Jeśli śledzicie mój profil na Instagramie, pewnie już od wczoraj znacie cel naszej weekendowej wycieczki, o którym wspominałam w piątek, przy okazji wpisu o sposobach na spędzenie weekendu. Padło na Kraków - miejsce, które obiecywaliśmy sobie odwiedzić od dobrego roku, ale z miesiąca na miesiąc byliśmy coraz lepsi w wymyślaniu wymówek i przekładaniu tej wycieczki na kolejne weekendy. Tym razem jednak ogłosiłam pełną mobilizację i już o 8 rano byliśmy w autobusie do Krakowa. Plan był prosty: pełen luz. Żadnego przymusu zwiedzania, oglądania i wyścigów pod hasłem "Szybko, szybko, musimy jeszcze zobaczyć Wawel".
Pogoda była wręcz wymarzona (zwłaszcza w zestawieniu z tą dzisiejszą). Kurtka, którą zabrałam w obawie przed porannym chłodem, już niedługo po wyjeździe z Katowic okazała się zupełnie zbędna. Wspominaliśmy naszą poprzednią wizytę w tym mieście (nie wierzę, że to było aż trzy lata temu!). Wówczas w ostatni weekend marca Kraków przywitał nas... śniegiem. Dobrze, że tym razem postanowił się zrehabilitować za tę małą wtopę sprzed lat. Siedząc w kawiarnianym ogródku miałam wrażenie, że to środek lipca, a nie początek wiosny.

Pierwsze swoje kroki na krakowskim rynku skierowaliśmy do kawiarni - przy takiej pogodzie trudno oprzeć się ochocie na pyszne lody. Plan był prosty: wchodzimy wyłącznie tam, gdzie mają ogródek i lodowe puchary w ofercie. Długo nie szukaliśmy - już po kilku minutach skusił nas ukwiecony ogródek z pysznymi deserami w menu. Miałam ochotę zostać tam na resztę dnia, ale po chwili relaksu trzeba było ruszyć dalej, bo w planach było spotkanie, na które długo czekałam.
W Cupcake Corner umówiłam się (właściwie to umówiliśmy się) z Anią (Anwen). Spędziliśmy przy kawie i słodkościach prawie dwie godziny, było bardzo sympatycznie. Nawet nie wiecie, jak żałuję, że dopiero teraz zaczynam doceniać tego typu spotkania. Za każdym razem czuję się jak na randce w ciemno, ale całe szczęście jeszcze nigdy się nie zawiodłam, ba, zawsze wpadam w kompleksy przy urodzie dziewczyn!
Muszę przyznać, że uwielbiam spędzać czas na krakowskim Rynku. I wbrew pozorom nie chodzi o piękne kamienice, kościół, czy kawiarnie, a o to, że tam ciągle coś się dzieje i można spotkać tylu dziwnych ludzi, że nic nikogo nie jest w stanie zdziwić. Sama przekonałam się o tym doskonale, kiedy buty obtarły mi stopy do tego stopnia, że musiałam przydeptać sobie ich tyły i chodzić w tenisówkach jak w klapkach - nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Mimo, że na co dzień za tłumami nie przepadam, tam je uwielbiam, zwłaszcza, gdy siedząc sobie gdzieś z boku, mogę obserwować ludzi.
Z Krakowa wyjechałam z: małym bukiecikiem fioletowych kwiatów (ktoś wie jak się nazywają?), szalenie pozytywną energią, wyczerpaną na ten miesiąc dawką cukru i obolałymi stopami, ale nawet to ostatnie nie jest w stanie popsuć mi pozytywnych wrażeń z wyjazdu. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku tam wrócę.





Lepiej późno niż wcale (chodzi o spotkania).
OdpowiedzUsuńto są przylaszczki :)
OdpowiedzUsuńO, dziękuję! Nawet nie wiesz ile się głowiliśmy nad ich nazwą :)
UsuńI są pod ochroną, przynajmniej w lesie...
UsuńJuż niedługo stuknie 5 lat, odkąd mieszkam w Krakowie i gdy czytam o tym jak można fajnie spędzić czas w tym mieście, to wręcz mi wstyd, bo... prawie Krakowa nie znam. Praca-uczelnia-mieszkanie, w okolicach Rynku bywam okropnie rzadko, a gdy jeszcze trafię czasem na jakąś relację z ciekawego wydarzenia czy koncertu, który miał miejsce w Krakowie a ja nie miałam o tym pojęcia... mam mocne postanowienie, aby w tym roku to zmienić i nareszcie zacząć odkrywać uroki Krakowa :) a lody w pucharku zafunduję sobie gdy tylko wyleczę przeziębienie :) P.S. na zdjęciach faktycznie wygląda, jakby był środek lata :P
OdpowiedzUsuńja mieszkałam w Krakowie 7lat i dopiero w ostatnich 2 zaczęłam poznawać miasto a nie tylko okolice Rynku :) dlatego nie czuj się osamotniona :)
UsuńTak to już chyba bywa, że swoje miasto zna się najmniej. Sama mam w swoim miejsca, a o których dużo się mówi, a jeszcze nigdy w nich nie byłam :)
UsuńTo następnym razem zróbmy multi-randkę w ciemno ze wszystkimi blogerami/czytelniczkami z Krakowa :D Zaszczepimy na Rynku zwyczaj z Pragi, gdzie ludzie normalnie siadają na płycie i tak spędzają czas.
OdpowiedzUsuńOj nie wiem czy moje towarzyskie nieobycie jest na to gotowe :D
UsuńTo się wprawiaj, przy kolejnej wizycie w Krk masz być gotowa ;p
Usuńuwielbiam Kraków - wiążą się z nim same miłe wspomnienia :)
OdpowiedzUsuńale piękne zdjęcia! :) tego dnia w Krakowie była najpiękniejsza pogoda w tym roku co idealnie oddają Twoje fotki. Jeszcze raz dziękuję za spotkanie, a następnym razem wyciągnę Cię jeszcze na lody na Starowiślną ;)
OdpowiedzUsuńNa lody zawsze chętnie :)
UsuńZazdroszczę wam spotkania dziewczyny :) To prawda, w sobotę pogoda w Krakowie była idealna. Ja na spacerze musiałam ściągnąć nawet cienki sweterek, bo myślałam, że się w nim ugotuję ;))
UsuńO, tak, lody ze Starowiślnej obowiązkowo. Akurat miałam w ten piękny, słoneczny, krakowski dzień tam zajrzeć, ale zasiedziałam się w Fabryce Schindlera i jak z niej wyszłam, to już było ciemno i zimno... ale to przecież nie ostatni tak piękny dzień! Jak byłam w liceum i miałam dużo czasu, to często rozkładałyśmy na rynku koc/arafatkę/chustkę i gapiliśmy się na różnych ludzi. Bardzo często do nas zagadywali, poznałyśmy w ten sposób różne fajne osoby, wiele moich znajomości było przypadkowych i rozpoczęły się one właśnie na Rynku. Kraków jest fajny. Mieszkając tutaj trochę mi spowszedniał, ale wciąż myślę, że to magiczne miasto! :)
UsuńNie zapomnijcie o zapiekance Endziora. Lody będą na deser ;) No i pieczone pierogi u Babci Maliny. Wiśniowy Sad na Grodzkiej jest jeszcze?
UsuńKraków ma w sobie właśnie tą magię, że jak człowiek idzie na Rynek, nawet jak ja, po dniu zajęć kiedy naprawdę ludzi ma się potąd, to idzie się tym Rynkiem i ci ludzie zupełnie nie przeszkadzają, co więcej, jak ich nie ma, to człowiek czuje taką pustkę: że jak to tak, pusto tu? No i cieszę się,że trafiliście na super pogodę ;-)
OdpowiedzUsuńKraków jest magiczny, zawsze mnie tam ciągnie. To takie jedno z niewielu miejsc w Polsce w którym mogłabym mieszkać.
OdpowiedzUsuńKraków miałam okazję pozwiedzać "klimatycznie" rok temu, gdy odwiedziłam studiującą tam przyjaciółkę. Miasto ma klimat, to pewne, ale nie porwało mnie zupełnie. Bardziej mnie ciągnie do natury, domek na wsi i te sprawy :)
OdpowiedzUsuńPaula, z jakiego Ty miasta jesteś, co?
Mieszkam niedaleko Katowic :)
Usuńmój piękny Kraków <3 :D
OdpowiedzUsuńTakie piękne zdjęcia! Ach, żałuję, że nie dałam rady się wybrać do Krakowa w ten weekend.
OdpowiedzUsuńPS. Genialny portfel :D
Wstyd sie przyznac ale nigdy w Krakowie nie bylam :) na zdjeciach wyglada pieknie :D
OdpowiedzUsuńKraków to jedno z moich ulubionych miast w Polsce, chętnie tam wracam :) Spotkania z innymi blogerami zawsze są przyjemne, zawsze jest mnóstwo wspólnych tematów do poruszenia :D
OdpowiedzUsuńKraków jest fajny ale chętnie uciekłam z miasta do mojego domu na wsi. :)
OdpowiedzUsuńHehe, a my dokładnie też wybraliśmy się do Krakowa na piątkowy wieczór i sobotę :)! Było cudownie, jak mówisz cieplutko :). Może nawet się mijałyśmy ;)
OdpowiedzUsuńBardzo możliwe :)
UsuńZakochałam się w Krakowie, ale jak tam ostatnio (drugi raz w życiu zresztą) byłam, niemal zamarzłam na kość. :)
OdpowiedzUsuńbajeczne miejsce :)
OdpowiedzUsuńja w zeszłym tygodniu wybrałam się na taki wypad do Warszawy... niestety pogoda była fatalna :( a chciałabym żeby następny taki trip zaowocował w fantastyczną pogodę :)
OdpowiedzUsuńKraków to miasto które kocham najbardziej. Tam czuje się zupełnie inaczej. To mój azyl. Sama atmosfera tam panująca jest niesamowita.
OdpowiedzUsuńUwielbiam Kraków :) Też odwiedziłam go ostatnio 3 lata temu :( To był spontaniczny wypad - po nocnej imprezie zamiast do domu pojechaliśmy na dworzec i porannym pociągiem dotarliśmy do Krakowa :) Było super!
OdpowiedzUsuńKraków jest wspaniały.Cieszę się, że miałaś udany weekend :)
OdpowiedzUsuńKocham Kraków;)
OdpowiedzUsuńPiękne miasto, lubię tam wracać.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńHmm, czyli nie tylko ja mam wrażenie, że w Krakowie jest dużo dziwnych ludzi? Nie wiem na czym to polega, w różnych miastach byłam, ale tylko w Krakowie zawsze mam jakieś dziwne akcje, że np. ktoś do mnie podchodzi i mówi zupełnie od rzeczy, albo kiedyś w tramwaju jechałam z kobietą, która biegała po wagonie, uderzała pięścią w dłonie ludzi trzymające się barierek i krzyczała "Laluuuuuuuniaaa". O tego typu dziwactwa mi chodzi ;).
Kraków to krynica dziwaków, nie przejmuj się :)
UsuńLifemanagerka, dokładnie o to mi chodziło ;)
UsuńJa uwielbiam Kraków, jedno z moich ulubionych miast w Polsce.
OdpowiedzUsuńGenialny portfel na zdjęciu z kawą! Skąd takie cudo?! :D
To prezent, ale jak wpiszesz w wyszukiwarkę "portfel paper plane" to pewnie gdzieś znajdziesz :)
UsuńA ja dla odmiany byłam w piątek w Katowicach. :)
OdpowiedzUsuńKocham Kraków i też bardzo lubię nawet najkrótsze wypady do tego miasta;) Ostatnio byłam (o rety!) rok temu, był to super szybki wyjazd pod pretekstem wyrabiania wizy. Nawet te 3 godziny spędzone tam wydają mi się jakoś lepsze niż we Wrocławiu;)
OdpowiedzUsuńA ja odwrotnie. Mieszkając w Krakowie bardzo lubię uciekać do Wrocławia, chociażby na kilka godzin :)
UsuńJa aktualnie studiuję w Krakowie ma on swoje plusy i minusy, od czasu do czasu wracam do domu gdzie czas płynie wolniej, jest czyste powietrze i nie ma tłumów.
OdpowiedzUsuńKraków jest przepiękny!
OdpowiedzUsuńByłam kilka razy na wycieczkach kolonijnych i nic nie pamietam :) Twoje zdjecia sa tak optymistyczne, ze nie moge sie doczekac kiedy zmienie irlandzki klimat, a tak po za tym - urodowo, masz sliczne wlosy, zazdroszcze, ze nie farbowane i o takim blasku :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńA ja mieszkam w Krakowie już prawie od 4 lat, studiuję tutaj. Z jednej strony ogromnie lubię to miasto, z drugiej (czasem) na myśl, że mam tam pojechać, dostaję depresji. Po prostu co za dużo to niezdrowo ;)
OdpowiedzUsuńNajczęściej dziwne osobistości mam okazję obserwować w krakowskim MPK, a podróżuję nim dużo i często, ponieważ żeby dotrzeć na uczelnię muszę przejechać chyba całe miasto.
Bez wątpienia Kraków jest miastem mojej młodości i pewnie będę jeszcze wspominać z rozrzewnieniem czas tutaj spędzony :) Cieszę się, że tak Ci się tu podoba.
Pozdrowienia,
Karola :)
Wiesz, zmierzając już w kierunku dworca, sama stwierdziłam, że to miejsce idealne na weekendowy wypad, ale mieszkać to ja bym tam chyba nie chciała. Nie nadaję się do mieszkania w wielkich miastach ;)
UsuńCudowne zdjęcia! :)
OdpowiedzUsuńJa też bardzo lubię Kraków, będę tam w czerwcu :)
OdpowiedzUsuńSobota w Krakowie naprawdę piękna była, cały dzień spędziłam na Błoniach. Zapraszamy częściej, a lody na Starowiślnej to naprawdę lody warte skosztowania :)
OdpowiedzUsuńKocham to miasto i wracam tam regularnie, już w środę tam będę <3 Mam nadzieję, że trafię na taką samą pogodę! :)
OdpowiedzUsuńKraków jest przpiękny, mam do niego sentyment, mimo, że byłam tak tylko na wycieczce szkolnej :)
OdpowiedzUsuńPiękne, wiosenne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńO, jak ładna Paula :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam atmosferę Krakowa, chciałabym tam wracać jak najczęściej.
Ja byłam tylko raz w Krakowie i też było to 3 lata temu :D
OdpowiedzUsuńZ tego co pamiętam, to byłam tylko na tym głównym placu, bo przejeżdżałam z wycieczką chwilowo przez to miasto ;)
Jedyne co wiem to to, że miasto miało być całe zadymione od fabryk czy Bóg wie czego (tak nam mówili), a w rzeczywistości w ogóle tak nie było :)
Za to twoja wycieczka do Krakowa wydaje się (ba, zapewne była) dużo ciekawsza, niż moja :D Dlatego mam nadzieję, ze jeszcze kiedyś to miasto odwiedzę :)
Ten plac to Rynek ;)
UsuńNajwiększy w Europie ,więc jest się czym na świecie chwalić .
I bywa , że czasem smog gęsto się ściele nad miastem, niestety :( Zwłaszcza kiedy długo nie pada i długo nie wieje .
Mamibecia, dokładnie tak... Ale czasem bywa tak rześkie i czyste powietrze, że widać Tatry! :-)
UsuńJa uwielbiam Kraków!! :-))
byłam w Krakowie dwa razy w życiu, piękne maiasto,a Ty miałaś cudowną pogodę. Jak zobaczłam na żwyo Anię, też poczułam się dziwnie, jest prześliczna! :))
OdpowiedzUsuńMożna zapytać gdzie kupiłaś portfel?
OdpowiedzUsuńTo prezent, ale jak wpiszesz w wyszukiwarkę "portfel paper plane" to pewnie gdzieś znajdziesz :)
Usuńwspaniała wycieczka i piękne zdjęcia:))
OdpowiedzUsuńA ja planuję odwiedzić Kraków i Toruń w najbliższym czasie. Zdjęciami mnie jeszcze mocniej zachęciłaś ;)
OdpowiedzUsuńSprawiasz wrażenie takiej sympatycznej osoby, że czasem jak Cię czytam i oglądam, to myślę sobie, że mam wielką ochotę Cię poznać :))
OdpowiedzUsuńDziękuję, to miłe :)
UsuńMoje miasto <3
OdpowiedzUsuńmimo ,ze mieszkam 5 minut od Rynku,to nie On jest mi bliski ... może dlatego, ze jest właśnie taki ...wszystkich . Dziwne , ale prawdziwe .
Cieszę się ,ze lubisz tu wracać i zapraszam jako Krakus ponownie !
A ja byłam w Krakowie dwa tygodnie temu i tez było cudownie. I tym bardziej się cieszyłam jak dziecko, że (podobnie jak Ty) nie musiałam się nigdzie spieszyć, więc z wielką ochotą "gubiłam się" na uliczkach Starego Miasta i Kazimierza :)
OdpowiedzUsuńJest jeszcze tyle miejsc na weekendowe wypady. Szkoda gnić w domu - szczególnie jak jest ładna pogoda.
Dobrego tygodnia :)
Jak następnym razem będziesz w Krakowie to proponuję wybrać się na Podgórze i odwiedzić te schody (https://www.facebook.com/#!/patrzpodnogizwykrzyknikiem/photos_albums) - przepraszam za spam i autopromocję, ale nie mogłam się powstrzymać. ;)
OdpowiedzUsuńPewnie się minęłyśmy w sobotę, bo też spędziłam parę godzin na Rynku, obserwując ludzi. Uwielbiam to! Patrzenie na naturę mnie uspokaja i uduchawia (jest takie słowo?), ale to w mieście i ze słońca łapię energię. W moim rodzinnym mieście (Tarnowskie Góry) też jest piękny rynek, ale klimat na nim panuje zupełnie inny. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńbyłam nie dawno w Krakowie ale nie udało mi się przywieźć tak wspaniałych fotografii :)
OdpowiedzUsuńnoemisoul.blogspot.com
miło oglądać znajome miejsca w czyimś obiektywie :)
OdpowiedzUsuńi ja bardzo lubię krakowski rynek i choć bywam na nim dość często jeszcze mi się nie znudził i zawsze mam ochotę na raz następny :)
kraków jest taki magiczny :) też chciałabym tam wrócić ;) super że spotkałyście się! :)
OdpowiedzUsuńAle zazdroszczę. Kroków jest piękny. Niestety jestem z okolic Wrocławia i luźny jednodniowy wypad do Krakowa raczej nie jest możliwy, trzeba by zdecydować się na nocleg. W Krakowie byłam tylko raz, w podstawówce i chciałabym bardzo teraz to piękne miasto zobaczyć oczami studenta :) Narobiłaś mi wielkiej ochoty na lody :))
OdpowiedzUsuńZazdraszczam! Byłam w Krakowie pięć razy i dopiero po ostatniej wizycie przepadłam - zakochałam się w tym mieście. Dotarło do mnie że to nie tylko rynek + Wawel ale też mnóstwo pięknych kościołów (np. Pijarów), pyszne zapiekanki na Kazimierzu, naleśniki w takiej małej knajpce niedaleko rynku... Ahh. Może w końcu się zdecyduję na studia magisterskie i tam się wybiorę :)
OdpowiedzUsuńKraków ma wyjątkowy klimat. Z chęcią bym posiedziała teraz w jakimś kawiarnianym ogródku z wieeeelkim pucharkiem lodów :)
OdpowiedzUsuńakurat w sobotę sobie tam z mamą spacerowałam! no patrz, minęłyśmy się gdzieś w tych tłumach dziwnych ludzi ;-)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Kraków. Super fotki.
OdpowiedzUsuńZ sentymentem wracałam do Krakowa przez lata. W te wakacje jednak coś się zmieniło, jakby mnie nieco rozczarował... Choć wciąż miło zawiesić oko na pięknych krakowskich obrazkach :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Kraków! :-)
OdpowiedzUsuńKraków magiczne miejsce, za każdym razem wracam do niego z wielkim sentymentem :)
OdpowiedzUsuńMieszkam w Krakowie od 8 lat. Rynek uwielbiam tylko zima i w dodatku gdy jest śnieg i -20. Wtedy nie ma turystów i można na prawdę poczuć urok tego miejsca.
OdpowiedzUsuńBardzo ładne zdjęcia:) I przylaszczki:D
OdpowiedzUsuńAle ja szczerze mówiąc jakoś nie pałam miłością do Krakowa. Za to jestem zakochana w Gdańsku.
Trochę szkoda że poznajesz Kraków tylko tak powierzchownie, jest w nim tyle pięknych knajpek, uliczek, warto się "zgubić" w tym mieście. Dopiero wtedy poznasz jego prawdziwe oblicze. Rynek jest dla turystów. Gubiłam się z mężem w Krakowie dobre kilka lat aż w końcu tu zamieszkaliśmy i zgłębiamy codziennie.
OdpowiedzUsuńZdjęcia są cudowne, mam Kraków na co dzień i nie zawsze dostrzegam to piękno :)
OdpowiedzUsuń