Jeśli śledzicie od czasu do czasu dział "Kuchnia" na moim blogu, pewnie zdążyliście już zauważyć, że zdecydowanie daleko mi do wpisywania się w trend zdrowego odżywiania. Moje przepisy z reguły są szybkie i proste w przygotowaniu. Wbrew pozorom nie jest to wina mojej ignorancji w tym temacie, raczej lenistwa, braku czasu i zgubnego przyzwyczajenia do pewnych kuchennych schematów. Po lekturze "Zamień chemię na jedzenie" obiecałam sobie, że powalczę ze złymi nawykami, ale zamiast wprowadzać rewolucję do swojego jadłospisu, postawiłam na "małe kroki". Zaczęłam od ograniczenia cukru, a co za tym idzie również słodyczy.
Poprzeczkę zawiesiłam sobie wysoko, bo od cukru byłam wręcz uzależniona. Miewałam w swoim życiu okresy, w których słodziłam herbatę trzema(!) łyżeczkami cukru i rozkoszowałam się smakiem, który dziś prawdopodobnie przyprawiłby mnie o mdłości. Podobnie było ze słodyczami. Nigdy nie musiałam obawiać się dodatkowych kilogramów, wręcz ich pragnęłam, dlatego nie żałowałam sobie czekoladek, wafelków i cukierków. W liceum i na studiach dzień bez batona był dniem straconym.
Dlaczego warto ograniczyć cukier?
Ja postanowiłam go ograniczyć głównie ze względu na wywoływane przez niego problemy z zębami. Niemal przy każdej wizycie u dentysty miałam coś do naprawienia, a słowa "Paula, mniej słodyczy" z czasem zastąpiły "Do widzenia". Później zagłębiłam się odrobinę w temat i dowiedziałam się, że cukier ma na sumieniu również między innymi: osłabienie układu odpornościowego, bóle głowy, nadmierne pobudzenie układu odpornościowego, czy rozwój pasożytów. To wystarczyło by mnie przekonać.
Jak ograniczyłam cukier?
1) Wyznaczyłam sobie konkretny moment, od którego chcę zacząć. Zdanie "Muszę ograniczyć cukier" powtarzałam średnio raz dziennie od kilku miesięcy, ale nie przyniosło to absolutnie żadnych efektów. Myślałam "Zacznę od przyszłego miesiąca", odwlekałam to w bliżej nieokreśloną przyszłość i sięgałam po cukierniczkę, czy kolejnego cukierka. Dobrym momentem na realizację tego typu postanowienia jest jakaś zmiana w życiu: rozpoczęcie studiów, nowy chłopak, cokolwiek, co może pociągnąć za sobą motywację do poprawy jakości życia. W moim przypadku była to przeprowadzka, która stała się początkiem mojego antycukrowego buntu.
2) Przede wszystkim: małe kroki. Założyłam sobie, że zrywanie ze słodzeniem czegokolwiek i jedzeniem jakichkolwiek słodyczy jest bez sensu. Na samą myśl o wypiciu gorzkiej herbaty twierdziłam, że wolę napić się wody i nie było w tym nic dziwnego, bo od cukru trzeba się po prostu odzwyczaić. Na początku ograniczyłam słodzenie herbaty i kawy z dwóch łyżeczek do jednej. Różnica była dla mnie odczuwalna, ale po kilku kubkach jednego i drugiego napoju przywykłam. Po kilku tygodniach przeszłam na pół łyżeczki i z tego punktu było już dość łatwo przejść do zerwania ze słodzeniem napojów w ogóle.
3) Przestałam kupować słodycze. Uświadomiłam sobie, że mieszkając z rodzicami nie mogłam uwolnić się od jedzenia słodyczy, bo w ich domu zawsze było ich mnóstwo, a chyba każdy wie jak ciężko oprzeć się wafelkom orzechowym, czy kokosowym batonom. Co więcej, złapałam się na tym, że nie mieszkając już z nimi, zaczęłam ten zwyczaj powielać i każde zakupy musiał zwieńczyć zakup czegoś słodkiego. Od kilku miesięcy omijam działy ze słodkościami, zaglądam tam czasem jedynie by kupić gorzką czekoladę (którą swoją drogą pokochałam po ograniczeniu cukru, mimo, że jeszcze rok temu uważałam ją za coś nie do zjedzenia). Oczywiście nie zerwałam z jedzeniem jakichkolwiek słodyczy (aż taką masochistką nie jestem), zdarza mi się skusić na wafelka, batona, czy nadziewaną czekoladę, ale porównując ich ilość z tym, co jadłam przed kilkoma miesiącami, nie da się ukryć, że postęp jest ogromny.
4) Znalazłam zamienniki. W sytuacji, kiedy mam ochotę na słodkie kakao, czy słodkie płatki kukurydziane z mlekiem, cukier zastępuję miodem. Ten zwyczaj wprowadził mój mężczyzna. Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona, ale dziś miód jest stałym składnikiem w naszej kuchni. Autorka książki "Zamień chemię na jedzenie" jako naturalne zamienniki cukru rafinowanego wymienia również m.in. syrop z agawy, cukier palmowy i stewię. Niestety nie miałam okazji ich wypróbować, przekonałam się do miodu i chyba nie będę szukać dalej.
5) W moim domu pojawiły się owoce i orzechy, które stały się alternatywą dla podjadania słodyczy miedzy posiłkami. "Do obiadu pół godziny, w brzuchu burczy, nie wypada zapchać się kanapkami, więc sięgnę po ciastko z czekoladą" - znacie to? Ja niestety doskonale, codziennie koło godziny dwunastej przechodzę przez "syndrom burczącego brzucha" wyrażany przez kołaczące się w głowie "Zjadłabym coś". Zawsze mam w kuchni zapas orzechów arachidowych, które wielbię miłością nieskończoną. Dbam również o to by zawsze pod ręką były jabłka, mandarynki, banany, czyli owoce, które lubię i które nie wymagają zbyt dużej "obróbki" przed zjedzeniem.
6) Wyrobiłam w sobie nawyk czytania składów. Jak dziś pamiętam dzień, w którym wróciłam do domu ze swoją pierwszą tabliczką gorzkiej czekolady. Dumna jak paw pokazałam lubemu swój zakup, licząc, że podzieli moją dumę, pogłaszcze po głowie i doceni pierwsze próby ograniczenia cukru, ale on tylko zerknął na opakowanie i podsunął mi pod nos skład mówiąc "A to widziałaś?". Na pierwszym miejscu w składzie gorzkiej czekolady stał bowiem... cukier. O ironio. Przy następnych zakupach byłam już na to wyczulona i teraz staram się czytać składy (choć czasem trudno odmówić sobie wrzucenia czegoś do koszyka bez głębszego zastanowienia).
Zdaję sobie sprawę, że cukru z diety wyeliminować się nie da, bo jest dosłownie wszędzie. Z resztą daleka jestem od tak radykalnego odmawiania sobie czegokolwiek (zwłaszcza słodyczy!). Jeśli jednak można go ograniczyć i co więcej świetnie bez niego funkcjonować, to na pewno będę dalej próbować, bo już widzę efekty, ba widzi je nawet moja dentystka, a to wystarczający powód, by do dawnych nawyków już nie wracać.
Ja postanowiłam go ograniczyć głównie ze względu na wywoływane przez niego problemy z zębami. Niemal przy każdej wizycie u dentysty miałam coś do naprawienia, a słowa "Paula, mniej słodyczy" z czasem zastąpiły "Do widzenia". Później zagłębiłam się odrobinę w temat i dowiedziałam się, że cukier ma na sumieniu również między innymi: osłabienie układu odpornościowego, bóle głowy, nadmierne pobudzenie układu odpornościowego, czy rozwój pasożytów. To wystarczyło by mnie przekonać.
Jak ograniczyłam cukier?
1) Wyznaczyłam sobie konkretny moment, od którego chcę zacząć. Zdanie "Muszę ograniczyć cukier" powtarzałam średnio raz dziennie od kilku miesięcy, ale nie przyniosło to absolutnie żadnych efektów. Myślałam "Zacznę od przyszłego miesiąca", odwlekałam to w bliżej nieokreśloną przyszłość i sięgałam po cukierniczkę, czy kolejnego cukierka. Dobrym momentem na realizację tego typu postanowienia jest jakaś zmiana w życiu: rozpoczęcie studiów, nowy chłopak, cokolwiek, co może pociągnąć za sobą motywację do poprawy jakości życia. W moim przypadku była to przeprowadzka, która stała się początkiem mojego antycukrowego buntu.
2) Przede wszystkim: małe kroki. Założyłam sobie, że zrywanie ze słodzeniem czegokolwiek i jedzeniem jakichkolwiek słodyczy jest bez sensu. Na samą myśl o wypiciu gorzkiej herbaty twierdziłam, że wolę napić się wody i nie było w tym nic dziwnego, bo od cukru trzeba się po prostu odzwyczaić. Na początku ograniczyłam słodzenie herbaty i kawy z dwóch łyżeczek do jednej. Różnica była dla mnie odczuwalna, ale po kilku kubkach jednego i drugiego napoju przywykłam. Po kilku tygodniach przeszłam na pół łyżeczki i z tego punktu było już dość łatwo przejść do zerwania ze słodzeniem napojów w ogóle.
3) Przestałam kupować słodycze. Uświadomiłam sobie, że mieszkając z rodzicami nie mogłam uwolnić się od jedzenia słodyczy, bo w ich domu zawsze było ich mnóstwo, a chyba każdy wie jak ciężko oprzeć się wafelkom orzechowym, czy kokosowym batonom. Co więcej, złapałam się na tym, że nie mieszkając już z nimi, zaczęłam ten zwyczaj powielać i każde zakupy musiał zwieńczyć zakup czegoś słodkiego. Od kilku miesięcy omijam działy ze słodkościami, zaglądam tam czasem jedynie by kupić gorzką czekoladę (którą swoją drogą pokochałam po ograniczeniu cukru, mimo, że jeszcze rok temu uważałam ją za coś nie do zjedzenia). Oczywiście nie zerwałam z jedzeniem jakichkolwiek słodyczy (aż taką masochistką nie jestem), zdarza mi się skusić na wafelka, batona, czy nadziewaną czekoladę, ale porównując ich ilość z tym, co jadłam przed kilkoma miesiącami, nie da się ukryć, że postęp jest ogromny.
4) Znalazłam zamienniki. W sytuacji, kiedy mam ochotę na słodkie kakao, czy słodkie płatki kukurydziane z mlekiem, cukier zastępuję miodem. Ten zwyczaj wprowadził mój mężczyzna. Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona, ale dziś miód jest stałym składnikiem w naszej kuchni. Autorka książki "Zamień chemię na jedzenie" jako naturalne zamienniki cukru rafinowanego wymienia również m.in. syrop z agawy, cukier palmowy i stewię. Niestety nie miałam okazji ich wypróbować, przekonałam się do miodu i chyba nie będę szukać dalej.
5) W moim domu pojawiły się owoce i orzechy, które stały się alternatywą dla podjadania słodyczy miedzy posiłkami. "Do obiadu pół godziny, w brzuchu burczy, nie wypada zapchać się kanapkami, więc sięgnę po ciastko z czekoladą" - znacie to? Ja niestety doskonale, codziennie koło godziny dwunastej przechodzę przez "syndrom burczącego brzucha" wyrażany przez kołaczące się w głowie "Zjadłabym coś". Zawsze mam w kuchni zapas orzechów arachidowych, które wielbię miłością nieskończoną. Dbam również o to by zawsze pod ręką były jabłka, mandarynki, banany, czyli owoce, które lubię i które nie wymagają zbyt dużej "obróbki" przed zjedzeniem.
6) Wyrobiłam w sobie nawyk czytania składów. Jak dziś pamiętam dzień, w którym wróciłam do domu ze swoją pierwszą tabliczką gorzkiej czekolady. Dumna jak paw pokazałam lubemu swój zakup, licząc, że podzieli moją dumę, pogłaszcze po głowie i doceni pierwsze próby ograniczenia cukru, ale on tylko zerknął na opakowanie i podsunął mi pod nos skład mówiąc "A to widziałaś?". Na pierwszym miejscu w składzie gorzkiej czekolady stał bowiem... cukier. O ironio. Przy następnych zakupach byłam już na to wyczulona i teraz staram się czytać składy (choć czasem trudno odmówić sobie wrzucenia czegoś do koszyka bez głębszego zastanowienia).
Zdaję sobie sprawę, że cukru z diety wyeliminować się nie da, bo jest dosłownie wszędzie. Z resztą daleka jestem od tak radykalnego odmawiania sobie czegokolwiek (zwłaszcza słodyczy!). Jeśli jednak można go ograniczyć i co więcej świetnie bez niego funkcjonować, to na pewno będę dalej próbować, bo już widzę efekty, ba widzi je nawet moja dentystka, a to wystarczający powód, by do dawnych nawyków już nie wracać.




Ja nie słodzę ani kawy ani herbaty. Słodkie napoje wywołują u mnie odruch wymiotny. Gorzkie po prostu smakuje mi bardziej. Jedyna słabość to żelki, nie oduczę się, bo nie chcę:)
OdpowiedzUsuńJa walczę teraz z moim ukochanym, słodzi 3 łyżeczki, gdy ja robię mu kawę czy herbatę, wsypuje niecałe 2 i nigdy nie wyczuwa :D
Haha, ja tak męża oduczyłam słodzić herbatę - po prostu dla mnie herbata + biały proszek nie idą w parze. Więc herbatę robiłam, zanosiłam, a panu mężowi nie chciało się wracać po cukier do kuchni :))) Spryciula ze mnie :P
UsuńMój po prostu takiej nie wypije, uparty osioł:D
UsuńJa już od dawna nie słodzę herbaty i kawy, po prostu pewnego dnia zabrakło w domu cukru, potem zapomniałem kupić i się odzwyczaiłem :) a co do słodyczy to stopniowo zmniejszam ilość :) gorzka czekolada górą :)
OdpowiedzUsuńNo proszę, jakie pozytywne dla zdrowia skutki potrafi mieć lenistwo ;)
UsuńWłaśnie mam ten etap w życiu kiedy muszę powiedzieć sobie mniej słodyczy. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że np ból głowy albo problemy ze snem związane są z jedzeniem słodkości wieczorem. Tak, właśnie wieczorem najbardziej mnie nachodzi ochota na coś słodkiego. Mój luby stara się mnie własnie do gorzkiej czekolady przekonywać powoli ;) także damy radę :D
OdpowiedzUsuńPrzez 3 lata nie jadłam wcale słodyczy, a teraz sama sobie je tworzę z dodatkiem ksylitolu :-) Nie jest to najtańsza alternatywa, ale nie zużywam go aż tak dużo, a po za tym jest 3 x słodszy od cukru ^^ Miód oczywiście też jest bardzo dobry :-)
OdpowiedzUsuńPolecam cynamon do kawy.Od kiedy spróbowałam,ani razu nie siegnełam po cukier:]
OdpowiedzUsuńO Boże, czy to znaczy, że ja też polubię gorzką czekoladę?! :(
OdpowiedzUsuńJa po prostu pewnego dania postanowiłam nie jeść słodyczy i nie jem. Moim głównym motywem było zgubienie nadmiaru kg. Do wszystkiego wystarczy silna wola :) Dodam, że wcześniej jadłam słodycze codziennie...
OdpowiedzUsuńCukru nie da się niczym zastąpić:):):):):):)
OdpowiedzUsuńSłodki narkotyk:)
Ale 3mam kciuki! Dla zdrowia warto. Ja sezonowo mogę całkowicie wyeliminować cukier...ale po kilku miesiącach powracam do nałogu. Organizm jest na głodzie:)
Da się zastąpić cukier miodem, syropem klonowym, syropem z agawy, ksylitolem, stewią i fruktozą. Wszystko to jest o niebo zdrowsze niż cukier ;-)
UsuńJa nie czuję różnicy w smaku, kiedy słodzę miodem :)
UsuńA widzicie, a ja zawsze czuję różnicę:) w każdym jednym przypadku. Ksylitol do mnie najbardziej przemawia jako zastępca z powodu niskiego ig. Miodek zaś jako najbardziej naturalny środek. Jednak z ksylitolem nie upiekę ciasta (w dużych ilościach jest szkodliwy wbrew pozorom oraz zbyt drogi). Inne słodziki również nie zachowują się zbyt dobrze w przepisach. Miód również nie może być zastępcą we wszystkich wypiekach. Pisałam raczej pod tym kątem.
UsuńNa szczescie nie jestem w ogole uzalezniona od cukru, nie slodze od lat, slodyczy nie kupuje :)
OdpowiedzUsuńJa już jestem po detoksie :) W LO żarłam wszystko, co słodkie i to na potęgę. Tabliczka czekolady szła "na raz" a i bywało mi mało. Straszne. Od kiedy odstawiłam słodycze (właściwie staram się wyeliminować wszystko, co szkodzi) na myśl o batonie lekko mnie mdli. Spadła też moja tolerancja na cukier: ciasto, ok, ale tylko mały kawałek.
OdpowiedzUsuń[Ubiegłaś mnie z tym wpisem, podobny planowałam :) ]
Dobrze,że postał taki post bo i mnie coś uświadomił, bardzo ciężko będzie mi zrezygnować ze słodyczy ale jeśli mi to pomoże to warto spróbować ;)
OdpowiedzUsuńo, wpis dla mnie :) też postanowiłam zrezygnować z cukru, licząc na poprawę stanu mojej cery. herbaty nie słodzę już wiele wiele lat, ale za to tabliczkę czekolady mogę pochłonąć na raz. i już 7 dni mineło, jak nie zjadłam ani jednego cukierka, ciasteczka czy czekolady :D to się nazywa sukces :D
OdpowiedzUsuńKupiłam Stewię i z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że jej smak jest okropny. Smakuje gorzej niż zwykły słodzik lecz podobnie, a napoje z jej dodatkiem są jeszcze gorsze niż ze słodzikiem, co więcej jest ona bardzo niewydajna. Aby uzyskać smak, trzeba jej użyć naprawdę dużo :/ Nie polecam
OdpowiedzUsuńW takim razie może to i dobrze, że postawiłam na miód :)
UsuńStewia ma inny smak, ale nie dotyczy to cukru brzozowego, czyli ksylitolu. Uzywam od miesiecy i bardzo sobie chwalę. Ciast nie da sie na tym upiec, ale do herbaty jest idealny. Nie tylko nie powoduje próchnicy, ale jej zapobiega, a nawet leczy. Do tego ma o polowe mniej kalorii niz zwykly cukier.
UsuńPaula, a jak Twój facet zareagował na takie zmiany? Pytam, bo mojego za nic nie da się przekonać do ograniczenia cukru. Prośby i groźby nie pomagają. ;)
OdpowiedzUsuńChyba nie pomogę, bo u mnie było wręcz odwrotnie - to on zapoczątkował we mnie chęć zmian i on już od dawna odżywia się o wiele zdrowiej niż ja ;)
UsuńKochana ten tekst jest idealny dla mnie - właśnie jestem na diecie i zaczynam odczuwać "cukrowy głód" :-)
OdpowiedzUsuńGratuluję pokonania swojej słabosci :) Ja również jestem uzależniona od słodyczy ale nijak nie umiem ich wyeliminować...
OdpowiedzUsuńO, coś dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńKilka godzin temu napisałam posta dokładnie i tej samej tematyce, nie zwykłym spamowac linkami, ale jeżeli masz ochotę to zapraszam do poczytania:)
OdpowiedzUsuńhttp://lemessoss.blogspot.com/2014/03/jak-mi-idzie-niejedzenie-sodyczy.html?showComment=1394561302779&m=1
Ja też nie słodzę już ani kawy, ani herbaty:-) Mniej więcej od roku, teraz już słodkie mi nie smakuje:-) NIe jem też żadnych pączków, bułek słodkich itd:-) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńteż kiedyś o zgrozo słodziłam 3 łyżeczki !, ale stopniowo 2, a w końcu jedną słodzę herbatę czarną i kawę. Herbaty zielonej, czerwonej i pokrzywy nie słodzę, bo to zbrodnia, i cieszę się ich naturalnym smakiem. Polecam każdemu cukrowy detoks.
OdpowiedzUsuńSama ciągle powtarzam, że muszę ograniczyć ten cukier i jakoś nie mogę się do tego zebrać ale chyba trzeba coś z tym zrobić więc od tego momentu ograniczam cukier :)
OdpowiedzUsuńTo co stoi w supermarketach pod nazwą "stewia", niewiele ma wspólnego z prawdziwą stewią. W rzeczywistości wystarczy pół listka stewii, żeby posłodzić dzban herbaty. Ja stewię mogę z czystym sumieniem polecić, ale nie z supermarketu, ale tę naturalną. Powtórzę mantrę "trzeba czytać składy". Z gorzkich czekolad lubię "Maestrię" Wedla, ma 76% kakao :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy artykuł, chyba w moim przypadku również powinnam zastosować metodę małych kroków,bo tak jak było u Ciebie dzień bez batonika to dzień stracony. Cóż słodycze są przepyszniaste ale czasami trzeba je ograniczać dla własnego zdrowia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Em
Ja już jakiś czas temu ograniczyłam cukier i jestem z siebie dumna, bo jestem strasznym łakomczuchem :D
OdpowiedzUsuńŚwietne rady! Chciałam cię zapytać, co robisz w dni przed okresem - ja na przykład mogłabym wtedy zjeść kanapkę z tabliczek czekolady toffie posmarowanej nutellą, taką mam chcicę... Jak temu zaradzić? :P
OdpowiedzUsuńSzacun dla Twojego mężczyzny, bo nie znam zbyt wielu facetów czytających skład jadanych produktów ;)
OdpowiedzUsuńO ile herbaty i kawy nie słodzę, o tyle moją zmorą są soki (w prawie każdym jest cukier) oraz słodycze ;) Czasem mam tak, że mogę nie jeść ciasteczek przez tydzień, a jak mnie najdzie to pochłaniam całe opakowanie na raz.
OdpowiedzUsuńI soki się staram kupować bez cukru, acz mało takich. Niestety.
Motywujący ten Twój post :D
OdpowiedzUsuńOd dawna nie słodzę napojów, walczę teraz z czekonałogiem :D
Nie slodze kawy, herbaty od 15 lat, mój małżonek kawy teZ nie slodzi ale herbatę już musi, choć lyzeczke :)
OdpowiedzUsuńŚwietny tekst, szczególnie dla mnie w tym momencie, gdy zaczęłam cukrzany odwyk. :)
OdpowiedzUsuńU mnie ochota na slodycze mija bezpowrotnie, gdy jem wiecej warzyw, nawet nie owocow. Jedzac warzywa kupowalam paczke ciastek cztery razy do roku. Serio! Wiecej warzywek i naprawde duzo sie zmienia. Jestem corka lasucha i codziennie jadlam slodki deserek itp w rodzinnym domu.
OdpowiedzUsuńja walczę z dietą "od jutra już na pewno będę się odchudzać" efektów jak na razie nie widać, haha ;D
OdpowiedzUsuńJa uwielbiałam kiedyś słodką herbatę z cukrem i sokiem :) Ale jakoś rok temu zaczęłam się odzwyczajać eliminując po pół łyżeczki co jakiś czas, a całkowicie oduczyłam się na wakacjach będąc na koloniach, gdzie kadra dostawała gorzką herbatę, ale o cukier było trudno ;)
OdpowiedzUsuńOd tego czasu jem też mniej słodyczy i piję więcej herbat ziołowych.
Ciekawostka - w Maroku jak idziesz do baru/restauracji i zamawiasz herbatę, nie ma możliwości zakupu niesłodkiej. Do nawet małej filiżanki wrzucają 4 łyżeczki cukru (tak, cztery!). Czasami na dnie jest nierozpuszczony cukier, robią przesycone roztwory.;p Oni to uwielbiają, ale zęby mają fatalne;) I spróbuj się teraz postawić na moim miejscu - osoby nie pijącej słodkiej herbaty od dziecka.
OdpowiedzUsuńDziękuję za ten post! Jest dla mnie motywacją, bo mam podobny cel. Właśnie dziś zamieniłam biały cukier w cukierniczce na trzcinowy. Małe kroczki są ok:-)
OdpowiedzUsuńJa tylko napisze że fajny post ;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że małe kroki to podstawa i przede wszystkim solidna droga :)
OdpowiedzUsuńPostawilam sobie kiedys za cel te wszystkie punkty i udalo mi sie. Ograniczylam cukier, nie do zera, ale znacznie. Zamiast pustych kalorii w slodyczach, kupuje owoce, orzechy, itp. Nie musze tu pisac ile zalet zauwazylam.
OdpowiedzUsuńWszystko sie da, jak sie chce.
A ja muszę pocieszyć, że wystarczy się odzwyczaić od cukru, żeby przestał smakować :)
OdpowiedzUsuńDokladnie tak!!!Ja sie odzwyczailam od slodzenia kawy(4-5 lyzeczek) w ciagu tygodnia.Kawe robily mi praktykantki(zawsze bez cukru) a ja nie mialam mozliwosci odejsc ze stanowiska pracy po cukier.........Po tygodniu slodzona kawe po prostu wyplulam.Dzis pije gorzka juz 19 lat-herbate tez.
Usuńzazdroszczę Ci postawy, bo ja herbatę i kawe słodzę 2,5 łyżeczkami, nie wyobrażam sobie zastąpić cukru miodem- a fe!
OdpowiedzUsuńale z drugiej strony uwielbiam czekoladę gorzką, której w mojej rodzinie nigdy nikt nie chce jeść- kolejny powód, by zjeść całą samemu w 5 minut.
a cukier to nie dość, że chemia, to i zbędne kalorie. a ja siedzę przed tym komputerem i zamiast się poruszać, zjeść pomarańczę, to rozmyślam o tym co by tu wciągnąć ...
Ja zrezygnowałam z czarnej herbaty, bo tylko ją muszę słodzić. Zielona i biała obejdzie się bez cukru. Mam problem, ponieważ niestety kawę muszę słodzić. Przynajmniej jedną płaską łyżeczkę.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o to, że jak nie ma słodyczy to się ich nie chce - to prawda. Ale pomaga też picie dużej ilości płynów, systematyczne posiłki, wtedy człowiek nie szuka przekąsek, nie chodzą mu po glowie słodycze :)
Zaczynałam od wyeliminowania cukru, a skończyłam na komponowaniu tygodniowej diety wg. piramidy żywieniowej. Zdrowa kuchnia również może być szybka :) to zależy od nas samych. Cukier dodaję do ciast itp.. chociaż gdzie mogę tam zastępuję go miodem.
OdpowiedzUsuńJa kiedyś przez trzy miesiące nie jadłam nic słodkiego i jak się skusiłam na galaretkę, to od razu dostałam wysypkę... Potem wróciłam do starych nawyków i tak mnie ciągnie do słodkiego, że choć bardzo bym chciała to nie umiem zmusić się do ponownego cukrowego odwyku... a zęby... ile ich mam, tyle z plombami... ech.
OdpowiedzUsuńu mnie cukier to najmniejszy problem, a herbaty nie słodziłam nigdy, bo dla mnie to profanum. :P ale nie martw się, tak sobie gadam, bo kawę już słodzę ile wlezie. no dobra, nie ile wlezie, ale dwie łyżeczki. ;) anyway... Ty mi lepiej powiedz, jak ograniczyć fast foodowy tłuszcz, który uwielbiam. ;)
OdpowiedzUsuńJa jestem maniaczką czytania wszelakich składów ;) Mocno ograniczyłam cukier jeśli chodzi konkretnie o mój przypadek, który łakomczuchem jest wprost wielkim. Zaczęło się od odstawienia sków z kartonu, których w tym momencie nie piję w ogóle. Herbatę (bo kawy nie piję) słodzę 1.5 łyżeczki (zeszłam z 3 ;P) cukrem trzcinowym lub syropem z agawy. Cukier palmowy używam ale jak dla mnie dobrze sprawdza się w przypadku wypieków, gdyż na herbacie pozostawia taki specyficzny posmak, któy niekoniecznie wszystkim musi pasować.
OdpowiedzUsuńPlan jest taki aby herbaty niesłodzić w ogóle a cukier używać tylko do peelingu cukrowego :D
Czy ten wpis aby nie o mnie? Po tej książce mam takie samo pojęcie. Białego cukru u nas już nie ma, czytam etykiety i praktycznie pozbyłam się trądziku!
OdpowiedzUsuńJa mam dużo mniejszą ochotę na słodycze, od kiedy zamieniłam cukier na ksylitol (cukier brzozowy).
OdpowiedzUsuńDodatkowo konsekwentnie realizuję punkt numer 3, czyli nie kupuję słodyczy w sklepie.
Kiedyś prawie przy każdych zakupach miałam w głowie, że trzeba kupić coś słodkiego, bo a nuż goście wpadną i nie będzie co do kawy podać. Teraz mam to gdzieś. Najwyżej samą kawę dostaną i tyle.
W efekcie jeśli już jem coś słodkiego, to raczej w weekend, bo z racji tego, że nie kupuję gotowych słodyczy, muszę coś upiec sama ;)
Przyznam szczerze, że podziwiam Cie ;) Sama, podobnie jak Ty, nigdy nie myślałam o chudnięciu, a wręcz przeciwnie o tyciu. Przydałoby mi się kilka kilogramów, ale moje ciało rękami i nogami się zapiera od tego pomysłu. Może za kilka lat się uda ;)
OdpowiedzUsuńNiemniej jednak nie jestem w stanie zrezygnować z cukru i słodyczy, chociaż na pewno wyszłoby mi to na zdrowie. Trzymam kciuki, byś trzymała się postanowienia.
PS. Dopiero co założyłam blog i starałam się, aby był miły dla oka i schludny. Będę wdzięczna za opinię ;)
Do słodyczy jakoś specjalnie nigdy mnie nie ciągnęło, w przeciwieństwie do słonych przekąsek. Herbatę przestałam słodzić jak miałam 12 lat - byłam na koloniach i na całą stołówkę była tylko jedna cukierniczka, a zanim dotarła do mojego stolika było już po śniadaniu, więc nauczyłam się pić bez cukru :)
OdpowiedzUsuńOd 1,5 miesiąca nie jem słodyczy praktycznie w ogóle i szczerze mówiąc wcale mi ich nie brakuje :)
Nie słodzę kawy, ani herbaty. Kiedyś słodziłam, ale to bardziej dlatego, że "byłam do tego przyzwyczajona", bo mama zawsze mi słodziła herbatę (mimo że ona nie słodzi... O,o). Pewnego dnia po prostu przestałam i nie wyobrażam sobie teraz słodzić. Czasem się zdarzy np. jak jestem w górach gdzieś na szczycie w schronisku i piję słodką herbatę (ale to wiadomo, żeby mieć zastrzyk energii) albo w kawiarni jak po prostu mam smak np. na latte, które by było deserkiem albo polepszaczem humoru - po prostu czasem mam humor na słodką kawę z kawiarni (no chyba, że jest z aero albo drippa, to wtedy virgin black, nawet bez mleka...), natomiast w domu nigdy nie słodzę. Gratuluję pozbycia się brzydkiego nawyku ;) Podziwiam zwłaszcza za rzucenie batoników, bo ja jakoś nie umiem się odzwyczaić... ;)
OdpowiedzUsuńKurczę, powinnam też się ograniczyć, ale dla mnie słodkości to po prostu uzależnienie. Nie wyobrażam sobie dnia bez czegoś słodkiego czy niesłodzonej kawy/herbaty. Chyba najlepszą metodą jest metoda małych kroczków. Od dziś nie słodzę 2 łyżeczek, tylko półtora :D Zobaczymy co z tego będzie ;)
OdpowiedzUsuńNie bez powodu cukier nazywany jest białą śmiercią i niestety okropnie uzależnia, sama wiem to po sobie. O ile trzymam się z daleka od kolorowych napojów, bo po prostu nie lubię i przeraża mnie, że w jednej szklance jest aż 12 łyżek cukru(!!!), tak wciąż mam problem z ograniczeniem słodyczy... Zauważyłam jednak, że sama kupuję je o wiele rzadziej, niż gdy mieszkałam z rodzicami i jeśli mam pod ręką włąśnie orzechy albo suszone owoce, muesli z jogurtem i syropem z agawy to nie ciągnie mnie tak do nich. TO nieustanna praca! :)
OdpowiedzUsuńJa w ostatnim czasie wyrobiłam sobie nawyk używania sokowirówki. Świeże soki z marchewki itd działają cuda. Słodyczy nie kupuję.
OdpowiedzUsuńja też staram się ograniczać cukier, na początku jest ciężko, ale z czasem można nieco przywyknąć... najgorzej to wpaść w nałóg codziennego podjadania słodyczy :(
OdpowiedzUsuńjestem w trakcie lektury i patrząc na składy wyszło na to, że nie mam co jeść :( ograniczam słodkości chodź jest to chyba najtrudniejsze wyzwanie w życiu :D
OdpowiedzUsuńNawet nie ma sensu całkowicie wyeliminować cukru, bo też jest potrzebny, ale ważne są zamienniki ;)
OdpowiedzUsuńU mnie w domu trwa wyzwanie 'odwykowe' 40 bez słodyczy i zobaczymy co z tego wyjdzie, zresztą kilka osób z blogosfery również dołączyło.
święta prawda, wszystkie zasady które opisałaś znam staram się stosować.. ale często słabość wygrywa. Taka próba ograniczenia cukru jest nie tylko dobra dla naszego zdrowia, ale tez... pięknie ćwiczy charakter i silną wolę ;)
OdpowiedzUsuńDługi czas nie wyobrażałam sobie wieczoru bez tabliczki czekolady lub co najmniej dwóch batoników, a teraz z perspektywy czasu już nawet nie pamiętam, jak do tego doszło, że odstawiłam słodycze w takich ilościach... Batonika nie jadłam od roku, czasem uraczę się czekoladą, ale zazwyczaj kończy się na 1-2 kostkach. Nie rezygnuję ze słodyczy całkowicie, bo nie chcę się pozbawiać tej małej przyjemności w życiu, ale zdecydowanie preferuję słodkości swojego wyrobu - przynajmniej wiem, co jest w środku :)
OdpowiedzUsuńMi kilogram cukru starcza zwykle na rok. Kupuje żeby mieć, ale bardzo rzadko go używam. Moja mama w tym roku zasadziła w ogródku stewię i też się do niej przekonałam.
OdpowiedzUsuńCukier wykorzystuje głównie do wypieków :)
OdpowiedzUsuńNie słodzę herbaty już od lat :) Dla mnie herbata z cukrem traci całkowicie smak.
polecam zastapić cukier stewią lub ksylitolem jest to świetna alternatywa dla cukrzyków np. Jest zdrowa i bezpieczna. Ja z racji tego, że nie moge spozywac cukru... chociaż zdarza się mnie posłodzić kawę zwykłym cukrem :) ale herbaty nie musze słodzić ponieważ piję zieloną poleam także roibos hrbata czerwona, ktora sama w sobie ma slodki posmak, także tutaj rowniez wyeliminowany jest cukier :)
OdpowiedzUsuńmiod to zdrowa alternatywa :)
Jak zawsze w punkt :) Właśnie próbuję wyeliminować cukier z diety i szukam ciekawostek. Z tego samego powodu - zdrowia zębów. Na szczęście raczej nie należę do grona uzależnionych, dlatego wydaje mi się to całkiem do przejścia. Uczę się czytania składów, mam nadzieję, że to stanie się nawykiem. :)
OdpowiedzUsuńja jestem uzalezniona od cukru, ale z drugiej strony coś od zycia mi się należy jak szklanka herbaty z cytryną i cukrem. Za to po prostu nie kupuję słodyczy (nie mam w lodówce to nie zjem, bo iść do sklepu często mi się nie chce) ale mam pełną lodówkę jabłek. I u mnie jest to samo : u rodziców zawsze znajdę cos słodkiego i ciężko wytrzymać a u mnie w domu wybieram jabłka.
OdpowiedzUsuńJeszcze niedawno codziennie 3/4 moich posiłków było słodkich. Słodkie płatki, wafle z czekoladą, batonik, czekolada, batonik, herbata 2 łyżeczki cukru itd. Teraz praktycznie nie jem cukru. Postawiłam na zdrowe odżywianie i obeszło się bez małych kroczków ;) Nie ciągnie mnie do słodkiego :)
OdpowiedzUsuńwww.devooted.blogspot.com
również nie słodzę kawy i herbaty.Z napojów słodzonych pije tylko colę a i to sporadycznie :) w moim codziennym menu tylko woda, pokrzywa, skrzyp, zielona i czerwona herbata :)
OdpowiedzUsuńDobre założenia. Jestem daleka od wszelkich diet eliminacyjnych i tak jak w przypadku cukru uważam, że lepiej ograniczać a nie odstawić coś radykalnie. U mnie też była metoda małych kroków ale zdarza mi się niestety "popłynąć" :/
OdpowiedzUsuńJa nie słodzę już od dawna, z dnia na dzień postanowiłam zrezygnować z cukru i tak to trwa. Jedyne do czego mam słabość to niestety słodycze, ale ostatnio staram się je zastępować innymi przekąskami. :)
OdpowiedzUsuńOj przydatny post, muszę się za siebie wziąć, nie od jutra, a od dziś ! Od słodzenia herbaty już dawno się odzwyczaiłam, ale te słodycze wszędzie...;/
OdpowiedzUsuńOgraniczenie cukru jest bardzo trudne, bo nasz mózg wręcz go pożąda. Jest to pierwszy smak, który poznajemy i smak, który daje najwięcej przyjemności. Dlatego właśnie metoda małych kroków jest najlepsza! Trzymam kciuki za wytrwanie w postanowieniu :)
OdpowiedzUsuńChyba muszę wziąć przykład z Ciebie. Ja mam z tym ogromny problem. Tylko ze ja chce zgubic zbedne kilogramy. Niestety czekolada nie daje mi o sobie zapomnieć. Mogę nie jeść chipsów, żelków i wszystkich tych podobnych rzeczy, ale czekolady nie potrafę sobie odmówić. Chociaż już czasami mi się udaje. Czasami jak odpuszcze to jestem z siebie dumna, ale kolejnym razem sobie myśle "co będe sobie żałować, żyję się tylko raz" i to niestety przeważnie wygrywa. Wciąż szukam swojego sposoby na zwalczenie tego mojego uzależnienia.
OdpowiedzUsuńA Tobie gratuluje tego, bo jest to naprawdę dużo osiągnięcie. :)
też ostatnio postanowiłam coś zmienić i postanowiłam nie jeść słodyczy na tygodniu, a w niedzielę zrobić sobie nagrodę w postaci jakiegoś słodycza :) oczywiście, nie na zasadzie, że od rana do wieczora tylko czekolady i ciastka... xD
OdpowiedzUsuńna razie daję radę, staram się jeść sporo owoców i właśnie orzechów, czasem zgrzeszę jakimś deserem jogurtowym :D
na szczęście nie miałam tego nawyku słodzenia herbaty, pozwalam sobie jedynie słodzić kawę, ale nie piję jej codziennie ;)
Przybijam piątkę! A właściwie to mam nadzieję, że przybiję - mam zamiar rzucić słodycze po wyprowadzce z domu. Moja mama jest takim łasuchem, że je, chociaż jej nie wolno, a ja nie potrafię nie zjeść, jak już jest. A w ograniczaniu cukru co do słodzenia herbaty pomagają na początku herbaty smakowe. :)
OdpowiedzUsuńCukier odstawiłam prawie całkowicie po lekturze książki "Zamień chemię na jedzenie". Po paru m-cach przyszedł taki głód cukru, że wymiękłam i rzuciłam się na czekoladę. Znowu walczę ze sobą by go odstawić, jest jak narkotyk.
OdpowiedzUsuńPopieram! Małymi kroczkami łatwo odzwyczaić się od cukru :) Choć czasami na słodycze nachodzi mnie chęć to do słodzenia herbaty mnie nie ciągnie od dawna.
OdpowiedzUsuń"Dobrym momentem na realizację tego typu postanowienia jest jakaś zmiana w życiu" - zgadzam się. U mnie stało się to dość samoczynnie - wyjechałam na studia, w nowym mieszkaniu nie miałam cukru i chyba tylko zieloną herbatę (którą w końcu pokochałam). I tak już zostało, chociaż wcześniej mocno dosładzałam herbatę. Cukier kupiłam dopiero roku albo dwóch latach, muffiny potrzebowały :)
OdpowiedzUsuńJa też nie przepadam za słodkim. Czekolady i inne tego typu rzeczy przestałam jeść w czasach gimnazjum, za cukierkami nigdy nie przepadałam, dżemy i marmolady smakują mi tylko sporadycznie a herbatę przestałam słodzić gdy byłam chora i miałam ponad 39 stopni gorączki.
OdpowiedzUsuńHerbaty nie słodzę w ogóle, od dawna. Głównie dlatego, że piję zieloną przede wszystkim, a ona z cukrem to profanacja :D
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o batoniki, pączki itp, również już od dawna nie jadam. Moją słabością były jedynie domowe wypieki, ale to dlatego, że kocham piec :) Od tygodnia słodyczy nie jem w ogóle, takie postanowienie na czas postu (mam nadzieje ze wytrwam :D). Nie mam zamiaru jednak rezygnowac z nich na zawsze, jak już pisałam, za bardzo lubię piec, by potem odmawiać sobie tej małej przyjemności :D Postaram sie jednaj ograniczyc jeszcze bardziej ;)
gratulacje ; ) też staram się wprowadzić podobne rady w życie i czuję się o niebo lepiej! pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTeż wiele razy sobie postanawiałam: rzucam cukier! No coś nie bardzo mi idzie ;P Herbatę oduczyłam się pić słodką, nie słodzę jej już w ogóle. Kawa... póki co zeszłam z dwóch łyżeczek na jedną, więc z czasem też pewnie się uda bez. Słodzonych napoi (prócz tej nieszczęsnej kawy :P) praktycznie w ogóle nie pije. Słodkich gazowanych tak się odzwyczaiłam, że teraz mi po nich niedobrze, czasem sięgnę bo jakieś Neastea czy Ice Tea, przez moją słabość do nich, ale to też już rzadko. Ale słodycze... oj z tym jest ciężko. Uwielbiam wszelakie słodkości niestety :P O ile raz, drugi uda mi się ominąć alejkę ze słodyczami w markecie... to już za trzecim razem w końcu tam wyląduje. A pasowałoby coś z tym zrobić zwłaszcza że planuje zrzucić pare kilo. No zobaczy się co wyjdzie :)
OdpowiedzUsuńMuszę sobie wziąć do serca Twoje rady... Słodycze mnie prześladują:c
OdpowiedzUsuńja całkiem zrezygnowałam z kawy i herbaty, więc już nie mam problemu ze słodzeniem a zamieniłam je ziołami, do posiłków pijam mieszanki ziół ostatnio rumianek +melisa, a ze słodyczy kupuję tylko gorzką czekoladę najczęściej ze skórką pomarańczową ;)
OdpowiedzUsuńJa tez bardzo ograniczyłam cukier z czego jestem bardzo zadowolona :) Okazjonalnie spróbowane ciasta, ciasteczka kończy się stwierdzeniem, że jest po prostu za słodkie, za lepkie :) Daje to strasznie dużo radości zwłaszcza, że wyjątkowo mocno powinnam o siebie dbać oczekując dziecka :) Pozdrawiam, Monika
OdpowiedzUsuńKurcze, próbowałam... Ale niestety, czasem dopada mnie taka ochota na coś słodkiego, że nie potrafię sobie odmówić - nie wiem jak to wyjaśnić, ale ochotę na słodycze czuję niemal "fizycznie" - jest mi słabo, mam zły humor dotąd dopóki nie pożrę jakiegoś batona.
OdpowiedzUsuńJa nie słodzę ani herbaty ani kawy a słodycze jadłam tak dawno, że nawet nie pamiętam. Nie wiem czy potrzebne są jakiekolwiek wskazówki w jaki sposób je wyeliminować z naszego jadłospisu. Wystarczy pokochać warzywa i owoce. Słodycze nie są nam potrzebne do życia i wcale nie musimy się na nie rzucać. ;)
OdpowiedzUsuńDlatego nie wierzę w to, że nie można obejść się bez słodkiego. ;]
masz do tego bardzo zdrowe podejście :) gratuluję samodyscypliny, bo ta u mnie kuleje. o ile cukier w cukierniczce w moim domu mógłby nie istnieć, tak z odstawieniem słodyczy mam duży problem. ale faktycznie, zmiany w życiu są motywujące i pociągają za sobą takie pozytywne decyzje :) może i ja wrzucę kilka postanowień w ten pozytywny wir zdarzeń.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, A
Nie słodzę :) ale lubię słodycze. Nie objadam się nimi, także jest ok :) czytam jednak składy... i szlag mnie trafia, kiedy czytam ile cukru jest w "zdrowych" jogurtach ;/ ręce opadają... nic tylko samemu miksować wsady owocowe i dodawać do jogurtów naturalnych :)
OdpowiedzUsuńświetne porady, dzięki :) na pewno z nich skorzystam!
OdpowiedzUsuńja nie słodzę napojów od lat
OdpowiedzUsuńa jeśli chodzi o zastąpienie cukru, wypróbuj cukier brzozowy: ksylitol
ponoć działa również antybakteryjnie i pomaga na zęby :)
Herbaty nie słodzie, ale słodycze uwielbiam, ale staram się je ograniczać :)
OdpowiedzUsuńMnie udało się ograniczyć cukier podczas wyjazdu w ferie. Herbatę piłam tam z limonką i imbirem, po przyjeździe udało mi się wprowadzić to na stałe. Dzięki temu, zimą, nie zdarzyło mi się żadne przeziębienie ;) Gorzej ze słodyczami bo te strasznie mnie kuszą... ale kiedy chcę kupić coś słodkiego, przechodzę na dział z orzechami i wybieram orzechy nerkowca (najpyszniejsze są jednak te z Rossmana). Często kupuję też chipsy owocowe - suszone jabłka, marchewkę albo moje ostatnie uzależnienie - suszona brzoskwinia. Koniecznie spróbuj ;)
OdpowiedzUsuńchyba rownież zmienię podejście... zawszeż uwielbialam słodycze i nie wyobrażałam sobie bez nich zycia... do czasu gdy okazało się, że mam cukrzycę ciążową - no i musiałam się pożegnać z węglowodanami w dużej ilości. Smyka urodziłam i gdy okazało się, że jest ok na pierwszy rzut poszły slodycze:( jak mi smutno, jak mi źle, gdy jestem wykonczona to ciągle coś wcinam... Jem również dużo owoców, warzyw, zdrowych przekąsek, piję wodę, ale bez słodkości byłoby ciężko...nawet teraz przeglądając blogi zjadłam ponad pół paczki herbatników z czekoladą... muszę coś ze sobą zrobić...
OdpowiedzUsuń