This is First Om Templates Demo Site

Kosmetyczni ulubieńcy miesiąca



  9 maja 2014    Etykiety: 
W ostatnich tygodniach drogerie i perfumerie chyba zmówiły się przeciwko mojemu dążeniu do kosmetycznego minimalizmu. Jedna po drugiej ogłaszały promocje, a moje "Niczego nie potrzebuję" brzmiało w głowie coraz mniej wyraźnie. Walczyłam jak mogłam i... prawie się udało. Kupiłam tylko dwie rzeczy, które prędzej czy później i tak bym kupiła. Co więcej, nie wydałam na nie nawet 10zł i okazały się na tyle dobre, że wylądowały w tym wpisie, więc mogę powiedzieć, że czuję się stuprocentowo rozgrzeszona.



Ulubieńców zebrała się w tym miesiącu aż piątka. Tak się jakoś złożyło, że tym razem to same niepozorne maleństwa, które skrywają fantastyczną zawartość. Wśród nich trzy produkty do oczu i okolic, coś do paznokci i mój absolutny hit do makijażu ust. Gotowi na kosmetyczne kuszenie? W takim razie zapraszam.



1) Orientana, Maska-krem pod oczy na noc z czereśni japońskiej

Cienie pod oczami to moja zmora. Od wielu lat, albo i nawet dziesięcioleci mają potrzebę wątpliwego upiększania mojej dolnej powieki, niezależnie od tego czy się wysypiam, czy nie. Powoli przestawałam już wierzyć, że jakiekolwiek kremy pod oczy na to działają, ale ta maska bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dostałam ją w przesyłce od Merlin.pl, którą pokazywałam w jednym z tygodni w zdjęciach. Oczywiście nie zlikwidowała moich cieni niczym permanentny korektor, ale śmiało mogę powiedzieć, że znacząco je zmniejszyła. Bardzo lubię jej lekką konsystencję i łagodność (moje oczy dość łatwo podrażnić). Świetnie nawilża skórę pod oczami - jeśli ja to zauważyłam, to znaczy, że jest naprawdę dobrze.



2) Gosh, Serum do rzęs Allongeant

Dostałam je jakiś czas temu w prezencie od Asi i odłożyłam gdzieś na półkę, z myślą "Kiedyś wypróbuję". Pamiętając o oglądanych na blogach produktach tego typu za 200-300zł, nie nastawiałam się na to, że serum za pięć razy mniej, może dać jakiekolwiek widoczne efekty. Takie myślenie jak zwykle wywiodło mnie w pole. Jakiś czas temu zaczęłam niezbyt regularnie traktować tym serum swoje mizerne rzęsy bez większego przekonania. 

Wydawało mi się, że efekty nie są zbyt widoczne, ale pewnego dnia, gdy wychodziliśmy z domu mój mężczyzna zapytał: "Przyklejałaś sztuczne rzęsy? Bo masz takie jakieś długie.". Sądziłam, że to jedna z jego lizusowskich zagrywek, stosowanych, gdy z jakiegoś powodu wyprowadzi mnie z równowagi, ale przypomniawszy sobie wszystkie ostatnie dni, stwierdziłam, że to nie wchodzi w grę. Później również siostra zwróciła uwagę, że urosły mi rzęsy, uznałam więc, że coś w tym musi być. Od jakiegoś czasu zaczęłam stosować to serum bardziej regularnie i nawet ja zaczęłam dostrzegać efekty.

Strasznie żałuję, że wiedziona moim sceptycznym podejściem, nie zrobiłam zdjęcia swoim rzęsom na początku używania. Efekt "po" mogłyście zobaczyć kilka dni temu na Instagramie, na zdjęciu ze stokrotkami we włosach, komplecie z odbitym eyelinerem.



3) L'Oreal, Odżywczy eliksir do paznokci la manicure 7w1 

Znalazłam go w lutowej edycji Glossyboxa i już po pierwszym użyciu wiedziałam, że znalazłam w końcu preparat podkładowy, którego będzie mi się chciało używać. Wcześniej bywało z tym różnie. Zazwyczaj malowałam paznokcie dziesięć minut przed wyjściem, modląc się, by zdążył wyschnąć, więc o podkładzie nie było czasu nawet pomyśleć. Teraz, gdy maluję paznokcie, staram się wygospodarować czas, by go użyć. Z eliksirem lakier wygląda o wiele ładniej i przede wszystkim trzyma się na paznokciach dłużej. Co więcej, paznokcie z samą odżywką prezentują się o wiele estetyczniej, gdy nie chce mi się nakładać lakieru. Walorów pielęgnacyjno-naprawczych ocenić niestety nie mogę, bo z paznokciami problemów raczej nie mam.



4) Essence, Big Bright Eyes kredka do oczu

Już od jakiegoś czasu poszukiwałam jasnoróżowej kredki do linii wodnej oka, ale na zakupach zawsze o niej zapominałam. W czasie promocji -40% trafiłam na rozświetlającą kredkę marki Essence i bez większego namysłu wrzuciłam ją do koszyka. W domu już po pierwszym nałożeniu wiedziałam, że to była dobra decyzja. Ma kremową konsystencję, dzięki której łatwo rozprowadza się po (dość ciężkiej we współpracy) linii wodnej i sprawia, że oko wydaje się bardziej wypoczęte. Wybrałam kolor 02, ale mam ochotę skusić się również na jedynkę. Ta kredka to w stu procentach to, czego szukałam.



5) Essence, Kredka do ust Lipliner

Wstyd się przyznawać, ale przez dwadzieścia pięć lat nie zdarzyło mi się użyć konturówki do ust. Sądziłam, że to niezbyt potrzebny wynalazek, a gdy w końcu kupiłam swoją pierwszą kredkę, zastanawiałam się jak mogłam bez nich żyć. Myślę, że niebawem zrobię wpis poświęcony w całości kredkom, a dziś o mojej ulubionej zdobyczy z tej kategorii. To również zdobycz z ostatniej promocji Natury - kolor numer 12, który zwie się Wish me a rose. Konturówki używam nie do końca standardowo - nie obrysowuję nią jedynie konturu, a pokrywam całe usta. Daje mi to efekt cudownego matu, do którego zawsze dążyłam. Urzekła mnie jej trwałość. Jeśli nic nie jem, potrafi spędzić na moich ustach nawet pięć godzin. Mój absolutny ideał.


About Paula | one little smile

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Maecenas euismod diam at commodo sagittis. Nam id molestie velit. Nunc id nisl tristique, dapibus tellus quis, dictum metus. Pellentesque id imperdiet est.

43 komentarze:

  1. Muszę koniecznie wypróbować tę maskę-krem pod oczy, ponieważ też mam problemy z cieniami. Wprawdzie mój korektor dosyć zręcznie je zakrywa, ale wolałabym się ich jakoś pozbyć. Dobry pomysł z wypełnianiem konturówką całej powierzchni ust! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. "Wstyd się przyznawać, ale przez dwadzieścia pięć lat nie zdarzyło mi się użyć konturówki do ust."? Wstyd się przyznać, ale ja przez dwadzieścia pięć lat życia nie używałam cieni, eyelinera i bronzera :D Do konturówki się jeszcze nie przekonałam, ale widzę, że powinnam i pewnie jutro się skończy na zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, że przez 14 lat zupełnie się nie malowałam :)

      Usuń
  3. Ostatnio czytam tyle o dobrych kremach pod oczy, a sama mam jeszcze pół tony nicnierobiącego Sylveco... A wyrzucić żal. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Maska pod oczy bardzo mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, nie spodziewałam się, że Loreal da radę. Z ostrożnością podchodzę do wszytskiego x w 1, ale przekonałaś mnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wypróbować tę maskę z Orientany, bo cienie pod oczami to również mój odwieczny problem (ciężkie życie alergików)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kredka do ust bardzo fajna, zwykle takich nie używam, ale pewnie dostałabym szału na punkcie takiej, która by mi się wreszcie spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta kredka Essence być może nada się także do rozświetlania wewnętrznych kącików oczu i pod łuk brwiowy. Kupiłam na prmocji podobną tylko marki Catrice i jestem nią oczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ten sam problem z cieniami pod oczami. Bez względu na to czy się wyspałam czy nie, czy jestem opalona czy blada te cienie są i pewnie tam już pozostaną. Myślę, że to trochę genetyczna sprawa, bo moja mama ma tak samo.
    Koniecznie muszę wypróbować tą maskę-krem pod oczy na noc z czereśni japońskiej, chciałabym żeby zdziałała cuda :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Maskę pod oczy będę musiała wypróbować bo też często mam oczy jakbym przez tydzień nie spała! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przydałaby mi się ta kredka do oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam żadnego z tych produktów, chętnie wypróbowałabym maskę pod oczy i kredkę Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę koniecznie wypróbować krem pod oczy Orientana, bo póki co na moje cienie też nic nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam ten krem pod oczy świetnie na mnie działał teraz mam wersje z rozmarynem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Essence mnie kusi :) Ale już po promocjach, także może następnym razem. Moja zasada minimalizmu też nie poszła za dobrze przez te promocje.

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie kuszenie przez promocje zakończyło się podobnie, kupiłam tylko 2 lakiery do paznokci (nowy, fajny kolor zawsze poprawia mi humor :)) z Twojej listy skusiłabym się na eliksir L'Oreal i kredkę do oczu. Gdy nie mam czasu na porządny makijaż, oprócz tuszu maluję właśnie tylko linię wodną i oczy jakoś tak od razu bardziej się "otwierają" :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdy z tych kosmetyków bardzo mnie zainteresował, nie znam żadnego z nich :) Ojjj, kusisz, kusisz :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj tam od razu wstyd, ja nie uważam żeby konturówka była czymś ważnym w makijażu. Widziałam zbyt wiele przypadków nie-poprawnego jej użycia, że wolę, gdy jej po prostu nie ma :P
    Kredka do linii wodnej fajna rzecz, też jeszcze nie dorosłam do niej, więc trochę poczeka :D
    No i również mam problem z cieniami pod oczami, nie mam pojęcia od czego jest to zależne, natomiast chciałabym, żeby ich nie było, zatem mogłabym się o taką maskę pokusić ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę wypróbowac tę kredkę z Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiedziałam, że Essence ma takie fajne kredki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Też zbieram się do zakupu kredki na linię wodą już z miesiąc i co nie jestem w drogerii to zapominam hah :P Lubię Essence więc jak będę tym razem pamiętać to przygarnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. kosmetyki kosmetykami... ale zdradź skąd jest to cudne blaszane wiaderko w tle? (;

    OdpowiedzUsuń
  23. Widzę podobieństwo do siebie. Po pierwsze szukam dobrej kredki na linie wodną, także cielistej, bo mam z Golden Rose, ale jest twarda jak cholera. Po drugie sama nigdy także nie używałam konturówki do ust, a chce to zmienić, o przepraszam raz miałam jakąś z chińczyka i podobnie używałam jak Ty, że całe usta smarowałam, bo lubię ten efekt.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kochana, weź się nie postarzaj z tym 25 lat życia, no! A na tę kredkę z Essence mam ochotę, ale najpierw chcę wykorzystać z my secret :)

    OdpowiedzUsuń
  25. też bardzo lubię essence kredki do ust:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Właśnie wczoraj kupiłam to serum Gosha i byłam ciekawa jak się sprawdza ale cieszę się że Ci tak ładnie wydłużył rzęsy bo widziałam na instagramie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja osobiście nie używam w ogóle konturówki, a o kredce rozświetlającej też sporo myślałam, ale jakoś mi nigdy nie po drodzę, co chyba oznacza, że mogę bez niej żyć. Bardzo mnie za to zaintrygował 7w1 z Loreala, jeszcze nie miałam okazji użyć tych lakierów pielęgnacyjnych od nich :)

    OdpowiedzUsuń
  28. mam ten podkład z loreala, ale jeszcze czeka na użycie.. po twojej recenzji z pewnością szybciej pójdzie w ruch!

    OdpowiedzUsuń
  29. Polecam poczytac o pasożytów w kontekście cieni pod oczami. Ja miałam wściekle brązowe cienie odkąd pamiętam. Po terapii przeciw pasożytom (mimo tego, że żadne badania nie wykazały ich obecności) nie muszę nawet używac korektora.
    Przestały mi też wypadac włosy, które od lat wychodziły garściami.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zainteresowała mnie maska-krem pod oczy. Jednak po wczorajszych (szalonych) zakupach w jednej z drogerii muszę trochę poczekać z jej kupnem :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Drobne rzeczy często cieszą najbardziej. Sama mam lakier z L'Oréal i również bardzo sobie chwalę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Na początku też bardzo polubiłam ten eliksir ale niestety w połowie butelki zgęstniał i nie nadaje się już do niczego :( Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Kurczę, szkoda. Gdybym kupiła go za cenę sugerowaną, to chyba ostro bym się wkurzyła!

      Usuń
  33. odżywkę z loreala uwielbiam! tylko szkoda, ze końcówka mi tak zgluciała : c

    OdpowiedzUsuń
  34. Może wypróbuję tą maskę pod oczy. :) Mam ogromne problemy z cieniami pod oczami. Od dziecinstwa. :(

    OdpowiedzUsuń
  35. Paula,pokaż tą kredkę na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dużo dobrego czytałam o tej kredce od Essence i chyba również się na nią skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja mam ogromny problem z cieniami pod oczami, teraz używam kremu pod oczy z Sylveco, ale nie ukrywam, że orientana też mnie kusi:)

    OdpowiedzUsuń