Kiedy zaczynałam pisać bloga, publikowałam tutaj relacje z niemal
wszystkich moich zakupów. Każdy nowy element garderoby, biblioteczki,
kosmetyczki, czy wystroju kuchni był okazją do stworzenia jakże ambitnego i wyszukanego wpisu. Dziś
wracam do nich z lekkim zażenowaniem (a właściwie to z całkiem dużym
facepalmem), ale dzięki nim widzę jak bardzo zmieniło się moje podejście
do blogowania przez te wszystkie lata.
Ostatnio pomyślałam, że może jednak nie warto całkowicie rezygnować z
zakupowych wpisów. Wystarczy przecież trochę podrasować tę ideę, by
stworzyć z niej coś ciekawego. Niedługo potem pojawił się pomysł
pokazywania co jakiś czas najlepszych zakupów z danego miesiąca lub
kilku miesięcy. W bardzo podobnej formie serwuję co jakiś czas kosmetycznych ulubieńców, więc mam nadzieję, że taka odmiana również się
przyjmie.
Właściwie to nie do końca mój zakup, bo dostałam ją w prezencie, ale prędzej czy później ta pozycja i tak trafiłaby do mojego książkowego zbioru. W pierwszej chwili uznałam jej objętość (ponad 700 stron!) za niezłe wyzwanie, ale pochłaniam kolejne strony szybciej, niż myślałam, ciesząc się, że mimo iż za mną już ponad dwie setki, ciągle nie jestem nawet w połowie. Co prawda jej gabaryty do najmniejszych nie należą i nie ma mowy o pieszej wycieczce z książką pod pachą (no chyba, że ktoś lubi mieć dodatkowe obciążenie), ale nawet to nie jest w stanie mnie zniechęcić. Pochłaniam kolejne rozdziały z wielkim zaciekawieniem. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się czy warto sięgnąć po tę pozycję, to bez najmniejszych wątpliwości odpowiadam: warto!
2) Cotton balls
Nie pamiętam już gdzie po raz pierwszy zobaczyłam te genialne lampki, ale od razu pomyślałam, że chcę je mieć. Wzdychałam do nich dobre dwa lata, jednak ciągle był to jeden z tych wydatków, które zawsze są spychane gdzieś na koniec listy. Te podchody trwały i trwały, aż w końcu stwierdziłam, że muszę się w końcu zdecydować, bo będę się tak czaić całe życie. Tego samego dnia scrollując stronę http://www.mojekupony.pl/ znalazłam kupon zniżkowy do sklepu Mybaze. Zajrzałam i... trafiłam na moje lampki. Tym razem nie pozwoliłam dojść do głosu rozsądkowi, za którym szło stado wymówek. Kliknęłam, kupiłam i od poniedziałku są już na honorowym miejscu na komodzie. Ani trochę nie żałuję tego chwilowego zakupoholizmu. Bardzo klimatycznie spędza mi się przy nich wieczory.
Wspominałam już kiedyś, że od jakiegoś czasu szukam koszuli idealnej, ciągle zadowalając się jedynie czymś, określanym przeze mnie mianem „może być”. Tym razem trafiłam jednak idealnie i jak to zwykle w takich sytuacjach bywa - znalazłam ją przypadkiem. Weszłam do House'a z siostrą. Przechadzałam się między półkami z myślą, że chyba jestem już za stara na tę markę i wtedy natknęłam się na to błękitne cudo. Właściwie mogłabym ją kupić bez mierzenia, bo od razu wiedziałam, że to jest to. Nawet fakt, że dwa dni po moich zakupach rozpoczęła się promocja -40%, nie był w stanie zepsuć radości z tej zdobyczy, a sami przyznacie, że to już coś.
4) Kokarda do włosów
Jeśli zaglądacie od czasu do czasu na moje konto na Instagramie, pewnie poznałyście już moją nową słabość – kokardy do włosów. Początkowo były głównie pomocnikami w ujarzmianiu włosów w domowych pieleszach, ale ostatnio coraz częściej zdarza mi się wychodzić w nich do ludzi. Moją bezapelacyjną ulubienicą jest widoczna na zdjęciu powyżej kokarda z eBaya. O ile dobrze pamiętam, zapłaciłam za nią około 6 złotych. Od razu stała się moim ulubionym sposobem na ukrywanie faktu, że od dawna nie widziałam się ze swoim fryzjerem.





Cotton Balls ciągle za mną chodzą, niestety zawsze szkoda mi pieniędzy.
OdpowiedzUsuńCzy myślisz że te Cotton Balls nadawały by się jako "lampka nocna" zamontowane na wezgłowiu łóżka?
OdpowiedzUsuńJeśli masz na myśli lampkę mającą tworzyć romantyczny nastrój, to jak najbardziej, do czytania sprawdzą się raczej średnio ;)
UsuńBardzo podobają mi się lampki z serii cotton balls, i mam nadzieję że i u mnie w końcu zawitają :)
OdpowiedzUsuńSuper jest ta kokarda ! :) CHyba też muszę przejrzeć ebay ! :)
OdpowiedzUsuńCotton balls niesamowicie mi się podobają tylko nie wiem czy znalazłabym u siebie dla nich miejsce ;)
OdpowiedzUsuńmam dwie kokardki do włosów, biała i granatową:)
OdpowiedzUsuńJa już mam dwa komplety CB, poluję na okazje, często są zniżki na FB np. 20% ;)
OdpowiedzUsuńWarto :)
Czas w końcu przeczytać tę księgę :)
OdpowiedzUsuńJa też choruję na te "kulki" ale jeszcze ta choroba troszeczkę potrwa... ;)
OdpowiedzUsuńŚliczna koszula i kokarda :)
Lampki Cotton balls są świetne! Też bardzo lubię kokardki, ostatnio kupiłam sobie niebieską, która świetnie wygląda na rudych włosach :)
OdpowiedzUsuńLapki są zacne:D ja ostanio upolowałam dwie kiecki za 23zł każda:D
OdpowiedzUsuńBardzo podobają mi się te lampeczki, cudny daja efekt :) i ta kokardka, bardzo urocza :)
OdpowiedzUsuńZ chęcią przeczytałabym biografię Jobsa ale sięgnęłabym chyba bo ebooka patrząc na jej gabaryty. Masz rację, chodzenie z taką książką w torebce to byłby niezły wyczyn. I siłownia nie potrzebna. :)
OdpowiedzUsuńja uwielbiam błękitne koszule, widac ze nawet typowo młodzieżowe marki mają je w swoich kolekcjach
OdpowiedzUsuńWOW, kokarda super o ile masz nie więcej niż 15 lat....
OdpowiedzUsuńpiękna kokarda :)
OdpowiedzUsuńOj te lampki też na nie choruję, a kokardę do włosow zrobiłam sobie sama skórzaną wygląda świetnie, dziś w niej wyszłam do ludzi ;)
OdpowiedzUsuńLampki wyglądają bajecznie :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam koszule, a ta jest piękna. Myślę, że guziki, inne niż białe, dużo tu dały ;)
OdpowiedzUsuńJa również nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości ;)
UsuńŚliczne te lampki :)
OdpowiedzUsuńJestem absolutnie zachwycona tymi lampkami - kulami! *_* I kokardką! Jest przeurocza! Zresztą koszula też bardzo mi się podoba. Bardzo udane zakupy ^^
OdpowiedzUsuńTeż już od jakiegoś czasu policję na CB i chyba się w końcu skuszę, bo wyglądają niesamowicie.
OdpowiedzUsuńPytanie z innej beczki - czy szampon z ostatniego zdjęcia Schwarzkopf jest godny polecenia?
Pozdrawiam!
Na zdjeciu jest akurat balsam, nie szampon. Szampon tez mam, ale użyłam go dopiero jeden raz i to zaledwie kilkanaście minut temu, więc wiele o nim jeszcze powiedzieć nie mogę ;)
UsuńSłyszałam już dużo dobrego o biografii Jobsa, ponoć nie ukrywali w niej też jego słabych stron. To musi być całkiem interesujące. Mam nadzieję, że kiedyś ta książka wpadnie w moje ręce!
OdpowiedzUsuńA lampki robią cudne cienie;)
Tak, to prawda. Przez cały czas zastanawiam się, czy Jobs był większym dziwakiem, czy geniuszem ;)
UsuńTeż mam tą koszulę, kupiłam akurat na -40% i byłam mega zadowolona, świetna koszula i jeszcze ta cena! Niestety do czasu... prania. Zafarbiły guziki. I teraz koszula ma jasno brązowe plamy obok guzików i na plecach - odbite guziki. Próbowałam to wyprać, ale nie chce zejść, także koszulę muszę zanieść do reklamacji. Mam nadzieje, że ją przyjmą... szkoda mi tylko tej koszuli, bo jest naprawdę świetna!
OdpowiedzUsuńPoważnie? Swoją prałam dotąd jedynie recznie i aż się boję włożyć ja teraz do pralki!
UsuńNiestety. Ale dziwne jest to, że mam z house'a też inną koszulę, ale ma te same guziki i wszystko było w porządku. Nie rozumiem tego. A prałam w 30 stopniach.
UsuńJa swojej koszuli cały czas szukam. W każdej, którą do tej pory mierzyłam wyglądam jak kluska :D ale cóż trzeba odłożyć słodycze, może wtedy znajdę coś dla siebie.
OdpowiedzUsuńKokardka jest super! Muszę zajrzeć na Twój Instagram, żeby zobaczyć jak wygląda na włosach.
PS. Dla leniwców przydałby się odnośnik do Instagrama na blogu;)
Pracuję nad tym, ale trochę ciężko mi połączyć instagramowy widget z moją wizją minimalizmu na blogu ;)
UsuńTe lampki są genialne.
OdpowiedzUsuńte lampki i koszula to naprawdę najlepszy zakup!!! :)
OdpowiedzUsuńteż długo się wahałam i ponad tydzień temu skusiłam się na Cotton Balls :) postawiłam na biel, szarości i kilka fioletowych kul :) są genialne
OdpowiedzUsuńCo to jest facepalm?
OdpowiedzUsuńA już wiem. Znalazłam znaczenie "scrollując" Google. Języku Polski wróć!
Usuńmyślałam, że to mucha a nie kokarda :)
OdpowiedzUsuńmarzą mi się cotton balls, niesamowity nastrój robią!
te lampki też są na mojej odwiecznej wishliście:) mam upatrzone kolory nawet...czekają na swoją kolej:)
OdpowiedzUsuńHouse ma całkiem fajne rzeczy,w przystępnych cenach. Te lampki cudne i nietuzinkowe, kokardka słodka..książka na pewno ciekawa.
OdpowiedzUsuńCotton Balls dają śliczny efekt.
OdpowiedzUsuńi ja nie żałuje zakupu moich cotton balls,dają cudowne światło :)
OdpowiedzUsuńkoszula bardzo mi się podoba, ja swoją idealną kupiłam w Sinsay :)
wszystkie rzeczy chyba widziałam już u Ciebie na instagramie... Cooton Balls za mną chodzą, ale boję się, że dzieciaki by mi je dopadły... Myślałam, że może sukienkę już upolowałaś :)
OdpowiedzUsuńTeraz te lampki skradły moje serce! :)
OdpowiedzUsuńŚwietna koszula, ale czy mocno się gniecie? Staram się unikać takich, które 2 minuty po zejściu z deski do prasowania znowu są pogniecione ;)
OdpowiedzUsuńA cotton balls... No cóż, nie będę oryginalna - dają piękny efekt i też bym kiedyś chciała, ale to kiedyś kiedyś, jak zaspokoję inne potrzeby.
Nie trzeba się załamywać swoim dawnym podejściem do blogowania, wszyscy się zmieniamy! :)
OdpowiedzUsuńKoszule stały się moją miłością od kiedy poszłam na studia i wiem, że naprawdę ciężko kupić odpowiednią dla siebie, która spełnia wszystkie nasze oczekiwania i w której czujemy się po prostu dobrze :)
OdpowiedzUsuńTwoja jest genialna, ja niestety źle wyglądam z takim kolorze dlatego też wybieram ciemniejsze, ciepłe odcienie :)
Cotton Balls mi się marzą. Koszula jest świetna, przydałaby mi się taka. A biografię Jobsa powinnam już dawno przeczytać, shame on me ...
OdpowiedzUsuńAle cudowny nastrój tworzą te cotton balls! WOW :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZakochałam się w błękitnej koszuli! Jutro śmigam do House'a :D
OdpowiedzUsuńMam ten sam obrazek Less is more. :D i tak samo przy tym te lampki :D
OdpowiedzUsuńKoszula jest świetna! Miałam podobną z Mango i jak zwykle musiałam ją poplamić :-( Zobaczę czy jeszcze w Housie są jeszcze te koszule, bo szukam odpowiednika.
OdpowiedzUsuńKoszula piękna, chyba przejdę się do house''a choć odczucia co do marki mam podobne to jednak czasami można tam znaleźć prawdziwe perełki:) do kokardkę jakoś nie mogę się przekonać choć są naprawdę słodkie do mnie po prostu nie pasują:(
OdpowiedzUsuńTrzy ostatnie z wielką przyjemnością zobaczyłabym u siebie
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o biografię to zatrzymałam się niestety na filmie.A te kulki są śliczne :)
OdpowiedzUsuńPierwszy raz widzę te lampki, ale rzeczywiście łapią za serce :) Piękna koszula :)
OdpowiedzUsuńMuszę koniecznie poszukać w Range'u Cotton Balls bo bardzo spodobała mi się Twoja kompozycja! Jak tylko zakupimy drugą białą komodę, to na pewno podobna dekoracja zagości i u mnie
OdpowiedzUsuńps. świetne hasło w ramce!