Tym razem nie miałam żadnych oporów przez wykorzystaniem typowych, schematycznych wręcz skojarzeń. Nie siliłam się na wymyślanie mniej oczywistych motywów. Powód był prosty: potrzeba mi wiosny! A skoro ta za oknem rozwija się póki co dość leniwie, nic nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć sobie jej namiastkę na pulpicie. Decyzja była błyskawiczna - będą kwiaty.
Kolorystykę zdominowały pastele, zupełnie jak za tapetowych początków, ale czy można sobie wyobrazić tę porę roku bez wyblakłej zieleni i jasnego różu? Jeśli chodzi o kwiaty, to wiem, że trochę zagalopowałam się z tym bzem, ale umówmy się, że to taki umilacz oczekiwania na jego pojawienie się za jakiś czas. Mam nadzieję, że kwiaty i kolory nastroją Was wiosennie i doładują nową porcją energii. Pamiętajcie, że tradycyjnie już czekam na tapetowe zdjęcia na Instagramie pod tagiem #onelittlesmile. Przyjemnego korzystania!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz