This is First Om Templates Demo Site

Cztery ulubione aplikacje ostatnich miesięcy



  5 lutego 2015    Etykiety: 
Kilka miesięcy temu opublikowałam wpis o moich ulubionych aplikacjach na Androida. Nie miałam wówczas zielonego pojęcia, że to tak pożądana przez czytelników treść. Wpis w kilka dni stał się najchętniej czytanym, a ja kilka miesięcy później uznałam, że może warto uczynić z tego regularną serię. Postanowiłam raz na jakiś dzielić się swoimi odkryciami. Nie chcę niczego sobie narzucać, dlatego zamiast ustalać częstotliwość, zakładam po prostu, że będę się z nimi pojawiać, ilekroć zbiorę przynajmniej cztery ciekawe i godne polecenia aplikacje.

Zanim zacznę, odeślę do pierwszych dwóch wpisów na temat ciekawych aplikacji. Jeśli je przegapiliście, koniecznie nadróbcie - tam znajdziecie moje absolutne telefoniczno-tabletowe "mast hewy".





1) Qpony

Gdybym mieszkała w Stanach Zjednoczonych, byłabym pewnie jedną z tych kobiet, które pokazują w programach o łowcach promocji na TLC. Dość regularnie śledzę informacje o zniżkach (co pewnie już zauważyliście, czytając wpisy na ich temat) i kiedy odkryłam tę aplikację, miałam wrażenie, że ktoś stworzył ją z myślą o mnie. Źródło mojej wiedzy o zniżkach, promocjach, wyprzedażach wszelakich i jednocześnie główna przyczyna opróżniania portfela. Zrezygnowałam z połowy sklepowych newsletterów odkąd poznałam tę aplikację. Cieszy mnie, że nie ma w niej ofert typu "Wyprzedaż do -30%" czy "Raty 0% na zraszacz sztucznej trawy". Nic z tych rzeczy - sam konkret. Podoba mi się również opcja wyszukiwania według lokalizacji umożliwiająca szukanie rabatów już podczas zakupów. Łapię się na tym, że teraz każdy zakup poprzedzam szukaniem zniżek.

2) Offtime

Doceniam czasy, w których przyszło mi żyć, cieszy mnie łatwość dostępu do informacji, ale czasem jest ich zwyczajnie zbyt wiele. Ktoś dzwoni, ktoś przesyła smsa, klient poczty co chwilę wyświetla powiadomienia o nowych mailach, media społecznościowe przypominają o niezaakceptowanym zaproszeniu, messenger ani na chwile nie przestaje wyświetlać chmurki informującej o nowej wiadomości, a potem dziwię się, że nie potrafię się na niczym skupić. Nawet czytanie książki potrafiłam przerywać po kilkanaście razy, za każdym razem gubiąc wątek. W końcu dałam się przekonać do Offtime. Za pośrednictwem tej aplikacji możemy wyciszyć lub całkowicie wyłączyć powiadomienia, a także połączenia przychodzące i smsy. Co więcej, możemy stworzyć wyjątki, czyli osoby, od których chcemy otrzymywać połączenia oraz aplikacje, które nie mają zakazu wyświetlania powiadomień. Dobrą opcją jest również fakt, że kiedy w przypływie impulsu zechcemy te blokady wyłączyć, by czterdziesty drugi raz tego dnia sprawdzić maila, musimy najpierw odczekać 60 sekund. To często skutecznie otrzeźwia i przypomina jaki jest cel tego wyciszenia.


3) Bluelight Filter

Kiedyś używałam wszystkich swoich sprzętów na maksymalnym poziomie podświetlenia ekranu, niezależnie od tego czy byłam w pomieszczeniu, czy na zewnątrz, ani od tego, czy był to dzień, czy noc. Ilekroć ktoś bardziej wtajemniczony spoglądał na mój telefon, padało zdanie "Nie bolą Cię oczy?". Wtedy wrzucałam ich do jednego wora razem ze wszystkimi malkontentami świata, dziś sama często wypowiadam to pytanie. Cała sprawa rozbija się o to, że tylko wydaje nam się, że przy mniej podświetlonym ekranie będziemy gorzej widzieć. Tak naprawdę wszystko to jest kwestią przyzwyczajenia. Wystarczy spędzić choć jeden dzień z przyciemnionym ekranem, by stwierdzić, że wcześniejsza opcja była wręcz oślepiająca. Ja w zaledwie parę dni z maksymalnego poziomu przeszłam do tego minimalnego, ale okazało się, że to mi nie wystarcza. Kiedy korzystałam z telefonu lub tabletu zaraz po przebudzeniu, czy w nocy, gdy było już zupełnie ciemno, nawet ten najmniejszy stopień podświetlenia wydawał się trochę rażący. Wtedy poznałam Bluelight Filter, który redukuje poziom niebieskiego światła na ekranie. Poziom natężenie filtru można ustawić według własnych upodobań, a włączenie go sprowadza się do jednego kliknięcia. To mój podstawowy towarzysz bezsennych nocy.



4) Stick hero

Naczelny zabijacz czasu ostatnich miesięcy. Posta gra, w której rozciągamy drążek na odpowiednią wysokość, tak by po jego przewróceniu umożliwić postaci przejście przez platformy (Sorry, starałam się bardziej zrozumiale, ale nie da się, naprawdę!). Teoretycznie ściągnęłam ją na wypadek jakiejś wizyty w poczekalni, ale pierwszy wieczór po jej pobraniu zmarnowałam na rozciąganie patyków. Wciąga niemożliwie! Po krótkim czasie zaczęłam łapać się na tym, że już jakiś osiemnasty raz powtarzam sobie myśl: "No dobra, ostatnia próba".


A skoro już wspominam o telefonach i tabletach, polecam zajrzeć do wpisów z tapetami:

http://www.onelittlesmile.pl/2014/07/4-tapety-na-telefon-do-pobrania.htmlhttp://www.onelittlesmile.pl/2014/11/4-tapety-na-telefon-i-tablet.html

About Paula | one little smile

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Maecenas euismod diam at commodo sagittis. Nam id molestie velit. Nunc id nisl tristique, dapibus tellus quis, dictum metus. Pellentesque id imperdiet est.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz