Człowiek żyje sobie otoczony komputerami, telewizorami i wszystkimi pozostałymi elektronicznymi ulepszaczami życia i nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo jest od nich wszystkich uzależniony. Dopiero awaria prądu uświadamia, że bez niego jesteśmy jak dziecko we mgle. Pół biedy, gdy owa awaria to kwestia kilku minut, sprawa komplikuje się, kiedy mijają kolejne godziny bez prądu. Idąc do łazienki odruchowo zapalasz światło, czajnik elektryczny nie działa, nawet ukrojenie chleba okazuje się wyzwaniem, gdy zdążyłeś już przywyknąć do krajalnicy. Ale okazuje się, że to wszystko błahostki w porównaniu z pytaniem "co ze sobą począć?".
Po kilkunastu minutach kombinowania wygrzebaliśmy z szafy zakurzoną grę planszową Activity, która polega na przedstawianiu haseł poprzez mówienie, rysowanie albo pokazywanie. Dawno się tak dobrze nie bawiłam - zwłaszcza, że wszystko odbywało się w romantycznej aurze świec. Właściwie to trochę się rozczarowałam, gdy koło 22:00 prąd się w końcu pojawił ;)
Dobrze czasem się tak odciąć i urządzić sobie romantyczny wieczór z dawką uśmiechu - nawet jeśli to okoliczności do tego zmuszają. Chyba zaczniemy częściej praktykować takie wieczory bez prądu.






Z kim ten wieczorek? :)
OdpowiedzUsuńmeg
ciekawie było :) no i świeczki Yankee Candle hmmm
OdpowiedzUsuńOj przydałaby mi się taka awaria!
OdpowiedzUsuńNa szczęście nasze awarie prądu bywają krótkotrwałe (odpukać!). Chociaż właściwie dawno nie grałam w planszową grę :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam ciemność :D
OdpowiedzUsuńjeszcze jak burza za oknem... ahhh :P
wieczór unplugged :)
OdpowiedzUsuńZdarzyło mi się mieć podobne sytuacje i to były bardzo miłe wieczory :D Czasem warto odciąć się od cywilizacji :)
OdpowiedzUsuńdokładnie, bez prądu w dzisiejszym świecie nic nie można zrobić ;) a taka awaria ma swoje zalety ;]
OdpowiedzUsuńOj takie sytuacje nie sa fajne ale dobrze ze spedzone w usmiechu z ukochanymi osobami i podczas nie robienia niczego waznego:)
OdpowiedzUsuńGorzej jak lodowka zacznie sie rozmrazac XD ale ja uwielbiam takie awarie XD
OdpowiedzUsuńhehe tym bardziej, że ja uwielbiam mrozić zapasy :D więc dla mnie byłaby to totalna katastrofa! Z drugiej strony można by było coś zaaranżować... hihi ;P
Usuńakurat na brak prądu to rzadko narzekam, ale ostatnio nie było u mnie w ogóle wody... od 20 do 5 rano :D
OdpowiedzUsuńMusiało być bardzo miło :)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio żyłam bez prądu aż 2 dni, więc każdy wieczór to był wieczór gry w scrabble (również przy świecach) ;)
OdpowiedzUsuńMi kiedyś wysiadł prąd dzień przed egzaminem. Nauki przy świeczkach i latarce nie wspominam zbyt dobrze :P
OdpowiedzUsuńpozytywnie wykorzystany brak prądu ;)
OdpowiedzUsuńMy bardzo często grywamy w gry planszowe :)
OdpowiedzUsuńNajczęściej w Scrabble i Chińczyka.
Bawimy się przy tym świetnie :)
niekiedy dobrze robi taki brak prądu ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam tę grę! :D
OdpowiedzUsuńCzasem to jest wskazane :) niby wszyscy podirytowani, a okazuje się jak świetnie można spędzić czas :D
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł na posta :)
OdpowiedzUsuńO, jak ja dawno nie grałam w grę planszową. Kiedyś, całymi godzinami grałam w Monopol z moim chłopakiem :D Bardzo miło to wspominam ;)
OdpowiedzUsuńprzydałaby się taka awaria od czasu do czasu :D
OdpowiedzUsuńczasem takie awarie są całkiem fajne :)
OdpowiedzUsuńOjj tak gry planszowe to bardzo fajna forma spędzenia czasu. Widzę okoliczności do tego doprowadziły, hehe. Ja już nie pamiętam nawet kiedy sięgałam po Scrable albo Monopol.. Chyba będę musiała poczekać na awarie prądu u mnie. ;p
OdpowiedzUsuńPrąd wyłączony, burza za oknem.. idealny, romantyczny klimat !
OdpowiedzUsuńchyba wykręce korki u siebie w domu :) przydałby mi się taki wieczór z Tż :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z każdym Twoim słowem w tym poście... Ciągle przed laptopem, tv, a życie ucieka... :( pozdr
OdpowiedzUsuńwtedy mozna się chociaż do czegoś zmobilizować - oczywiście w dzień, wieczorem pozostaje odpoczynek ;)
OdpowiedzUsuńZgadzam się - w momencie,gdy zabraknie prądu, człowiek jest bezradny ;) Raz na jakiś czas taka sytuacja jest dobra i przydatna :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam planszówki! zdecydowanie polecam sięgać po nie częściej ;)
OdpowiedzUsuńpozdr. AL / Alice! wake up!
...czasami taki brak prądu to dobra rzecz. Człowiek wreszcie ma czas by odciągnąć sie od tych prądowych ulepszaczy i przemysleć kilka spraw:)
OdpowiedzUsuńmoże i romantycznie ale wtedy ja np. nie mam też ciepłej wody w domu ;) ani ogrzewania ;)
OdpowiedzUsuńMy ze znajomymi często urządzamy sobie takie wieczory przy grach planszowych :)
OdpowiedzUsuńJa mam w domu cały zapas gier planszowych, da się żyć czasem i bez tej całej technologii :))))
OdpowiedzUsuńJa mam w domu jakieś stare Monopoly i szachy więc chyba jakoś dałoby radę (:
OdpowiedzUsuńCzasem i bez prądu może być miło :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie chwile, można wtedy zrobić tyle ciekawych rzeczy...Ale nie lubię jak trwają one dłużej!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
O tak, pamiętam jak mieszkaliśmy na wsi i dość częstym zjawiskiem było nagłe wyłączenie prądu - wtedy dopiero zaczynało się życie! :))
OdpowiedzUsuńNiesamowicie cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga (dzięki Happyholic), bo totalnie się zakochałam. Zostanę na dłużej jeśli pozwolisz :)
a pewnie, że pozwolę, rozgość się ;)
UsuńMasz rację, to bardzo pozytywne aspekty braku prądu :))
OdpowiedzUsuńDwa dni, przejrzałam całego bloga i wnioskuję, że jesteś bardzo pozytywną osobą. Mam wrażenie, że będę tu bardzo często zaglądać. :)
OdpowiedzUsuńAwarie prądu mogłyby występować częściej. Czasem wydają się one być jedynym sposobem na odciągnięcie kogoś od np. komputera. A przecież można zrobić tyle fajnych rzeczy razem.
takie komentarze dają wielkiego kopniaka motywacyjnego, dziękuję ;)
Usuń