W ostatnich tygodniach drogerie i perfumerie chyba zmówiły się przeciwko mojemu dążeniu do kosmetycznego minimalizmu. Jedna po drugiej ogłaszały promocje, a moje "Niczego nie potrzebuję" brzmiało w głowie coraz mniej wyraźnie. Walczyłam jak mogłam i... prawie się udało. Kupiłam tylko dwie rzeczy, które prędzej czy później i tak bym kupiła. Co więcej, nie wydałam na nie nawet 10zł i okazały się na tyle dobre, że wylądowały w tym wpisie, więc mogę powiedzieć, że czuję się stuprocentowo rozgrzeszona.
Ulubieńców zebrała się w tym miesiącu aż piątka. Tak się jakoś złożyło, że tym razem to same niepozorne maleństwa, które skrywają fantastyczną zawartość. Wśród nich trzy produkty do oczu i okolic, coś do paznokci i mój absolutny hit do makijażu ust. Gotowi na kosmetyczne kuszenie? W takim razie zapraszam.
Cienie pod oczami to moja zmora. Od wielu lat, albo i nawet dziesięcioleci mają potrzebę wątpliwego upiększania mojej dolnej powieki, niezależnie od tego czy się wysypiam, czy nie. Powoli przestawałam już wierzyć, że jakiekolwiek kremy pod oczy na to działają, ale ta maska bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dostałam ją w przesyłce od Merlin.pl, którą pokazywałam w jednym z tygodni w zdjęciach. Oczywiście nie zlikwidowała moich cieni niczym permanentny korektor, ale śmiało mogę powiedzieć, że znacząco je zmniejszyła. Bardzo lubię jej lekką konsystencję i łagodność (moje oczy dość łatwo podrażnić). Świetnie nawilża skórę pod oczami - jeśli ja to zauważyłam, to znaczy, że jest naprawdę dobrze.
2) Gosh, Serum do rzęs Allongeant
Dostałam je jakiś czas temu w prezencie od Asi i odłożyłam gdzieś na półkę, z myślą "Kiedyś wypróbuję". Pamiętając o oglądanych na blogach produktach tego typu za 200-300zł, nie nastawiałam się na to, że serum za pięć razy mniej, może dać jakiekolwiek widoczne efekty. Takie myślenie jak zwykle wywiodło mnie w pole. Jakiś czas temu zaczęłam niezbyt regularnie traktować tym serum swoje mizerne rzęsy bez większego przekonania.
Wydawało mi się, że efekty nie są zbyt widoczne, ale pewnego dnia, gdy wychodziliśmy z domu mój mężczyzna zapytał: "Przyklejałaś sztuczne rzęsy? Bo masz takie jakieś długie.". Sądziłam, że to jedna z jego lizusowskich zagrywek, stosowanych, gdy z jakiegoś powodu wyprowadzi mnie z równowagi, ale przypomniawszy sobie wszystkie ostatnie dni, stwierdziłam, że to nie wchodzi w grę. Później również siostra zwróciła uwagę, że urosły mi rzęsy, uznałam więc, że coś w tym musi być. Od jakiegoś czasu zaczęłam stosować to serum bardziej regularnie i nawet ja zaczęłam dostrzegać efekty.
Strasznie żałuję, że wiedziona moim sceptycznym podejściem, nie zrobiłam zdjęcia swoim rzęsom na początku używania. Efekt "po" mogłyście zobaczyć kilka dni temu na Instagramie, na zdjęciu ze stokrotkami we włosach, komplecie z odbitym eyelinerem.
Znalazłam go w lutowej edycji Glossyboxa i już po pierwszym użyciu wiedziałam, że znalazłam w końcu preparat podkładowy, którego będzie mi się chciało używać. Wcześniej bywało z tym różnie. Zazwyczaj malowałam paznokcie dziesięć minut przed wyjściem, modląc się, by zdążył wyschnąć, więc o podkładzie nie było czasu nawet pomyśleć. Teraz, gdy maluję paznokcie, staram się wygospodarować czas, by go użyć. Z eliksirem lakier wygląda o wiele ładniej i przede wszystkim trzyma się na paznokciach dłużej. Co więcej, paznokcie z samą odżywką prezentują się o wiele estetyczniej, gdy nie chce mi się nakładać lakieru. Walorów pielęgnacyjno-naprawczych ocenić niestety nie mogę, bo z paznokciami problemów raczej nie mam.
Już od jakiegoś czasu poszukiwałam jasnoróżowej kredki do linii wodnej oka, ale na zakupach zawsze o niej zapominałam. W czasie promocji -40% trafiłam na rozświetlającą kredkę marki Essence i bez większego namysłu wrzuciłam ją do koszyka. W domu już po pierwszym nałożeniu wiedziałam, że to była dobra decyzja. Ma kremową konsystencję, dzięki której łatwo rozprowadza się po (dość ciężkiej we współpracy) linii wodnej i sprawia, że oko wydaje się bardziej wypoczęte. Wybrałam kolor 02, ale mam ochotę skusić się również na jedynkę. Ta kredka to w stu procentach to, czego szukałam.
5) Essence, Kredka do ust Lipliner
Wstyd się przyznawać, ale przez dwadzieścia pięć lat nie zdarzyło mi się użyć konturówki do ust. Sądziłam, że to niezbyt potrzebny wynalazek, a gdy w końcu kupiłam swoją pierwszą kredkę, zastanawiałam się jak mogłam bez nich żyć. Myślę, że niebawem zrobię wpis poświęcony w całości kredkom, a dziś o mojej ulubionej zdobyczy z tej kategorii. To również zdobycz z ostatniej promocji Natury - kolor numer 12, który zwie się Wish me a rose. Konturówki używam nie do końca standardowo - nie obrysowuję nią jedynie konturu, a pokrywam całe usta. Daje mi to efekt cudownego matu, do którego zawsze dążyłam. Urzekła mnie jej trwałość. Jeśli nic nie jem, potrafi spędzić na moich ustach nawet pięć godzin. Mój absolutny ideał.




Muszę koniecznie wypróbować tę maskę-krem pod oczy, ponieważ też mam problemy z cieniami. Wprawdzie mój korektor dosyć zręcznie je zakrywa, ale wolałabym się ich jakoś pozbyć. Dobry pomysł z wypełnianiem konturówką całej powierzchni ust! :D
OdpowiedzUsuń"Wstyd się przyznawać, ale przez dwadzieścia pięć lat nie zdarzyło mi się użyć konturówki do ust."? Wstyd się przyznać, ale ja przez dwadzieścia pięć lat życia nie używałam cieni, eyelinera i bronzera :D Do konturówki się jeszcze nie przekonałam, ale widzę, że powinnam i pewnie jutro się skończy na zakupach :)
OdpowiedzUsuńWstyd się przyznać, że przez 14 lat zupełnie się nie malowałam :)
UsuńOstatnio czytam tyle o dobrych kremach pod oczy, a sama mam jeszcze pół tony nicnierobiącego Sylveco... A wyrzucić żal. ;)
OdpowiedzUsuńMaska pod oczy bardzo mnie zaciekawiła :)
OdpowiedzUsuńwow, nie spodziewałam się, że Loreal da radę. Z ostrożnością podchodzę do wszytskiego x w 1, ale przekonałaś mnie...
OdpowiedzUsuńMuszę wypróbować tę maskę z Orientany, bo cienie pod oczami to również mój odwieczny problem (ciężkie życie alergików)
OdpowiedzUsuńKredka do ust bardzo fajna, zwykle takich nie używam, ale pewnie dostałabym szału na punkcie takiej, która by mi się wreszcie spodobała :)
OdpowiedzUsuńTa kredka Essence być może nada się także do rozświetlania wewnętrznych kącików oczu i pod łuk brwiowy. Kupiłam na prmocji podobną tylko marki Catrice i jestem nią oczarowana.
OdpowiedzUsuńMam ten sam problem z cieniami pod oczami. Bez względu na to czy się wyspałam czy nie, czy jestem opalona czy blada te cienie są i pewnie tam już pozostaną. Myślę, że to trochę genetyczna sprawa, bo moja mama ma tak samo.
OdpowiedzUsuńKoniecznie muszę wypróbować tą maskę-krem pod oczy na noc z czereśni japońskiej, chciałabym żeby zdziałała cuda :).
Maskę pod oczy będę musiała wypróbować bo też często mam oczy jakbym przez tydzień nie spała! ;)
OdpowiedzUsuńPrzydałaby mi się ta kredka do oczu :)
OdpowiedzUsuńNie miałam żadnego z tych produktów, chętnie wypróbowałabym maskę pod oczy i kredkę Essence :)
OdpowiedzUsuńMuszę koniecznie wypróbować krem pod oczy Orientana, bo póki co na moje cienie też nic nie pomaga.
OdpowiedzUsuńUwielbiam ten krem pod oczy świetnie na mnie działał teraz mam wersje z rozmarynem.
OdpowiedzUsuńEssence mnie kusi :) Ale już po promocjach, także może następnym razem. Moja zasada minimalizmu też nie poszła za dobrze przez te promocje.
OdpowiedzUsuńU mnie kuszenie przez promocje zakończyło się podobnie, kupiłam tylko 2 lakiery do paznokci (nowy, fajny kolor zawsze poprawia mi humor :)) z Twojej listy skusiłabym się na eliksir L'Oreal i kredkę do oczu. Gdy nie mam czasu na porządny makijaż, oprócz tuszu maluję właśnie tylko linię wodną i oczy jakoś tak od razu bardziej się "otwierają" :D
OdpowiedzUsuńKażdy z tych kosmetyków bardzo mnie zainteresował, nie znam żadnego z nich :) Ojjj, kusisz, kusisz :D
OdpowiedzUsuńOj tam od razu wstyd, ja nie uważam żeby konturówka była czymś ważnym w makijażu. Widziałam zbyt wiele przypadków nie-poprawnego jej użycia, że wolę, gdy jej po prostu nie ma :P
OdpowiedzUsuńKredka do linii wodnej fajna rzecz, też jeszcze nie dorosłam do niej, więc trochę poczeka :D
No i również mam problem z cieniami pod oczami, nie mam pojęcia od czego jest to zależne, natomiast chciałabym, żeby ich nie było, zatem mogłabym się o taką maskę pokusić ;p
Muszę wypróbowac tę kredkę z Essence :)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że Essence ma takie fajne kredki.
OdpowiedzUsuńTeż zbieram się do zakupu kredki na linię wodą już z miesiąc i co nie jestem w drogerii to zapominam hah :P Lubię Essence więc jak będę tym razem pamiętać to przygarnę ;)
OdpowiedzUsuńkosmetyki kosmetykami... ale zdradź skąd jest to cudne blaszane wiaderko w tle? (;
OdpowiedzUsuńKupiłam je na giełdzie kwiatowej :)
UsuńWidzę podobieństwo do siebie. Po pierwsze szukam dobrej kredki na linie wodną, także cielistej, bo mam z Golden Rose, ale jest twarda jak cholera. Po drugie sama nigdy także nie używałam konturówki do ust, a chce to zmienić, o przepraszam raz miałam jakąś z chińczyka i podobnie używałam jak Ty, że całe usta smarowałam, bo lubię ten efekt.
OdpowiedzUsuńŻadnego nie znam :)
OdpowiedzUsuńKochana, weź się nie postarzaj z tym 25 lat życia, no! A na tę kredkę z Essence mam ochotę, ale najpierw chcę wykorzystać z my secret :)
OdpowiedzUsuńteż bardzo lubię essence kredki do ust:)
OdpowiedzUsuńWłaśnie wczoraj kupiłam to serum Gosha i byłam ciekawa jak się sprawdza ale cieszę się że Ci tak ładnie wydłużył rzęsy bo widziałam na instagramie :)
OdpowiedzUsuńJa osobiście nie używam w ogóle konturówki, a o kredce rozświetlającej też sporo myślałam, ale jakoś mi nigdy nie po drodzę, co chyba oznacza, że mogę bez niej żyć. Bardzo mnie za to zaintrygował 7w1 z Loreala, jeszcze nie miałam okazji użyć tych lakierów pielęgnacyjnych od nich :)
OdpowiedzUsuńmam ten podkład z loreala, ale jeszcze czeka na użycie.. po twojej recenzji z pewnością szybciej pójdzie w ruch!
OdpowiedzUsuńPolecam poczytac o pasożytów w kontekście cieni pod oczami. Ja miałam wściekle brązowe cienie odkąd pamiętam. Po terapii przeciw pasożytom (mimo tego, że żadne badania nie wykazały ich obecności) nie muszę nawet używac korektora.
OdpowiedzUsuńPrzestały mi też wypadac włosy, które od lat wychodziły garściami.
kusisz, oj kusisz.. :)
OdpowiedzUsuńZainteresowała mnie maska-krem pod oczy. Jednak po wczorajszych (szalonych) zakupach w jednej z drogerii muszę trochę poczekać z jej kupnem :(
OdpowiedzUsuńDrobne rzeczy często cieszą najbardziej. Sama mam lakier z L'Oréal i również bardzo sobie chwalę.
OdpowiedzUsuńNa początku też bardzo polubiłam ten eliksir ale niestety w połowie butelki zgęstniał i nie nadaje się już do niczego :( Szkoda.
OdpowiedzUsuńSerio? Kurczę, szkoda. Gdybym kupiła go za cenę sugerowaną, to chyba ostro bym się wkurzyła!
Usuńodżywkę z loreala uwielbiam! tylko szkoda, ze końcówka mi tak zgluciała : c
OdpowiedzUsuńMoże wypróbuję tą maskę pod oczy. :) Mam ogromne problemy z cieniami pod oczami. Od dziecinstwa. :(
OdpowiedzUsuńPaula,pokaż tą kredkę na oku :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że w sieci znajdziesz wiele jej recenzji :)
UsuńDużo dobrego czytałam o tej kredce od Essence i chyba również się na nią skuszę:)
OdpowiedzUsuńJa mam ogromny problem z cieniami pod oczami, teraz używam kremu pod oczy z Sylveco, ale nie ukrywam, że orientana też mnie kusi:)
OdpowiedzUsuń