Jestem wielbicielką kuchni włoskiej i samodzielne przyrządzenie cannelloni chodziło mi po głowie już od dłuższego czasu, ale ciągle powstrzymywała mnie myśl, że to musi być strasznie skomplikowane i czasochłonne. Już kilka razy zdarzyło się, że w ten sposób postrzegane przeze mnie danie, okazało się bułką z masłem i tak również było tym razem. Napełnianie rurek co prawda jest trochę uciążliwe, ale wystarczy zorganizować sobie jakiegoś pomocnika i idzie jak z płatka. Ale może zacznijmy od początku - składniki są wymienione w powyższej grafice, można do nich dorzucić jeszcze czosnek i cebulę (nie miałam już siły ich tworzyć).
Zaczynamy od posiekania pieczarek i zalania pomidorów wrzątkiem w celu pozbycia się skórek. Następnie dobieramy się do mięsa i podsmażamy je na drobno posiekanym czosnku i cebuli z dodatkiem ulubionych przypraw. Kiedy mięso straci surowy kolor, dorzucamy drobno posiekane pieczarki. Nie podawałam ich konkretnej ilości, bo nigdy nie gotuję "na sztuki", zdecydowanie wolę opcję "na oko". U mnie było to około 6-7 pieczarek.
Po kilku minutach dodajemy pomidory. Mogą to być świeże pomidory, ale mogą być również z puszki. U mnie było pół na pół - jedna puszka i trzy duże, świeże pomidory, tak dla równowagi. Zostawiamy to pod przykryciem żeby się trochę pogotowało, a w tak zwanym międzyczasie przygotowujemy sos beszamelowy.
Beszamel to ogromnie ważny składnik cannelloni, dzięki któremu makaron ma szansę zmięknąć w piekarniku, więc żałować go nie należy. W rondelku roztapiamy dwie łyżki masła, a następnie dodajemy do niego dwie łyżki mąki i mieszamy, aż do stworzenia jednolitej masy. Następnie dodajemy stopniowo mleko i cały czas energicznie mieszamy. Są przepisy na beszamel mówiące o 2 szklankach mleka, ja zawsze dodaję na oko, aż sos będzie miał śmietanową konsystencję. Sos doprawiamy wedle uznania.
Część najbardziej monotonna i irytująca: napełnianie rurek. Swoje rozłożyłam na blaszce i napełniałam po kolei łyżeczką. Początkowo szlag mnie trafiał, ale już przy trzeciej nabrałam wprawy i jakoś poszło. Kiedy wszystkie rurki są wypełnione, zalewamy je sosem, który pozostał, a następnie przykrywamy je beszamelem. Na całość kładziemy sporą ilość sera i wkładamy do piekarnika na około pół godziny w 200 stopniach.
Smakuje trochę jak lazania (trudno się dziwić, w końcu składniki dokładnie takie same). Ja pokochałam to danie od pierwszego spróbowania, w moim własnym wykonaniu smakuje mi jeszcze lepiej. Bałam się trochę, że rurki nie zmiękną, ale całe szczęście nic takiego się nie stało. Cannelloni na pewno będzie często gościć w mojej kuchni.
Znacie jakieś inne wersje tej potrawy? Ciekawa jestem jak jeszcze można wykorzystać tego typu makaron.
Beszamel to ogromnie ważny składnik cannelloni, dzięki któremu makaron ma szansę zmięknąć w piekarniku, więc żałować go nie należy. W rondelku roztapiamy dwie łyżki masła, a następnie dodajemy do niego dwie łyżki mąki i mieszamy, aż do stworzenia jednolitej masy. Następnie dodajemy stopniowo mleko i cały czas energicznie mieszamy. Są przepisy na beszamel mówiące o 2 szklankach mleka, ja zawsze dodaję na oko, aż sos będzie miał śmietanową konsystencję. Sos doprawiamy wedle uznania.
Część najbardziej monotonna i irytująca: napełnianie rurek. Swoje rozłożyłam na blaszce i napełniałam po kolei łyżeczką. Początkowo szlag mnie trafiał, ale już przy trzeciej nabrałam wprawy i jakoś poszło. Kiedy wszystkie rurki są wypełnione, zalewamy je sosem, który pozostał, a następnie przykrywamy je beszamelem. Na całość kładziemy sporą ilość sera i wkładamy do piekarnika na około pół godziny w 200 stopniach.
Smakuje trochę jak lazania (trudno się dziwić, w końcu składniki dokładnie takie same). Ja pokochałam to danie od pierwszego spróbowania, w moim własnym wykonaniu smakuje mi jeszcze lepiej. Bałam się trochę, że rurki nie zmiękną, ale całe szczęście nic takiego się nie stało. Cannelloni na pewno będzie często gościć w mojej kuchni.
Znacie jakieś inne wersje tej potrawy? Ciekawa jestem jak jeszcze można wykorzystać tego typu makaron.





Świetny przepis ;) wszystko przejrzyste i do tego pomocne zdjęcia. Na pewno kiedyś skorzystam z tego przepisu :)
OdpowiedzUsuńo proszę jeszcze jesteś uzdolniona kulinarnie, ahhh zazdroszczę!! :)
OdpowiedzUsuńzgłoś się na konkurs Bloga Roku, moim zdaniem masz szansę. Nie organizuję tego ale widziałam link rozsyłam: http://bloger-roku.pl/
Dobrą opcją tego dania będzie właśnie lazania no i mniej pracochłonną, bo nie trzeba napełniać rurek. I chyba pozostanę przy lazanii :D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńJa zawsze podgotowuję płaty makaronowe, więc dla mnie jest ona bardziej czasochłonna :)
UsuńNo jak kto woli :)
Usuńjejku następny komentarz xD wybacz ale zapomniałam wspomnieć, że świetna grafika, dopracowana w każdym calu! Jak każda Twoja ale ta mi się bardzo podoba :)
rurki wyszły Ci świetne! mnie od przygotowania właśnie zawsze powstrzymywało napełnianie ;p
OdpowiedzUsuńa ja polecam lazanie z lidlowskiego przepisu! jest mega pyszna - z mozarellą i suszonymi pomidorami. :)
Czytanie Waszych komentarzy sprawia, ze robię się głodna :D
UsuńAaaale mi narobiłaś smaku! Przepis bardzo prosty - takie lubię najbardziej :). Takie cannelloni będzie pyszne też w wersji wege - ze szpinakiem, fetą i czosnkiem :)
OdpowiedzUsuńja jestem (już do przesady) leniwa i zamiast cannelloni zapiekam wcześniej podgotowane świderki albo rurki. pyszność na porównywalnym poziomie. z przepisów to kiedyś na wykrywaczu smaku widziałam cannelloni z kurczakiem i pieczarkami. a z rewelacji to fajnie wygląda makaron zapiekany np w tortownicy tak "w pionie". tyle chyba. pozdrawiam serdecznie, Sabri
OdpowiedzUsuńJa również uwielbiam ten makaron. Zwykle robię go jednak z mielonym ;))
OdpowiedzUsuńA Paula niby z czym zrobiła? :D
Usuń"szlag mnie trafiał" hahahaha, uwielbiam Cię! W sumie zawsze przeżywam to samo, bo nie lubię jak robię w okół siebie bałagan, szczególnie w kuchni. :)
OdpowiedzUsuńJa bym poeksperymentowała ze szpinakiem i serami.
a ja lubie to napełnianie rurek:)
OdpowiedzUsuńuwielbiam cannelloni:) tylko, ze ja zalewam je sosem pomidorowym:)
Wygląda pysznie! I piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńUwielbiam to danie :)
OdpowiedzUsuńWygląda niesamowicie! Muszę wypróbować na mamie i bracie po powrocie do domu :-)
OdpowiedzUsuńrobię tak samo, dodaję tylko przecier pomidorowy i do przyprawienia oregano albo bazylię :-)
OdpowiedzUsuńMmm, aż mi zaburczało w brzuchu... Na pewno wypróbuję po sesji jak będę miała trochę więcej czasu na zabawy w kuchni :)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się Twoja grafika!
Świetny przepis, z chęcią go wypróbuję. Uwielbiam włoską kuchnię :)
OdpowiedzUsuńSama tylko raz robiłam cannelloni i bardzo wszystkim smakowało, tyle że w moim przepisie zalewało się makaron sosem pomidorowym. Z beszamelem musi być jeszcze pyszniejsze <3
W sensie: tylko sosem pomidorowym, zjadłam "tylko", bo się głodna zrobiłam od oglądania zdjęć Twojego dania xD
Usuńa ja własnie wolę wersję z sosem pomidorowym:)
UsuńSuper! jak uda mi się gdzieś dostać takie rurki to zaskoczę moją familię :D !
OdpowiedzUsuńWygląda przepysznie :) Muszę kiedyś to zrobić :))
OdpowiedzUsuńJadłam kiedyś z samymi grzybami, widziałam też wersję ze szpinakiem, pyszności! No i świetna grafika! Zachwycam się każdą :)
OdpowiedzUsuńmm lubię cannelloni :)
OdpowiedzUsuńrobię w sumie tak samo jak Ty.
Mniam! Ja tego typu makaron nadziewam farszem ze szpinaku i sera feta :)
OdpowiedzUsuńLasagne uwielbiam, więc to danie na pewno też spróbuję zrobić. Przeraża mnie tylko napełnianie tych rurek ;)
OdpowiedzUsuńMuszę kiedyś spróbować bo bardzo lubię wszelakie dania z makaronami:)
OdpowiedzUsuńSuper, wygląda pysznie :) Ja polecam wersję z nadzieniem szpinakowo - ricottowym zalaną sosem pomidorowym.
OdpowiedzUsuńLubię wspomnianą tu wersję ze szpinakiem, a sama kiedyś wymyśliłam wersję z drobno posiekanym kurczakiem obtoczonym w ziołach prowansalskich i z dodatkiem pomidorów i bodajże mozarelli (ale było to dawno i nie pamiętam, czy ser był w środku czy na wierzchu:))
OdpowiedzUsuńUwielbiam! :)
OdpowiedzUsuńJa robię Cannelloni nadziewane białym serem z ziołami, a zalewam sosem z pomidorów, cebulki, czosnku i czasem pieczarek + żółty ser oczywiście na wierzch - też pycha! :)
OdpowiedzUsuńDanie musi być przepyszne! Może kiedyś spróbuje. :-)
OdpowiedzUsuńjeju, Twoje zdjęcia są takie apetyczne ; ) cannelloni bardziej niż 'chętnie' spróbuję!
OdpowiedzUsuńuwielbiam cannelloni !! ja robi z makaronu, ktory sie zawija, bo ladowanie do makaronu troche mnie meczy
OdpowiedzUsuńskomplikowane nie jest, tylko pracochlonne ;)
Gdzie uczyłaś się grafiki/rysowania? :)
OdpowiedzUsuńPS. jadłabym ;))
Zajrzyj do działu FAQ.
UsuńRobiłam takie http://www.jadlonomia.com/2013/09/cannelloni-z-dynia-i-kasza-jaglana.html
OdpowiedzUsuńale nie mam talentu do nadziewania rurek :-)
Usunę pieczarki i na pewno spróbuję! Ja robiłam coś podobnego, ale ze szpinakiem i serem pleśniowym, ale wydaje mi się, że można samemu wymyślić bardzo dużo różnych kombinacji :)
OdpowiedzUsuńRobię się głodna od samego patrzenia ;)
OdpowiedzUsuńŚlinka pociekła, spróbowałabym!
OdpowiedzUsuńRobie to danie dosc czesto. Pierwszy raz zrobila je dla mnie moja babcia. Pychota. Ja rurki napelniam reka. Z jednej strony zatykam dlonia, druga upycham :) bardzo lubie te rurki ze szpinakiem. Polecam :)
OdpowiedzUsuńAktualnie szukam pomysłów na danie, które mogłabym podać na rocznicę. Zapamiętam ten przepis, bo cannelloni nigdy jeszcze nie jadłam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Przepiękny post i świetny przepis, choć jestem wegetarianką :)
OdpowiedzUsuńTeż uwielbiam kuchnie włoską! ostatnio robilam lazanie, ale to też muszę zrobić w końcu :)! Muszę też w końcu powtórzyć swoje croissanty, 2014 zapowiada się wyzwaniowo :)
OdpowiedzUsuńfindyourlife.blogspot.com
narobiłaś mi apetytu:)!
OdpowiedzUsuńteż niedawno robiłam moje pierwsze cannelloni, ale szpinakowe :)
OdpowiedzUsuńPaula - jesteś MISTRZ :D
OdpowiedzUsuńwygląda pysznie :)
OdpowiedzUsuńnie robiłam nigdy tego dania, piekna grafika :)
OdpowiedzUsuńCudownie zrobiona grafika:))
OdpowiedzUsuńja tez uwielbiam po wlosku i makaronowo, dlatego prosze o wiecej :)
super grafika! A co do potrawy - to aż, ślinka leci ;)))
OdpowiedzUsuńDlaczego, tak późno trafiam na tak fantastyczny blog? Sama nie wiem.
OdpowiedzUsuńUwielbiam kuchnię włoską, podobnie jak cannelonni, choć pierwsza próba była nie wypałem.
Bardzo doceniam to, jak u Ciebie wszystko jest PIĘKNE, i szablon, i zdjęcia, i tekst i... ilustracje! wyobrażam sobie ile czasu musisz poświęcić na stworzenie czegoś takiego sama, nie idąc na łatwiznę po prostu wklejając coś z google images ;) naprawde profeska :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńJa robiłam je w wersji z drobiowym mięsem i pewnie dlatego wyszło mi za suche :) Drobiowym cannelloni zajadam się zwykle w Presto i chciałam je odtworzyć w domu z pomocą jakiegoś przepisu znalezionego w necie. Muszę zrobić Twoją wersję, bo narobiłaś mi strasznego smaka :)
OdpowiedzUsuńWygląda przepysznie. Na pewno w najbliższym czasie skorzystam z przepisu :)
OdpowiedzUsuńale z mięsem i pieczarkami nic nie robimy uprzednio? tylko od razu dajemy do piekarnika?
OdpowiedzUsuńPrzeczytałaś wpis, czy ograniczyłaś się do przeglądnięcia obrazków?
Usuńnie przeczytałam dokładnie, tylko przeleciałam tekst na szybko, mój błąd.
Usuńale myślisz, że każdy ma czas i obowiązek czytać wszystkie posty w całości? jak by każdy tak robił to nie miał by czasu na życie ani samemu na pisanie.
większego chamstwa na blogu dawno nie spotkałam. zapytałam się grzecznie, a tu takie coś...
normalnie do ludzi też mówisz w ten sposób, jak nie poswieca ci całej uwagi?
Haha, chyba masz ciężkie dni, tylko wówczas można zrozumieć takie pieniactwo.
Usuńmój ulubiony przepis: http://karmelowy.pl/cannelloni-ze-szpinakiempieczarkami-i-serem-ricotta-gordona-ramsaya/ polecam gorąco!
OdpowiedzUsuńWygląda pysznie :) Też kocham włoską kuchnię, więc pewnie kiedyś skorzystam z przepisu, zwłaszcza że jest tak prosto napisany (dla mnie).
OdpowiedzUsuńAle smakowicie Ci to wyszło :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam!!
OdpowiedzUsuńa propo innych wersji to można je zrobić jeszcze ze szpinakiem, ale nie próbowałam
Ja robię canelloni ze szpinakiem, twarogiem i czosnkiem. Łatwiej napełnia mi się rękoma niż łyżeczką, a najszybciej idzie gdy rurkę tak jakby wsuwasz w farsz, wtedy sam wchodzi do środka :)
OdpowiedzUsuńJa także uwielbiam cannelloni.
OdpowiedzUsuńNapisałam do Ciebie na e-mail i mam nadzieję, że odpowiesz na moją prośbę :)
Pozdrawiam
Uwielbiam Twoje notki przepisowe! Piękny Ci ten pomidor wyszedł :D!
OdpowiedzUsuńJestem wielką fanką cannelloni, a największą sympatię zdobyła szpinakowa wersja. :)
Coś wspaniałego!
OdpowiedzUsuńI, jak się domyślam, niezwykle pysznego :)
Wygląda mega smakowicie :D Muszę koniecznie wypróbować ^^
OdpowiedzUsuńWprost uwielbiam! Podziwiam Twoje zacięcie do tworzenia grafik :)
OdpowiedzUsuńCzekałam na ten post, przepis wygląda przesmacznie :)
OdpowiedzUsuńAż w brzuchu burczy! :D
OdpowiedzUsuń23 w nocy a ja mam ochotę odgrzewać spaghetti z obiadu :D
UsuńUwielbiam to danie za prostotę i smak, na pewno wkrótce je odtworzę z tego przepisu, bo wygląda bardzo apetycznie. :)
OdpowiedzUsuń