This is First Om Templates Demo Site

Czy warto przeczytać książki Reginy Brett?



  13 lutego 2015    Etykiety: 
Długo zwlekałam z podzieleniem się opinią na temat twórczości Reginy Brett. Dwie z trzech książek z jej dorobku - "Bóg nigdy nie mruga" oraz "Jesteś cudem" - dostałam w prezencie kilka miesięcy temu, ale były tak rozchwytywane przez wszystkie kobiety w mojej rodzinie, że wróciły do mnie dopiero teraz. Popularnością mogłyby śmiało konkurować z Greyem i jego odcieniami szarości, choć w ich przypadku sława wydaje się być o wiele bardziej zasłużona.

Gdybym miała opisać te dwie pozycje jednym zdaniem, powiedziałabym, że to takie przewodniki po życiu, przypominające o tym co ważne i wyzwalające pragnienie bycia lepszym człowiekiem. Obydwie składają się z 50 krótkich felietonów pełnych optymizmu, pozytywnego myślenia i wiary w ludzi. Wiele osób klasyfikuje je jako typowe poradniki, ale moim zdaniem daleko im do klasycznych pozycji tego typu. Nie ma tu tak często spotykanej w poradnikach propagandy sukcesu, rad, które już w trakcie czytania wydają się być zupełnie oderwane od rzeczywistości. Są za to proste, szczere, czasem nawet ocierające się o banał przemyślenia wysnute na podstawie własnych i cudzych doświadczeń.




A skoro już wspominam o banałach: Sięgając pierwszy raz po "Bóg nigdy nie mruga" spodziewałam się dużej dawki frazesów, w tego typu tematyce trudno ich uniknąć. Faktycznie, podczas czytania wielu zdań trudno oprzeć się myśli: "Gdzieś to już czytałam/słyszałam", ale wszystko to opakowane jest w historię życia autorki na tyle zręcznie, że przez długi czas udaje się uniknąć znużenia.

Pierwsza część - "Bóg nigdy nie mruga" jest idealnym kompanem na momenty, w których wszystko wydaje się iść nie po naszej myśli, to taki sposób na zatrzymanie się i spojrzenie na swoje problemy z innej perspektywy. "Jesteś cudem" z kolei motywuje do stania się lepszą wersją samego siebie. Początkowo chciałam tu napisać, że obydwie książki Reginy biorą za fraki i porządkują życiowe priorytety, ale w przypadku tej autorki trafniejszym będzie raczej stwierdzenie, że obejmują ramieniem i oprowadzają po zakamarkach człowieczeństwa.

Nie sądźcie jednak, że to lektury bez wad. Nie wszystkie rozdziały pochłonęłam z taką samą ciekawością. Niektóre wręcz pomijałam, stwierdzając w trakcie czytania, że są koszmarnie naiwne. Były też takie łudząco do siebie podobne, wywołujące myśl: "Ileż można". Najbardziej jednak irytowała mnogość nawiązań do wiary. Unikam jak mogę poradników sprowadzających rozwiązanie wszystkich ludzkich problemów do powierzenia ich Bogu, a w przypadku niektórych rozdziałów miałam wrażenie, że właśnie taki rodzaj literatury czytam. Trudno krytykować osobę głęboko wierzącą za wyrażanie swoich przekonań wartości, jednak sądzę, że w wielu miejscach można było tego uniknąć.

Najbardziej utkwił mi w pamięci jeden rozdział: ten, w którym autorka opisuje swoją heroiczną walkę o życiowy cel - zostanie dziennikarką poczytnej gazety. W trakcie czytania tego felietonu, co najmniej kilka razy pomyślałam, że ja już po pierwszych porażkach, cierpkich słowach wykładowców, pracodawców dałabym za wygraną. Zaimponował mi fakt, że nie dała sobie wmówić, że jest do niczego i osiągnęła swój cel. Takich wartych zapamiętania rozdziałów było więcej, ale ten zapamiętałam szczególnie. Pewnie pierwszy lepszy psycholog dorobiłby do tego teorię głoszącą, że odniosłam to do swojego łatwego zniechęcania się i niestety musiałabym się z nią zgodzić.

Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule, powiedziałabym: Warto, zwłaszcza, gdy akurat potrzebujesz pozytywnego kopniaka i otrzeźwienia. Nie da się w tego typu książkach uniknąć banałów i chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Sztuką jest napisać o rzeczach, które teoretycznie wiedzą wszyscy w taki sposób, by wywołać emocje, potrzebę zmian i wiarę we własne możliwości. Nie wszystkie rozdziały trzeba przekładać na własne życie, nie wszystkie należy traktować poważnie, ale warto przeczytać choćby dla tych kilku, które mogą coś wnieść w nasze życie.

Cytaty warte zapamiętania:

Traktuj życie jak serię sprintów, a nie jeden niekończący się maraton, w którym nawet nie widać mety.

Twoje spojrzenie na świat kształtuje twoje życie bardziej, niż twoje życie kształtuje twoje spojrzenie na świat.

Szczęście nie polega na tym, żeby zdobyć to, czego pragniesz. Polega na tym, żeby pragnąć tego, co już masz.

Wszyscy dostajemy od życia gorsze karty. Różnica polega na tym, jak rozegrasz tę partię. Albo jak dobrze blefujesz.

To wybór, a nie przypadek, decyduje o twoim przeznaczeniu. Sam musisz zdecydować, ile jesteś wart, jaką odgrywasz rolę w świecie i w jaki sposób nadajesz mu sens.

Jak nie pisać? Poczekaj, aż będziesz mieć dzieci. Poczekaj, aż twoje dzieci przestaną ząbkować, skończą sezon piłkarski i wyjadą na studia. Poczekaj, aż codziennie będziesz mieć dwie pełne godziny na pisanie. Poczekaj, aż rzucisz palenie, picie albo znajdziesz odpowiedniego drinka i zalejesz się w trupa. Poczekaj, aż twoje rodzeństwo się wyprowadzi a twoi rodzice umrą. Poczekaj, aż sąd orzeknie rozwód. Poczekaj, aż wyjedziesz na wakacje. Poczekaj, aż wrócisz z wakacji. Poczekaj, aż znajdziesz swoją muzę. Poczekaj na natchnienie. Poczekaj, aż doktor powie, że zostało ci sześć miesięcy życia. A potem umrzyj, zabierając ze sobą wszystkie nienapisane słowa.

About Paula | one little smile

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Maecenas euismod diam at commodo sagittis. Nam id molestie velit. Nunc id nisl tristique, dapibus tellus quis, dictum metus. Pellentesque id imperdiet est.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz