This is First Om Templates Demo Site

Czy warto przeczytać Zamień chemię na jedzenie?



  17 lutego 2014    Etykiety: 
Pokazanie wśród urodzinowych prezentów książki "Zamień chemię na jedzenie" wywołało lawinę próśb o recenzję tej pozycji, zarówno wśród czytelników, jak i wśród moich znajomych. Popularności i komercyjnego sukcesu z całą pewnością pewnością odmówić jej nie można. Dużo się ostatnio mówi o zdrowym odżywianiu. Są osoby, które twierdzą, że to moda i wymysły kur domowych, są i tacy, którzy naprawdę radykalnie zmieniają swoje jadłospisy, twierdząc, że ich życie zmieniło się po tym na lepsze. Ja jeszcze całkiem niedawno byłam jedną z tych osób głoszących mądrości z cyklu "Gdybyśmy mieli nie jeść chemii, nie jedlibyśmy nic". Z czasem jednak coraz bardziej skłaniałam się ku myśli, że skoro można znacząco zmniejszyć jej ilość, to czemu by nie spróbować? 





Książka "Zamień chemię na jedzenie" wydała mi się idealnym drogowskazem i źródłem skondensowanej wiedzy potrzebnej do owego próbowania. Podeszłam do niej z ogromną motywacją do zmian w swoim codziennym menu, któremu do ideału z całą pewnością daleko. Już od pierwszych stron spodobał mi się styl, jakim jest napisana. Obawiałam się napastliwego tonu i postawy "Tylko eko, nic poza tym", której często spodziewam się po tego typu pozycjach, ale o dziwo jest napisana bardzo prostym językiem i pozbawiona jakiegokolwiek narzucania swoich racji. Czyta się lekko, jest podział na rozdziały dotyczące określonych kategorii produktów (swoją drogą bardzo fajnie zorganizowany) i - co dla mnie najważniejsze - nie ma niepotrzebnego rozwodzenia się nad poszczególnymi tematami, tylko to, co wiedzieć wypada.

Jeśli z kolei chodzi o samą treść, podoba mi się, że nie ma tu tylko suchej teorii, która prawdopodobnie mogłaby uśpić nawet najbardziej wytrwałych czytelników, są również z życia wzięte przykłady, ciekawe przepisy, tabele szkodliwych składników, a na samym końcu autorka zamieściła "subiektywny alfabet nieekologicznych, ale zdrowych produktów żywnościowych", który pochłonęłam jednym tchem. W planach na najbliższe dni mam wykorzystanie przepisu na domowy budyń, który znalazłam w jednym z rozdziałów.

Co prawda skłamałabym, gdybym powiedziała, że ta książka jakoś radykalnie odmieniła moje życie, bo choć motywację daje ogromną i bez wątpienia przekazuje cenną wiedzę, to z wcieleniem tych wszystkich dobrych rad w życie bywa różnie. Fajnie czyta się tę sielankową wizję zaopatrywania się w jaja od rolnika, miód prosto z pasieki, czy własnoręcznego wypieku chleba z myślą "Ja też tak będę", ale gdyby przyszło mi wdrożyć ją we własne życie, musiałabym pewnie co najmniej dwukrotnie wydłużyć swoją dobę i nieco rozciągnąć portfel. 

Niemniej uważam, że przeczytać tę książkę naprawdę warto i będę ją polecać każdemu, kto zdrowym odżywianiem dotąd się nie interesował. Nawet jeśli nie wywróci Waszego życia do góry nogami, to z pewnością pozwoli stać się bardziej świadomym konsumentem, któremu napis "bez cukru" czy "bez konserwantów" na opakowaniu nie zamydli oczu. Odkąd ją przeczytałam, coraz baczniej przyglądam się składom produktów, a w planach mam stworzenie podręcznej listy składników, których należy unikać, by mieć ją zawsze ze sobą na zakupach. Na pewno podzielę się nią z Wami, kiedy już powstanie. Mam nadzieję, że małymi krokami będę wcielać coraz więcej zdrowych zasad do swojego jadłospisu, bo po tej lekturze jeszcze mocniej wierzę, że warto.

About Paula | one little smile

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Maecenas euismod diam at commodo sagittis. Nam id molestie velit. Nunc id nisl tristique, dapibus tellus quis, dictum metus. Pellentesque id imperdiet est.

55 komentarzy:

  1. Również mam tę książkę (i również dostałam ją w prezencie) i mimo że na początku byłam raczej sceptycznie nastawiona do jej treści, po jej przeczytaniu zmieniłam decyzję. Już nawet rozpoczęłam wprowadzanie zmian, mam nadzieję, że coś z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem właśnie w trakcie lektury i też planuję dodać recenzję w tym tygodniu, ale moja będzie chyba mniej pozytywna ;) noooo, chyba że jeszcze mnie czymś ta książka zaskoczy ;)

    Ale w 100% zgadzam się z ostatnim Twoim akapitem - to dobra lektura dla kogoś, kto w ogóle nie zwraca uwagi na to co je i nie zastanawia się nad tym, co w tym jedzeniu siedzi. Ja zamierzam ją oddać mamie ;) z informacją, które rozdziały warto przeczytać, bo nie sądzę aby chciała przeczytać całą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kogoś, kto wcześniej zagłębiał się w tego typu tematy, te treści mogą znudzić. Ja jestem jedną z tych, która coś tam wiedziała, coś tam słyszała, ale potrzebowała zebrania całej tej wiedzy w jedną spójną całość i ta książka okazała się dla mnie rozwiązaniem idealnym :)

      Usuń
  3. Ciekawa pozycja, sama od jakiegoś czasu przywiązuje dużą wagę do tego co jem i kupuje. Warto wiedzieć, że taka książka jest :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A i zapomnialam ostatnio robilam domowy jogurt... Dobry ale wymaga jeszcze dopracowania

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam, czytałam i polecam :) pomału zmieniam nawyki, tylko Mąż zaczyna narzekać, że niedługo wszystko będzie brązowe i bez cukru :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem w trakcie i zgadzam się, że jest napisana "lekko" :) Część wiedzy już mam, niektóre informacje nie były dla mnie nowością, a mimo to nie nudzę się podczas czytania.

    Fajnie, że o niej napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja akurat biorę jajka od rolnika i miód z pasieki, a nie mieszkam na wsi :) ale z wypiekaniem własnego chleba chyba bym nie dała rady, chociaż to podobno nie takie trudne. Czekam na listę "złych" składników. Fajnie jest mieć pod ręką coś do czego można się stricte odnieść.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się skusiłam by mieć tą książkę;) ja już dawno wcieliłam z życie zdrowe nawyki:) i bardzo się z tego cieszę,bo widzę jak moje ciało i zdrowie się zmieniło;) na wielki plus

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tą książkę, ale póki co czeka na swoją kolej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zdecydowanie należę do grona osób, które twierdzą, że jeśli nie mieliśmy jeść chemii to nie jedlibyśmy nic ;) Cóż poradzić, uwielbiam słodycze i fast foody, ale uwielbiam także warzywa i owoce także bilnas u mnie jest wyrównany ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie kusi mnie ta książka. Myślę, że jedzenie jest na tyle dla nas ważne, że należałoby poświęcić więcej czasu. Dość sceptycznie podchodzę do wszystkich eko produktów: ekologicznych jajek, warzyw i innych, których przeczytany skład wygląda jak tablica pierwiastków i brak tego najważniejszego EKO.

    OdpowiedzUsuń
  12. Umieściłaś opinię w dobrym momencie, książka niedługo będzie dostępna w biedronkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedronka ma jakąś książkową promocję? Jak zwykle o niczym nie wiem!

      Usuń
  13. Koniecznie muszę ją kupić;) Już tyle razy ją mijam na półkach i następnym razem na pewno trafi w moje ręce;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest na liście do zakupienia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale zapowiada się ciekawie :) Co do pomysłu z tą listą, to super!

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama mam ochotę sięgnąć po tą książkę, sama jajka mam od szczęśliwych kurek babci a mód faktycznie z pasieki ale gorzej z chlebem. Jakoś nie mam motywacji do pieczenia bo rzadko jadam chleb.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie muszę sięgać po taką książkę, ludzie chcą jeść szybko i tanio - taki jest dzisiaj świat. Zdrowe żywienie samo nie jest w stanie nas ochronić przed spalinami i smogiem w miastach, stresem, zanieczyszczeniem środowiska itd. Do tego polecam program tajemnice korporacji, na tym eko jesteśmy oszukiwani jak na wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, że sięgnę po tą książkę. Niby mam jakąś wiedzę, ale warto chyba to sobie troszkę uporządkować. Poza tym motywacji nigdy za wiele :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję za recenzję!
    Zastanawiałam się nad jej kupnem i teraz to zrobię, zwłaszcza, że będzie na nią promo w Biedronce ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja postawa to: eko- w każdym możliwym wymiarze mojego życia. Chyba sięgnę po tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  21. a mi się wydaje, ze wszystko co zawarte w takich książkach zazwyczaj człowiek już ma w głowie :)
    tylko nie zawsze chce się po taką wiedzę sięgać

    OdpowiedzUsuń
  22. Od dłuższego czasu mam zamiar ją zakupić i teraz dzieki Twojej recenzji jestem już prawie pewna że warto!:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. chętnie przeczytam ; ) jestem świadoma, że nie da się wszystkich rad w niej zaprezentowanych wdrożyć w swoje życie, ale myślę, że jeśli miałabym dzięki niej zmienić swój jakikolwiek nawyk - chociaż jeden - to warto po tę pozycję sięgnać. swoją drogą, jestem ogromnie ciekawa przepisu na domowy budyń!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też czekałam na recenzje tej książki :) Chciałam zamówić jak zobaczyłam u Ciebie, ale później stwierdziłam że poczekam na recenzję. Bardzo prawdopodobnie się skuszę na nią. Szukałam książki gdzie będzie "coś więcej" niż tylko sucha teoria ;) Dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Książkę pochłonęłam już jakiś czas temu. Uważam, że jest to świetna pozycja dotycząca zdrowego odżywiania.

    Budyń wypróbowany, wychodzi bardzo smaczny. Dam Ci jednak dobrą radę, po nalaniu do miseczek nie mieszaj go łyżką, bo na nowo zacznie robić się rzadki. Polecam także przepis na własny cukier waniliowy (a nie ten wstrętny wanilinowy ze sklepu).
    Dzięki tej książce wprowadziłam wiele zmian w odżywianiu moim i mojej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie czytałam tej książki w całości, jedynie przejrzałam, ale z tego co zauważyłam, to jest naprawdę ciekawa. Myślę, że warto ją przeczytać. Wiadomo, że wszystkich porad i zasad nie uda się wdrożyć, ale chociaż te podstawowe można spróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Czekam z niecierpliwością na tą podręczną listę

    OdpowiedzUsuń
  28. Od jakiegoś czasu, myślę nad kupnem tej książki, przeglądam mnóstwo recenzji i chyba się skuszę, bo wiele osób właśnie ją poleca, a od dawna staram się wprowadzać zdrowsze produkty do mojej diety. Także dziękuję za recenzję i czekam na twoją podręczną listę składników. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. "Fajnie czyta się tę sielankową wizję zaopatrywania się w jaja od rolnika, miód prosto z pasieki, czy własnoręcznego wypieku chleba z myślą "Ja też tak będę", ale gdyby przyszło mi wdrożyć ją we własne życie, musiałabym pewnie co najmniej dwukrotnie wydłużyć swoją dobę i nieco rozciągnąć portfel".

    Z tym się kompletnie nie zgodzę bo jest to możliwe do ogarnięcia bez rozciągania doby i bez przepłacania. Sprawdziłam bo właśnie w ten sposób żyję :)


    OdpowiedzUsuń
  30. A ten budyń to z mąki ziemniaczanej ? Czy może jest jeszcze bardziej domowy sposób? :) Ja robię tylko z mąki ziemniaczanej, wtedy wychodzi najpyszniejsza masa karpatkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mozna tez z kaszy jaglanej.... :D

      Usuń
    2. Paula, wrzucaj przepis, niech wieść o domowym budyniu się niesie. Marie, zaintrygowałaś mnie tą kaszą jaglaną - o tym jeszcze nie słyszałam. Może Paula opublikuje dwie opcje, to i ja czegoś nowego spróbuję :)

      Usuń
  31. Najlepiej kupić, przeczytać i sprawdzić się przed samym sobą, czy jesteśmy w stanie choć trochę zmienić swoje życie pod kątem żywieniowym? :) Ja mam w planie zakup! Przeczytam, ocenię, sprawdzę się.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja mam ją na liście do przeczytania i nie mogę się jej doczekać chociaż też nie jestem nastawiona "omg wprowadzę wszystko w życie" raczej z dystansem, chętnie dowiem się czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawa pozycja, chyba się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  34. U mnie w domu pieczemy chleb, co prawda sklepowy też czasem jemy, ale generalnie staramy się zdrowo odżywiać :))

    OdpowiedzUsuń
  35. tez chciałabym zdrowiej się odżywiać i małymi kroczkami, acz nie od razu powoli wdrażam ten plan we własne życie. Do tego w planach mam jeszcze bieganie i ćwiczenia, które na pewno bedą mnie odstresować ( a bo ja nerwowa jestem) no i może sięgnę po nią? Zastanawiam się... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Przeczytałam tę książkę. Pomysł nie nowy, ale na plus jest to, że autorka zbiera w jednym miejscu wszystkie E, barwniki, annaty itp. Oszczędza nam godzin szukania na forach.

    OdpowiedzUsuń
  37. zastanawiam się czy nie nabyć tej pozycji, jest też pewni e-book?
    ja mam taki problem z tym zdrowym odżywianiem, że czasami jak mnie coś napadnie to hasam na targ po świeże warzywa i jajeczka, gotuję jakieś fą fą zdrowiutkie rzeczy, czytam etykiety... potem mam opad formy i jem białe buły z pełną konserwantów szynką... chyba, żeby poczuć różnicę to trzeba przez dłuższy czas trzymać się "zdrowego nurtu" a u mnie tutaj brakuje konsekwencji

    OdpowiedzUsuń
  38. Przegladalam kiedys ta ksiazke, ale ja chyba wole bardziej zaawansowane merytorycznie pozycje jak np Jillian Michaels Opanuj swoj metabolizm. Ale skoro nie lubisz teorii to Ci sie nie spodoba :)

    Brakuje mi na poczatku tytulu " O tym...." :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Dostałam ją na święta, bardzo mi się podoba. Napisana lekko, chociaż trochę przeraża mnie rygor, jaki ta pani stosuje na domownikach. Ale też szanuję ją bardzo - dzieci z pewnością będą tryskać zdrowiem. Najbardziej utkwiła mi też rzecz o mleku w proszku - teraz unikam jak ognia!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Muszę wreszcie zakupić tę książkę i przeczytać, bo już samo podejście autorki, o którym czytałam w wielu recenzjach, wydaje się ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  41. no to już wiem jaki chce prezent :D

    OdpowiedzUsuń
  42. kupiłam tę książkę i uważam, że to najgorsza książka zeszłego roku.. autorka generalnie kiepsko wg mnie pisze, treść jest okropnie nudna.. książka jest reklamowana jako sposób na zdrowe odżywianie bez bankructwa i mnóstwa czasu i niestety nie spełnia tych obietnic, w książce nie ma zupełnie nic odkrywczego, większość to jakby kopia pojawiających się już wcześniej opracowań.. ja osobiście uważam, że zdecydowanie nie marto wydawać na nią nawet tych 40.. ja jestem strasznie zawiedziona i dawno nie czytałam czegoś tak rozczarowującego, widziałam sporo opini podobnych do mojej- szkoda, że nie zniechęciły mnie do zakupu

    OdpowiedzUsuń
  43. W Polsce po upadku komunizmu wszystko co w sklepie było lepsze. Moi rodzice kupuja mleko, jajka, miód bezpośrednio od producentów. Warzywa i owoce maja swoje. Kiedyś sami robiliśmy biały ser. Do tej pory wszystkie soki i inne przetwory robia nadal sami.

    Ja staram sie w miare mozliwości tez kupować od bezpośrednich producentów lub z ogródka.

    Gotuje codziennie, ale nie wszystko robie sama.

    OdpowiedzUsuń
  44. Przez 10 lat mieszkalam na wsi - ogrodek warzywny pod nosem, ochota na jablko - wystarczylo wyjsc przed dom, mleko "prosto od krowy", sery kupowane u sasiadow, ach nie docenialam tego.. Aby ugotowac rosol musialabym tylko ruszyc tylek za dom, narwac co trzeba i wrzucic do gara. Prosto, zdrowo, tak jak lubie.
    Teraz mieszkam w miescie, w mieszkaniu, i jaram sie bazylia w doniczce! Marzy mi sie wlasny dom z ogrodkiem, chocby niewielkim.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja chętnie po nią sięgnę, bo jeszcze jestem trochę zielona w temacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. A ja właśnie zupełnie odwrotnie niż Aurora - czytam składy od lat, dobrze wiem, co mi szkodzi, a co nie. Ta książka wydaje mi się dobra dla osób, które dopiero przymierzają się do tego, by przyjrzeć się swojemu talerzowi. Sama mam to już za sobą, a z wizyty w sklepie eko już nie wychodzę zachwycona, ile tam świetnych, zdrowych rzeczy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  47. książkę przeczytałam z przyjemnością, chociaż po lekturze nie doznałam wielkiego olśnienia - większość informacji przewijała się już w książkach i programach Kasi Bosackiej "Wiem, co jem" (do inspiracji przyznaje się z resztą autorka "dyni"). mój sposób odżywiania potrzebuje takiej burzy, ale do tego chyba muszę sama dojrzeć, bez książek :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  48. Kusi mnie przeczytanie tej książki, czas aby mnie cos zmotywowało do zmiany ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Warto książkę przeczytać. Ja stopniowo wprowadzam zmiany. Zaczęłam od jogurtu. Sądziłam, że kupuję zdrowy bo naturalny jogurt, a okazało się, że ma w składzie, szkodliwe mleko w proszku. Na szczęście łatwo znalazłam taki bez tego mleka.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja dziś książkę odkryłam w EMPIKU - jeszcze nie kupiłam - ale czytam recenzje.
    Wiem, że jak coś zaczyna się dziać ze zdrowiem to przychodzi moment, że bardziej zwraca się uwagę na to co się je... a po pobycie w szpitalu wiem, że czas na zmiany :)

    OdpowiedzUsuń