This is First Om Templates Demo Site

Jak się skupić? Sekrety efektywności i koncentracji



  10 marca 2015    Etykiety: 

Funkcjonowanie w czasach ery informacji uważamy za najlepsze, co mogło się nam przytrafić. Właściwie trudno temu zaprzeczyć, ale jednocześnie trudno nie zauważyć tej drugiej, mniej korzystnej strony medalu - wiecznego rozproszenia. Ciągle jesteśmy bombardowani mailami, smsami, komunikatami, zdjęciami, wpisami, powiadomieniami. Całe mnóstwo rzeczy walczy o naszą uwagę, a im bardziej staramy się ją podzielić, tym bardziej cierpi na tym nasza koncentracja.

Schemat niemal zawsze wygląda tak samo. Rano budzę się pełna motywacji, planów, pomysłów, z myślą: "Mogę wszystko, dziś nic nie stanie mi na przeszkodzie". Wiem, z czym muszę się zmierzyć i zakładam, że kilkanaście godzin, które mam przed sobą w zupełności pozwoli mi uporać się z tymi obowiązkami. Zaraz potem siadam przed komputerem i zaczyna się lawina. Nadrabiam odpisywanie na maile, a w międzyczasie pojawiają się powiadomienia o kolejnych. Któryś z maili odsyła mnie do strony internetowej, z której trafiam wprost w otchłań tekstów z kategorii: "Muszę to koniecznie przeczytać". Potem obowiązkowo Facebook, a tam: bezwiedne przewijanie aktualności i kolejna porcja bardzo ważnych publikacji, kilka wiadomości, pociągających za sobą godzinę plotkowania, sprawdzanie komentarzy na fan page'u, przeglądanie oferty e-sklepów, bo "bardzo atrakcyjna zniżka". W końcu zabieram się do pracy, przełączam się między kilkoma programami, w międzyczasie dostaję powiadomienia o mailach, które zawsze czytam od razu, odbieram telefon od mamy, przełączam się między playlistami na Spotify, odpisuję na Messengerze, przypominam sobie o wizycie u lekarza, którą muszę przełożyć. W końcu w połowie dnia stwierdzam, że nie zrobiłam jeszcze nic konkretnego, a już chętnie wyłączyłabym komputer, a jeszcze chętniej wyrzuciłabym go przez okno.

Jak to się stało, że nasza koncentracja stała się tak trudna do okiełznania? Dlaczego pozwalamy "przeszkadzaczom" niszczyć naszą kreatywność i zapał do pracy? Wszystko przez nadmiar bodźców i nasze mimowolne uleganie im. Jakiś czas temu postanowiłam powalczyć o lepsze skupienie. Nie jest to równa walka, ani tym bardziej łatwa, ale dowiedziałam się dzięki nim ciekawych rzeczy na temat koncentracji, o których postanowiłam dziś trochę napisać.

1. Planowanie zadań i nadawanie im priorytetów

Bardzo długo bagatelizowałam potęgę tworzenia list z zadaniami. Naiwnie wierzyłam w moc mojej dobrej pamięci, sądząc jednocześnie, że cel spisywania zadań sprowadza się jedynie do pamiętania o nich. Okazuje się jednak, że zapisywanie to również w pewnym sensie oczyszczenie umysłu. Pozbywamy się wówczas tych wszystkich krążących po głowie myśli, przypominających o pozostałych obowiązkach i uniemożliwiających nam skupienie się na konkretnym zadaniu.

Moje planowanie często ma formę zrywów organizacyjnych. To znaczy, że przez tydzień lub dwa zapisuję wszystko, planuję zadania na kolejne dni, a kiedy okazuje się, że ten zaplanowany czas minął mi naprawdę produktywnie, osiadam na laurach, stwierdzam, że już ani trochę nie potrzebuję zapisywania, po czym kolejny tydzień mija mi tak nieefektywnie, że potulnie wracam do swojego notesu. Błędne koło, wiem. Od jakiegoś czasu staram się robić to regularnie.

Kilka zasad mojego zapisywania:
  • Zapisuję wszystkie, nawet najprostsze zadania (np. zrobienie prania), by nie krążyły mi po głowie w czasie tworzenia.
  • Staram się nie zapisywać wielu zadań na każdy dzień. Maksimum to trzy duże zadania.
  • Nadaję zadaniom priorytety. Najczęściej jako najważniejsze zadanie wybieram to, które wymaga największego skupienia, ale jednocześnie przed przystąpieniem do niego pozbywam się rozpraszających małych zadań typu: umówienie się do dentysty.

2. Uświadomienie sobie uzależnienia

W pewnym momencie postanowiłam korzystać z maila, Instagrama i Facebooka bardziej świadomie. Wnioski, do których doszłam już po jednym dniu były przerażające. Jestem totalnie uzależniona od sprawdzania poczty, robię to kompulsywnie. Gdy tylko mam w rękach myszkę komputerową, telefon, czy tablet, działam jak automat - Gmail, Instagram, Messenger. Co więcej, nawet czytając książkę na tablecie, czy artykuł na monitorze komputera, co jakiś czas ulegam potrzebie sprawdzenia komunikatorów. Jak mogłam do tego dopuścić?

Przyznanie przed samym sobą, że to rodzaj uzależnienia jest trudne. Lubimy sobie wmawiać, że to nic takiego, żartować, ale prawda jest taka, że przeglądanie mediów społecznościowych dostarcza nam - podobnie jak inne używki - natychmiastowego wzmocnienia pozytywnego. Czujemy, że jesteśmy na bieżąco, że orientujemy się w najnowszych gorących tematach, czujemy się dowartościowani, otrzymując wiadomości i dlatego ulegamy potrzebie ciągłego bycia online. Uświadomienie sobie tego to już spory krok ku lepszej koncentracji.

3. Bycie offline sprzyja skupieniu

Jeśli czynność, na której chcemy się skupić nie wymaga od nas korzystania z internetu, świetną opcją jest odłączenie się od niego. Łatwo się mówi, a wykonanie z reguły bywa tragiczne, wiem, znam to. Zawsze można jednak zacząć od małych kroków. Ja początkowo wyłączałam Facebooka, kiedy oddawałam się ważnemu zadaniu. Z czasem zaczęłam walczyć z potrzebą ciągłego posiadania otwartej zakładki z Gmailem. Potem w ogóle starałam się mieć wyłączoną przeglądarkę w czasie pracy twórczej. Moja reakcja na ten brak możliwości szybkiego przełączenia się do innego okna, tylko potwierdziła moje obawy z poprzedniego punktu. Czułam się jakbym straciła jakiś ważny element mojej pracy. Miało to jednak swój sens, bo gdy w mojej podświadomości pojawiała się potrzeba sprawdzenia Facebooka czy maila, nie otwierałam bezwiednie paska przeglądarki czekającego na ten moment - nie był uruchomiony. To sprawiało, że do mojej świadomości docierało, co właśnie próbuję zrobić i mogłam to w porę zakończyć.

Potęga bycia offline sprawdza się w moim przypadku również w innym aspekcie. Czasem mam takie dni, kiedy nie umiem niczego doprowadzić do końca. W kolejce czeka z dziesięć pomysłów na wpisy, ale gdy tylko zaczynam któryś z nich pisać, stwierdzam, że jest beznadziejny. Zabieram się za kolejny, to samo. Potem następny z tym samym scenariuszem. W międzyczasie oczywiście oglądam setki stron internetowych, przewijam Pinteresta, słucham playlisty na Spotify, wymieniam uwagi na Messengerze, a potem kończę dzień złoszcząc się na siebie, że nic mi nie wyszło. Bardzo pomaga mi wówczas wyłączenie komputera, zabranie książek, notesu, długopisu, ołówka i przeniesienie się do łóżka (dokładnie tak było w przypadku tego wpisu). Zadziwiające jak wiele więcej pomysłów przychodzi do głowy, gdy nie bombardują nas internetowe bodźce.


4. Wielozadaniowość to nie zawsze dobry pomysł

Kojarzycie jak z reguły przedstawia się pracownika w serialach czy filmach? Często to osoba, która dogaduje przez telefon szczegóły jakiegoś bardzo ważnego kontraktu, odpisuje na maila i jednocześnie pokazuje na migi pracownikom co mają robić. Pytanie: kto jest w stanie pracować w ten sposób na dłuższą metę? Nikt. Czasem ulegamy potrzebie robienia wielu rzeczy na raz, bo wydaje nam się, że gdy jesteśmy zapracowani, to postrzega się nas jako osoby zaradne, produktywne. Tymczasem ciągłe przenoszenie swojej koncentracji na różne zadania wywołuje w nas stres, a to ciągnie za sobą spadek efektywności naszej pracy i łatwo wówczas o pomyłkę.

Niejednokrotnie sprawdziłam na sobie, że stuprocentowe skupienie się na jednym zadaniu przynosi o wiele lepsze korzyści, niż slalom pomiędzy obowiązkami. W moim przypadku wyjątkiem są jedynie podobne zadania. Kiedy tworzę jeden projekt i nie mogę już na niego patrzeć, nanosząc trzecią poprawkę, dobrze robi mi przełączenie się do innego, zbliżonego projektu.

"Jeśli gonisz dwa króliki, oba uciekną".

5. Nic tak nie sprzyja pracy jak przerwa

Absurdalnie to brzmi, ale jest w tym jednak sporo prawdy. Nie da się pozostać w pełnym skupieniu przez kilka godzin, prędzej czy później przerwa jest konieczna. Często, gdy wpadam w wir tworzenia, prędzej czy później trafiam na martwy punkt. Nazywam tak moment, w którym nie wiem jak dalej pociągnąć to, co właśnie tworzę. Wszystkie dopisane słowa wydają się wówczas nie mieć sensu, wszystkie dodane kreski w grafice sprawiają wrażenie kompletnie niepasujących do reszty. To ZAWSZE jest idealny moment na ucieczkę do "przeszkadzaczy". Nie zliczę, ile razy w takim momencie zaczynałam bezcelową wędrówkę po sieci, która po dwóch godzinach kończyła się stwierdzeniem: "Po co ja tu właściwie zaglądałam?".

Z czasem nauczyłam się, że martwy punkt, to sygnał krzyczący: "Pora na przerwę". To dla mnie znak, że pora dać sobie chwilę na relaks, choćby na głupie gapienie się przez okno. Nawet dziesięć minut takiego oderwania się przyniesie o wiele więcej korzyści, niż sześćdziesiąte sprawdzenie poczty i czterdzieste piąte przewijanie powiadomień na Instagramie.

Dobrze jest wyznaczyć sobie konkretny czas na pracę w skupieniu i na przerwę. Najpopularniejsza metoda tego typu zarządzania czasem - Pomodoro - mówi o 5 minutach przerwy po każdych 25 minutach pracy bez rozpraszaczy (plus dłuższa przerwa po 4 cyklach pracy). Te proporcje zależą jednak wyłącznie od Was. Dla mnie te 25 minut pracy to trochę za mało - ledwo zdążę się na nowo wdrożyć i już muszę kończyć. Dlatego jeśli już zakładam jakieś przedziały czasowe (przyznaję, że bywa z tym różnie, jeśli się naprawdę wkręcę w wykonywanie zadania), najczęściej idę na 5-10 minutową przerwę po każdej godzinie pracy.

6. Strony i programy, które pomogą się skupić 

OFFTIME
Aplikacja na telefon i tablet (tylko Android), o której wspominałam przy okazji ostatniego wpisu na temat ulubionych aplikacji mobilnych. Możemy wyciszyć lub całkowicie wyłączyć powiadomienia, a także połączenia przychodzące i smsy. Możemy również stworzyć wyjątki, czyli osoby, od których chcemy otrzymywać połączenia oraz aplikacje, które nie mają zakazu wyświetlania powiadomień. Dobrą opcją jest również fakt, że kiedy w przypływie impulsu zechcemy te blokady wyłączyć, by czterdziesty drugi raz tego dnia sprawdzić maila, musimy najpierw odczekać 60 sekund.

NOISLI
Strona z odgłosami sprzyjającymi koncentracji. Możemy wybierać spośród dźwięków zatłoczonej kawiarni, spokojnego lasu, szumiącego morza, letniej burzy, deszczu i wielu innych.

SELFCONTROL
Aplikacja na Mac OS X, która przez określony przez nas czas blokuje dostęp do rozpraszających stron, do serwera poczty i do wszystkich innych rzeczy, które dodamy na czarną listę. Co ważne, nie da się w żaden sposób wyłączyć aplikacji przed upływem wybranego czasu, nawet poprzez zrestartowanie komputera, czy usunięcie aplikacji.

ZEN PEN
Minimalistyczny edytor tekstu w przeglądarce. Jeśli rozciągniemy okno na całą powierzchnię ekranu, może okazać się świetnym pomocnikiem w koncentracji na pisaniu tekstu.

CALM.COM
Sposób na chwilę relaksu i wyciszenia w lawinie obowiązków. Fajna opcja, w sytuacjach, kiedy nic nie idzie po naszej myśli, a frustracja sięga zenitu. Takie zatrzymanie się bywa czasem świetnym przypomnieniem o naszych priorytetach (a raczej o tym, co powinno być dla nas priorytetami).

LEECHBLOCK
Dodatek do przeglądarki Mozilla Firefox, który blokuje dostęp do wybranych stron internetowych w określonym przez użytkownika czasie.

STAYFOCUSD
Dodatek do przeglądarki Google Chrome. Działanie podobne jak powyżej.

ACTIVITY TIMER (Mac) ORZESZEK TIMER (Windows)
Dwa proste programy służące do odmierzania czasu. Sprawdzą się, gdy chcemy wprowadzić pełne skupienie na zadaniu, przerywane przerwami na odświeżenie umysłu.

7. Kilka dodatkowych wniosków

  • Przed przystąpieniem do pracy w skupieniu, warto zadbać o porządek w najbliższym otoczeniu Walające się po blacie papiery, kubki, talerze nie sprzyjają koncentracji.
  • Najlepsza pora na skupienie to poranek, niedługo po przebudzeniu. Zauważyłam, że jeśli zwlekam z podjęciem działania, natychmiast pochłania mnie całe mnóstwo innych, pobocznych spraw i najczęściej zaliczam taki dzień do mało udanych.
  • Kiedy czuję, że mam ochotę odłożyć książkę, by sprawdzić maila i jestem bliska kapitulacji, biorę kilka głębokich oddechów, uświadamiam sobie jak głupie jest to, co robię, staram się odsunąć od siebie wszystkie myśli i wracam do lektury.
  • Najgorszy jest moment zabierania się do pracy, rozpoczęcia działania, zwłaszcza, gdy wymaga to dużego skupienia. To właśnie wtedy potrzeba sprawdzania wszystkiego i ulegania rozpraszaczom jest najsilniejsza. W takich chwilach dobrze jest uświadomić sobie, że jeśli się poddamy, tylko odwleczemy w czasie wykonanie zadania, które przecież i tak nas nie ominie.
  • Warto zastąpić nawyk ciągłego odświeżania innym nawykiem. Na przykład robienie kilku przysiadów za każdym razem, kiedy pojawia się potrzeba sprawdzania poczty, albo wypicie szklanki wody, opcji jest całe mnóstwo. 
  • Zauważyłam, że kiedy spędzam weekendy bez komputera i poświęcam je na totalny relaks, mój kolejny tydzień zawsze jest o wiele bardziej produktywny, podchodzę do niego z większym zapałem. Umysł czasem potrzebuje oderwania się od natłoku informacji.
  • Wiele daje uświadomienie sobie, że nie musimy być ze wszystkim na bieżąco. Świat się nie zawali, jeśli nie będziemy wiedzieć o dubajskich przygodach polskich modelek, ba, możliwe, że nawet będziemy dzięki temu zdrowsi.

    Na zakończenie szybkie pytanie ku refleksji: Ile razy w trakcie czytania tego wpisu mieliście ochotę przełączyć się na chwilę między oknami przeglądarki albo ulec jakiemuś innemu odciągaczowi uwagi?

    About Paula | one little smile

    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Maecenas euismod diam at commodo sagittis. Nam id molestie velit. Nunc id nisl tristique, dapibus tellus quis, dictum metus. Pellentesque id imperdiet est.

    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz