miałyście okazji zaznajomić się z tym kosmetykiem, albo tak jak ja spisałyście go na straty, jeszcze zanim zdążyłyście go użyć, to polecam się przełamać. Jestem niemal pewna, że nie będziecie żałować. Polecam zacząć od czegoś taniego, wtedy w najgorszym wypadku do stracenia macie kilka złotych :)

About Paula

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Maecenas euismod diam at commodo sagittis. Nam id molestie velit. Nunc id nisl tristique, dapibus tellus quis, dictum metus. Pellentesque id imperdiet est.

66 komentarzy:

  1. Ja często zapominam o malowaniu ust, oczy zawsze mam dopracowane, a na ustach nic... Trzeba sobie w końcu i o nich przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wytrzymałość kredek jest niesamowita, poza tym nie dają przerysowanego kolory jak niekiedy pomadki. Świetny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tydzień temu kupiłam pierwszą w życiu konturówkę - pod wpływem impulsu, bo kupowałam akurat ukochaną szminkę, którą niedawno zgubiłam ;) Ale jeszcze nie udało mi się opanować korzystania z niej, każda próba kończy się wycieraniem ust i użyciem błyszczyka (bo z reguły na kolejne próby nie mam już czasu...)

    OdpowiedzUsuń
  4. może i masz rację... ja też wychodziłam założenia "po co to komu?", ale może spróbuję... na pewno gdzieś w stercie nieużywanych kosmetyków leży, bo kiedyś z pewnością ją kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie próbowałam kredek. Cały czas jestem tego zdania "po co to komu"? Jakoś mam wrażenie, że usta będą suche jak je pomaluję samą kredką. Mylę się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko pewnie zależy od tego jakiej kredki użyjesz i w jakim stanie są usta :)

      Usuń
  6. Trzy Twoje zdjęcia w jednej notce - to chyba nowy blogowy rekord! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz kolor oczu identyczny jak włosów ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam naturalnie dość mocno buraczkowy kolor ust i mogę sobie zapomnieć o tych modnych koralowych delikatnych odcieniach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Używałam kredki kiedyś później odpuściłam.....może wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kredki do ust są świetne. U mnie służą do konturowania lub jako baza na całe usta pod szminkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. myślałam o tym ostatnio podczas makijażu w douglasie, makijażystka użyła konturówki w tak ślicznym kolorze, że zastanawiam się nad używaniem jej jako pomadki, byłam ciekawa efektu a u Ciebie wygląda naprawdę ok :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę spróbować, szczególnie, że wydatek niewielki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie najbardziej w szminkach denerwuje to, że odciskają się wszędzie i na wszystkim, a często po kilku minutach nieestetycznie się "rozlewają". Dlatego kredki mogłyby być ciekawą alternatywą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie jestem przekonana do kredek, miałam dwie, wiem że mało, ale lepiej się czuje z pomadką na ustach, natomiast błyszczyków nie cierpię, bo są zbyt klejące, ale ładnie się prezentują na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hm... jestem nieszminkowa, ale opcja z kredką wydaje się być genialna:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam taki sam stosunek do kredek jak ty miałaś kiedyś.. "po co to komuś?" ale jednak Twój wpis mnie zaciekawił. Mam małe usta i zawsze szybko pomadki z nich znikają :( Będę musiała skorzystać z kredki może będzie lepiej :) Dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyglądasz na mega sympatyczną osobę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A miałaś matowe pomadki MAC lub Golden Rose? Mat, nie wysuszają ust i do tego są nie do zdarcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam te z GR, ale paletę kolorystyczną mają jakąś taką "nie moją" ;)

      Usuń
  19. Też bardzo lubię kredki do ust. Mają jedną zasadniczą zaletę - NIE LEPIĄ SIĘ! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie miałam kredki do ust i jakoś nie wpadłabym na to, że można ją tak wykorzystać :) Fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam konturówkę i używam zawsze do pomadki, też mam dość trudne usta w temacie malowania, więc nie mogę sobie pozwolić na użycie samej szminki. Myślałam o tym, czy nie spróbować użyć samej konturówki, ale jakoś nigdy się nie zdecydowałam. Następnym razem spróbuję, może będę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja muszę kiedyś kupić jakaś fajną kredkę i przekonać się na sobie jak to z nimi jest :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Co do matowych (też nienawidzę błysku!), trwałych szminek polecam te: http://pl.rimmellondon.com/produkty/lips/lasting-finish-by-kate-moss. W sumie jedynym ich minusem jest mały wybór kolorów :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio stanęłam przed koniecznością zakupu konturówki, bo okazało się, że szminka, której kolor podoba mi się do ekstazy, rozlewa się poza kontur ust :/ Ciężko mi dobrać odcień, bo pomadka jest pomarańczowo-czerwona i np. Essence czy Catrice nie mają takiej kredki w ofercie. Będę musiała pofatygować się do Golden Rose (: Przy okazji zapoznam się z ich matowymi szminkami :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajnie, że tak pozytywnie odmieniła się Twoja opinia o kredkach do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja jestem jeszcze na etapie "po co mi kredka" :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja lubie wersje posrednia: pomadka w kredce:) :) :)
    Np chubby stick clinique-cudo:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dla trwałości polecam nałożyć szminkę na kredkę. Poza tym nie wierzę, że Revlon Colorstay albo błyszczyk Kryolana Ci się zmyje. Po prostu nie wierzę, utrzymuje się CAŁY dzień bez ani jednej poprawki!

    OdpowiedzUsuń
  29. zgadzam się z Tobą w 100%, malowanie ust kredką stało się dla mnie codziennością i bez tego ani rusz z domu :) no i usta zupełnie inaczej(lepiej) się prezentują.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja wciąż należe do takich osób jak ty z czasów 'po co to komu?' ;d i póki co nie śpieszno mi, żeby to zmieniać :)
    wezmę jednak twoje powody we względy przy najbliższych zakupach, kto wie, może wyjdę z pierwszą, a nie ostatnią właśnie konturówką? :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Używam konturówek ale tylko w duecie z pomadkami:). Same kredki nie dają u mnie aż tak dobrego efektu jak szminki, pomadką maluje mi się też szybciej. Z matowych pomadek dobre są, tak jak mówi Nena, MAC i Golden Rose :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Też lubię kredki ;D Malowałam nimi matowe usta zanim stały się modne ;D

    OdpowiedzUsuń
  33. Aż poszłam do łazienki wypróbować, bo miałam taką jedną czerwonawą kredkę do oczu, z którą nie wiedziałam co począć :D Efekt genialny wizualnie, ale dla mnie usta są trochę za tępe. Rozwiązałam temat bezbarwnym balsamem do ust ;) Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Też jeszcze siedzi we mnie "Po co mi kredka", ale już od dawna się na jakąś czaję. Niech się tylko trochę z kasy odkuję, a sobie coś upoluję ;>
    Ciekawy tekst - i te Twoje oczy! Rany, jaki piękny brąz :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Niezły pomysł! Ale czy od kredki nie wysuszają Ci się usta? Szminka jest jednak bardziej wilgotna. Chyba że te współczesne kredki mają już całkiem inną konsystencję - ja konturówkę miałam na sobie 100 lat temu,gdy mnie siostra malowała na studniówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie zdarzyło mi się jeszcze by kredka wysuszyła mi usta :)

      Usuń
  36. Miałam ten sam problem ze szminkami - wszystkie były zbyt błyszczące, zbyt lejące się, za krotko się trzymały - i również rozwiązaniem okazały sie być konturówki (czasem jeszcze po na wierzch nakładam cienką warstwę tintu z essence - sprawia, że efekt jest intensywny, ale jednocześnie bardzo naturalny. Ale, mam coś jeszcze lepszego niż kredki - matowe szminki z Nyx'a (dostępne w Douglasie za ok 20 zł). Są naprawdę bardzo trwałe, mają piękny mat i taką lekko kredkową konsystencję - pudrową i dosyć gęstą. Bardzo łatwo rozprowadza się je na ustach i po odciśnięciu nadmiaru w chusteczkę, pozostają jakby wtopione w usta, są naprawdę świetne. Ja mam dosyć ciemny kolor, malinowy, ale jeśli lepiej czujesz się w jaśniejszych, powinnaś też znaleźć coś dla siebie. Pisałam o tych szminkach u siebie na blogu, ale nie będę spamować swoimi linkami, więc odsyłam do recenzji u Aliny - na pewno jest bardziej rzeczowa od mojej :)
    Bell

    OdpowiedzUsuń
  37. Kredki omijałam zawsze szerokim łukiem, a po Twoim wpisie następnym razem nie zawacham się jakąś kupić! :)))

    OdpowiedzUsuń
  38. Być może mnie przekonałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  39. czasy gimnajum to był szał na błyszczyki a teraz chyba bym nie dała się tym posmarować przypominając sobie wpadające i przyklejające się włosy do ust brr, dalej przez całe liceum ani razu nie zastosowałam nic na usta poza kremem nawilżającym w zimę :D
    noemisoul.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. kurczę, skubańcu, sama spisałam na straty kredki, bo jak sama napisałaś 'po co to komu?'. ale może jednak by się sprawdziła.. chyba czas dopisać do listy zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Paula nie wiem skad Ci sie ubzduralo o nieogarnietych ustach. Kazde usta sa nierowne i niesymetryczne, podobnie nasza twarz. Nie szukaj i nie dopatruj sie u siebie jakis niedorobek :) Twoje usta sa normalne.

    Zaszalalas z samojebkami :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja cały czas bez konturówki, ale ta myśl już jakiś czas temu mi zaświtała ;) Mam wąskie usta i czasem trudno mi precyzyjnie rozprowadzić pomadkę. Może w końcu uda mi się zebrać i coś wybrać dla siebie, mam tylko nadzieję, że obrysowywanie będzie do ogarnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. A myślałam, że tylko ja jestem taka pomysłowa ;) Też kocham kredki, zwłaszcza jak trzeba usta pomalować na ciemniejszy kolor, to sięgam wyłącznie po konturówkę- i lepiej się trzyma i ładniej wygląda i jakoś łatwiej to ogarnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Świetnie to ujęłaś. Ja też używam tylko kredek do makijażu, czym wzbudzam ogólne zdziwienie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Dzisiaj mam dużo do powiedzenia ;)
    Nie wiem czy pamiętasz, ale kiedyś polecałam Cię na swoim blogu, czekaj, odkopię... O, mam. W tegorocznym Share Weeku, tutaj: http://cruxinterpretum.blogspot.com/2014/02/share-week-2014.html i napisałam wtedy o tym, że blog początkowo traktował o lakierach do paznokci i prezentach od jakiejś tam firmy, napisałaś nawet, że miałaś nadzieję, że nikt tych wpisów nie pamięta. A teraz je przypomniałaś. ALE! Zrobiłaś to świetnie! Kosmetyczny wpis klasa. Dużo lepszy od niektórych pisanych przez blogerki stricte urodowe, no po prostu miód na mój zmęczony mózg.

    Jeśli zaś chodzi o same szminki, to również szukałam tego, co Ty czyli względnej trwałości (u mnie też mazidła dziwnie wyparowywały z ust), braku połysku i matu. Znalazłam to w szminkach Lovely Extra Lasting - malujesz na mokro, a po kilkunastu sekundach szminka wysycha, ale właśnie nie tworząc skorupę czy coś w tym rodzaju, tylko dając efekt matu i trwałości, numerek dwa z tej serii to chyba szminka, która najdłużej wytrzymuje na moich ustach, a próbowałam naprawdę wielu, nawet tych nieco droższych.

    Na konturówki nie wpadłam, bo zawsze wydawało mi się, że w swoim pierwotnym przeznaczeniu są mi zbędne, a wypełnianie nimi całych ust zajęłoby mi wieki. Wpadłam natomiast ostatnio na szminki w postaci hm... kredek. Najpierw kupiłam z Miss Sporty, dwie za jednym zamachem, ach te promocje w Rossmanie. Czerwona daję radę i to całkiem nieźle, bo spisuje się dużo lepiej (zwłaszcza jeśli chodzi o trwałość) od szminki z L'Oreal, a jednocześnie nie jest taka krwistoczerwona, tylko idealna. Natomiast nude została wygryziona przez szminkę tego samego rodzaju z... znów Lovely. Ta z Lovely jest przede wszystkim grubsza. To wciąż kredka, którą można dobrze zarysować usta, a jednocześnie idzie szybciej i sprawniej. Po drugie Miss Sporty ma drobinki, które moim zdaniem są absolutnie niedopuszczalne w szminkach nude (takie zboczenie) i jest dużo mniej trwała od tej z Lovely (Lovely ma u mnie mega propsy za trwałość - dwa zakupy i dwa tak udane!). Ta z Lovely ma też ciemniejszy kolor od MS, w opakowaniu czy na ręku może się wydawać wręcz za ciemna, ale na ustach jest doskonała.

    No, to wszystko,
    polecam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, nie sądziłam, że można się tak rozpisać pod wpisem kosmetycznym. Przywracasz mi wiarę w czytelnika! :D

      Usuń
  46. Ja jestem fanką matowych pomadek :). Konturówek używam sporadycznie i to tylko przy bardzo intensywnych kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Jeśli już, to kredka i szminka ;-) Nie potrafiłabym całkowicie zastąpić szminek kredkami, za bardzo lubię te pierwsze.

    OdpowiedzUsuń
  48. "Moje usta do najpełniejszych, najrówniejszych i najbardziej ogarniętych"
    Co to znaczy "ogarnięte usta" i "ogarnąć usta"?
    2x ogarnąć w jednym, krótkim punkcie.

    Nie ma innych słów? Myślę, że warto dbać o jakość wpisu także pod tym względem.

    OdpowiedzUsuń
  49. konturówka to must have w mojej kosmetyczce. najbardziej lubię wykręcane, których nie trzeba temperować. love it :-)

    OdpowiedzUsuń
  50. nie miałam nigdy konturówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Fantastyczny efekt matu znalazłam w pomadkach Golden Rose. W dodatku długo się utrzymują. Ale z kredki też chętnie skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Też lubię konturówki szczególnie te z Golden Rose za ich trwałość i cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Cześć, dzisiaj przy okazji wizyty w drogerii przypomniałam sobie o tym wpisie o kredkach i zaopatrzyłam się w Essence Wish me a rose - i jestem zachwycona! Dzięki za radę, właśnie teraz bardzo podobają mi się matowe usta i ta kredka jest taka super :) A bez Twojego wpisu na pewno nie zwróciłabym na nią uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie używam konturówek do ust - kontur robię szminką (pędzelkiem):)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja również przepadłam po zakupie pierwszej kredki z Golden Rose :)

    OdpowiedzUsuń