Jeszcze kilkanaście miesięcy temu nawet bym nie przypuszczała, że będę kiedykolwiek poruszać na blogu takie tematy. Byłam ostatnią osobą, która mogła powiedzieć cokolwiek o przechodzeniu na "zdrowszą stronę mocy". Dziś co prawda również nie nazwałabym siebie specjalistką w tej dziedzinie, ale widząc, że wpis o tym jak ograniczyć cukier i słodycze spotkał się z pozytywnym odbiorem, postanowiłam odpowiedzieć wpisem na kolejne pytanie, które przeczytałam w komentarzu. Pytanie dotyczyło zrywania z piciem słodkich soków, napojów gazowanych i tym podobnych - brzmi znajomo, prawda?
Sama stoczyłam tę nierówną walkę jakiś rok temu. Wtedy moimi stałymi uzupełniaczami płynów były słodkie soki z kartonów, cola, mrożona herbata i inne paskudztwa kolorów i smaków wszelakich. Byłam jedną z tych osób głoszących, że samą wodą napić się nie można, ba, twierdziłam nawet, że woda jeszcze bardziej pobudza moje pragnienie. A wszystko (znowu!) przez uzależnienie od cukru.
Wydawało mi się, że o ile cola i inne napoje gazowane faktycznie do najzdrowszych nie należą, tak soki z kartonów to właściwie samo zdrowie. W końcu opakowania większości z nich zdobią apetyczne jabłka, pomarańcze, opatrzone najczęściej informacją o zawartych w nich witaminach. Prawda jest jednak taka, że najczęściej soki są mocno przetwarzane, zagęszczane, a na pierwszych miejscach składu mają oczywiście... cukier.
Przyzwyczajanie się do wody szło mi dość opornie. Gdybym miała zestawić to z ograniczaniem cukru, to drugie było dla mnie bułką z masłem. Długie tygodnie przerywane zrezygnowanym "To nie dla mnie" minęły, zanim nauczyłam się pić wodę, ale gdy już złapałam rytm, stała się ona standardową dekoracją mojego biurka. Soki co prawda czasem goszczą w moim domu, ale teraz o wiele baczniej przyglądam się ich składom.
Jak przyzwyczajać się do picia wody?
Jak przyzwyczajać się do picia wody?
1) Podobnie jak w przypadku słodyczy, najlepszą opcją jest pozbycie się z domu wszystkich zamienników (przynajmniej na jakiś czas). Mając do wyboru wodę i sok pomarańczowy, najpewniej sięgniemy po sok, więc lepiej pozbawić się tej możliwości. Nie łudźmy się jednak, że wystarczy je schować - sprawdziłam na sobie. Nawet gdy kazałam schować je komuś, wystarczyło, że przycisnęło mnie pragnienie i w pół minuty potrafiłam przeczesać wszystkie możliwe zakamarki.
2) Bardzo dobrym (choć niekoniecznie zgodnym z przepisami BHP) pomysłem jest trzymanie na biurku butelki wody. Początkowo uznałam, że nic mi to nie da, ale coraz częściej łapałam się na tym, że zaczytana w jakimś ciekawym artykule, czy zapatrzona w youtubowy filmik, bezwiednie siegałam po wodę i ani się obejrzałam, a przede mną zostawała już tylko pusta butelka.
3) Jeśli nie potrafisz przyzwyczaić się do smaku samej wody, spróbuj dodać do niej sok z cytryny lub limonki, imbir, liście mięty czy kawałki owoców. Smak jest o wiele lepszy i mniej nijaki. Ja co prawda najczęściej piję samą wodę, ale od czasu lubię sobie zaserwować taką cytrynowo-imbirową mieszankę. Jeśli w tym momencie myślisz o wodach smakowych, czym prędzej wybij sobie tę myśl z głowy. One również bardzo często zawierają cukier i inne szkodliwe substancje, zdecydowanie lepiej wzbogacić smak samemu.
4) Przeróżne portale i gazety prześcigają się w serwowaniu danych na temat ilości wody, jaką powinniśmy dziennie wypijać, ale ja jestem zdania, że nic na siłę. Narzucanie sobie ogromnych ilości wody do wypicia, tylko zniechęci nas do regularności. Tradycyjnie już zachęcam raczej do małych kroczków, niż do wmuszania w siebie kolejnych szklanek wody z myślą "Matko boska, wypiłam dziś tylko litr".
5) Kiedy wiem, że będę poza domem dłużej, niż godzinę, zawsze zabieram ze sobą małą butelkę wody. Wędrując po mieście, czy galerii handlowej zawsze prędzej czy później dopada nas pragnienie, a o wiele lepszą opcją, niż puszka coli z automatu jest kilka łyków wody. Co jakiś czas zaopatruję się w nową butelkę, do której przelewam wodę przed wyjściem z domu. Można również zaopatrzyć się w designerski bidon, który zachęci do noszenia ze sobą wody każdą gadżeciarę.
6) Dobrą opcją jest również przeczytanie choć jednego artykułu o pozytywnych skutkach picia wody. W końcu nic tak nie działa na motywację, jak korzyści, jakie może przynieść nam dana czynność. Myślę, że Google zaserwuje Wam całe mnóstwo tego typu artykułów po wpisaniu hasła związanego z korzyściami picia wody.
To tyle jeśli chodzi o moje rady. A może Wy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na picie większych ilości wody?
2) Bardzo dobrym (choć niekoniecznie zgodnym z przepisami BHP) pomysłem jest trzymanie na biurku butelki wody. Początkowo uznałam, że nic mi to nie da, ale coraz częściej łapałam się na tym, że zaczytana w jakimś ciekawym artykule, czy zapatrzona w youtubowy filmik, bezwiednie siegałam po wodę i ani się obejrzałam, a przede mną zostawała już tylko pusta butelka.
3) Jeśli nie potrafisz przyzwyczaić się do smaku samej wody, spróbuj dodać do niej sok z cytryny lub limonki, imbir, liście mięty czy kawałki owoców. Smak jest o wiele lepszy i mniej nijaki. Ja co prawda najczęściej piję samą wodę, ale od czasu lubię sobie zaserwować taką cytrynowo-imbirową mieszankę. Jeśli w tym momencie myślisz o wodach smakowych, czym prędzej wybij sobie tę myśl z głowy. One również bardzo często zawierają cukier i inne szkodliwe substancje, zdecydowanie lepiej wzbogacić smak samemu.
4) Przeróżne portale i gazety prześcigają się w serwowaniu danych na temat ilości wody, jaką powinniśmy dziennie wypijać, ale ja jestem zdania, że nic na siłę. Narzucanie sobie ogromnych ilości wody do wypicia, tylko zniechęci nas do regularności. Tradycyjnie już zachęcam raczej do małych kroczków, niż do wmuszania w siebie kolejnych szklanek wody z myślą "Matko boska, wypiłam dziś tylko litr".
5) Kiedy wiem, że będę poza domem dłużej, niż godzinę, zawsze zabieram ze sobą małą butelkę wody. Wędrując po mieście, czy galerii handlowej zawsze prędzej czy później dopada nas pragnienie, a o wiele lepszą opcją, niż puszka coli z automatu jest kilka łyków wody. Co jakiś czas zaopatruję się w nową butelkę, do której przelewam wodę przed wyjściem z domu. Można również zaopatrzyć się w designerski bidon, który zachęci do noszenia ze sobą wody każdą gadżeciarę.
6) Dobrą opcją jest również przeczytanie choć jednego artykułu o pozytywnych skutkach picia wody. W końcu nic tak nie działa na motywację, jak korzyści, jakie może przynieść nam dana czynność. Myślę, że Google zaserwuje Wam całe mnóstwo tego typu artykułów po wpisaniu hasła związanego z korzyściami picia wody.
To tyle jeśli chodzi o moje rady. A może Wy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na picie większych ilości wody?





Ja od zawsze wolałam wodę niż inne napoję, więc z tym nie mam problemu. :)
OdpowiedzUsuńNa butelce warto zaznaczyć sobie godziny, do których daną ilość powinniśmy wypić, żeby nie "nadrabiać" wieczorem, bo wtedy to już bez sensu, ważne jest regularne nawadnianie :)
OdpowiedzUsuńWodę z owocami warto odstawić na dłużej i rano zabrać ze sobą np. do pracy :)
Akurat wczoraj poruszałam podobny temat, a na Facebooku prowadzę wydarzenie, które do picia wody ma motywować oprócz ograniczania słodyczy :D
Ja tak właśnie nadrabiam wieczorami:/ Mało piję w pracy, bo jakoś za szybko mi czas zlatuje i potem myślę sobie 'ehh.. znowu tylko 1litr dzisiaj wypiłam".
UsuńWspomagam się aplikacją w telefonie 'water your body' gdzie fajnie można odnotować ile się danego dnia płynów wypiło.
Też próbowałam używać aplikacji wspomagających picie wody, ale kompletnie mi to nie wychodziło. Do czasu, gdy myślałam o tym, piłam mało wody i często ulegałam innym napojom. Od kiedy odpuściłam to sobie, picie wody stało się dla mnie czymś naturalnym :D
UsuńSuper! :) ja sama jestem w trakcie nauki picia wody :)))
OdpowiedzUsuńI też serwuje sobie ją coraz częściej z cytryna lub pomarańczą :)
Ja specjalnie zainstalowałam sobie aplikację w telefonie, która przypomina mi, ile jeszcze szklanek powinnam wypić :P O ile nigdy nie piłam żadnego "syfu" o tyle ogólnie po prostu bardzo mało piłam. Kiedyś usłyszałam, że człowiek powinien pić minimum 2 litry dziennie, innego razu usłyszałam, że powinien wypić tyle, ile mu się chce danego dnia. A mi się nigdy nie chce pić! Potem czytając Pawlikowską przeczytałam o jednej z jej wypraw do Afryki z amatorami, gdzie kobietka ledwo co nogami włóczyła po ziemi na tym upale, ale mówiła , że jej się nie chce pić :P Teraz butelka wody codziennie stoi na biurku. Pytanie tylko, czy pić butelkowaną czy kranówę? U mnie bardzo często dopieszczają wodę chlorem, dlatego piję z butelki. Ale to dobry temat na osobny wpis, bo i butelkowana ponoć niczym nie różni się od tej z kranu. Ale... 0,70 groszy w Biedronce za wodę to nie majątek :D
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to jednak woda wodzie nierówna :( Piłam tą z biedronki i zupełnie nie smakuje mi natomiast taka Cisowianka czy Dobrowianka jest ok :)
UsuńJa nie czuję różnicy :)
UsuńJa do picia wody z kranu chyba nie potrafiłabym się przekonać. Świadomość, że musi ona przepłynąć przez rury mające często po kilkadziesiąt lat nie działa zbyt dobrze na moją wyobraźnię ;)
UsuńCiekawskim polecam raport wód mineralnych z 2011 r. :)
Usuńhttps://www.pro-test.pl/tests_article/167328,0/Test+w%C3%B3d+mineralnych+i+%C5%BAr%C3%B3dlanych_Wyb%C3%B3r+wody.html
A ja dodam od siebie, że bardzo często czuję dużą różnicę pomiędzy poszczególnymi wodami. Kiedyś smakowała mi tylko Nałęczowianka, później polubiłam też Żywiec Zdrój, ale już na przykład Cisowianka zupełnie mi nie podchodzi ;) ...a z dzieciństwa pamiętam urocze, małe szklane buteleczki Mazowszanki :))
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPrzez przypadek usunęłam swój komentarz :( Ostatnio widziałam w jakimś markecie "szklane buteleczki Mazowszanki" i nawet włożyłam do koszyka, ale ostatecznie zrezygnowałam, bo bałam się, że nie posmakuje mi.. Mam dziwny gust co do wody.. Nie mogę pić Żywca Zdrój, dla mnie zawsze dziwnie smakuje.. nie wiem od czego to zależy.
UsuńŻywiec zdrój to nie woda mineralna a źródlana. Ma mniej składników mineralnych, dlatego wydaje się bez smaku:-) Nałęczowianka np. jest mineralna, ale również ma mało składników mineralnych. Ja najbardziej lubię Cisowiankę albo wodę z Auchan z ichnim znaczkiem:-)
UsuńJa wodę bardzo lubię i wolę ją niż jakiś sok, czy lemoniadę. Lemoniada teraz dla mnie wgl jest paskudna, ale od czasu do czasu kupuję sok i dziennie wypijam szklankę. A wodę mam zawsze przy sobie, jak idę gdzieś na długo, również biorę butelkę wody. Co do butelki wody na biurku, to naprawdę działa. Po szkole większą część dnia spędzam akurat przy biurku i mam przy sobie wodę, takim sposobem dziennie wypijam ponad 2l. :)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio uzależniłam się od wody :)
OdpowiedzUsuńJa myślałam żeby kupić sobie w empiku taki fajny kubek ze słomką http://3.bp.blogspot.com/-b5-61zAd520/UxSkMlpAPfI/AAAAAAAAR_4/PiVtsZ6LPbE/s1600/DSCN9929.png i wlewałabym tam wodę, kostki lodu, mięte itp. Chyba przyjemniej piłoby się z takiego kubka :D A i zabrać na miasto myślę że też nie powinno być problemu :)
OdpowiedzUsuńDobry pomysł. Świadomość wydanych na dany cel pieniędzy mobilizuje do jego realizacji ;)
UsuńPytanie czy taki kubek jest na tyle szczelny żeby go wrzucić do torebki, bo jak nie to może to brzmi fajnie ale cały dzień trzymania kubka na mieście to nic ciekawego, już lepiej chyba butelkę czy bidon. A tez designerskie są, chociażby na allegro, w tk maxxach. Bobble jest też fajną sprawą bo można do niej nalać kranówę gdziekolwiek gdzie jest dostęp do wody ale dystrybutor w Polsce się nie popisuje niestety.
Usuńchyba mam wodowstręt ale nawet jak nie ma w domu nic innego do picia to nie napiję się wody:) Dla mnie jedynie z gazem coś smakuje. Czasami mam napady zdrowego odżywiania i kupuję litr wody, ale u mnie chyba pęcherz jest za mały i 2 l nawet soku by nie weszły:) A jak za mały to od razu mogę zamieszkać w wc:)
OdpowiedzUsuńTeż mam wodowstręt :D Choćbym padała z pragnienia wody się nie napiję :P
UsuńMówiłam identycznie jak wy, a teraz nie mam najmniejszego problemu z ugaszeniem pragnienia wodą. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia :)
Usuńa może wiesz czy picie herbaty zastępuje wodę? bo ja namiętnie piję rożne herbaty (zieloną, miętową, pokrzywową), a wody prawie wcale. i właśnie jedni mówią, że wypić należy te dwa litry płynów, i nawet zupa się liczy, a drudzy że samej wody :/
OdpowiedzUsuńMyślę, że w tym przypadku ile osób, tyle teorii i najlepiej kierować się własną intuicją ;)
UsuńPokrzywa jest moczopędna, więc raczej nie zaliczałabym jej do nawadniających napojów :)
UsuńJa chyba nie mialam trauny z rzuceniem sokow;) ale na kole zero raz na jakis czas sie skusze:D
OdpowiedzUsuńWoda jest pyszna. Jak już się trochę przyzwyczai kubki smakowe do delikatnych smaków, czuć jej słodkość. Chleję wodę litrami dzień w dzień od paru lat, nie mam pojęcia, jak to wpływa na zdrowie, ale orzeźwia i smakuje jak należy.
OdpowiedzUsuńKiedyś sobie nie wyobrażałam picia wody i równiez uważałam, że woda tylko pobudza moje pragnienie. A teraz o wiele bardziej mi smakuje niż jakaś smakowa. Oczywiście zdarzają mi się dni, kiedy piję colę, ale zdecydowanie wolę wodę i jak jadę na uczelnię, to zabieram ze sobą 1,5 litra. :)
OdpowiedzUsuńRacja , ja też kupowałam wodę+ jeszcze coś słodkiego do picia i to coś słodkiego zawsze znikało następnego dnia a woda stała i stała:P
OdpowiedzUsuńJa bardzo lubię wodę :). Niedawno zaopatrzyłam się nawet w dzbanek filtrujący, dzięki czemu mam ją zawsze pod ręką
OdpowiedzUsuńSoki pije, ale szukam raczej tych świeżo wyciskanych przy mnie albo sama je wyciskam w domu. Wodę.. .Cóż, piję jej mało, więc wiecznie chodze odwodniona, ale chyba najwyższy czas to zmienić.
OdpowiedzUsuńKiedyś wody nie tknęłam, tylko gadałam głupoty, że woda mi nie smakuje. Ale jakieś dwa lata temu, zupełnie nie pamiętam jak przekonałam się do wody i to do takiego stopnia, że praktycznie nie piję nic innego, a wody myślę, że piję ze 3 litry dziennie. I co najdziwniejsze woda naprawdę mi smakuje i nic tak nie gasi pragnienia jak woda.
OdpowiedzUsuńNa początku jest ciężko, ale jak już się przyzwyczai to się przy niej zostanie.
Kilka lat temu nie piłam wody niegazowanej, mówiąc że nie lubię... Poszłam na studia i moja koleżanka zawsze kupowała butelkę wody i od tego czasu sama zaczęłam ją pić :). Organizm jest mi za to wdzięczny, bo słodkie napoje mi nie sprzyjają. Myślę, że w moim przypadku z piciem wody jest tak jak z jedzeniem oliwek. Kiedyś ich nienawidziłam, teraz potrafię zjeść słoik na raz! :o... chyba do niektórych smaków trzeba dojrzeć.. :D
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest, sama ostatnio jadam rzeczy, które jeszcze niedawno uważałam za paskudne :)
UsuńDługi czas używałam aplikacji, która co godzinę przypominała mi o wypiciu odpowiedniej ilości wody. Pomagało, ale liczą się przede wszystkim chęci.
OdpowiedzUsuńJa już od dawna piję tylko wodę i smakuje ;)
OdpowiedzUsuńAkurat dziś napisałam u siebie, że podejmuję wyzwanie i przez 10 dni piję samą wodę. Twoje wskazówki choć może oczywiste wielu osobą mogą pomóc.
OdpowiedzUsuńco do ograniczania słodyczy - to będzie następny krok.
pozdrawiam Sara
Z wodą na szczęście nie mam problemu, gorzej odstawić czekoladę :/
OdpowiedzUsuńAmen!
UsuńJa mam zainstalowaną na smartphonie aplikację Hydro którą przypomina mi w wyznaczonych porach o wypiciu wody. Bardzo przydatny gadżet- polecam :)
OdpowiedzUsuńMnie naszło na picie wody gdzieś z pół roku temu i od tamtego czasu zawsze mam na biurku butelkę :) Nie robiłam żadnych podchodów, nie musiałam się jakoś przyzwyczajać - cóż, mój organizm widocznie sam potrafił zasygnalizować, że czas na poprawę nawyków. Niestety wciąż wydaje mi się, że zbyt mało piję, jednak zawsze lepsze to niż nic ;)
OdpowiedzUsuńja odkąd pamiętam piłam tylko wodę, ewentualnie sporadycznie jakieś soki
OdpowiedzUsuńbędąc mała nienawidziłam wszystkiego co gazowane, nie umiałam przełknąć coli
do tej pory unikam gazowanych i pijam praktycznie tylko wodę chociaż w domu mam pełno butelek pepsi, tymbarków itp. co nie robi na mnie żadnego wrażenia
z gazowanych lubię tylko piwo ;)
byłabym w stanie zrezygnować ze wszystkich możliwych napojów byleby tylko pić wodę. jestem od niej uzależniona, co nie znaczy że pijam jej 1,5 l dziennie
w mojej rodzinie, nie tylko tej najbliższej ale i dalszej tylko ja piłam wodę niegazowaną a reszta śmiała się ze mnie że to bez smaku i jak to w ogóle można pić, ale dla mnie woda ma najlepszy smak z czegokolwiek ;)
Zaopatrzyłam sie w butelkę Bobble z wymiennym filtrem i to dla mnie był super sposób na łatwy i szybki dostęp do smacznej wody :)) Teraz to już nie problem, nie targam ze soba 1.5 litrowych butelek, zawsze mam gdzie uzupełnić 0.5 l butelkę zwykłą kranówką, by wypić przefiltrowaną, smaczną wodę :)) U mnie to działa, polecam :))
OdpowiedzUsuńO tak, Bobble jest genialna :) Ja swoją ostatnio zaniedbałam (bo używałam jej głównie w lecie na fitness i wycieczki), ale muszę ją odkurzyć i kupić nowy filtr :)
UsuńTeż miałam tę butelkę, ale niestety nie była zbyt szczelna :(
UsuńSama dawno temu nie piłam wody w ogóle ale rodzice namówili mnie do spróbowania wody i jakoś się przyjęło. Najpierw zaczęłam pić wodę gazowaną bo jednak choć trochę wszystkie cole albo dodawałam do niej cytrynę. Nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam jakiś sok, sama też dziwię się gdy mama jakiś kupuje.
OdpowiedzUsuńA ja potrafię "napić się" tylko wodą. Do tego stopnia, że potrafię napić się soku, ale za chwilę muszę wypic jeszcze wodę i dopiero wtedy czuję, że ugasiłam pragnienie ; ) Zwyczaj picia czystej wody zawdzięczam rodzicom. Jka byłam mała dostawałam głównie wodę, dzięki temu mam do dziś bardzo zdrowe zęby.
OdpowiedzUsuńPowodzenia!
Najlepiej właśnie nie kupować innych napoi i kupić duży zapas wody mineralnej. Woda wodze tez nie równa i trzeba najpierw znaleźć swoja ulubiona :) Jak wytrzymamy ok 30 dni to się przyzwyczaimy.
OdpowiedzUsuńNa mnie działa jedynie przelanie wody mineralnej do dzbanka i dodanie plasterków cytryny czy pomarańczy, nie lubię pić samej wody. Wyjątkiem są podróże, wtedy zabieram ze sobą tylko wodę.
OdpowiedzUsuńAkurat z piciem wody nie mam najmniejszego problemu. Uwielbiam pic wodę :) z kubka, butelki dużej, małej , nieważne. Codziennie wypijam około 1,5 litra ale pije poprosi jak chce mi się pić a nie dlatego, ze trzeba wypić.
OdpowiedzUsuńja walczę z miłością do coli ^^
OdpowiedzUsuńOd 4 lat pije głownie wodę i cola, i soki są dla mnie teraz za słodkie. Do soku sie zmuszam, a cola (raz na 2 miesiące). Co śmieszne wole te rozcieńczona z maca niż oryginalna. Znam dIewczyne, która nie lubi w ogóle słodkich napoi. Zawsze z nią problem w mc donaldzie haha ;D
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że do tego trzeba się przyzwyczajać :) Nigdy nie miałam z tym problemu :)
OdpowiedzUsuńBardzo przydatny post!
OdpowiedzUsuńJa jakoś nigdy nie miałam problemów z piciem wody i przyzwyczajeniem się do jej smaku, odstawienie słodkich napoi też nie stanowiło problemu chociaż po soki nadal zdarza mi się sięgać - nie powinniśmy popadać w skrajności, jak ktoś uprawia sport, pije dużo wody, oczyszcza organizm, w miarę ok je to raz na jakiś czas sok z kartonu to nie zbrodnia :)
OdpowiedzUsuńJa piję wodę odkąd pamiętam. Nigdy nie miałam problemów z kolorowymi napojami. Może dlatego, że nigdy nie potrafiłam nimi ugasić pragnienia. Piłam i dalej chciało mi się pić. Z wodą tego problemu nie ma. Mam zawsze pod ręką niegazowaną, bo po gazowanej mi źle. W pracy wypijam 1,5l. :)
OdpowiedzUsuńJa tez od dziecka pije praktycznie tylko wode niegazowana, w Polsce moja ulubiona byla Dobrawa i Naleczowianka, na Cyprze pije nawet zwykla wode z kranu, tyle ze filtrowana.
OdpowiedzUsuńMysle, ze wiele zalezy od naszych przyzwyczajen z dziecinstwa - mnie od malego woda smakowala niegdy nie moglam zrozumiec ludzi, ktorzy woleli soki, albo co gorsza cole...
Mam to szczęście, że od małego byłam uczona picia wody i nie mam z tym teraz problemu. Chociaż wiem, że mogłabym pić więcej (i regularniej). Fajny post, tym wodoo(d)pornym na pewno się przyda :)
OdpowiedzUsuńWalczę ze sobą i walczę jeśli chodzi o wodę, ale należę do osób, które w ciągu dnia generalnie mało piją i ciężko mi się przestawić na 8 szklanek wody dziennie wg Bobbi Brown. Uzależniona jestem od herbat i chyba to mi w piciu wody przeszkadza. Dla zielonej czy Earl Gray zrobiłabym wszystko. Ale to chyba nie tak źle, co? Lepsza zielona niż coca cola :D
OdpowiedzUsuńNajbardziej lubię Żywiec Zdrój i Kroplę Beskidu, ale podobno najzdrowsza jest woda z minerałami. Czasem zdarza mi sie jeszcze wypic z jodem ze wzgledu na problemy z tarczyca, albo z magnezem - polecam! Podwójna dawka zdrowia w jednym. :) Od wrzesnia przestawilam się na wodę ze wzgledu na wizyty i porady mojej dietetyczki, jednak nie powiem - od czasu do czasu skusze sie nie na cole, ale na sok czy nestea - uwielbiam! Chociaz woda potrafi ugasic pragnienie jak nic innego :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZ butelką wody przy biurku, to prawda, sprawdziłam to też na sobie. Jak mam ją obok to nie wiadomo kiedy i butelka pusta. Teraz kupiliśmy Britę, by pić kranówę bez obaw, a wychodzi ekonomiczniej przy dużych ilościach. I nie trzeba dźwigać :)
OdpowiedzUsuńJa bez problemu przerzuciłam się na wodę, gdy kupiłam sobie butelkę Bobble Bottle. Ona jest zawsze ze mną ;-)
OdpowiedzUsuńTeż miałam z tym duży problem. Na początku dodawałam miód, teraz już jakoś piję zwykłą :)
OdpowiedzUsuńU mnie w domu nie było słodkich napojów, tylko domowej roboty kompoty (mama nie akceptowała "samego cukru"), więc nie musiałam odzwyczajać się od nich. Podczas treningów piłam wodę i chyba w ten sposób zmusiłam organizm do jej zaakceptowania. Dodatkowo, gdzieś przeczytałam o plusach picia wody. Od 5 lat piję bo ją lubię. A przy moim biurku zawsze stoi zgrzewka wody.
OdpowiedzUsuńJako, że już od dawna minimalizuję cukier - kiedy mam ochotę na sok pomarańczowy, do szklanki wlewam trochę soku (max. pół szklanki) i dolewam wody. Dzięki temu piję coś innego niż woda, a nie jest to tak słodkie (!!!) jak sok. I lepiej gasi pragnienie! ;-) Korzystając z tego sposobu od jakiegoś czasu, nie potrafię już wypić szklanki soku, jest dla mnie po prostu ZA SŁODKI! ;-)
OdpowiedzUsuńWarto byłoby sprostować, że zgodnie z prawem sok nie może zawierać dodatku cukru. Jeśli w składzie jest wyszczególniony cukier, to nie mamy w rękach soku, tylko napój lub nektar. Soki zawierają wyłącznie cukry naturalnie występujące w owocach. Reszta wpisu na plus :-)
OdpowiedzUsuńIza
Ja znalazłam wodę smakową (cytrynową), ale nie ma w sobie dodatku ani cukru, ani syropu g-f, ani syropy f :-)
OdpowiedzUsuńUwielbiam wodę. Nigdy nie przepadałam za gazowanymi napojami. Mój mąż maniak cukru pił pepsi litrami i nagle z dnia na dzień przerzucił się na wodę!! :) teraz wszelkie, kolorowe napoje odstawione na bok:)
OdpowiedzUsuńJa chyba jestem wielką szczęściarą, bo od małego mama i babcia poiły mnie wodą. Od czasu do czasu w domu pojawiał się sok owocowy, ale tak na co dzień była woda i herbata ( bez cukru ). Dzięki temu do picia wody nie muszę się przyzwyczajać, a kolorowe napoje i soczki mi nie smakują :)
OdpowiedzUsuńNigdy nie przepadałam za kolorowymi napojami. Butelka (a raczej cudny niebieski kubek z pokrywką i słomką - HIT) stoi u mnie na biurku zawsze. Jednak bardzo rzadko jest w nim czysta woda - polecam za każdym razem dodawać jakieś cytrusy. Ktoś mi kiedyś powiedział, że picie samej wody w ogóle nam nie sprzyja, bo wypłukuje niezbędne minerały etc.
OdpowiedzUsuńnie pijam napojów gazowanych :P
OdpowiedzUsuńale za samą woda i tak nie przepadam
A pijesz gazowaną czy niegazowaną? Bo dla mnie niegazowana w zasadzie jest nie do przełknięcia. Musiałaby być wzbogacana miętą czy cytryną, o czym zresztą pisałaś. Gazowana też była średnia, bo wiadomo - gaz. Na szczęście pojawiły się średniogazowane, więc mam jeszcze szansę przerzucić się na wodę :)
OdpowiedzUsuńU mnie tylko niegazowana, nie przepadam za gazowaną ;)
UsuńAle ten gaz nie jest jakoś za bardzo szkodliwy. Może ew. powodować wzdęcia lub zwiększone pragnienie.
UsuńNigdy nie miałam problemu z piciem wody ;) może nie często pijam typową wodę mineralną, natomiast mam specjalny filtr w domu, a woda jest ze studni głębinowej ;) więc tak naprawdę samo zdrowie. Od dziecka byłam przyzwyczajona do picia dużej ilości wody i tak już mi zostało. ;)
OdpowiedzUsuńMoże to dziwnie brzmi, ale mi woda smakuje najbardziej ze wszystkich trunków :D No może oprócz zielonej herbaty bez cukru ;) Wiele osób ich nie znosi ;d
OdpowiedzUsuńwww.devooted.blogspot.com
Fajne punkty :) Ja w zasadzie od dziecka byłam do tego przyzwyczajana , więc żadnego świństwa nie trawię jedynie świeże soki to mój must-have.
OdpowiedzUsuńJa nie piję prawie nic, herbata to mój najczęstszy wybór :/ Napoje gazowane ograniczam do minimum, bo zawsze po nich boli mnie gardło. A jeśli kupuję sok, to czytam etykiety i biorę tylko te bez cukru - chociaż jedna dobra rzecz ;) Jeszcze popracuję nad przejściem na picie wody :)
OdpowiedzUsuńMnie nauczył pić wodę mój narzeczony :) I tak już od kilku lat woda towarzyszy mi na co dzień, Obecnie moją faworytką jest Nałęczowianka delikatnie gazowana. Ostatnimi czasy zdradzam ją ze świeżo własnoręcznie wyciskanymi sokami, a to za sprawą nowego nabytku - sokowirówki :) Ale nie oszukujmy się zdecydowanie łatwiej i szybciej sięgnąć po butelkę, która zawsze jest pod ręką :)
OdpowiedzUsuńDziewczyny, to czy woda nam smakuje czy nie, często zależy od tego, którą wybieramy. Zwracajcie uwagę na etykietki, źródlana zawsze będzie bardziej mdła bo ma niewiele składników mineralnych. Ona jest dobra dla dzieci. Mineralne są nisko- średnio- lub wysoko zmineralizowane i tym się kierujmy. Wody wysoko zmineralizowane mają dużo bąbelków i czasem smakują niemal jak lekko gazowane :-)
OdpowiedzUsuńOsobiście bardzo lubię Cisowiankę lub wodę z Auchan z ich niebieską etykietką i tym ptaszkiem ;-)
Mnie w sumie nie ciągnie do picia słodkich napojów. Mnie nie ciągnie do picia żadnych napojów. I tu tkwi mój problem. Ja nie czuję pragnienia. Potrafię po 12h wrócić do domu i uświadomić sobie, że cały dzień nawet małego łyka wody nie miałam w ustach. Gdybym o tym nie pomyślała to w ogóle bym się nie napiła.
OdpowiedzUsuńNatomiast jeśli już piję wodę to tylko i wyłącznie Cisowianka. Kiedyś woda była dla mnie wodą, nie czułam różnicy, ale przejściu na "zdrowszą stronę mocy" czuję i to bardzo! :)
Fajny post :) Pozdrawiam!
Ja nie mam problemu z piciem wody, ale gdy mam ja nalana do szklanki to na pewno ja wypije, a gdy jest w butelce to już tak bardzo mi się nie chce.
OdpowiedzUsuńJa nie mam problemu z piciem wody. Już od dawna nie sięgam po soki czy colę. I dobrze mi z tym. Co prawda z regularnością picia wody jest różnie.
OdpowiedzUsuńMnie do picia wody przekonała Muszynianka niskonasycona CO2. Wcześniej nie wyobrażałam sobie, że można się napić wody. Teraz, gdy jestem mocno spragniona nic nie zaspokoi bardziej mojego pragnienia jak właśnie woda. Oduczyłam się pić słodkich soków, jak kupuję sok to i tak dolewam do niego połowę wody bo jest dla mnie za słodki, ostatnio zaczełam pić soki świeżo wyciskane - bardzo polecam:)
OdpowiedzUsuńJa też ostatnio zaczęłam pić więcej wody. Wcześniej nie przykuwałam do tego uwagi, cały czas piłam napoje. Ale postanowiłam to zwalczyć. Zawsze w szkole miałam mały napój i mi nie starczał, teraz jak wezmę małą butelkę wody to pół mi zostaje. :)
OdpowiedzUsuńA ja lubię wodę, to mój napój nr 1 zwłaszcza latem, choć w pełni potrafię zrozumieć tych, co wolą sok...
OdpowiedzUsuńWarto jeszcze dodać jaką wodę pić - najlepsza mineralna (nie mylić ze źródlaną)
ja nigdy nie lubiłam wody, ale piłam, bo byłam oszczędna :D niestety już nie jestem i wolę zainwestować w soczek ... generalnie piję bardzo mało, średnio 2 szklanki dziennie, czasem litr. A 1,5 l wody potrafię pić 3-4 dni :( spróbuję to zmienić, bo przeczytałam, że mała ilość spożywanej wody sprzyja powstawaniu worków pod oczami :o
OdpowiedzUsuńJak siedzę w domu to dużo piję, ale jak idę do szpitala na dyżur to kapa... Czasem nie ma czasu włosów odgarnąć z czoła, a co dopiero wypić szklankę wody. I są później tego skutki, nie dość że czuję się bardzo ospała, to jeszcze taka wysuszona. I widzę to nie tylko po skórze. Dlatego nauczyłam się trzymać dużo butelek wody na blacie w kuchni, plus na każdy dyżur zabierać 1.5 litrową butelkę. W aucie jakaś mała też zawsze leży ( w zimie też leżała, dopóki nie zamarzła :D), a do torebki to must have! Kiedyś w empiku były takie wesołe kolorowe kubki z zakręconą rurką w środku, namiętnie z jednego z takich piłam wodę, bo po prostu lubiłam z niego pić, patrzeć jak woda się kręci w tej rureczce.
OdpowiedzUsuńJa bardzo długo nie piłam wody, u mnie tylko herbata lub soki (nie napoje ;), miałam okres picia Pepsi. Później się nauczyłam picia wody, ale lubię tylko gazowaną. Od jakiegoś czasu porzuciłam wodę i piję herbatki ziołowe lub owocowe, jednak ostatnio kupiłam sobie fajny bidon, więc muszę wrócić do picia wody ;)
OdpowiedzUsuńP.S. Co do ilości wypitej wody, że powinno to być ok. 2 litrów to ok, ale trzeba pamiętać też, że organizm nawadniamy nie tylko zwykłą wodą, ale też herbatą, czy pożywieniem (np. zupy).
UsuńCzytałam też gdzieś, że uczucie pragnienia jest już początkowym objawem odwodnienia, więc powinniśmy pić nie tylko wtedy co nam się chce pić ;)
ja jakiś czas temu miałam straszny problem z "przewlekłą jelitówką" , w ciągu miesiąca cierpiałam na nią około czterech razy. Z tego tytułu zmuszona byłam zastosować jedno lub dwu dniowa dietę o suchym chlebie i wodzie. Gdy tylko przyszedł głód piłam wodę. Nie lubię takich sytuacji bo jestem chuda a chce przytyć.
OdpowiedzUsuńKolejnym fajnym pomysłem jest postawienie dużego kubka z wodą, bo zanim odkręci się butelkę z wodą....
Ja ledwo go zapełnie zaraz patrze a tu pusto i znów dolewam :)
Ja mam z tym duży problem, bo zwyczajnie woda mi nie smakuje - kiedy się jej napiję, to mam wrażenie, że i tak czegoś mi brakuje. Ale ostatnio udowodniono, że woda z kranu jest porównywalna do tej z butelki ;)
OdpowiedzUsuń