Zdarzają się w życiu takie sytuacje, kiedy człowiek ma wrażenie, że jedyne prawa, jakie rządzą światem to prawa Murphy'ego. Pół żartem, pół serio przypisujemy wówczas codziennym czynnościom wykraczające poza zdrowy rozsądek reguły i tkwimy w tym, choć dobrze zdajemy sobie sprawę z ich absurdu. Bo w końcu jak, jeśli nie z odrobiną komizmu, wytłumaczyć sobie przypadki nie ocierające się nawet o jakąkolwiek logikę?
Jakiś czas temu zaczęłam zapisywać w zeszycie smutne prawdy, z którymi najczęściej spotykam się w swoim życiu. Czym są smutne prawdy? To właśnie takie regularnie powtarzające się sytuacje, które sprawiają, że myślimy o sobie jak o największych pechowcach świata i które z czasem stają się regułą. Uznałam, że zilustrowanie ich może być fajnym sposobem na humorystyczną serię wpisów. Wczoraj na Facebooku pojawił się mały przedsmak "Smutnych prawd" i został odebrany tak dobrze, że uznałam to za dobry moment na pierwszą publikację. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i nie ukrywam, że liczę również na Wasze inspiracje do kolejnych odsłon.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz